Hip Hop,News

6,45 milionów dolarów za 35 skradzionych kawałków… Three 6 Mafia pozywają $uicideboy$

Klementyna Szczuka -
Three 6 Mafia Suicideboys
Three 6 Mafia Suicideboys
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

6,45 milionów dolarów za 35 skradzionych kawałków… Three 6 Mafia pozywają $uicideboy$

Three 6 Mafia to grupa, bez której nie byłoby trapu. Nic dziwnego, że ich muzyka dla wielu jest dużą inspiracją i często legalnie bądź nie jest samplowana. $uicideboy$ akurat mieli mieć na to pozwolenie, ale… w między czasie relacje między składami chyba nieco się popsuły.

Juicy J i DJ Paul pozwali bowiem młody duet za nielegalny sampling i kradzież. Mieli oni bez pozwolenia wykorzystać aż 35 kawałków legendarnej grupy, m.in. „Chickenhead”, „Sippin’ on Some Syrup” czy „Where’s Da Bud” i tym samym zarabiać na jej oryginalnym brzmieniu. Juicy J i DJ Paul domagają się za to łącznie 6,45 milionów dolarów odszkodowania.

$uicideboy$ zaprzeczają jednak, jakoby mieli dopuścić się kradzieży. Twierdzą, że Juicy J wyraził ustną zgodę na samplowanie tych kawałków w ramach rekompensaty za prace nad mixtape’ami rapera „Highly Intoxicated” (2018) i „ShutDaFukUp” (2019). Drogi grup niejednokrotnie się więc przecinały. Dokumenty zostały złożone w sądzie 28 sierpnia. Pozostaje czekać na komentarze obu stron i rozwiązanie sprawy.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Jak brzmi przyjaźń? O, właśnie w ten sposób – UNDADASEA „DA GROOVEMENT” [RECENZJA]
UNDADASEA — ZAPALNICZKA

Undadasea nie jest mainstreamową grupą i spora część z Was może ten kolektyw kojarzyć głównie z tym, że to z niego na szersze wody wypłynął Miły ATZ. To bardzo niedobrze, bo ten skład zasługuje na uwagę ze względu na to jaki jest, a nie kogo wypromował, czego najlepszym dowodem jest ich najnowszy album „DA GROOVEMENT”.

To jedna z tych pozycji, która może nie wszystkim podejdzie do gustu, ale nikt nie będzie w stanie jej pomylić z niczym innym. To mocno funkowe, eksperymentalne, a momentami nawet dzikie brzmienia okraszone nawijką osób o przeróżnych stylach utrzymanych w jednej tematyce. Mówiącej po prostu o tym, że fajniej się żyje, jeśli to życie można dzielić z kimś, kto traktuje je podobnie do nas.

Jest ekipa i humor non stop

Powyższy wers z kawałka pt. „Pawulon” w zasadzie podsumowuje klimat tej płyty. Choć jest kilka numerów z ewidentnym motywem przewodnim, jak chociażby „997” czy „Zapalniczka”, to słuchając pozostałych można odnieść wrażenie, że są o niczym. To błędne wrażenie. One są po prostu o fajnym spędzaniu czasu z przyjaciółmi. Każdy widzi, odczuwa i zapamiętuje to trochę inaczej, a że członków składu jest wielu, to liryka może wydawać się niespójna. Taka jednak nie jest dzięki przewijającemu się w tle motywowi przewodniemu całej płyty, czyli właśnie rzeczonej przyjaźni. Liczne wersy o paleniu trawki, waleniu wódy i kompletnie bezstresowym stylu życia można byłoby uznać za miałkie, gdyby próbować ten album odbierać jako poważną próbę wydania wartościowego materiału. Nie należy tego robić w ten sposób, bo ta płyta to po prostu efekt uboczny wspólnych chwil w zgranym gronie spędzonych na odprężaniu się. Dlatego tematy dotyczące używek i błogiego nic nierobienia tak się powtarzają, podobnie zresztą jak kompletnie odjechane momentami zwrotki, które wręcz ciężko zdefiniować. Są one ewidentnym dowodem na to, że tworzenie tego albumu było zabawą, a nie pracą, choć oczywiście poziom wykonania pokazuje, że ta niewątpliwie została w produkcję włożona.

Ten absolutny brak spiny czuć w każdym momencie odtwarzania tego ponad godzinnego materiału, co sprawia, że idealnie nadaje się on do odtworzenia w podobnych warunkach, w jakich został stworzony. Najlepiej z przyjaciółmi. Najlepiej nad wodą. Najlepiej przy piwku i czym tam jeszcze wolicie. Dopiero wtedy te teksty nabierają większego sensu.

