Hip Hop,Ranking

5 najlepszych rapowych kawałków zrobionych specjalnie na potrzeby filmu

Michał Fitz -
Travis Scott - The Plan (From the Motion Picture "TENET" - Official Audio)
Travis Scott - The Plan (From the Motion Picture "TENET" - Official Audio)
Hip Hop,Ranking - - Dodane przez Michał Fitz

5 najlepszych rapowych kawałków zrobionych specjalnie na potrzeby filmu

Wiadomo, artyści tworzą najbardziej ambitne i dopracowane utwory na swoje własne albumy. Z gościnkami i innymi projektami bywa już różnie, ale są oczywiście od tego wyjątki. Jednym z nich jest z pewnością „The Plan” Travisa Scotta, który powstał do soundtracku najnowszego filmu Nolana, „Tenet”.

Gdy po obejrzeniu seansu ten numer wybrzmiał z głośników, najpierw zachwyciłem się fantastycznymi basami, które oferuje kinowe nagłośnienie, a potem pomyślałem: „Ej, przecież tak fajnych piosenek stworzonych specjalnie do filmu musi być więcej”. No i faktycznie, jest ich całkiem sporo, dlatego ograniczyłem się do pięciu najlepszych.

Kendrick Lamar & SZA – „All The Stars”

O tym kawałku, jak i zresztą całym, zaznaczę, że naprawdę dobrym, soundtracku do „Czarnej Pantery” zrobiło się ostatnio głośno po raz kolejny z powodu śmierci Chadwicka Bosemana, który odgrywał główną rolę w tym filmie. To szczęście w nieszczęściu, bo ten utwór jak najbardziej ma potencjał na bycie ponadczasowym hitem, na co wskazuje liczba jego wyświetleń. Ale nikt chyba nie chciał, by kolejne odsłuchy zyskiwał właśnie z powodu zmarłego aktora. Rest in Power.

Wiz Khalifa ft. Charlie Puth – „See You Again”

Ta piosenka też ma przecież tragiczne tło, bo została stworzona nie tylko na potrzeby kolejnej odsłony „Szybkich i Wściekłych”, ale przede wszystkim jako hołd dla zmarłego aktora tej serii, Paula Walkera. „See You Again” idealnie oddaje klimat tęsknoty za odtwórcą jednej z głównych ról i pewnie dlatego jest jednym z najchętniej odtwarzanych numerów w historii w serwisie YouTube. Kawałek ma już ponad 4,7 miliarda wyświetleń i nie przestanie ich nabijać, dopóki ludzie nie przestaną tęsknić. Nie tylko za Walkerem, ale każdą osobą, którą stracili.

Post Malone, Swae Lee – „Sunflower”

„Sunflower” to kolejny brutalny wręcz argument miażdżący tezę, że kawałkom robionym na potrzeby filmu trudno stać się hitami. Numer Post Malone’a i Swae Lee również ma już ponad miliard wyświetleń w serwisie YouTube, a przecież nie wiąże się z żadną tragedią jak powyższe piosenki. To po prostu bardzo przyjemny kawałek, w którym zakochał się cały świat, choć pierwotnie mieli to zrobić tylko fani kreskówkowego Spidermana.

DMX – „X Gon’ Give It To Ya”

Tego numeru możecie już nie kojarzyć, a powinniście i to z dwóch powodów. Po pierwsze, został stworzony na potrzeby filmu „Od kołyski aż po grób”, który został wyreżyserowany przez Polaka, Andrzeja Bartkowiaka. Po drugie, to po prostu niezwykły banger, który puszczony w aucie sprawia wrażenie, jakbyśmy jechali tylko i wyłącznie po progach zwalniających. Tak kołysze, a przecież nazwa filmu zobowiązuje.

