Hip Hop,News

14 numerów na albumie to sporo? Co powiecie na 733?

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

14 numerów na albumie to sporo? Co powiecie na 733?

Płodność artystyczna wśród twórców to bardzo względna sprawa. Niektórzy wydają raptem jeden album na kilka lat, a taki Kuba Knap w przeciągu 12 miesięcy jest w stanie wypuścić nawet sześć płyt. Już jego wynik robi spore wrażenie, ale to i tak nic przy tym, do czego zdolni są niektórzy artyści zza oceanu. Jak się bowiem okazuje, są rodzynki, które na jeden album potrafią przygotować 733 kawałki. Żeby nie było wątpliwości, niczym na mandacie, słownie: siedemset trzydzieści trzy kawałki.

Tak twórczy okazał się Swae Lee, którego z tą informacją sprzedał jego producent Mike Will Made-It. Panowie umówili się bowiem, że wybiorą piosenki na nadchodzący album artysty pt. „Human Nature”. Mike pewnie myślał, że będzie to szybka robota, a tymczasem kwarantanna sprawiła, że Swae popełnił aż 733 nuty, przez które teraz trzeba będzie się przekopać. Mamy tylko nadzieję, że w gąszczu tych numerów panowie nie przegapią takiego, który mógłby się okazać hitem. W takim stogu nie trudno przecież przeoczyć perełkę.

Używając tylko tej puli, Swae Lee mógłby zapewnić sobie bardzo bogatą dyskografię i to do końca życia. Nie jest jednak jedynym raperem z USA, który potrafił tyle stworzyć. Po śmierci Juice WRLD-a mówiło się, że artysta zostawił po sobie około tysiąca niewydanych piosenek. Z kolei Lil Wayne zapewnia, że kiedyś w zaledwie jedną noc w studio udało mu się nagrać aż 53 kawałki, co poza niezwykłą płodnością twórczą wskazuje jeszcze na błyskawiczne tempo pracy.

Trzeba jednak zauważyć, że większości z tych namnożonych piosenek, zarówno Juice’a, jak i Swae oraz Weezy’ego nigdy nie usłyszymy. Taka ilość na pewno odbija się też na jakości wielu, a nawet większości z nich. Biorąc jednak pod uwagę ich gigantyczną liczbę wciąż daje nam to przynajmniej kilkadziesiąt zupełnie dobrych numerów, a tylu hitów niektórzy artyści nie są w stanie popełnić przez całą swoją karierę.

fot. kadr z klipu „Swae Lee, Slim Jxmmi, Rae Sremmurd – Guatemala”, YouTube.com/RaeSremmurd

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Gucci Mane nazywa Atlantic Records „miłymi rasistami” i opuszcza wytwórnię?

Choć o protestach antyrasistowskich w mediach mówi się już trochę mniej, to wciąż one trwają, a co najważniejsze możemy obserwować ich pozytywne konsekwencje. Kilka dni temu informowaliśmy, że Republic Records zrezygnowało z kategorii „urban” – szufladki, do której do tej pory wrzucano okołosoulową muzykę tworzoną przede wszystkim przez Afroamerykanów. Śladem wytwórni poszli kolejni, w tym Akademia Grammy, która słowo „miejski” zastąpiła określeniem „progresywne R&B”.

Dwa dni temu Gucci Mane napisał na Twitterze (co później usunął), że 3 lipca opuszcza Atlantic Records, wytwórnię, z którą związany jest od 2007 roku, i pod której szyldem wydał 11 projektów. Do tego nazwał jej pracowników „miłymi rasistami” i „crackersami”, co jest dyskredytującym określeniem na białych ludzi. W kolejnych postach zachęcił innych artystów do tego samego – wzięcia udziału w protestach.

Źródło: bbc.com

Nie od dziś wiadomo, że przemysł muzyczny pozostawia wiele do życzenia w kwestiach równościowych. Wcześniej na ten temat głośno wypowiedział się również The Weeknd, który zwrócił się do platform streamingowych. Gucci Mane odejście z Atlantic i zostanie w pełni niezależnym artystą zapowiadał już trzy lata temu. Czy w końcu tak się stanie? Zobaczymy.

fot. kadr z klipu „Gucci Mane, Bruno Mars, Kodak Black – Wake Up in The Sky [Official Music Video]”, YouTube.com/OfficialGucciMane

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
HASHAHATA nie śpi! Genialny remiks numeru Kartky’ego

Jakiś czas temu cała ekipa HASHASHINS przeprowadziła się wspólnie do jednej chaty, by tam na wzór youtuberów tworzyć. Oczywiście jak na raperów przystało głównym produktem jest muzyka, ale vlogi z całego, wspólnego pomieszkiwania i tworzenia, również powstają i są publikowane w sieci.

Co jakiś czas do HASHAHATY wpadają goście i są to osoby związane z labelem bądź raperzy, którzy często współpracują z Deysem czy innymi raperami z HASHASHINS. Był Filipek, a teraz dom raperów odwiedził Kartky, którego czy to z Deysem, czy z Karianem mogliśmy słyszeć niejednokrotnie. Jendym z efektów tej współpracy jest remiks kawałka Kartky’ego z płyty „Dom na skraju niczego”, który chyba najbardziej utkwił słuchaczom w pamięci i zyskał sympatię, czyli „koszmar minionego lata”. Oryginał ma w chwili obecnej 27 660 412 wyświetleń, a w pierwszej zwrotce autor nawija: „Ja wchodzę zimno jak Daniel Craig, czasem jak Deys” i to właśnie z udziałem Deysa powstał remiks tego utworu.

Refren wykonuje tu w całości założyciel HASHASHINS, gdzie pierwszą część nawija dość spokojnie, lekko śpiewając, a w drugiej nawijka jest nieco ostrzejsza, co dodaje charakteru całemu wykonaniu. Bit jest spokojony, melodyjny, klimatyczny, idealnie pasujący do utworu. Warto zaznaczyć, że klip jest wykonany jako LIVE ACT, czyli „na żywo”, gdzie również możemy zauważyć osobę grającą na gitarze, która wzbogaca cały utwór o dodatkowy klimat. Zwrotkę oczywiście wykonuje Kartky, ale wykoanie nieco różni się od oryginału. Raz nawijka jest ostra, z chrypą, raz łagodniejsza, lekko śpiewana, a Kartky zmienia co chwilę te style, robiąc też krótkie przerwy między wersami i to idealnie pasuje do całego wykonania. Drugi refren wzbogacony jest o mocniejszą perkusję, a Deys również wchodzi w niego z większym przytupem, co sprawia, że kawałek jeszcze bardziej zyskuje na wartości. Dla mnie też mega klimat robi solo na gitarze, które wraz z perkusją tworzą coś pięknego. Jeśli jeszcze nie słuchaliście tego remiksu, koniecznie go sprawdźcie!

fot. screenshot z klipu Kartky feat Deys – Koszmar minionego lata LIVE ACT.

Zostaw komentarz