Felieton,Hip Hop

4 polskich hypemanów, którzy mają szansę na sukces

Patryk Grzybicki -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Patryk Grzybicki

4 polskich hypemanów, którzy mają szansę na sukces

Polscy raperzy robią naprawdę spektakularne show podczas koncertów, a sama możliwość posłuchania ich na żywo gwarantuje niesamowite przeżycia. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie hypemani.

Wielu polskich raperów na koncerty zabiera ze sobą osoby, które nie tylko pomagają im w wykonywaniu utworów na żywo, ale są też ich bliskimi znajomymi, często wręcz przyjaciółmi. Tak jak nawinął Białas w numerze „Blakablakablaka” – „Biegam z Solkiem, a nie hypemanem”, co oznacza, że jemu koncerty pomaga grać Solar, a pewnie on sam może liczyć na Białasa w momencie grania swoich utworów. Jednak pomoc drugiej osoby jest konieczna podczas koncertów, dlatego przygotowaliśmy zestawienie polskich hypemanów, którzy mają szansę na swój sukces lub już go osiągnęli!

Krzy Krzysztof

Na pierwszym miejscu nie może znaleźć się nikt inny jak najbardziej znany hypeman w Polsce, człowiek od Quebonafide, czyli nikt inny jak Krzy Krzysztof. Tego pana mogliśmy słyszeć już kilka razy czy to w swoich numerach, czy w numerach Quebo bądź z innymi raperami. Idealnym przykładem jest tu utwór „Wesoła Ekipa” czy „Zamknij Mordę Tour” z Dwoma Sławami i Kubanem. Dłuższy czas był zapowiadany też mixtape od najbardziej znanego hypemana w Polsce (wpisująć w Google słowo „hypeman”, aż roi się od zdjęć Krzy Krzysztofa), dlatego ostatnio otrzymaliśmy ciekawe info, które może sugerować nadejście projektu.

Szyman

Drugim wyczekiwanym hypemanem na polskiej rapowej scenie jest ten Jana-rapowanie, czyli Szyman. Przypomnijcie sobie wersy Szpaka z numeru „Jan-Szpakowanie 2”, które są nastepujące:

„Janek to mój brat, cieszy micha jak go widzę/Czego mu życzę? Żeby Szyman wydał płytę”

Warto zaznaczyć, że Szyman obiecał, że wyda swój krążek w momencie, kiedy płyta „Plansze” Jana-rapowanie osiągnie status złotej płyty. Do tej pory nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by usłyszeć hypemana Janka oprócz wstawki między innymi w utworze „Niech to usłyszą” czy w numerze Hotelu Maffija – „Wizja Lokalna: Kamień”. Miejmy nadzieję, że niebawem się to zmieni!

Yah00

Trzecie miejsce należy do osoby, która w ostatnim czasie zrobiła spore zamieszanie na naszej rapowej scenie. Mam tu na myśli Yah00, który głównie zajmuje się realizacją dźwięku w SB Maffiji. Janusz Walczuk gra koncerty wraz z Żabsonem i sam również tworzy muzykę. Świetnie zaprezentował się słuchaczom na projekcie „Hotel Maffija”, gdzie udzielił się w części numerów i zrobił zwrócił większą uwagę na siebie. Jeśli mam być szczery, czekam na jego solowy projekt, ponieważ numer „Szare Bloki” strasznie zapadł mi w pamięć!

KUQE

Kolejne miejsce na naszej liście należy do KUQE 2115, który jest hypemanem Bedoesa. KUQE mogliśmy słyszeć już w wielu solowych numerach, w utworach Drużyny 2115, jak i wielu featach między innymi u Bedoesa, White 2115, Blachy, czy Kubiego Producenta. Wymienieni wcześniej zawodnicy 2115 wydali już swoje solowe i legalne albumy, więc czas teraz na KUQE.

A co z tymi, którzy mimo tego, że są hypemanami już zdązyli osiągnać swój sukces i to w dodatku nie mały? Mam tu na myśli Przyłuca – hypemana Kartky’ego, który niedawno wydał swój pierwszy legalny album „JUNIPER”, który dobrze przyjął się w środowisku hip-hopowym i idąc za ciosem, odpalił projekt „ANOMALIE”. Mimo swojej kariery solowej, Przyłu nie pozostawia swojego koncertowego kompana i dalej gra z nim huczne koncerty, na których również czasem prezentuje swoje utwory.

