Hip Hop,News

A$AP Rocky jest weganinem! Czego dowiadujemy się z singla „Babushka Boi”?

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

A$AP Rocky jest weganinem! Czego dowiadujemy się z singla „Babushka Boi”?

A$AP Rocky dopiero co wyszedł ze szwedzkiego aresztu, a już do sieci wrzucił intrygującą zapowiedź, która jak się okazało, zwiastowała nowy singiel i nadchodzące, czwarte wydawnictwo. Warto wspomnieć, że jego ostatni album swoją premierę miał niewiele ponad rok temu, a eksperymentalny „Testing” nieco zmienił kierunek, w którym do tej pory brzmieniowo podążał raper.

View this post on Instagram

BABU$HKA BOI

A post shared by PRETTY FLACKO (@asaprocky) on

Inspiracją dla właśnie wydanego singla stała się blizna na twarzy, którą rok temu Rocky zmuszony był zakrywać chustą, jakie noszą – dosłownie – rosyjskie babuszki. Zresztą na pewno pamiętacie jego słynną stylizację Gucci na Gali LACMA Art+Film 2018 w Los Angeles:

Vogue.com

Flacko wykorzystał więc oryginalny wizerunek przy okazji nowego projektu i naszym zdaniem zrobił to świetnie! Ale „Babushka Boi” zawiera jeszcze więcej osobistych odniesień.

A$AP nawija tu na przykład, że już jakiś czas temu został weganinem, a cały teledysk wydaje się do tego dobrym komentarzem. Do rezygnacji z mięsa, o czym mówił już jakiś czas temu, skłonił go odrażający przemysł drobiowy. A w zeszłym roku raper żalił się Grub Street, że taki styl życia na co dzień wcale nie jest łatwy:

Nie jem mięsa, więc ludzie nie lubią obchodzić ze mną Święta Dziękczynienia. Nie mogą się nim cieszyć. Większość ludzi w mojej rodzinie miesza mięso ze wszystkim, co gotują. To jest dość irytujące.

Ale A$AP Rocky to nie jedyny raper, który mówi o tym, że jest wege. Mięsa nie jedzą także André 3000, Jay-Z czy RZA, a z „wege hip-hopu” narodził się już niemal movement!

fot. kadr z klipu „A$AP Rocky – Babushka Boi (Official Video)”, youtube.com/ASAPROCKYUPTOWN

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
„To drakoński wyrok za same słowa” Bonus RPK nie uniknie więzienia

Bonus RPK długo walczył z polskim wymiarem sprawiedliwości, by udowodnić swoją niewinność. Wiele osób starało się mu pomóc, ale teraz wiemy już na pewno, że ten wysiłek na niewiele się zdał. Warszawski raper otrzymał bowiem wezwanie do stawienia się w zakładzie karnym na Białołęce. Ma się tam pojawić 2 września.

Raper szerzej o tej sprawie wypowiada się w wywiadzie dla „Kryminalnej Polski”. Zaznacza przede wszystkim, że otrzymał tzw. „bilet” na 10 dni przed koniecznością stawienia się w więzieniu. Postawiło go to w bardzo niewygodnej sytuacji, gdyż musiał dopinać wszystkie szczegóły związane z wydaniem nadchodzącej płyty pt. „Bloków Rezydent”. Dodatkowo musiał szybko rozwiązać podpisane z innymi firmami kontrakty, by uniknąć kolejnych konsekwencji. Przyznaje też, że przez tak krótki czas, pozostały do stawienia się w zakładzie karnym, nie będzie mógł być przy narodzinach drugiego syna, na czym bardzo mu zależało. Zaznacza również, że od uprawomocnienia swojego wyroku w maju złożył kilka oficjalnych pism, które miały ułatwić mu rozwiązanie swoich spraw biznesowych przed pójściem do więzienia, ale sąd nawet tych podań nie rozpatrzył.