Czujesz ten groove?

Mocną stroną tego kolektywu jest fakt, że jego członkowie, Guacamole i Pers, odpowiadają również za bity. Gdyby podkłady były załatwione od producentów spoza towarzystwa na pewno nie lepiłyby się tak z tekstami i nie pasowałyby tak dobrze do całości. Poza tym, nikt inny by takich bitów nie zrobił. Te są bowiem kompletnie nieszablonowe, choć jak nazwa płyty zobowiązuje, wszystkie utrzymane są w klimatach groove’owo-funkowych. Gdybym miał opisać, jak brzmią, to powiedziałbym, że nieświadomie relaksują każdy mięsień w ciele poza tymi w okolicach szyi. Te odpowiadają za to, by głowa cały czas się kiwała, a zaczyna robić to sama, nie wiedzieć nawet kiedy. W samych superlatywach jednak nie mogę ich określać, choć to akurat subiektywna opinia – są bowiem na tyle zmyślne i kombinowane, że słuchanie ich przez ponad godzinę zwyczajnie męczy. Z tego powodu do tej płyty dużo chętniej będę wracał w częściach, do poszczególnych kawałków, aniżeli do całego materiału. No chyba, że faktycznie puszczonego w tle, na działeczce, jako akompaniament do błogiego chillu.

Przyjaciół tu ciągle dodajemy

Pomimo niezwykle licznej kadry, Unda i tak zdecydowała się na dorzucenie na płytę kilku gości. Nie są to osoby od czapy, czy te z kategorii „zawsze chcieliśmy z tobą nagrać”. To artyści żyjący w imię podobnych zasad, w nieskrępowany i nienapięty sposób. Właśnie dlatego zwrotki Kosiego czy Kuby Knapa pasują tutaj tak idealnie. Kapitalnie wkleja się też Leh, którego krótki epizod wręcz wzrusza, bo tylko przypomina o tym, ilu niezwykle przyjemnych i chillowych tracków nie będzie temu artyście już dane zrobić. Show kradnie jednak samozwańczy „Młody Ryszard Kalisz” vel. Gruby Mielzky. Mielon już na płycie Taco udowodnił, że ma głód nawijania, w związku z czym wypuszcza zwrotki na niezwykle wysokim poziomie i tu tylko to potwierdził, błyszcząc nie tylko charakterystycznym dla siebie humorem, ale i nienaganną techniką nawijania. Ile fani jeszcze mają dopraszać się o nowy album?

fot. kadr z klipu „UNDADASEA — ZAPALNICZKA”, YouTube.com/UNDARECORDS

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Sprawdziliśmy, jak mógłby wyglądać wspólny numer najlepszych Młodych Wilków z każdej edycji!

Za nami już 7 edycji akcji Popkiller Młode Wilki, która ma na celu promowanie młodych i utalentowanych raperów z naszego kraju. Przez wszystkie edycje przewinęło się wiele ciekawych ksywek, a znaczna część z nich zagościła w naszych głośnikach na dłużej.

Pierwsze Młode Wilki dały o sobie znać w 2011 roku. Wtedy do akcji zaproszono wiele znanych już teraz raperów. Dziś nie wyobrażamy sobie, by kolejnej edycji nie było, a sama akcja nie przestaje zaskakiwać. Co by było, gdyby wziąć jednego reprezentanta z każdej z 7 edycji i stworzyć wspólny numer? Wiemy nawet, kto mógłby w nim wystąpić! Sprawdziliśmy każdy solowy kawałek bez klipów (poza 7. edycją, ponieważ w niej każdy z uczestników miał realizowany teledysk) i wybraliśmy po jednym artyście, który zebrał najwięcej wyświetleń. Jakie pseudonimy pojawiłyby się we wspólnym utworze? Już odpowiadamy!

We wspomnianej wcześniej pierwszej edycji Młodych Wilków udział wzięli Medium (aktualnie Tau), Białas, Gedz, Bonson, Vixen, Shot, Bisz, Tusz Na Rękach, Kaiteu, Śliwa, Rekord i Green. Najlepszy z nich okazał się Białas, który pod „Hajlajfem”, na którym gościnnie udzielił się Solar, zebrał prawie 247 tysięcy wyświetleń. Tak więc staje się pierwszym raperem, który reprezentowałby Młode Wilki z 2011 roku.