Jak widać hypeman to nie tylko osoba, która pomaga wykonywać raperom koncerty, ale także artysta, który tworzy własną muzykę i w przyszłości ma szanse na własny sukces. Osobiście czekam na solowe wydawnictwa wszystkich wyżej wymienionych i wierzę, że nie będą to kawałki zrobione „na szybko”, a naprawdę konkretne utwory, które chętnie będę zapętlał!

fot. facebook.com/krzy.krzysztof

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
„Demonologia” po 10 latach! [RAPROSPEKCJA]

W 2010 roku Słoń wydał swój solowy krążek – „Demonologia”, który w pamięci słuchaczy rapu pozostał na długo i dalej znajduje on swoje miejsce na playlistach. Przypominijmy sobie ten album poznańskiego rapera.

„Demonologia” to z jednej strony trochę straszny, a z drugiej bardzo ciekawy album, który w 2010 roku narobił niemałego hałasu. Słoń znany jest wszystkim z nietypowych bitów, dość kontrowersyjnych tekstów i poruszania wielu tematów, których inni raperzy raczej by się nie podjęli. Chyba nie każdy pisze numer o poznawaniu dziewczyny w klubie, a następnie o fragmentowaniu jej ciała, prawda?

fot. genius.com

Na pierwszy rzut oka okładka nie zdradza zbyt wiele. Jednak gdy zaczniemy się przyglądać i zastanawiać, co mogą znaczyć poszczególne elementy, możemy się domyślić, jaka muzyczna treść znajduję się na CD. Główne skrzypce gra tu boombox. W czasach, kiedy rap rządził na ulicy i nabierał coraz większego tempa, było można go usłyszeć właśnie z takich urządzeń. W tle widnieje siatka i bardzo możliwe, że widać za nią ścianę bloku. Może to oznaczać, że na krążku znajdziemy treść, która opisuje życie na osiedlach, problemy, a także, że jest to nagrane w starym, dobrym stylu, o czym może świadczyć oldschoolowy boombox, który w dodatku jest poplamiony krwią. Możemy się domyślać, że horrorowe treści również znajdziemy w tekstach rapera… Przed nim leżą pieniądze, czyli coś, co często rządzi ludźmi i zmienia wiele rzeczy, nawet powodując problemy. Kości mogą być oznaką przewrotnego losu, wywracania życia do góry nogami w najmniej oczekiwanym momencie. I są to dwie oznaki problemów czy trudnych sytuacji życiowych, które Słoń opisuje na „Demonologii”. W tle natomiast znajduje się graffiti, „D666A”, co jest innym zapisem słowa „Demonologia”. Sama nazwa wskazuje na demona, czy inaczej mówiąc szatana, którego liczbą jest 666.

Horror i szczerość

Jeśli chodzi o produkt główny, czyli muzykę, Słoń serwuje nam różnorodne utwory. Jedne mogą przerażać – jak na tamten czas mało było numerów o tematyce horrorowej i młodym osobom mogły spędzać sen z powiek. Inne numery pokazywały szczerość i prawdę z życia ludzi, z którymi mógł utożsamiać się każdy.

Pierwszym numerem, który zdecydowanie zasługuje na specjalne wymienienie jest utwór „Szczerze”. Jest to bardzo poważny kawałek, który obrazuje realia i życie ludzi, ich zmartwienia, problemy, troski. Zawsze gdy go słucham, odczuwam wiele emocji i uważam, że ten numer rozumie się coraz lepiej z wiekiem. Z roku na rok można dostrzec w nim coraz więcej prawdy.

Drugi kawałek w tym zestawieniu to „Love Forever”. Nawet Ci, którzy nie słuchają rapu, tytuł ten pewnie znają. Historia w nim opowiedziana nie tylko zaskakuje, ale i przeraża. Horrorcore to coś, co kojarzy się głównie ze Słoniem. Chociaż swoich sił w tym podgatunku próbował też między innymi Opał.

