Felieton,Hip Hop

Beeres – znacie tę ksywę? Powinniście

Damian Kaźmierczak -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Beeres – znacie tę ksywę? Powinniście

Kilka dni temu na profilu „Swag jak sku*wysyn” udostępniony został wpis, który sugeruje możliwość powstania kolejnej część tej kultowej składanki. Pamiętam, jak w liceum mocno jarałem się pierwszą częścią „SJS”. Nie da się ukryć, że kilku raperów w swoim czasie dużo zyskało na udziale w tej akcji. Swoje zwrotki na projekt dograli m.in. Gedz, Wac Toja, Bisz, czy Beeres. No właśnie Beeres – dziś już mocno zapomniany raper, ale wtedy traktowany jako złote dziecko raczkującego w Polsce niuskulu. Co poszło nie tak, że Wac wbija na podium OLiSu, a o raperze z Bielska-Białej ucichło?

Dzień dobry Pani Paris, witaj sceno

Cofnijmy się do początków obecnie trwającej dekady, czyli momentu, gdy polska scena rapowa krystalizowała swoje nowe oblicze. Powoli zaczynają tworzyć się roszady, przez co do głosu dochodzi młode pokolenie. Pojawia się grupa raperów, którzy stanowią świeżość na mocno skostniałej scenie, a jedną z najjaśniej świecących gwiazd(ek) jest Beeres.

Raper, który zwrócił na siebie uwagę poprzez nielegal pt.”Analogowy Raz W Cyfrowym Świecie”. Dziś wydaje się to śmieszne, ale kilka lat temu śpiewane refreny, lub (olaboga) zwrotki, były propsowane za świeżość… albo hejtowane za odejście od szablonu brzemienia prawdziwego hiphopowca.  

Beeres w przeciwieństwie do np. B.R.O. miał to szczęście, że otrzymywał więcej pozytywnych opinii, zarówno od środowiska jak i od słuchaczy. Nie ma jednak co się dziwić, w końcu takie kawałki jak ” Dzień dobry Pani Paris” do dziś brzmią świeżo.

Młody wilk zalicza twarde lądowanie w Aptaun

Dobre przyjęcie pierwszego nielegala poskutkowało zaproszeniem Beeresa do akcji „Popkiller Młode Wilki” oraz możliwością wydania kolejnego materiału w wytwórni Aptaun Records. W tym samym roku Beeres zdążył jeszcze zaprezentować swoje umiejętności na wspominanej już składance „Swag jak sku*wysyn”.

Niestety „Klub Wyklętych Futurystów” zebrał przeważnie chłodne recenzje – Beeresowi zarzucano miałkość w tekstach i brak progresu względem poprzedniego materiału. Nie rozumiałem wtedy tych zarzutów i do dnia dzisiejszego uważam, że wydany przy pomocy Aptaun mini-album, broni się i to całkiem skutecznie.

1 września 2013 roku jest datą, którą można uznać za gwoźdź do trumny (choć może to za mocne stwierdzenie?) kariery Beeresa. Tego dnia swoją premierę miał klip do kawałka „N.E.O.N.”.  Zajebisty numer, który na początku (gdy pojawił się na składance) zebrał sporą ilość pochwał, ale nagle, przez teledysk, stanął w ogniu krytyki. WTF?

Kompletnie tego nie rozumiałem, ale halo?! Przecież to były czasy, gdy grzywka, rurki, autotune, odbierały raperowi street credit. Dziś, gdy triumfy świeci Tymek czy Smolasty, taki numer i klip jak „N.E.O.N.”, byłby czymś normalnym. Wtedy reakcje były raczej w tonacji: „uuu, panie, hiphopolo wraca, daje disslajka”.

Oprócz słów krytyki słuchaczy, pojawiły się również negatywne komentarze ze strony „kolegów” z branży np. Gedza.

Łatwiej zniknąć, trudniej wrócić

Po neonowej porażce Beeres zniknął na dłuższy czas, ale scena poszła mocno do przodu. Niuskulowe brzmienia stały się czymś powszechnym wśród większości raperów. W 2016 roku artysta powrócił z płytą „Wreszcie o mnie”. Beeres zaprezentował nam dobrze znane już wcześniej atuty, dodatkowo zaliczając progres w kwestii jakości tekstów.

Album został jednak kompletnie pominięty przez polską publiczność. Podejrzewam, że trafił głównie do starych odbiorców rapera, którzy pamiętali jego początkowy potencjał. Promocja? Praktycznie żadna, bo opierała się głównie na postach na portalach społecznościowych artysty. Wydanie materiału za pośrednictwem małej wytwórni również nie było dobry krokiem.

Powrót na szczyt, czy życie w podziemiu

Napisałem, że „Wreszcie o mnie” przeszło bez echa… to jak mam opisać kolejną produkcję rapera pt. „Sezon 1”? Ledwie 3 tysiące wyświetleń pod promującym płytę klipem…

Beeres wypadł z gry i to z wielkim hukiem. Szansa na powrót? Podpisanie kontraktu z QQ lub SBM i dostarczenie dobrego materiału, który trafi w gusta dzisiejszej młodzieży. Śpiewane refreny i gry słowne to, w czasach panowania Multiego, Tymka i Bedoesa, trochę za mało, aby znowu wrócić na czoło peletonu.

Pomysł, talent i umiejętności były, ale zabrakło pewnej konsekwencji w poczynaniach. Dodatkowo Beeres po fali krytyki zbyt łatwo się podał i usunął w cień. Idąc za ciosem w 2013/14 i nagrywając mocny materiał, raper miałby szansę dziś być kimś takim jak np. Gedz.

Możliwe, że jeśli „SJS” zostanie ponownie reaktywowane to Beeres nagra tam kozacki numer, który ponownie zwróci na niego uwagę słuchaczy. Naprawdę szkoda, żeby już na zawsze przepadł w otchłani podziemia.  

Foto. Instagram/_beeres

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Obejrzałem Kanye u Lettermana i czuję niedosyt

Parafrazując tytuł - jego następnego gościa nie trzeba nikomu przedstawiać, a już na pewno nie czytelnikom Skrr. Bohaterem najnowszego odcinka programu Davida Lettermana, który znajdziecie na Netflixie był Kanye West.

Felieton,Hip Hop
O.S.T.R. – o czym bał się napisać w książce? W jakiej tonacji gra odkurzacz? Jak widzi przyszłość Polski?

Dopiero co Politolog podzielił się z Wami refleksjami na temat Kanye u Lettermana, a ja mam garść dotyczących O.S.T.R'a u... Szymona Majewskiego. Co prawda nie na Netflixie, a w Radio ZET, ale nie przeszkodziło to kompletnie w umieszczeniu fonii wraz z wizją na kanale YouTube, co przyjąłem z wielkim uśmiechem na twarzy.