Haju, Karwel, Ńemy, Szuwar, Beeres, DJ Filip, Jasiek MBH, Bogu, Dejan, Biak, Rudi, Gospel, KęKę, Buka, Jopel i Żyt Toster to skład z 2012 roku. Tamten czas, a konkretnie rok 2012 kojarzy się z zapowiadanym końcem świata, Euro, które odbywało się w Polsce oraz postaci KęKę, który z listonosza został już na stałe raperem! I bardzo dobrze, że tak się stało. Reprezentant Radomia pokazał się z bardzo dobrej strony, gromadząc pod swoim szczerym utworem „Niesprawiedliwi” ponad 534 tysiące wyświetleń.

W 2013 roku na wspólnym kawałku dostaliśmy spory zastrzyk młodej krwi. Skład 3. edycji to same młode twarze oraz po raz pierwszy pojawiła się wśród nich kobieta! Zioło, Praktis, Wiciu, Kuban, 2sty, Kuba Knap, Golin, Mam Na Imię Aleksander, Supran, TomB, Bonez, Gonix – tak przedstawiała się tamtejsza reprezenacja. O wielu osobach możemy powiedzieć wiele, niekoniecznie wesołych informacji. Zioło niestety opuścił ten świat jakiś czas temu, na powrót Kubana czekamy już bardzo długo, a Kuba Knap został rolnikiem i mieszka na wsi, ale dalej aktywnie działa rapowo i dalej w wielkim stylu. Jednak nie o nich mowa, ponieważ serce słuchaczy w 2013 roku skradł TomB!

Kolejna edycja przypadła dopiero na rok 2015. Wtedy zaprezentowali nam się Guzior, Otsochodzi, Ad.M.a, Diset, Sarius, Wac Toja, Żabson, Leh, Nieznanyklarenz, JNR. Leh również niestety dołączył do rapujących u góry, AdMa coraz częściej pojawia się w roli prowadzącej – czy Rap Nokautu czy gali Popkillera, a na Guziora czekamy tak samo jak na Kubana. Choć w tamtym czasie swoim kawałkiem wygrał Wac Toja, to dziś więcej wyświetleń ma Żabson i to on może zabierać się już do pisania swojej zwrotki na wspólny numer.

Edycje 2016-2017 to dawka nowej, rapowej szkoły, mieszanki stylów, zagranicznego flow oraz śpiewu! Z tej edycji młodzi twórcy wyszli zwycięzko, ponieważ praktycznie o każdym z nich jest teraz głośno. Z resztą sami spójrzcie na te ksywki: Emes Milligan, PlanBe, ReTo, Smolasty, Duchu, Tymin, Anatom, Bedoes, Paweł Bokun, The Blu Mantic. Prawda, że robi wrażenie? Większość z nich już nie raz pojawiała się na półkach Empiku ze swoimi solowymi albumami. Ta edycja dostarczyła nam wielu ciekawych numerów, jednak to PlanBe i jego „Kolor” z gościnnym udziałem Smolastego zrobiły największe zamieszanie.

W przedostatniej edycji Młodych Wilków usłyszeliśmy Zeamsona, Frostiego Rege, Kamila Pivota, White’a 2115, Fejza, Jana-rapowanie, Barto’cuta12, Michała Tomasika, Patera, Zero, Silesa i Tymka. Wśród wielu różnych i ciekawych flow zdecydowanie serce skradł młody Zeamsone, który pod swoim kawałkiem „6s” zgormadził prawie 2 miliony wyświetleń!

Rok 2019 zaserwował nam bardzo ciekawy skład Młodych Wilków. Popkiller ponadto postanowił, że po raz pierwszy zorganizuje teledyski wszystkim uczestnikom do solowych numerów, a nie tylko jednemu! Młoda, świeża szkoła w postaci Opała, Qry’ego, Kozy, Okiego, Kariana, Lipy, Przyłuca, be visa, ZetHy, Bobera, Miłego ATZ i Augustyna dała nam wiele dobrych numerów, które tylko przekonały nas, że rap w Polsce ma się dobrze! Jednak Oki i jego „Koła” zrobiły największy szum w postaci niemalże 2 milionów wyświetleń. Oskar zamyka więc tym samym nasze zestawienie!

Gdyby Popkiller postanowił stworzyć utwór, w którym spotkaliby się reprezentanci poszczególnych edycji, to biorąc pod uwagę wyświetlenia pod solowymi utworami, skład takiego numeru prezentowałby się następująco: Białas, KęKę, TomB, Żabson, PlanBe, Zeamsone oraz Oki. Nie wiem jak Wam, ale wydaje mi się, że panowie mogliby zrobić naprawdę gruby numer, łącząc swoje umiejętności oraz flow! Mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się takiego połączenia!

fot. popkiller.pl

Zostaw komentarz