Sam Cło wypowiada się o numerze w następujący sposób:

Ostatnim numerem, który zasługuje na to, by znaleźć się na tej liście to „Początek Końca” z gościnnym udziałem Tomasza Struszczyka. To pierwszy numer otwierający „Demonologię”, i jak sam tytuł wskazuje, jest to początek końca. Słoń zapowiada to, czego możemy się spodziewać po tym wydawnictwie i po treści jaką przekazuje. Świetną robotę robi tu refren, który wykonał Struszczyk. Raper wymienia też w pierwszym utworze Mixera, który jest ściśle kojarzony z postacią Słonia i wyprodukował wszystkie instrumentale na płycie.

fot. genius.com

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
5 raperów, którzy po prostu muszą napisać książkę
Kaz Bałagane - Pod stołem (prod. Chris Carson & APmg) [QQ Untitled01]

Choć niestety nie wszyscy obecnie popularni raperzy dobrze obchodzą się z liryką, to jednak spora część z nich już tak. Niektórzy wręcz do tego stopnia, że śmiało mogliby napisać książkę. Wybraliśmy pięciu, którzy przede wszystkim powinni pokusić się o popełnienie jakiejś prozy.

Kilku z nich przecież już się na to zdecydowało. Swoją książkę wydał O.S.T.R., a nie tak dawno o debiut literacki pokusił się Ten Typ Mes. Już od dawna na koncie ma też ją Kali. Szef Ganji Mafii ogłosił zresztą, że jeszcze w tym roku może uraczyć swoich fanów drugą częścią swojej kryminalnej powieści pt. „Krime Story”. Kto jeszcze odnalazłby się w roli autora?

Taco Hemingway

Dobra, zaczniemy mało oryginalnie, ale tego pana tu po prostu nie mogło zabraknąć. Fifi fantastycznie włada piórem, co wychodzi praktycznie w każdej jego piosence. Skoro tak świetnie opisuje życie młodych dorosłych w Warszawie w piosenkach, to jak dobrze odzwierciedliłby je, gdyby miał możliwość wyrażenia go prozą? Poza tym, sam w „Pokedexie” nawijał, że „Raper to Fifiego drugi zawód/Pierwszy to pisarz, który kiedyś tu obudzi naród”. No i nazwisko, to fikcyjne oczywiście, też zobowiązuje.

Sokół

Tak, tak, wiemy. To też nie jest zbyt oryginalna propozycja, ale przecież nie mogło zabraknąć króla i w sumie jednocześnie ojca storytellingu w Polsce, prawda? Nikt tak nie opowiada historii na bitach jak Sokół, dlatego chętnie przeczytalibyśmy je i bez podkładu. Błyskotliwe spostrzeżenia i zabawne, choć też pewnie nieco gorzkie sytuacje aż wypływałyby z kartek. Poza tym, własne wydawnictwo już ma, więc napisanie książki to już mniejszy problem, co nie?

Oskar

Skoro dwaj powyżsi artyści znaleźli się w tym zestawieniu, to Oskar też musiał. Polską Trójcę Storytellingu kompletuje przecież właśnie on i z każdym kolejnym kawałkiem PRO8L3M-u udowadnia, że miejsce w niej po prostu mu się należy. Choć oczywiście niezwykle szanujemy twórczość Jakuba Żulczyka, mamy pewne przeczucie, prawie graniczące z pewnością, że gdyby Oskar pokusił się o powieść podobną do „Ślepnąc Od Świateł”, a na pewno ma zadatki, by taką napisać, to mogłaby być ona bardziej poczytna i autentyczna niż bestseller wyżej wspomnianego autora.

Kaz Bałagane

Bedogie to raper z najbardziej nietuzinkową liryką na polskiej scenie i w tym temacie nawet nie ma się o co kłócić. Zasób jego słownictwa jest niezwykle wielki. Sprytnie łączy slangowe określenia z mądrymi pojęciami, często jeszcze ubierając je w żartobliwe tekściki. Jego książka pewnie nie byłaby łatwa do przyswojenia, ale na pewno byłaby jedyną w swoim rodzaju kopalnią mądrości życiowych, do których dostaliby się tylko Ci, którzy umiejętnie przekopaliby się przez śmiechowe i tylko na pozór nie mające większego sensu zdania.

Białas

Jeden z tatusiów SB Maffiji też lubi się pokusić o dobry storytelling w kawałkach, ale przede wszystkich znany jest ze swoich dwuznacznych, ale trafiających w punkt punchline’ów. Wyobraźcie sobie, ile przekminionych, zmyślnych, a przy tym naprawdę życiowo prawdziwych point mógłby w swojej twórczości zawrzeć Białas, gdyby nie ograniczał go bit. O tym, że zrymował prozę życia nawijał już u KęKę w kawałku pt. „Zoba Zoba”, ale może teraz mógłby ją jeszcze napisać?

fot. kadr z klipu „Kaz Bałagane – Pod stołem (prod. Chris Carson & APmg) [QQ Untitled01]”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz