Felieton,Hip Hop

5 raperów, którzy nie brali udziału w XXL Freshmen, a i tak odnieśli wielki sukces

Michał Fitz -
Drake - Over (Official Music Video)
Drake - Over (Official Music Video)
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

5 raperów, którzy nie brali udziału w XXL Freshmen, a i tak odnieśli wielki sukces

Zaproszenie do XXL Freshmen jest za oceanem jeszcze większym wyróżnieniem niż w Polsce nominacja do Młodych Wilków. Tam bowiem wybiera się raperów, którzy już na swoim koncie mają znane wszystkim hity, często okraszone nawet platynowymi płytami. Spora część z nich wiedzie później udane kariery, ale są też tacy, którzy radzą sobie jeszcze lepiej, choć w tym znamienitym zestawieniu nigdy się nie znaleźli.

A$AP Rocky

Przez ostatni rok mówiło się co prawda więcej o szwedzkiej odsiadce rapera, niż jego dokonaniach muzycznych, ale te bez dwóch zdań są imponujące. Były takie od samego początku, bo przecież w 2011 roku debiutował z mixtapem „Live.Love.A$AP”, który wówczas zrobił wielką furorę swoim dosyć nowoczesnym brzmieniem, okraszonym charyzmatyczną, płynącą nawijką rapera. XXL nie mogło tego nie docenić i co ciekawe zrobiło to, ale Rocky nie mógł zjawić się na całej akcji, gdyż już prężnie koncertował ze swoim pierwszym materiałem i nagrywał kolejny. Chłop, był po prostu zbyt zarobiony i ostatecznie ta praca wyszła mu na lepsze.

Drake

Drake to przecież obecnie jeden z największych artystów muzycznych w ogóle na świecie, nie mówiąc już o samym rapie. Słowo sukces to w jego wypadku mocne niedopowiedzenie, a osiągnął go bez dodatkowego rozgłosu, który mógłby uzyskać w akcji XXL. Mało tego, sam z niego zrezygnował. Magazyn zaproponował mu udział w edycji z 2010 roku, ale Drake odmówił, gdyż uważał, że nie można go już określać mianem „freshmana”, bo już rok wcześniej oficjalnie debiutował z mixtape’m „So Far Gone”, a parę lat wcześniej już zwracał na siebie uwagę kolejnymi mixtape’ami.

Young Thug

Sporo osób uważa, że Thugger miał gigantyczny wpływ na to, jak obecnie brzmi rap, gdyż od początku swojej twórczości ochoczo eksperymentował z wtyczkami, ingerując przy ich pomocy w swój wokal. W Stanach wielkiego narzekania na tego wstrętnego „autotjuna” nie było, a melodyczność jego twórczości szybko skradła serca fanów w USA, a potem to samo zrobiła ze słuchaczami na całym świecie. Young Thug miał się nawet zjawić przy okazji organizowania edycji z 2014 roku, ale po prostu nie stawił się na miejsce. Widocznie też był za bardzo zajęty ciężką pracą na swoją twórczością i nie widział potrzeby lansowania się na okładce magazynu. Opłaciło się.

Tyler, the Creator

Tyler może nie ma aż takiego rozgłosu jak wyżej wspomniani artyści, ale skilla i charyzmy absolutnie nie można mu odmówić. Jego twórczość została też pokaźnie doceniona wśród krytyków, bo przecież może się pochwalić wyjątkowym wyróżnieniem w postaci nagrody Grammy za najlepszy album roku, którą otrzymał za „Igora”. Wcale nie musiał się przy tym znaleźć w żadnym z zestawień Freshmenów, choć biorąc pod uwagę fakt, od kiedy tworzy, mógł pojawić się już w jednej z pierwszych edycji.

