Hip Hop,News

Absurdy w polskim rapie według SB Maffiji!

Patryk Grzybicki -
Hip Hop,News - - Dodane przez Patryk Grzybicki

Absurdy w polskim rapie według SB Maffiji!

Pewnie część z Was kojarzy w serwisie YouTube kanał „ABSURDALNY_” i znaną na nim serię „Absurdy w polskim rapie”. Najkrócej i najprościej mówiąc, są to zestawienia dwóch tekstów, wypowiedzi czy sytuacji tego samego rapera, które same sobie zaprzeczają. Przykładowo w odcinku 47 pokazano fragment utworu Quebonafide, w którym nawijał: „Bomby na TVN kładę”, a następnie jest pokazany fragment wywiadu z Quebo w programie „Dzień Dobry TVN”, w którym dziękuje za możliwość wystąpienia. Oczywiście czasy i zdania na pewne tematy się zmieniają, a takich przykładów jest o wiele więcej, ale to już musicie zobaczyć sami.

Ostatnio specjalny odcinek z okazji 2 milionów subskrypcji i 2 miliardów wyświetleń filmów przygotowała cała ekipa SB Maffija.

We współpracy z twórcą legendarnej serii „Absurdy w polskim rapie”, postanowiliśmy w skróconej formie pokazać naszą długą, wyboistą drogę na szczyt. Nie od strony platynowych płyt, diamentowych singli, ogromnych koncertów, rekordowych wyświetleń, a od strony błędów, porażek, absurdów. Bo z tego składa się każdy sukces. Odcinek specjalny z okazji 2 milionów subskrypcji i 2 miliardów wyświetleń filmów na kanale SBM Label. – możemy przeczytać w opisie filmu.

10 minutowy film stworzony we współpracy SBM i kanału „ABSURDALNY_” przedstawia absurdy rapowych kawałków, które wyszły z ramienia SB Maffiji. Raperzy lekko wcielili się w rolę aktorów, wprowadzając nastrój przed danym utworem oraz dodając świetnego charakteru całości. Koniecznie sprawdźcie sami!

fot. screenshot „ABSURDY W POLSKIM RAPIE #2MLD”

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
6 kawałków LGBT, które wspierają nas w walce z nietolerancją

To przykre, że obecna sytuacja w Polsce jest coraz gorsza, a prawa człowieka mają zostać (i już są) łamane na rzecz pewnych, wcale niezgodnych z ludzką naturą, wartości. Jakiś czas temu przybliżyłam historię queer hopu. Teraz chciałabym pokazać, jak osoby LGBT czują się w heteronormatywnym społeczeństwie; jak mierzą się z uprzedzeniami, a nawet codziennością. One istniały zawsze i w każdym środowisku, nie od zawsze jednak miały odwagę i możliwość, aby zabierać głos i domagać się równouprawnienia. Dlatego należy podkreślać: nie jesteśmy żadną ideologią. Jesteśmy ludźmi. I tak jak wszyscy zasługujemy na swobodne i godne życie.

Living in the shadow/Can you imagine what kind of life it is to live?/In the shadows people see you as happy and free/Because that’s what you want them to see/Living two lives, happy, but not free/You live in the shadows for fear of someone hurting your family or the person you love/The world is changing and they say it’s time to be free

Gloria Carter

Brockhampton – „Boogie”

What are the rules for breakfast today?/What are the words I’m forbidden to say? (…) I’ve been beat up my whole life/I’ve been shot down, kicked out twice/Ain’t no stoppin’ me tonight

Ostatnią część trylogii najlepszego boysbandu od czasów One Direction otwierają retoryczne pytania Kevina o to, jak powinniśmy się zachowywać i czego nie powinniśmy mówić – śniadanie jest metaforą tego, czego wymaga od nas społeczeństwo. Nie ma chyba przecież lepszej wzorcowej wizji tego, jak „powinno wyglądać nasze życie” niż rodzinna scena przy stole. Ale „Boogie” to także niejako uhonorowanie sukcesu chłopaków. Jako grupa, mimo życiowych trudności i wbrew konwencji, w rok nagrali trzy równe i świetnie przyjęte albumy. „BROCKHAMPTON, call your momma/My ni**as goin’ platinum”!

