Hip Hop,News

Avi i Louis Villian nagrali entrance song uznanemu polskiemu zawodnikowi MMA!

Jakub Purłan -
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

Avi i Louis Villian nagrali entrance song uznanemu polskiemu zawodnikowi MMA!

W sieci pojawił się numer duetu Avi & Louis Villian „VENI”, który jak się okazuje został nagrany na specjalną okazję. Przy tym utworze do swojej walki będzie wychodził Michał Materla podczas jutrzejszej (20.06) gali European Fight Masters. Nie jest to żadna nowość, że raperzy nagrywają utwory poświęcone właśnie takim sytuacjom. Szczególnie zaangażowana w takie inicjatywy była wytwórnia stoprocent wraz z federacją KSW. Tym razem przyszła kolej na Aviego i Louisa. Mocny bit i świetna warstwa liryczna, która z pewnością zmotywuje zawodnika przy wyjściu na plac boju. Determinacja i nieustępliwość to motyw przewodni numeru. Wcześniej Michał Materla wychodził do klatki przy piosence Soboty „Do góry łeb”. Z różnych względów przyszedł czas na zmiany…

fot. kadr z klipu Avi & Louis Villain „Manifest”, https://www.youtube.com/watch?v=tLe6pkk7-qM

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Nie słuchasz niemieckiej sceny? Sprawdź nowego Boneza, a zaczniesz

Choć wielu polskich raperów otwarcie mówi o swoich inspiracjach zaczerpniętych od artystów z zachodniej Europy, MC z Niemiec czy Francji wciąż nie są u nas zbyt popularni i dalej zdecydowanie ustępują tym ze Stanów. To niedobrze, bo chociażby nasi zachodni sąsiedzi mają wiele do zaoferowania. Bonez, członek legendarnego już składu 187 Stassenbande niedługo wydaje płytę, która spokojnie ma potencjał na stanie się nie tylko europejskim, ale też światowym hitem, a jego najnowszy singiel tylko to potwierdza.

Wiem, jakie macie pierwsze wrażenie po przesłuchaniu tego kawałka, bo trudno odnieść jakiekolwiek inne. Buja, nie? Mocny bass, nieco klubowe, ale wciąż posiadające oldschoolowy sznyt bity to znak rozpoznawczy nadchodzącej płyty, bo tym samym charakteryzuje się wydany wcześniej „Roadrunner”. Taka szata muzyczna sprawia, że szorstka nawijka i średnio melodyczny język niemiecki nie przeszkadzają, a wręcz sprawia, że są one całkiem przystępne.

187 to też typowo uliczna ekipa, co widać w zasadzie w każdym ich klipie, a ten nie jest wyjątkiem. Czuć atmosferę gangsterki, bo trudno inaczej odebrać wielkie worki z marihuaną czy karabiny na klipie, ale cały jego klimat również nieco to łagodzi i tym samym pozwala dotrzeć do większej liczby słuchaczy, a nie tylko tej stricte ulicznej. Jednocześnie Bonez nie rezygnuje ze swojej ordynarnej spontaniczności, pokazując dokładnie to, na co ma ochotę, nie licząc się z ewentualnymi opiniami kogokolwiek. W teledysku do „Big Body Benz” oprócz wielu skąpych modelek, spluw, fur i narkotyków możemy przecież zobaczyć scenę, w której jedyny czarnoskóry członek ekipy, Maxwell, klęczy na szyi policjanta. Kontrowersyjne? Oj tak. Wymowne? Bardzo. Dodatkowo klipy są zrobione z wręcz hollywoodzkim rozmachem, co absolutnie nie jest przypadkowe, bo jego nadchodzący album będzie miał właśnie tytuł „Hollywood”.

Przede wszystkim dlatego ma on szansę, by stać się międzynarodowym sukcesem. Ma rozmach, który pochwaliłby nawet Stefan „Siara” Siarzewski, odpowiednio czerpie przy tym z popularnych i komercyjnych trendów, jednocześnie nie tracąc wcale ulicznego i surowego klimatu, do którego Bonez przyzwyczaił. Ten raper udowodnił z resztą już nie raz, że potrafi przenosić się w bardziej ciekawe dla większości muzyczne strefy, nie rezygnując przy tym z tego, kim naprawdę jest. Dobrym przykładem są chociażby płyty z serii „Palmen aus Plastik” wydane wspólnie z Rafem Camorą, które oparte są na afrotrapowych, tanecznych, momentami wręcz karnawałowych podkładach.

fot. kadr z klipu „BONEZ MC – BIG BODY BENZ (Official Video)”, YouTube.com/CrhymeTV

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Eminem szykuje niespodziankę dla swoich fanów!

Ostatnia twórczość Eminema raczej mu fanów nie przysporzyła, bo zarówno „Kamikaze”, jak i „Music to be Murdered By” nie okazały się wybitnymi wydawnictwami. Raper też ma chyba tego świadomość, bo zanosi się, że będzie chciał sprawić swoim fanom niespodziankę nawiązującą do jednego z jego kultowych albumów. Coś się święci na dziesiątą rocznicę wydania „Recovery”.

Powyższa zajawka nie mówi nam zbyt wiele, choć stwierdzenie: „Muzyka to moja machina czasu” jest dosyć wymowne. Dostajemy też krótki filmik z kompilacją numerów, które były hitami na „Recovery”. Ten album jest zresztą uznawany za jeden z najlepszych w całej dyskografii Eminema. Warto przypomnieć, że Mathers opisuje na nim swoją walkę z nałogiem, ostatecznie zakończoną powrotem do trzeźwości. Emocje, skill i odpowiednie, lecz nie przesadzone, mainstreamowe dodatki, jak chociażby featuring Rihanny, sprawiły, że album ten okazał się tak wielkim hitem. Najlepszym tego potwierdzeniem jest chociażby wers MGK’a, który w dissie na Eminema pt. „Rap Devil” nawija: „You should go back to Recovery”.

Nie ma więc wątpliwości, że jest co świętować. Kwestią pozostaje sposób, ale o nim przekonamy się pewnie dopiero w poniedziałek, jak zapowiedział Eminem. Pierwszym „prezentem” jaki nasuwa się na myśl, jest specjalna wersja deluxe albumu, być może poszerzona o niewypuszczone wcześniej kawałki. Nie można też wykluczyć ewentualnych remiksów z udziałem wieloletnich przyjaciół rapera. Będziecie czekali?

fot. kadr z klipu „Eminem – Not Afraid (Official Video)”, YouTube.com/EminemMusic

Zostaw komentarz