Post Malone

Posta ciężko już nawet nazwać raperem, bo niezwykle płynnie porusza się między gatunkami, czemu dowodzą jego single, które raz brzmią jak hit R&B, a innym razem jak brit-rockowy szlagier. Właśnie z tego powodu Malone nie zdecydował się na dołączenie do edycji z 2016 roku. Jego management wyjaśnił, że artysta nie chciał zamykać się w ramy jednego gatunku, a Freshmen to jednak zestawienie stricte rapowe. W sumie prawda, bo równie dobrze mógłby się znaleźć w Młodych Mustangach Country. Nie no, nie ma takiego plebiscytu. A szkoda.

fot. kadr z klipu „Drake – Over (Official Music Video)”, YouTube.com/Drake

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Włodi i Young Igi w bijatyce? Co by było, gdyby Def Jam pokusił się o polskie DLC w nowej grze?
Young Igi ft. Włodi "THC"

Jeśli za dzieciaka mieliście starą konsolę PlayStation, jest wielce prawdopodobne, że przez ręce przeszła Wam jedna z bijatyk wydanych przez EA Sports BIG w kolaboracji z wytwórnią Def Jam, gdzie można było do woli naparzać się w komiksowych realiach swoimi ulubionymi raperami. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas powtórka.

Def Jam na swoim Twitterze zanęcił fanów. Najpierw udostępnił grafikę z klasycznej wersji gry, którą dodatkowo opatrzył komentarzem, w którym wytwórnia stwierdza, że fani rzekomo domagają się kolejnej części gry. Natomiast w kolejnym poście dodał, że w związku z tą sprawą label będzie miał specjalne ogłoszenie, ale dopiero wtedy, gdy wbije na Twitterze milion obserwujących. Przyznać się, kto zakładał kolejne konta, żeby dobić do tej liczby? Sentyment związany z tamtymi grami jest ogromny, a jeśli połączymy go z możliwością gry naszymi obecnie ulubionymi artystami, podekscytowanie sięgnie już zenitu.

Oczywiście, nie zakomunikowano oficjalnie tego, że wyjdzie kolejna część, ale sugestia jest mocno jednoznaczna i ciężko ją inaczej interpretować. Poza tym, gdyby okazało się to podpuchą, fani wręcz pożarliby Def Jam za takie gierki na ich emocjach. W końcu pojawia się możliwość grania obecnymi artystami zakontraktowanymi w labelu, a nie są to byle jacy muzycy. Moglibyśmy na przykład pobić się Kanye Westem, Big Seanem, Pushą T czy legendarnym Nasem. A, no i nie możemy zapominać, że w składzie wytwórni jest też Justin Bieber, więc jakiegoś placka na twarz można byłoby pewnie sprzedać również nim.

Włodi, Ero, Frosti Rege?

To oczywiście bardzo kusząca opcja, ale dla słuchaczy znad Wisły jeszcze większą gratką byłby specjalny, polski dodatek do tej gry. Mam świadomość, że to raczej marzenie ściętej głowy, bo stworzenie takiego DLC prawdopodobnie przerosłoby polski oddział labelu pod względem technicznym i przede wszystkim finansowym. Jednocześnie mam jednak ogromną nadzieję, że się mylę. Przecież kto by nie chciał wyprowadzić specjalnego ataku Włodim, który atakuje rywala gigantycznym podmuchem ze swoim płuc? Albo Bonsonem wyprowadzającym specjalny cios z półobrotu opróżnioną wcześniej butelką? Możliwości jest zresztą dużo więcej, bo przecież stajnia polskiego Def Jamu jest bardzo imponująca. Mamy jeszcze chociażby Frostiego Rege, który swoją drogą po znacznym schudnięciu i nałożeniu na siebie jeszcze kilku dziar idealnie nadaje się do takiej gry, a z drugiej strony Young Igiego, który pewnie mógłby przemienić się w „Inny Gatunek”, a resztę umiejętności, ciekawe dlaczego, prawdopodobnie miałby podobną do Włodiego. Poza nimi jest jeszcze Berson, Hodak, Ero i Miły ATZ, a nie możemy zapominać również o producentach, bo pewnie Deemz i Nocny również chętnie sprzedaliby kilka kopniaków, grając swoimi postaciami. Potencjał jest gigantyczny, ja byłbym prawdopodobnie pierwszą osobą, która kupiłaby pre-order. #DefJamMusisz

fot. kadr z klipu „Young Igi ft. Włodi „THC”, YouTube.com/YoungIgi

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
5 aktorów, którzy mogliby odnieść sukces jako raperzy

Różne branże już próbowały swoich sił w rapie. Potwierdza to chociażby ostatnie #hot16challenge, w które zaangażowali się nawet politycy. Ale co z tymi, którzy muszą zagłębić się w kulturę hip-hopu nieco bardziej? Mowa o aktorach, którym przychodzi zagrać konkretnego rapera!