Sokół i Ero – „Jerzy Jeż”

Chciałem, aby w tym zestawieniu znalazł się również polski akcent. Długo zastanawiałem się, który kawałek powinienem, a potem zrobiło mi się głupio, że w ogóle się zastanawiałem, bo przypomniałem sobie o „Jerzym Jeżu”. Jasne, „Mitoman” Malika Montany nagrany na potrzeby „Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa” jest hitem, ale jednak nie ma w sobie tego fantastycznie zabawnego i nonszalanckiego sznytu, co numer Ero i Sokoła. Zresztą sami spróbujcie posłuchać bez szczerzenia klawiatury. Nie uda Wam się.

fot. kadr z wideo „Travis Scott – The Plan (From the Motion Picture „TENET” – Official Audio)”, YouTube.com/TravisScott

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Cyphery tegorocznych Freshmenów za nami. Kto spisał się najlepiej?
Fivio Foreign, Calboy, 24kGoldn and Mulatto's 2020 XXL Freshman Cypher

Zestawienie tegorocznych Freshmenów od XXL prezentowało się na papierze niezwykle dobrze. W końcu kilku z nich już zyskało światową rozpoznawalność, a wszyscy byli przynajmniej przyzwoicie znani w Stanach. Jak zaprezentowali się w trakcie cypherów?

Te, jak wiadomo chociażby po legendarnym występie Bedoesa, rządzą się swoimi prawami. Artyści zza Oceanu też podchodzą do nich bardzo różnie, a czasem wręcz wcale, bo w tym roku z cyphera zrezygnował Baby Keem. Rok temu na przykład nie podszedł do niego Gunna. Czy w takim wypadku pozostała jedenastka, która zdecydowała się na występ w cypherze sprostała?

Z tym sprostaniem niestety nie zawsze było tak, jak wszyscy by sobie tego życzyli. Na Lil Keeda już po freestyle’u wylano wiadro pomyj tak mocno, że na głowie wciąż ma mopa. Nie popisał się też tym razem, podchodząc do sprawy bardzo nieambitnie, rzucając mniej wersów od kolegów, które na dodatek do mocnych nie należały. Był za to real talk w nawijce: „I get laaaaazy”. Dużo lepiej pokazał się Jack Harlow, którzy rzucał fajnymi wersami opartymi na podwójnych rymach na każdym ich końcu. Widać, że ten gość umie składać linijki i rymy, więc nie będzie tylko bohaterem jednego przeboju i swoje „What’s Poppin” jeszcze przebije. Swoje udowodnił też Polo G, który nie wiedzieć czemu zdecydował się nawijać a capella. To jednak tylko podbiło moc jego wersów, które nie tylko były momentami fajnymi grami słownymi: „I’m so quick I put them in their place like a landlord”, ale też mocnymi statementami jak: „First-generation millionaire, I had to break the barriers” czy „Put the whole hood on my back, I had to carry ya”. Ten chłopak ma bez wątpienia przed sobą wielką karierę.

Sporo wymagano też od NLE Choppy, którego zaczęto doceniać na całym świecie. Raper udowodnił już swoją wartość ambitnym, długogrającym albumem pt. „Top Shotta”, a tym cypherem ją tylko potwierdził, rzucając fajne rymy i znów, charakterystycznie dla siebie, niemalże niezauważalnie przechodząc z jednego flow w drugie. Dobrze zaprezentował się też Rod Wave, który był wierny swojej ksywce, dlatego wręcz płynął po bicie przy użyciu swojego melodyjnego flow. Były jednak momenty, gdzie trochę zboczył z fali, ale można było na to przymknąć ucho. Podobnie nawijała też Chika, która oprócz tego rzucała jeszcze potrójnymi rymami, co w połączeniu z przyjemnie brzmiącym flow robiło jeszcze większe wrażenie. Szczere wersy pokroju: „I’m coming from sweeping the floors” też dodawały temu występowi mocy, a co najlepsze sama raperka nawijała, jak gdyby nigdy nic i to jeszcze z psem na rękach. Mnie kupiła. Tego z kolei nie mogę już napisać o Lil Tjayu, który piszczał jeszcze bardziej, niż zwykle, a poza tym średnio wykorzystał bit i tak naprawdę jedynie lamentował nad problemami z prawem swoich kolegów.

