Felieton

„Gambit królowej” – historia o szachach, którą bardzo chcemy poznać

Michał Szyndler -
Felieton - - Dodane przez Michał Szyndler

„Gambit królowej” – historia o szachach, którą bardzo chcemy poznać

23 października miała miejsce premiera siedmioodcinkowego miniserialu Netflixa. „The Queen’s Gambit” to produkcja bazująca na powieści Waltera Tevisa z 1983 roku o tym samym tytule. Opowiada o karierze szachowej i trudnym dorastaniu Beth Harmon, w którą wciela się świetna Anya Taylor-Joy, znana m.in. z roli w „Split”. W obsadzie znalazł się również polski aktor – Marcin Dorociński.

Dla szachistów piękno szachów jest oczywiste; niezliczona ilość taktyk, planowanie, czekanie na błąd przeciwnika. Przecież każda partia może być rozegrana na więcej sposobów, niż wynosi liczba atomów we wszechświecie! Przekonanie, że szachy są nudne, panuje głównie wśród osób, które w nie nie grają. Tylko, jak do takich ludzi trafić? Okazuje się, że twórcy serialu, Scott Frank i Allan Scott, rozwiązali ten problem znakomicie. Każda partia szachów została zrealizowana w fenomenalny, a zarazem niepowtarzalny sposób. Od ciężkich potyczek, w których każde posunięcie jest na wagę złota, do lżejszych, rozgrywanych od niechcenia partii, w których Beth pokonuje przeciwników w pierwszych ruchach.

Twórcy odpowiednio stosują rozmaite techniki: naprzemiennie korzystają z przyspieszonego albo zwolnionego tempa, aby oddać rytm i emocje szachowych rozgrywek. Raz pokazują partię szeroko, innym razem sięgają po bardzo wąskie zbliżenia, które koncentrują uwagę widza na pojedynczych figurach i akcentują każdy ruch. Jeszcze innym razem przeżywamy partie szachowe w formie retrospekcji i rozmów, które odbywają się już po zakończeniu rozgrywki. W budowaniu napięcia olbrzymi wkład ma muzyka. Dynamiczne sekwencje, zwłaszcza klawiszowe, towarzyszą nam przy niemal każdym starciu. Sposobów na pokazanie szachowych rozgrywek w emocjonujący sposób jest mnóstwo, a każdy z nich trafia w punkt. Z perspektywy widzenia szachowego laika dodam, że terminologia szachowa brzmi w serialu zupełnie naturalnie i nawet jeżeli widz nie ma o niej pojęcia, z czasem w jego uszach zaczyna brzmieć znajomo.

Piękny, kolorowy świat

Wizualnie „Gambit Królowej” jest dla mnie majstersztykiem do tego stopnia, że fabuły mogłoby właściwie nie być. Niemal każda scena jest ucztą dla oka. Ujęcia cechują głównie miękkie światło i niesamowicie mała głębia ostrości, która sprawia, że wszystko, co nie jest istotne dla odbiorcy jest po prostu rozmyte i ginie. Cieszy też to, że tło twórcy wykorzystują w bardzo ciekawy sposób, jak chociażby przy kreowaniu niektórych postaci albo budowaniu napięcia. Te zabiegi wspaniale oddają nieco odrealniony charakter serialu. Niezależnie od tego, czy oglądamy sceny ciężkie i pełne mroku czy radosne i optymistyczne, za każdym razem mamy do czynienia z perfekcyjnie wykreowanym światem. Na szczególną uwagę zasługuje również sposób, w jaki zostały ukazane Stany Zjednoczone lat 60. ubiegłego wieku. Wyglądają tak pięknie, jakby sam Tarantino chciał dodać coś jeszcze do laurki, którą stworzył temu specyficznemu okresowi w „Pewnego razu w Hollywood”.

W szachowej karierze Beth, podobnie jak w jej życiu, nie wszystko jest idealne. Jest sierotą, zmaga się z nałogiem i nie zawsze wygrywa. Mimo to, jej historia zdaje się być nieco zbyt odrealniona i momentami brakuje jej uzasadnienia. Jednak nawet biorąc pod uwagę tego typu niedociągnięcia, widz jest skłonny je zaakceptować. Być może, gdyby nie one, produkcja straciłaby swój niecodzienny, nieco oniryczny klimat.

Siła aktorów młodego pokolenia

W świecie przedstawionym przy tak płytkiej głębi ostrości naturalną rzeczą jest to, że gra aktorska jest jeszcze bardziej zauważalna, a każde potknięcie rzucałoby się w oczy. Tylko, że w „Gambicie Królowej” ich nie ma. Poza wspaniałą kreacją Beth, na uwagę zasługuje również Thomas Brodie-Sangster, grający chodzącego niemal cały czas w kowbojskim kapeluszu, nieco ekscentrycznego i zuchwałego mistrza Benny’ego Wattsa.

Marcin Dorociński z kolei gra człowieka chłodnego jak głaz; nieugiętego, bez emocji. I robi to genialnie. Jest taki, jaki ma być, niewzruszony i przerażający. Można powiedzieć, że jest to wręcz stereotypowy sposób na przedstawienie złego Rosjanina, ale w nieco przerysowanym świecie innych nieco przerysowanych postaci ostatecznie wszystko do siebie pasuje.

Binge-watchingable

Zwłaszcza w obecnym momencie i przy towarzyszących nam niesprzyjających okolicznościach, dobrze jest się zwyczajnie od tego wszystkiego oderwać. A „Gambit Królowej” ma ogromny potencjał, aby skłonić widza do obejrzenia wszystkiego za jednym podejściem.

fot. „The Queen’s Gambit | Official Trailer | Netflix”, YouTube.com/Netflix

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Młody raper przyznał się do zabójstwa?
YNW Melly - Murder On My Mind [Official Video]

Niestety często mówi się o przedwcześnie zmarłych raperach, również tych zastrzelonych. Zdarzają się jednak sytuacje, w których to artysta staje po drugiej stronie pistoletu. O to od jakiegoś czasu posądzano YNW Melly'ego i wychodzi na to, że w sprawie pojawiły się nowe dowody.

Lifestyle
Joe Biden zwyciężył! Środowisko komentuje, a my przybliżamy tragiczną historię Prezydenta

To już pewne. Joe Biden wygrał wybory, a Kamala Harris została pierwszą kobietą i Afroamerykanką na stanowisku wiceprezydenta. Choć społeczeństwo jest podzielone, znaczna większość, również środowiska hip-hopowego, jest bardzo zadowolona z wyników.