Na przestrzeni lat w polskiej kinematografii pojawiło się już kilka filmów, które opowiadają historię raperów z naszej rodzimej sceny. Pierwszą większą produkcją tego typu było „Jesteś Bogiem”, które opowiadało historię znanego wszystkim zespołu Paktofonika. W późniejszym czasie otrzymaliśmy jeszcze kilka filmów, w których to aktorzy musieli nie tylko odegrać rolę raperów, ale również nauczyć się rapować. I jak pokazał czas, robili to naprawdę bardzo dobrze. Mogliby namieszać na polskiej scenie!

Marcin Kowalczyk

Odegrał on rolę Magika, we wspomnianym wcześniej „Jesteś Bogiem”. Uważam, że to nie lada wyzwanie nauczyć się rapować w stylu prekursora rapu w Polsce, który nie tylko nawijał totalnie oldschoolowe rzeczy, ale także należał do gatunku psychorapu, który był wyjątkowo trudny w wykonaniu. Uważam, że jeszczeni nieznany wtedy Kowalczyk poradził sobie z tą rolą wyśmienicie. Nie tylko na polu aktorskim, ale także rapowym. Gdyby kiedyś pomyślał chociaż przez chwilę, by nagrać swój autorki numer rapowy, byłbym pierwszą osobą, która chętnie by go sprawdziła.

Dawid Ogrodnik i Tomasz Schuchardt

Idąc za ciosem „Jesteś Bogiem”, nie można pominąć dwóch panów, którzy odegrali rolę Rahima i Fokusa, czyli pozostałych członków Paktofoniki. Co do Dawida Ogrodnika, może nie do końca pasował on wizualnie do wyglądu Rahima, ale za to sposób odegrania jego roli – rapowej roli, był naprawdę wielką sztuką. Rah ma specyficzne flow, które z pewnością z perspektywy aktora wymagało wielu godzin treningu, by nauczyć się tego, co zobaczyliśmy na ekranach. A jak wyglądała praca nad rolą z perspektywy samego aktora?

Za to Tomasz Schuchardt miał nie lada wyzwanie, by wykonać „Powierzchnie Tnące”, czyli chyba pierwszy, polski utwór rapowy, który był nawinięty bardzo szybko przez Fokusa. Uważam, że profesjonalizm w tej roli był na najwyższym poziomie. Nie mam na myśli tylko rapu, ale także wcielenie się w rolę Fokusa, który wydaje się zazwyczaj stonowany, poważny. Obie role zostały odegrane perfekcyjnie i zapewne zarówno Rahim, jak i Fokus byli pod ogromnym wrażeniem. Chętnie usłyszałbym jakieś solowe numery od obu panów.

Piotr Witkowski

Będąc na spotkaniu autorskim z aktorem, który odegrał rolę Chady w filmie „Proceder”, usłyszałem bardzo ciekawe słowa. Witkowski przyznał się, że sam wcześniej rapu nie słuchał, ale po odegraniu tej roli zupełnie zmieniło się jego postrzeganie na temat tego gatunku muzyki. Rola Chady była trudnym wyzwaniem dla aktora, który z rapem nie miał wcześniej do czynienia. Ale za to efekt jaki udało się uzyskać naprawdę wywołuje na odbiorcach ogromne wrażenie. Gdyby tylko Witkowski miał ochotę nagrywać rap, to z pewnością znalazłby grono odbiorców, którzy chętnie słuchaliby jego utworów. Flow i technika idą tu w parze!

Krzysztof Skonieczny

Znacie Pioruna? Ci co zdążyli przeczytać lub obejrzeć „Ślepnąć od świateł” z pewnością kojarzą tę postać. Uważam, że Piorun zrobił piorunujące wrażenie na dużo większej grupie odbiorców, niż tylko ci, którzy śledzili serial. Rap Pioruna znają doskonale słuchacze hip-hopu w Polsce, ponieważ pod numerem „Od braci dla braci” jest w tej chwili 4,6 miliona wyświetleń! Perspektywa na dalszą karierę jest tu ewidentna i szkoda byłoby zmarnować taki potencjał. Rap ten należy do grupy tych bardziej ulicznych, jednak uważam, że wielu chętnie usłyszałoby rap Pioruna w różnych wersjach! Ja przynajmniej czekam na kolejne utwory!

fot. Kadr z filmu Leszka Dawida – „Jesteś Bogiem”

Zostaw komentarz