Hip Hop,News

50 Cent to jednak dobry ziomek. Raper rozdaje pieniądze… w fast foodzie!

Michał Fitz -
kadr z wideo "50 Cent Gave Himself Some Christmas Cars", youtube.com/The Late Show with Stephen Colbert
kadr z wideo "50 Cent Gave Himself Some Christmas Cars", youtube.com/The Late Show with Stephen Colbert
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

50 Cent to jednak dobry ziomek. Raper rozdaje pieniądze… w fast foodzie!

50 Cent to z pewnością postać nietuzinkowa. Udowadniał to swoimi piosenkami, ale kiedy przestał je nagrywać, niestety potwierdzał słuszność tego określenia innymi czynami, które jednak nie był już tak godne pochwały, jak jego twórczość. Fif może się jednak sprzeczać z wieloma gwiazdami, ale swoją ostatnią akcją udowadnia też, że jest przede wszystkim dobrym ziomkiem, który chce wykorzystać swoją pozycję, by pomóc.

Trzy dni temu raper wraz ze swoim nie mniej bogatym kolegą, Jayam Mazinim, wpadli na pomysł spontanicznej akcji. Uznali, że po prostu podjadą do jednego z pobliskim fast foodów, by dodatkowo nagrodzić tamtejszych pracowników za ciężką, ale niezbyt dobrze płatną pracę. Panowie zahaczyli o Burger King w dzielnicy Queens w Nowym Jorku i podjeżdżając do okienka drive-thru poprosili obsługującego pracownika, by ten poszedł po swoich kolegów. Gdy ci przyszli, raper zaczął rozdawać wszystkim pieniądze. Podobno takie same niespodzianki otrzymali też klienci stojący w kolejce do obsługi. Według opowieści Maziniego, tego wieczora obaj panowie rozdali około 30 tysięcy dolarów.

Wiadomo, gdyby ktoś chciał się przyczepić, mógłby teraz rozpocząć dywagację nad sensem dawania „ryby” zamiast „wędki”. Po filmiku jednak widać, ile dla pracowników restauracji znaczy nie tylko ten finansowy upominek, ale i spotkanie z samym raperem. Życia im na pewno nie odmienił, ale większości, mówiąc kolokwialnie, na pewno „zrobił dzień”, a to już naprawdę dużo, więc trzeba to docenić. Warto też przypomnieć, że to nie pierwsza taka akcja w rapowym środowisku, gdyż artystom często zbiera się na podobną hojność. G-Eazy postanowił kupić swoim fanom obiad o łącznej wartości 1000 dolarów, a Post Malone pewnego razu rozstawił napiwek o takiej wartości w jednej z ulubionych restauracji. Dla nich to nieduże gesty, ale dla obdarowanych już tak.

Ta postawa Centa cieszy tym bardziej, że ostatnimi czasy częściej robił więcej zamieszania niż pożytku. Znany był bowiem z internetowych utarczek z gwiazdami i prowokowania koperkowych awantur. Po śmierci Kobe’ego Bryanta obiecał sobie jednak, że nie będzie już się tak zachowywał, skupiając się na pozytywnych i pożytecznych akcjach. Jak widać, stara się tego trzymać, choć szkoda, że refleksja naszła go dopiero po śmierci zawodnika.

fot. kadr z wideo „kadr z wideo „50 Cent Gave Himself Some Christmas Cars”

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Nadchodzi rewolucja w branży muzycznej? Raperzy ujawniają niesprawiedliwości ze strony wielkich wytwórni

Po tym jak Kanye West opublikował na Twitterze swój kontrakt z Universalem, robiąc przy tym serię dziwnych rzeczy i prosząc o opinię prawników, swoje konflikty z majorsami ujawnili także inni artyści z branży…

Najpierw ogłosił, że nie wyda już żadnej nowej muzyki za pośrednictwem wytwórni, później nasikał na nagrodę Grammy, ujawnił ponad 100 stron dokumentów z Universalem i nazwał przemysł muzyczny mianem „modern-day slave ships”. Choć zachowanie Westa było skandaliczne, nie spotkało się aż z takim potępieniem ze strony środowiska. Dla wyjaśnienia, Def Jam, przez który młody West podpisał kontrakt z Roc-A-Fella, jest zależne od Universal Music Group. Ponadto GOOD, które założył, również podlega pod Def Jam.