W tym miejscu warto przypomnieć za co i na jakiej podstawie został skazany Bonus, ponieważ to właśnie budzi największe kontrowersje. Wyrok 5,5 lat pozbawienia wolności wraz z obowiązkiem zapłaty grzywny w wysokości 500 tysięcy złotych za domniemany handel narkotykami został wydany wyłącznie na bazie zeznań małych świadków koronnych. Bonus wielokrotnie powtarzał w wywiadach, że nie znaleziono żadnych innych dowodów, bilingów, nagrań, czy substancji nielegalnych. Jeśli to nie wydaje Wam się wystarczającym absurdem, wypada jeszcze wspomnieć, że zeznania świadków popierane były twórczością rapera, która rzekomo też miała wskazywać na jego działalność przestępczą. Prokurator w mowie końcowej powoływał się na wersy z utworu „60-tka” – według niego słowny atak na małego świadka koronnego, miał dodatkowo podbudować jego zeznania.

Trzeba też zaznaczyć, że sam artysta, choć wiedział, że jest w kiepskiej sytuacji, do końca się nie poddaje. Wciąż liczy na to, że Sąd Najwyższy zredukuje jego karę. Co jednak najważniejsze, raper nie chce pomóc tylko sobie. Na własnej skórze przekonał się, jak brutalnym i bezdusznym narzędziem w rękach prokuratury są tzw. „sześćdziesiątki” czyli właśnie mali świadkowie koronni. W związku z tym postanowił wraz z Liroyem zaangażować się w przeforsowanie projektu ustawy, która miałaby znieść tę właśnie instytucję.

Kalendarium sprawy Bonusa RPK:

luty 2015 – zatrzymanie Bonusa przez CBŚP pod zarzutem handlu narkotykami
grudzień 2015 – wypuszczenie rapera po wpłaceniu 50 tysięcy złotych kaucji
grudzień 2017 – nowe zarzuty za sprawą małych świadków koronnych
lipiec 2018 – wydanie wyroku 5,5 lat więzienia i 500 tysięcy złotych grzywny
maj 2019 – podtrzymanie wyroku przez sąd wyższej instancji
wrzesień 2019 – początek odbywania wyroku

fot. kadr z klipu „Bonus RPK ft. Plus – NIE ZHAŃBIĘ // Prod. WOWO.”, YouTube.com/CiemnaStrefa

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Dlaczego raper nigdy nie może być autorytetem?

W serii „Najgorsze Pytania” na portalu CGM Artur Rawicz zwykł pytać swoich gości o to, czy raper powinien być autorytetem. Część odpowiadała stanowczo, że nie, inni byli gdzieś pośrodku, a część – choć fakt, najmniejsza – przyznawała, że dlaczego nie. I to „dlaczego nie” ma swoją podstawę, bo w końcu nie jest tajemnicą, że ta muzyka daje szkołę wielu młodym ludziom, niekoniecznie z biednych czy rozbitych rodzin. Przy takim audytorium wydaje się, że raperzy powinni zastanowić się nad tym, co przekazują tak chłonnym umysłom. I zawsze kiedy o tym myślę, wydaje mi się, że rap nie jest dla dzieci. Jednak jakimś cudem wszyscy poznajemy go w młodym wieku – śmiem twierdzić, że im później ktoś zapoznałby się z tą formą, tym mniej chętnie by ją chłonął. Powodów jest pewnie więcej, ale ja widzę jeden główny – trochę głupio słuchać kogoś, kto tłumaczy ci rzeczy oczywiste. Ale dlaczego oczywiste? Bo jesteś w takim wieku, że o nich wiesz. No właśnie – a jeśli słucha się rapu od dziecka, to naprawdę można wziąć go za Biblię. Wspominał o tym Snoop Dogg przy okazji porównywania Nipseya Hussle do Jezusa.

Nie ma dwóch takich samych płatków śniegu

Czy rap może demoralizować? Oczywiście, że tak. Jeśli raper stanie się idolem, wyznacznikiem i być może wzorcem do naśladowania, to w jakich ruchach słuchacz będzie chciał być do niego zbliżony? W piciu alkoholu? A może w handlowaniu narkotykami (o czym raper mówi, że dawno temu i już nic, ale kiedyś to tak)? A może w podejściu do płci przeciwnej? Ktoś powie: „Ale przecież rap jest o prawdziwym życiu!”. No jest, jasne, ale nie każde środowisko wiedzie takie samo. Skąd wzięło się w hip-hopie piętnowanie „bananów”, czyli dzieciaków z dobrych domów? Właśnie z tego, że oni wchodzili w rap, bo imponowała im egzotyka i treści opowiadające o życiu diametralnie innym od życia ich rodziny i jednocześnie o życiu trochę na krawędzi. Dla raperów, którzy o tym mówili, to było normalne i nie opowiadali o tym, żeby się na tym lansować, a żeby po prostu nie zwariować. I w tym kontekście rap może demoralizować, bo nagle dzieciak z dobrego domu socjalizuje się ze środowiskiem, które tak lekko nie ma i dochodzi do różnych nieprzewidzianych sytuacji. Ale to jest wierzchołek góry lodowej.