Mykki Blanco – „You Don’t Know Me”

Didn’t know so many men would try to keep me in my limits/Didn’t know so many people live in fear afraid of woman (…) Buzzing on the block I guess you heard the news/I’m running through the city like a predator, I’m burning dudes

Transpłciowa artystka nagrała ten kawałek po tym, jak w ujawniła, że od kilku lat jest nosicielką HIV. Jak mówi, zaskoczyło ją to, że coś, co jest dla niej tak osobiste, zwróciło uwagę wielu ludzi, w tym mediów tych, które wcześniej o niej nie pisały. Pozytywne reakcje na jej publiczne wyznanie zmotywowały ją do kontynuowania kariery, a w „You Don’t Know Me” odniosła się przede wszystkim do strachu innych przed zarażonymi. Poza tym, że Mykki Blanco udowadnia, że ma w sobie dużo siły, ten kawałek niesie za sobą proste przesłanie: orientacja seksualna nie ma związku z rozwiązłym stylem życia.

Frank Ocean – „Pretty Sweet”

Said you wanna hurt me now/You can’t hurt me now (…) What it means to be alive on this side/(Said you wanna kill me now)

„Pretty Sweet” to na „Blonde” utwór najbardziej eksperymentalny. Szybki początek podkreśla to, że Frank jest niepowstrzymany, a kolejne linijki stanowią nawiązanie do Ostatniej Wieczerzy. Po nim następuje jednocześnie zmiana stanu i bitu – Frank jest „po drugiej stronie”; jest „żywy” i czuje się wolny. W outro, w którym słyszymy dziecięcy chórek, wszystko jest jasne – we know, he’s sugar. W Nowym Orleanie, czyli tam, skąd pochodzi, „sugar” jest niebezpośrednim określeniem na osobę nieheteroseksualną.

Frank Ocean ft. Jay-Z & Tyler, the Creator – „Biking”

God gave you what you could handle/Gave you what you could handle/I got the grip like the handle/And I’m biking

„Biking” to jeden z niezobowiązujących singli, które Frank wydał w 2017, i który traktuje po prostu o radzeniu sobie z życiem. Problemy, które go spotykają, Ocean porównuje do lunatykowania – nie ma nad nimi kontroli, nie zdaje sobie z nich sprawy. Jedną z ważnych refleksji w utworze jest też ta o małżeństwie. Już na „Nostalgii, Ultra.” w „We All Try” Frank śpiewał o tym, że dla niego ślub nie jest między mężczyzną i kobietą, a „miłością i miłością”. Mimo, że w Stanach związki małżeńskie par tej samej płci są legalne od 2015, wciąż jak na „American Wedding” z tego samego mixtape’u oraz w wierszu „Boyfriend”, pozostaje do nich sceptyczny.

„The first wedding that I’ve been in my twenties/Thinkin’ maybe someone is not something’ to own/Maybe the government got nothin’ to do with it/Thinkin’ maybe the feeling just comes and it goes/Think I want me a lil’ one that look like my clone/Me and my baby can’t do on our own”

Kevin Abstract – „Baby Boy”

Every time I find myself I feel so lost/And every truth that I discover feels so false/And every mountain that I climb that seemed so tall/It only felt that way ’cause the valley was so small/Excuse me while I cry

Gdy w „Georgia” Kevin Abstract wspomina rodzinne Houston („I often question, I often wonder/If I told this class I liked the ni**a that sit in the back/How bad would it make me suffer?”), zapewnia, że wszystko jest w porządku, odkąd uciekł stamtąd jako nastolatek. Kiedy ma obok siebie przyjaciół i chłopaka, czuje się dobrze, choć wciąż nie jest lekko. W nawiązującym do filmu o tym samym tytule „Baby Boy” siłę daje mu nadzieja na lepszą, spokojną przyszłość. To, co właśnie w solowej muzyce Kevina jest najfajniejsze, to to, w jak prosty sposób opowiada o swoich doświadczeniach i potrzebie stabilnej miłości. W końcu to o prawa do niej osoby LGBT walczą przede wszystkim.

