Hip Hop,Ranking

5 najpopularniejszych numerów od Quebonafide!

Jakub Purłan -
Hip Hop,Ranking - - Dodane przez Jakub Purłan

5 najpopularniejszych numerów od Quebonafide!

Ksywka Quebonafide zawsze wzbudza wielkie zainteresowanie. Udział Kuby w jakimś numerze to gwarancja wyświetleń. Postać znana w wielu środowiskach, nie tylko hip-hopowym. Akcja promocyjna przy „ROMANTIC PSYCHO” to coś czego jeszcze w naszym kraju nie było. O Quebo mówiło się wszędzie. Niezwykły sukces, wielka rozpoznawalność, a jakie są najpopularniejsze numery z jego udziałem? Sprawdźcie sami!

Top 5

1.Tytuł: „Half dead”
Album: „Dla fanów Eklektyki EP”
Producent: High Tower
Feat: ReTo
Wyświetlenia: ~89 600 000
Data opublikowania: 20.06.2017

2. Tytuł: „Tamagotchi”
Album: TACONAFIDE „SOMA 0,5mg”
Producent: FORXST
Wyświetlenia: ~83 600 000
Data opublikowania: 22.03.2018

3. Tytuł: „Candy”
Album: „Dla fanek Euforii EP”
Producent: Deemz
Feat: Klaudia Szafrańska
Wyświetlenia: ~80 300 000
Data opublikowania: 22.08.2017

4. Tytuł: „8 kobiet”
Album: TACONAFIDE „SOMA 0,25mg”
Producent: Pham
Feat: Bedoes
Wyświetlenia: ~62 600 000
Data opublikowania: 30.08.2018

5. Tytuł: „Kryptowaluty”
Album: TACONAFIDE „SOMA 0,5mg”
Producent: Michał Graczyk & 2K
Wyświetlenia: ~50 600 000
Data opublikowania: 09.04.2018

fot. kadr z klipu Quebonafide – „Half dead”, https://www.youtube.com/watch?v=NGr_496TmCg

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop,News
Hit z Makłowiczem i bangier z łamańców językowych. Co jeszcze stworzył król kwarantannowych virali?

Społeczna kwarantanna, na całe szczęście już nieco poluzowana, mocno dawała się we znaki. Pisaliśmy już o tym, że nie na wszystkich taka izolacja wpływa pozytywnie. Głupoty do głowy przychodziły nie tylko Belmondo, ale również Lil Yachty’emu czy Trippiemu Reddowi. Taki Gucci Mane postanowił z kolei wyładować swoją frustrację w mocno przesadzony sposób. Byli też całe szczęście tacy, którzy świecili przykładem, jak chociażby GSP, Gedz czy Tymek, którzy zdecydowali się aktywnie pomóc w walce z wirusem. Jeszcze inni z kolei, w tym bohater dzisiejszego tekstu, wygrzebali w sobie z nudów pokłady niepojętej kreatywności tworząc dzieła, o które nikt z nas nie prosił, ale jak się okazało, każdy ich potrzebował.

CatchUp to producent muzyczny związany głównie z NNJL. Tworzył już kawałki dla Gedza, Szesnastego czy Vae Vistica, czyli dla naprawdę porządnych raperów, ale mimo to nie wybił się na tyle, by jego ksywa przewijała się często przy okazji nowych, mainstreamowych hitów. Nie wiedzieć czemu w zasadzie, bo jak się okazuje, CatchUp potrafi taki szlagier stworzyć albo z niczego, albo z czegoś, co w teorii kompletnie nie jest fundamentem do zrobienia przeboju.

View this post on Instagram

Jak zdobić piosenkę z faflunami językowymi

A post shared by CatchUp (@catchupxxl) on

Piosenka z „faflunami językowymi” to oczywiście nie jedyne arcydzieło na profilu CatchUpa. Artysta uraczył nas jeszcze chociażby hitem stworzonym na samplu z Roberta Makłowicza czy świątecznym, „jajcarskim” kawałkiem opartym na niezbyt zachęcająco brzmiącym flecie.