Chcesz być taki?

Raperzy oczywiście zaczęli stawiać blokady – dowodem tego jest mnóstwo kawałków, w których podkreślają, że to jest ich życie, a to, co dla nich dobre, innym może skrzywić życie. To podejście na zasadzie „Możesz mnie obserwować, ale nie naśladuj” jest bardzo życzeniowe, bo z jakiego powodu słuchacz miałby się do niego zastosować? Prosty mechanizm, im ktoś bardziej się odcina, tym ludzie bardziej są ciekawi jego życia. Jednak to, że raper nie powinien być autorytetem, bo ma realny wpływ na słuchacza nie jest jeszcze najgorsze.

Odwyk

Co mają powiedzieć fani Medium, który stał się Tau? Co mają powiedzieć fani KęKę, kiedy przestał pić? Co mają powiedzieć fani Laikike1’a, który wyszedł z terapii i założył kanał motywacyjny dla uzależnionych? Raperzy mają swoje problemy i brawo, że potrafią z nich wyjść, ale ich słuchacze, którzy utożsamiali się z tym i wierzyli w prawdziwość i racjonalność takiego postępowania, zostają nigdzie. Przy innej okazji wspominałem o tym, jak czasami trudno przełknąć zmianę stylówy u ulubionego rapera. A jak trudno przełknąć wewnętrzną przemianę człowieka?

Raperzy to tylko ludzie. Ich muzyka to pamiętnik a nie podręcznik. Możemy coś z niej wyciągnąć, ale stosowanie się do wszystkich rad może kompletnie pokręcić nasze życie, bo każda osoba ma zupełnie inny start i zaplecze. Występują punkty styczne, ale to punkty. Tak jak ze znajomymi dogadujemy się, bo mamy wspólne zainteresowania, ale problemy jednak indywidualne. Pewnie, fakt radzenia sobie przez raperów ze swoimi demonami, a potem przedstawiania tych dokonań w swojej muzyce, może być motywujący i zapewne sporej części ludzi pomaga coś zrozumieć albo z czegoś wyjść. Ale to jest dokładnie ta sama siła, która w innym momencie wybielała słuchaczowi problem np. uzależnienia. Autorytet ma to do siebie, że uwierzymy w jego świadectwo nieistotnie od tego, o czym jest i po której stronie sporu. Muzycy w ogóle, a raperzy w szczególności – zwłaszcza dzisiaj – są narażeni na bardzo burzliwe życie. Na takie życie, które większości słuchaczy nigdy się nie przydarzy. Jest ono właściwie bez porównania, jeśli wniknąć w strukturę. Dlatego w żadnym wypadku nie ma tu odniesienia na poziomie szczegółowym. Jeśli ktoś nawija o tym, że jeździ bez biletu i też zaczniemy tak postępować to, kto wie, może on akurat ma tyle pieniędzy, że mandat nie zrobi mu krzywdy. A nam? Jeśli ktoś nawija, że czwarty dzień z rzędu budzi się na kacu, to też możemy pójść w melanż, ale czy nie zagrozi to naszej pracy, uczelni, szkole, związkowi itp.?

Na koniec jeden disclaimer – oczywiście, rap może sporo dobrego i da się z niego wyciągnąć wartościowe treści. Ale wartościowych rzeczy dowiadujemy się codziennie od rozmaitych osób. Czy one z miejsca stają się naszymi autorytetami? Nie. I to jest zdrowe podejście, które dotyczy również naszych idoli.

fot. kadr z klipu „KęKę – Na pewno gość Kasia Grzesiek prod. 2K”, youtube.com/Takie Rzeczy Label

Zostaw komentarz