News,Streetwear,Wyróżnione

Air Jordan 1: kalendarz premier na pierwszą połowę roku

Łukasz Orawiec -
News,Streetwear,Wyróżnione - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Air Jordan 1: kalendarz premier na pierwszą połowę roku

Machina Air Jordan nie zatrzymuje się ani na moment. Ostatnie dwa lata zaowocowały prawdziwym wysypem par i wygląda na to, że w tym roku ta tendencja będzie się utrzymywać. Oto wszystkie pary, które trafią do sprzedaży jeszcze w tym półroczu.

Jedynki to prawdziwa żyła złota, niezależnie od wersji. Po m.in. „Phantomach”, kolorystyce „Chicago” w wydaniu slip-on czy parze inspirowanej włoską motoryzacją, w kolejce czekają kolejne, gotowe na podbicie rynku. Wróżonego przez niektórych „przesycenia” półek coraz to nowymi wersjami, póki co, nie widać – i sądzimy, że taki stan zdoła się utrzymać jeszcze dość długo.

Ale do rzeczy. Do tej pory wiemy o pięciu parach, które mają ukazać się do czerwca. I w zasadzie każda z nich trafia (mniej lub bardziej) w nasze redakcyjne gusta.

Absolutny top tego roku stanowić będzie kolaboracja z Travisem – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Premiera na miarę „Chicago” z kolaboracji z Virgilem? Nie oceniamy, ale ceny na rynku wtórnym po mini-premierze w Stanach zdają się to zapowiadać. Za nieużywaną parę przyjdzie nam dziś zapłacić około 3 tysiące dolarów, czyli w przybliżeniu 11 300 zł.

Kolejne, nie mniej ciekawe wydania, to kolaboracja Air Jordan ze skateboardingowym sub-brandem Nike. Projekt nietuzinkowy, choć – gwoli przypomnienia – w zeszłym roku otrzymaliśmy już coś podobnego. Chodzi oczywiście o Jedynki dedykowane amerykańskiemu riderowi BMX, Nigelowi Sylvestrowi.

Tyle na dziś. Zestawieniem na drugą połowę roku przyjdzie nam się podzielić trochę później, bo na razie niewiadomych jest sporo i nie chcemy tu wróżyć. W oczekiwaniu na Travisy możecie za to przejrzeć nasz przewodnik po wszystkich kolaboracyjnych parach Cactus Jacka i zerknąć naartykuł o Air Max 2 Light, które zaliczyły comeback po 25 latach niebytu.

fot. Nike/@yankeekicks/in5factory/Weibo.cn/@hanzuying

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Zaginiony klip Eisa promocją Blokersów 2?

Arek Deliś wrzucił do sieci klip do kawałka „Najlepsze dni” Eisa w dobrej jakości. Ta wiadomość oczywiście cieszy, ale jednocześnie zapala czerwoną lampkę.

O tym, że pomysł na zrealizowanie drugiej części „Blokersów” budzi pewne wątpliwości, pisałem TUTAJ. Teraz jeden z głównych zainteresowanych, czyli Arkadiusz Deliś, wrzucił na kanał swojej wytwórni t1teraz „zaginiony” klip Eisa i opatrzył to komentarzem:

Oczywiście cieszy, że ponowna współpraca Delisia z Latkowskim może przyczynić się do udostępnienia różnych materiałów z przeszłości w dobrej jakości, a także tych nigdy wcześniej niewidzianych, ale czy to nie jest również ruch mający wywołać w nas jakieś sentymenty, które zwrócą się taryfą ulgową przy „Blokersach 2”? Bądźmy poważni – przecież nikt już nie pyta gdzie jest Eis.

Deliś i Latkowski mogą zagrać na tym, że są depozytariuszami historii polskiego hip-hopu (w jakiejś określonej jego części) i będą podbudowywać promocję filmu ujawnianiem kolejnych smaczków z przeszłości. Skąd taki pomysł? W mojej opinii, takie rzeczy mogły się wydarzyć już dawno. W tym środowisku nie jest się od projektu do projektu, tylko cały czas, zwłaszcza jeśli jak Deliś – jest się wydawcą. Cieszy mnie roześmiany Eis na pocztówce sprzed lat, ale nie osłabia to mojej czujności. Podwórkowa branża dawno stała się krajowym mocarstwem, więc żaden bubel nie przejdzie. Oby „Blokersi 2” okazali się kawałem rzetelnego dokumentu. Życzę tego równie mocno twórcom, co samym odbiorcom, do których się zaliczam.

fot. kadr z klipu „EIS – „Najlepsze dni” (official video).”, youtube/t1teraz

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop,Wyróżnione
(Nie) Jesteś Bogiem

Kilka dni temu pisaliśmy o Tau i wpływie egzorcysty na jego wybory. Przypomnijmy, że osobisty wypędzacz złych demonów odradził raperowi nagranie kawałka z Quebonafide. Historia abstrakcyjna, ale to w końcu Medium, znaczy się – Tau. Teraz raper z Kielc znowu o sobie przypomina, publikując list. Chociaż może to nie jest list, a (raperska) homilia.

Święty Piotr

Z każdym rokiem u Tau coraz bardziej nasila się chęć publicznego manifestowania swojej wiary. Nie zdziwiłbym się, gdyby za rok/dwa zaczął zbierać ludzi na wspólne spotkania, gdzie głosiliby swoją wiarę. Nic mi do tego, kto wierzy w Boga, czy uczęszcza do kościoła. Jednak u byłego zawodnika Asfalt Records już dawno poszło to trochę za daleko. Zaczyna przypominać Świadków Jehowy, którzy chodzą od drzwi do drzwi i wciskają ludziom swoją „wiarę” w postaci gazetek. Tau nie musi wychodzić z domu – od głoszenia kazań ma media społecznościowe i regularnie powstające albumy.

View this post on Instagram

Trójca Święta rządzi Wszechświatem. Amen? 🐝

A post shared by Tau (@tau.bozon) on

Osobiście mam z przemianą duchową Tau jeden spory problem. Jest on dla mnie, po prostu zwykłym hipokrytą, tak jak wielu innych ludzi, którzy tworzą wokół siebie aurę bogobojności. Szef Bozon Records w swoich pięknych wypowiedziach o równości i pomocy innym, zapomina, że zieje również dawką hejtu. Tau nie kocha osób homoseksualnych, jego pokój jest przeznaczony tylko dla heteroseksualnych. Tau nie ma otwartego serca dla tych, którzy bawią się na Halloween – przecież to zwykli grzesznicy. Pokój jest dany tylko tym, którzy wyznają te same przekonania, co on.  Pan Piotr chciałby być święty, ale jest po prostu świetoje*liwy.

Innowierca

Pomyślmy sobie, co by się działo, gdyby jakiś raper w Polsce tak gloryfikował nie chrześcijaństwo, a islam. Wyobraźcie sobie, jak na swojej tablicy na Facebooku udostępnia treści z pogranicza Safizmu i namawia innych do wspólnej „wiary”.  Oczywiście jest to hiperbola, bo Tau nikomu krzywdy nie robi, a i komuś nawet pomógł. Był nawet materiał o tym w (lewackiej i siejącej zgorszenie) telewizji TVN.  

P.S. Mam nadzieję, że za ten tekst nie spalę się w piekle, ale cytując dawnego kolegę Mediuma Tau „Nie ufam iluzjonistom

Fot. Instagram/tau.bozon

Zostaw komentarz