News

BAPE wypuszcza limitowany zestaw do picia herbaty

Filip Kowalski-Ocneanu -
News - - Dodane przez Filip Kowalski-Ocneanu

BAPE wypuszcza limitowany zestaw do picia herbaty

Japońska marka nie przestaje zaskakiwać. Po licznych nietypowych produktach wydanych przez THE BATHING APE, do których zaliczają się między innymi papier toaletowy, czy haczyki rybackie, przyszedł czas na… zestaw do picia herbaty.

Okazją, która skłoniła firmę zajmująca się na codzień streetwearem do wypuszczenia na rynek takiego gadgetu, jest Chiński Nowy Rok.

Zestaw składa się z czajnika oraz czterech kubków wykonanych z chińskiej gliny z regionu Yixing. Wszystkie mają wyżłobiony napis “猿人不打猿人”, czyli: “małpa nigdy nie powinna zabijać małpy”. Sam czajnik zdobiony jest dodatkowo logiem marki. Całość zapakowana jest w pudełko z motywem moro.

Ten limitowany produkt zostanie wprowadzony do sprzedaży w placówce BAPE w Hong Kongu w sobotę 26 stycznia. Cena ma wynosić 255 dolarów, co w przeliczeniu daje około 950 zł. Dodatkowo każdy, kto wyda 1500 dolarów w stacjonarnych sklepach BAPE w Hongkongu, dostanie herbaciany zestaw w prezencie.

fot. BAPE

Zostaw komentarz

Udostępnij
Streetwear
MISBHV: Mocny polski debiut na Paris Fashion Week

Trudno o lepszy wskaźnik sukcesu w świecie mody niż zaprezentowanie swojej kolekcji na najważniejszej imprezie w roku. Po pokazach w Nowym Jorku i Warszawie, Paryż wydawał się kolejną (i najbardziej istotną) przystanią. I udało się do niej dobić. Krakowskie MISBHV zadebiutowało właśnie na Paris Fashion Week.

Nowa kolekcja, oficjalnie nazwana ,,Midnight Cowboy”, zdaje się być próbą wyłapania wszystkiego, co wpisuje się w aktualne trendy. Jest sporo neonu, pasy z kowbojską klamrą, dopasowana odzież sportowa, znana już z poprzednich kolekcji i monogram. Do wzornictwa marki powróciły tribale, charakterystyczne m.in. dla kolekcji na jesień-zimę 2017, które w najnowszej odsłonie zostały zaprojektowane przez absolwenta warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, Sławomira Pawszaka.

Pokaz, który odbył się 19 stycznia, został zorganizowany na terenie podziemnego parkingu. I biorąc pod uwagę estetykę kolekcji, był to strzał w dziesiątkę. Słabe światło, surowa sceneria i psychodeliczna muzyka zdawały się idealnie współgrać ze stylizacjami. MISBHV na jesień-zimę 2019 to mieszanka hołdu dla subkultur, psychodelii, fuzji estetyki z lat 60′ i 90′ oraz rave’owych smaczków, hołdujących początkom XXI wieku. Warto także zwrócić uwagę, że spory nacisk położono tu na androgynię i zatarcie różnic między płciami.

Przechodząc do najważniejszego – oto galeria ze wszystkimi stylizacjami, jakie zaprezentowano:

Ręka w górę kto zakładał, że firma, która zaczęła w 2007 roku od tworzenia koszulek dla grona bliskich znajomych, a po pewnym czasie stała się ulubioną marką bywalców Open’era, będzie po kilku latach szeroko komentowana na łamach Vogue’a i innych światowych magazynów. I że stanie się brandem mogącym konkurować z domami mody, wybijającym się ponad swoje streetwearowe korzenie.

Sukces MISBHV to wynik konsekwencji, uporu, cierpliwości i przede wszystkim – stopniowego podnoszenia poprzeczki samemu sobie. Od ubrań będących tumblrowym viralem, po podbicie szaf największych gwiazd, pokroju Rihanny, Playboi Cartiego czy Kylie Jenner.

View this post on Instagram

@playboicarti

A post shared by M I S B H V (@misbhv) on

View this post on Instagram

happy monday 🌎

A post shared by Kylie (@kyliejenner) on

Fot. MISBHV

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Raper, który powinien zapełniać stadiony

Doczekaliśmy czasów, kiedy polscy raperzy zapełniają stadiony. Pikers to zawodnik, który zdecydowanie powinien do tego grona dołączyć. Jeśli go jeszcze nie znacie, należy szybko odrobić lekcje.