Sprawę na swoim Instagramie szybko skomentował Hit-Boy, który otwarcie przyznał, że za Kanye nie przepada. Zgodził się jednak z raperem, z którym od lat był skonfliktowany (a przy okazji się z nim pogodził) i w długim poście stwierdził, że kontrakt z Universalem był najgorszym, jaki podpisał odkąd skończył 19 lat.

Osobiście nie byłem fanem Kanye’ego, odkąd powiedział mi w twarz, że przestał wybierać moje bity, ponieważ pracowałem z Beyoncé (…) Ale z tym tweetem mogę się zgodzić. Universal trzymał mnie w czymś, co ostatni trzej prawnicy, których wynająłem, nazwali „najgorszym kontraktem wydawniczym, jaki kiedykolwiek wiedzieli”

Kanye’ego Westa poparł także Trippie Redd, który niedługo później wrzucił do sieci nagranie, w którym powiedział, że również w pełni zgadza się z Yeezy’m. Swój komentarz na Twitterze dorzucił także Logic, który wyznał, że Def Jam nie zapłacił Lil Wayne’owi za zwrotkę…

Być może nie do końca właściwe zachowanie Kanye’ego Westa przyczyni się do poprawy warunków artystów znajdujących się pod opieką wielkich wytwórni. Przypominamy, że w czerwcu po raz kolejny swój kontrakt bojkotował także od lat związany z Atlantic Records Gucci Mane

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
M.E.A.T., czyli nowa gra Słonia: Gdy Tibia spotyka Dziki Zachód
słoń m.e.a.t.

M.E.A.T. to gra RPG, za którą m.in. odpowiedzialny jest Słoń – raper, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Mocno zaznaczył on swoją pozycję na scenie nietuzinkowym stylem, ale jest także znany z tego, że lubi sobie odpalić konsolę czy PC i odbyć przygodę w wirtualnym świecie.

Po włączeniu gry i zobaczeniu głównej postaci, od razu na myśl nasuwa się Tibia. Jest to na tyle rozpoznawalny tytuł, że wszystkie, a nawet tylko trochę podobne produkcje, są do niego porównywalne. I tak jest w tym przypadku. M.E.A.T. to gra w stylu pixel art, która polega na wcieleniu się w postać weterana wojny secesyjnej i rozwijaniu jej. Fabuła opiera się na prawdziwych zdarzeniach, takich jak gorączka złota w Ameryce Północnej, ale oczywiście z dodatkowymi elementami grozy. Wszystko utrzymane jest w klimacie horror sci-fi.

Gracze, którzy lubią taki rodzaj gier RPG, będą na pewno usatysfakcjonowani. Słoń nie raz mówił, że projekt ten nie tylko ma cel biznesowy, ale także jest spełnieniem jego marzenia. Fakt, że Wojtek pasjonuje się grami jest powszechnie znany. We wrześniu ubiegłego roku został wypuszczony numer „Borderlands” promujący właśnie ten tytuł. Prace nad M.E.A.T. trwają już blisko trzy lata, a do stworzenia gry przyczynili się fani. Podczas zbiórki pieniędzy potrzebnych na realizację projektu zebranych zostało blisko 200 tysięcy złotych. Jak widać, udało się!

Powyżej przedstawione są niektóre miejsca, w których toczy się rozgrywka. Więcej zdjęć i filmików możecie znaleźć na Facebooku M.E.A.T. oraz Instagramie. Mam też dobre informacje dla osób, które chciałyby zagrać w grę na swoim smartfonie – będzie taka możliwość! Słoń zadbał również o ten aspekt.

fot. facebook.com/wsrh.slon

W grze sporo trzeba kombinować samemu, co moim zdaniem jest plusem, ale domyślam się, że nie dla wszystkich. Są też ciekawie zrobione dialogi, które podtrzymują całą otoczkę, w jakiej zrobiona jest gra, a muzyka tylko potęguje jej klimat. Oczywiście, nie spodziewajcie się produkcji na poziomie na przykład Wiedźmina – nie jest to ten poziom budżetowy, lecz nie to jest najważniejsze. Chodzi o to, aby po prostu wciągnąć się w rozgrywkę. Jestem przekonany, że w tę wirtualną przygodę zagłębią się zwłaszcza sympatycy Tibii, których może dopaść nostalgia. A jeśli nie jesteś fanem tej kultowej gry, to i tak warto sprawdzić, co przygotował dla nas Słoń. Muzyką w końcu nigdy nie zawiódł.

fot. kadr z klipu „Słoń – M.E.A.T. | Prod. Chris Carson (OFICJALNY TELEDYSK)”, YouTube.com/Brain Dead Familia

Zostaw komentarz