Producentowi nie można więc odmówić wielkiego talentu muzycznego, skoro z taką łatwością i przy użyciu podstawowych czy czasem nieoczywistych narzędzi tworzy świetne numery. Mało tego CatchUp potrafi ubrać to w krótki, zabawny, pełen szalonych cięć materiał, który po prostu nie może ci się nie spodobać. W ten sposób każdy odcinek kończysz z wielkim, otwartym uśmiechem, który z jednej strony spowodowany jest rozbawieniem, a z drugiej opadniętą z wrażenia szczęką.

View this post on Instagram

Jak zrobic piosenkę ze śmiesznym kotem

A post shared by CatchUp (@catchupxxl) on

Jeśli więc wciąż nie znaleźliście sobie kwarantannowego zajęcia, nie bierzcie przykładu z amerykańskich raperów nabijających się z ludzi, a właśnie z naszego rodzimego producenta. Możecie się nie tylko pobawić, ale też wiele nauczyć, a przy tym rozwinąć muzycznie. Gwarantujemy, że jeśli w wolnym czasie będziecie tworzyć takie perełki, to do Was też „zadzwoni kicia”.

fot. Instagram.com/CatchUpXXL

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop,News
3 duety zza Oceanu, których płyty byłyby wielkim sukcesem

Kilka dni temu Travis Scott nie tylko urządził koncert na ponad 12 milionów osób za pośrednictwem Fortninte’a, ale również przy okazji zapowiedział ciekawą współpracę. Wypuścił singiel razem z Kid Cudim, który zwiastuje wspólną płytę obydwu panów. Nie jest to najoczywistsze z połączeń, ale już w pierwszym kawałku słychać chemię. To właśnie ona zainspirowała nas, by zestawić jeszcze kolejne trzy pary, których wspólne płyty, po prostu musiałyby być sukcesem.

Lil Nas X & Lil Uzi Vert

Pierwszy z artystów doskonale wie, jak odgrzewać kotlety, by wciąż były smaczne, a z kolei drugi to nowator i wizjoner. „Eternal Atake” Verta jest tak nowoczesne, że aż kosmiczne. Jeśli jednak spojrzymy na „Rodeo” czy „Panini” Lil Nasa również usłyszymy podobne brzmienia, a w klipach dopatrzymy się bliźniaczego klimatu. Wydaje się więc, że panowie powinni się bez problemu zgrać i w efekcie stworzyć przyjemne rapsy na bitach nie z tej Ziemi. Taki krążek na pewno powiałby świeżością na scenie, choć dla wielu mógłby to być irytujący przeciąg.

Tory Lanez & Tyga

Obydwaj gościnnie udzielili się w „Still be friends” G-Eazy’ego i to właśnie oni zrobili tam robotę. Tyga od czasu odkurzenia swojej kariery konsekwentnie udowadnia, że znalazł swoją niszę, którą są luźne numerki, do których można pogibać się przy basenie. Gdyby własnie takie brzmienia okrasić trochę bardziej agresywnym, ale przy tym też melodyjnym Lanezem, dostalibyśmy płytę, która huczałaby na każdej letniej imprezie, a wszystkie TikToki z wodą w tle, byłyby nagrane właśnie pod hity z tego krążka.

DaBaby & Juvenile

Tego pomysłu mogliście się nie spodziewać, ale jeśli tylko poznacie się z Juvenilem lub go sobie odświeżycie, jeśli jesteście trochę starszymi fanami hip-hopu, to szybko zrozumiecie, że to musiałoby zadziałać. Obydwaj pochodzą z południa USA i godnie go reprezentują. Gdyby DaBaby zaczął nawijać 20 lat wcześniej, prawdopodobnie brzmiałby niemalże jak jego starszy kolega. Biorąc też pod uwagę, że Juvenile był swego czasu przedstawicielem tych nowszych, południowych brzmień w USA, możemy zaufać, że odnalazłby się na podkładach DaBaby, które są co prawda jeszcze świeższe, ale wciąż podobne do tych, na których sam nagrywał. Do tej muzyki bujałby się cały Nowy Orlean oraz Charlotte, a pewnie nawet i Nowy Jork z Los Angeles

fot. kadr z klipu „THE SCOTTS, Travis Scott, Kid Cudi – THE SCOTTS (Audio)”, YouTube.com/TravisScott

Zostaw komentarz