Rookie roku od dekady

VNM wniósł Elbląg na mapę, a Zawada stała się osiedlem, które kojarzył każdy słuchacz Venoma. Kierując się tekstem swojego idola Eisa – “pamiętaj wziąć ze sobą kumpla, albo nawet dwóch czy trzech” – raper dał słuchaczom prawdziwy popis lokalnego patriotyzmu.

Zwykle w takich przypadkach żartuje się, że “dobrze, że gospodarz na początku, bo nie trzeba przewijać”. Zwykle, bo nie tym razem. Po Venomie na bit wjeżdża Pikers, który idealnie odnajduje się na bicie i pcha sylaby między werble z luzem i pewnością siebie. Ociężale robi się dopiero później, kiedy na podkład wchodzi Flojd – raper, który razem ze swoim bratem Wirem, wypuścił potem sporo dobrej muzyki. W 2009 Flojd już umiał pisać, ale jeszcze mocował się z bitem, co słychać zwłaszcza pod koniec jego wejścia. Ostatnim z gości jest Werbel, zawodnik z którym Pikers wówczas nagrywał, a o ich renomie niech świadczy chociażby wywiad z duetem, który ukazał się w nieistniejącym już “Magazynie Hip-Hop”.

Tysiąc flow później

Czas mijał, a Pikersa próżno było szukać w zestawieniach najlepszych raperów. Pięć lat po gościnnej zwrotce u VNMa coś się jednak zmieniło. 2014 rok to premiera “Anakina” i od razu ogromne zaskoczenie.

Niespodziewany klimat i flow, ale dobrze pamiętana osiedlowa charyzma i łatwość w składaniu wersów. Pikers udowodnił, że nikt w podziemiu nie rozumie bitów tak, jak on. Ucho do melodii i częste zmiany flow – a to wszystko, jakby szyte na miarę. Słuchacze pod każdym numerem już sobie z tego dworują. “Które to już flow, Piki?” – pytają. I faktycznie, pytanie jest zasadne. Próżno szukać na scenie rapera, który uprawia taką gimnastykę na bitach, jednocześnie zachowując spójny styl. Reprezentant kolektywu HNN (Health & Nature) konsekwentnie się tym wyróżnia.

Trap po polsku

U Pikersa istotna jest jeszcze jedna – bardzo znacząca – kwestia. Wszelkie rozwiązania, które wprowadza do swojej muzyki, brzmią od razu naturalnie. To nie jest nieudolne przeszczepianie patentów ze Stanów. Elbląski raper od lat instynktownie wyczuwa, co brzmiałoby przypałowo i… po prostu tego unika. Tylko tyle, i aż tyle.

Zresztą trudno byłoby polemizować z kimś, kto wykazuje się taką pewnością za mikrofonem, że jego gościnne zwrotki brzmią jakby nagrywał swój własny numer.

Zanim Young Igi nagrywał z Peją, na jego talencie poznał się Piki. Ich wspólne numery osiągnęły wielomilionowe wyświetlenia (zresztą Pikers solo też może się tym pochwalić). Raper gościł też u Kaza Bałagane i Frostiego Rege, z którym… wdał się potem w beef.

“W main’ie nam nie poszło, bo zawsze za dużo powiem”

Flow jak ulał, technika na miejscu, rozpiętość tematyczna, której nie powstydziłby się żaden szanujący się gracz – jeśli jeszcze za mało argumentów, to teraz krótka przelotka przez trzy stylówki, jakie w ostatnim czasie zaprezentował Pikers. Na pierwszy ogień “Rozmawiaj ze mną“.

Monotonna, mechaniczna, a jednocześnie bardzo melodyjna nawijka w jednym z najbardziej szczerych numerów, jakie powstały w Polsce w ostatnich latach. Takich kawałków nie piszą newcomerzy. Przejdźmy jednak do czegoś zgoła odmiennego, czyli utworu “Znam”.

Jeśli poprzedni numer sprowokował Was do przemyśleń na raczej smutne tematy, to ten szybko odmuli. Pikers robi kawałki i na słuchawki i do klubów. W obu przypadkach jest równie bezkompromisowy. Najlepiej jednak wypada w połączeniu tych dwóch stron. Przed Wami “dziewiąte życie”.

Kwintesencja Pikersa – nawijka płynie, więcej stylu niż jest wody w Nilu, nieoczywiste rymy i zmiany bujającego flow. Tekstowo – życiówka i nonszalancka przewózka. Jak sam nawija na końcu: “chcę się wbić na lokal”. Polscy słuchacze powinni mu to umożliwić.

fot. kadr z klipu “PIKERS – Nieprzytomni (VIDEO) feat. MFC prod. NasaBeats”, youtube.com/Pikers

Zostaw komentarz