Gdy Chika zachwyciła techniką i szczerością, to Mulatto dokładnie tym, czego się po niej spodziewano – przewózką. Jej nie można zarzucić, że kreuje się na playgirl, ona nią po prostu jest, rozstawiając facetów po kątach wersami pokroju: „Pussy like lean, I put him to sleep” albo „They like outside of rap, what’s your hobby?/Is shittin’ on b*itches a hobby?”. Dobre wrażenie zrobił też 24kGoldn, który momentami również płynął po bicie na potrójnych rymach. Trochę więcej mógł dać z siebie tekstowo, ale współuczestnicy na pewno mu to wybaczą, bo każdemu z nich posłał oddzielne propsy w linijkach. Niełatwe zadanie miał Fivio Foreign, który przecież znany jest ze swojej drillowej zacinki, a bit na którym nawijał kompletnie tego typu podkładów nie przypominał. Co ciekawe, udało mu się jednak zachować na nim charakterystyczne, łamane flow i przy okazji rzucić jeszcze kilkoma twardymi wersami, jak na ulicznika przystało, czego dowodem jest chociażby: „I sleep with the .40 tucked in my pajamas”. Trochę za mocno poleciał Callboy, który pół zwrotki nawijał dziwnie poza bitem, ale zanim zdecydował się z niego wyjść, bo nie można powiedzieć, że wypaść, to robił to zupełnie przyzwoicie. Lirycznie mogło być lepiej, bo trap i wewnętrzne demony to jednak trochę oklepana tematyka.

fot. kadr z klipu „Fivio Foreign, Calboy, 24kGoldn and Mulatto’s 2020 XXL Freshman Cypher”, YouTube.com/XXL

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
To na ich płyty w tym roku czekamy najbardziej!

2020 rok obfituje w wiele naprawdę dobrych premier. Były długo wyczekiwane powroty z rapowego urlopu jak ten Quebonafide i Białasa, ale także sporo legalnych debiutów. Weterani polskiego hip-hopu też nie próżnowali. Nadal są jednak raperzy, na których płytę słuchacze wciąż bardzo mocno czekają.

Kuban

Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych powrotów na polskiej scenie. Ostatni album Kubana został wydany w 2017 roku. Od tego czasu rapera z Opoczna jest jak na lekarstwo. Po płycie „Myślisz jeszcze?” na kanale Kuby pojawiły się tylko trzy nowe numery. Wiele się mówi, że to, kiedy jest to otrzymamy od niego płytę, jest kwestią najbliższych miesięcy. Nie mamy jednak jakiegokolwiek potwierdzenia tych plotek. Mam wielki niedosyt po jego #hot16challenge2. Moim zdaniem rzucił jedną z najlepszych zwrotek w tej edycji i zrobił to z takim stylem oraz luzem, że osobiście jeszcze bardziej czekam na jego długogrający materiał.

Guzior

Ostatnio Filipek trochę się wygadał na Instagramie, że Guzior wyda płytę jesienią tego roku. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że to prawda, bo rzesza fanów, która czeka na album Mateusza jest naprawdę spora. Od premiery „Evil_Things” minęły już ponad dwa lata. I podobnie jak Kuban, Guzior w tym czasie nie raczył słuchaczy nowymi numerami. Jednak raczej nie podlega wątpliwościom fakt, że naprawdę pracował podczas swojej nieobecności na scenie. Jestem przekonany, że gdy wróci, to w bardzo mocnym stylu i z konkretnym materiałem, bo przecież „Mateusz potrafisz”.

Zapowiedziane płyty

Nie tylko jednak Kuban i Guzior są w centrum zainteresowania słuchaczy. Na ten rok jest jeszcze zaplanowanych sporo gorących premier, o których wiadomo wiele więcej. Pierwsza z nich odbędzie się już 25 września. To właśnie wtedy Oki wypuszcza „77747 Mixtape”. Uczestnik 7. edycji Młodych Wilków uważany jest za czołowego rapera młodego pokolenia. I trudno się temu dziwić, bo jest charyzmatyczny, potrafi dobrze nawijać i ma interesujący styl rapowania. Oki na swoim albumie zgromadził imponującą listę gości, a ogłoszeni zostali już: Paluch, Żabson, Young Igi, Otsochodzi, Ero JWP, Gedz.

Wiele osób czeka także na album Słonia, którego premiera ma być w grudniu. Poznański raper od lat jest w czołówce polskiej sceny i szczerze mówiąc, to nie wiem czy kiedykolwiek zawiódł słuchaczy jakimś swoim albumem. Co ciekawe, „Czerwony Rum” będzie w 100% solowym materiałem, bez żadnych gościnnych zwrotek. Zdecydowanie będzie jeszcze czego słuchać, a rywalizacja o miano płyty roku będzie trwała do końca.

fot. kadr z klipu „Kuba #HOT16CHALLENGE2”, youtube.com/Kubano
kadr z klipu „OKI feat. GEDZ – SIRI (prod.Magiera), youtube.com/2020

Zostaw komentarz