Blood Orange ft. Georgia Anne Muldrow – „Runnin'”

Everybody goes through it/You gonna be alright/Just hold on to your mighty way of being

Blood Orange zabiera głos zarówno w kwestiach rasizmu, jak i dyskryminacji ze względu na seksualność. I o tym jest również cały „Negro Swan” – o byciu „innym”. Szczególnie istotne na albumie są wypowiedzi Janet Mock, transseksualnej aktywistki i pisarki, bo to w nich właściwie zawierają się przesłania. „Runnin'” to jeden z tych utworów, które podnoszą na duchu. Można odczuć w nim lato, niepokój i pewne osamotnienie („it’s harder to be on your own”), ale Georgia Anne Muldrow zapewnia, że wszystko będzie w porządku. Natomiast myśl z outro… Chciałabym, aby płynęła także z tego artykułu.

„So, you were, like, talking about this idea of being called upon/And for some reason the first thing I heard was, like/This faint, irritating, incessant buzzer/And I think I heard it three times in my life/The first was, was within myself/Um, to stop pretending/To stop performing in ways that people wanted me to (…) To actually show up for myself/And to be myself”

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Szpaku debiutuje w chillwagonie, ale „Robale” nie okazały się przysmakiem

Jakiś czas temu Borixon zapowiedział, że skład chillwagonu powiększy się i przy okazji stanie bardziej plastyczny, by każdy track nie był nagle posse-cutem. Już przy okazji drugiego singla promującego nowy sezon ekipa wytoczyła niezwykle ciężkie działo, prezentując Szpaka jako nowego członka ekipy. Szef GUGU miał wnieść sporo świeżości, gigantyczny hype i niemały skill. Udało się, ale mimo to „Robale” nie będą sztandarowym hitem chillwagonowej arki.

Tak ja przypuszczaliśmy, chillwagon w drugim sezonie odchodzi od tworzenia samych, przyjemnych bengierków. Nowego singla na pewno nie można do tego worka wrzucić, bo przecież tematyka jest poważna, a nawet brutalna, a bit niezwykle ciężki, drillowy. To chyba właśnie przez to nie do końca się udało.

Biorąc pod uwagę przesłanie refrenu, powinien być on zaśpiewany dużo ostrzej i agresywniej. Qry co prawda decyduje się na krzyk, ale wciąż z jego ust nawijany przekaz brzmi jak wiązanka puszczona przez młodego sfrustrowanego dzieciaka w kierunku silniejszego, dużo starszego brata, który niewiele sobie robi z wyzwisk, które padają z warg młokosa. Nie przekonuje to, brak w tym mocy. Qry nie popisuje się też na zwrotce. Ta, jak i wiele jego innych poprzednich, jest robiona na jedno kopyto. Raper najpierw nawija względnie spokojnie, by po paru wersach build-upu zacząć wrzeszczeć coś o Małym Mieście i Wielkich Snach. Biorąc pod uwagę nietypowy klimat numeru, mógł chyba zdecydować się na jakąś innowację.

Szału niestety nie robi też Borixon. Słuchając jego zwrotki można odnieść wrażenie, że Rekin miał problem ze znalezieniem rymów do słowa „robale” i wrzucał w tekst wszystko, co brzmiało mu podobnie, przez co liryka po prostu nie przekonuje i wydaje się średnio spójna. Ojciec chillwagonu zdecydowanie lepiej odnajduje się jednak w luźnej tematyce.

Zdecydowanie najlepiej brzmi tu Szpaku, który nie tylko dużo kombinuje, zupełnie fajnie płynąc sobie po dosyć trudnym bicie, ale też rzuca ciekawymi wersami. „Zawsze obrażali Simbę, więc mnie shejtuj ładnie” – przekornie, bo ze świadomością swojego sukcesu w głosie, nawija Szpaku. Konkretnych przypadków faktycznie pokazujących, wśród jakich „robali” musiał obracać się na różnych etapach swojego życia raper, jest więcej. Artysta rapuje też o groźbach w stronę jego brata oraz o tym, jak gnębiono go za młodu. W zasadzie tylko jego zwrotka pozwala uwierzyć w przesłanie całego kawałka.

„Robale” mogły więc nieco zemdlić, ale apetyt na nowy chillwagon wciąż rośnie. Szpaku pokazał, że nowe twarze mogą sporo wnieść do ekipy, dlatego z niecierpliwością czekamy na kolejne dodane do składu ksywy. Kolejnych eksperymentów też jesteśmy ciekawi. Przecież z definicji nie muszą być one udane, a jakieś na pewno wypalą.

fot. kadr z klipu „chillwagon – robale”, YouTube.com/chillwagon

Zostaw komentarz