Felieton,Hip Hop

„Biały i młody” Bedoesa to opowieść o drodze do zostania wybitnym pizzermanem z własnym lokalem – Przeinterpretacja #7

Michał Fitz -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

„Biały i młody” Bedoesa to opowieść o drodze do zostania wybitnym pizzermanem z własnym lokalem – Przeinterpretacja #7

Obecna stylówka Bedoesa nieco różni się od tej, którą prezentował nam przy okazji swojego debiutanckiego albumu „Aby Śmierć Miała Znaczenie”. Wtedy mieliśmy bowiem do czynienia z dziarskim, butnym i całkiem bezczelnym młodzieńcem. Choć na pierwszy rzut ucha jego ówczesne przeboje były o zabawie, pannach i narkotykach, już wtedy niosły bardzo ważny przekaz, choć nie uniwersalny. Jak się okazuje, „Biały i młody” jest na przykład pełen wskazówek dla młodych adeptów gastronomii, bo opowiada o perypetiach kariery pizzermana.

Sam początek piosenki pokazuje nam motywy, którymi kieruje się młody pizzerman, gdy chce założyć własny lokal, by nie musieć pracować w kolejnej marnej restauracji. „Poznałem wiele osób, których nie chcę znać” to akurat wers, którego nie trzeba tłumaczyć osobom, które pracowały już w gastronomii. Niechęć do szefa i innych, wyższych rangą pracowników jest normą, a do tego dochodzą jeszcze irytujący klienci. „Zgarnąłem trochę sosu i wciąż taki sam” – tu akurat Bedoes narzeka na standardowy przepis, według którego trzeba było kręcić pizze. Pomimo nałożenia sporej dawki pysznego sosu, placek wciąż smakował tak samo, czyli był mdły. W kolejnych wersach widzimy już, jak ambitny pizzerman podchodzi do swoich wypieków, gdy mu na nich zależy, bo artysta rapuje: „Dawaj te głowę, bo chce dobrą banię mieć”. Chodzi tu oczywiście o główkę czosnku, która wzbogaca smak wielu potraw, w tym konkretnym przypadku banicy, a dokładnie rzecz ujmując jej farszu. Ta potrawa to po prostu bułgarska odmiana pizzy, która w tym wersie jest pieszczotliwie nazywana banią.

Banica

Refren opowiada już o pierwszych etapach prowadzenia własnego lokalu, co doskonale obrazuje pierwsza jego linijka: „Chcę tylko kasy nie żony”. Dalej raper nawija: „Ogarnąć sobie wtyczkę taką, że będę mógł ku*wa palić do woli”. Ma oczywiście na myśli odpowiednią, energooszczędną wtyczkę do pieca służącego do wypiekania pizzy. Ekonomia pracy jest ważna, dlatego istotne jest, by główne narzędzie do produkcji placków mogło działać na ciągłych obrotach, nie generując przy tym gigantycznych rachunków za prąd. Tytułowy „biały i młody” to z kolei po prostu obrazowy opis tego, jak wygląda główny bohater utworu. Jest młodym pizzermanem, a jego biel spowodowana jest mąką, którą przecież nie sposób nie ubrudzić się przy ugniataniu ciasta. W refrenie słyszymy też „czarne panny i białe samochody”. Te pierwsze to branżowe określenie czarnych oliwek, które często znajdują się na pizzy, natomiast te drugie to prawdopodobnie nawiązanie do samochodów dostawczych kultowej pizzerii Domino’s. Widocznie główny bohater inspiruje się tą restauracją, co wyjaśniałoby dodatkowo wers: „chcę się pozbawić idoli”, bo zwyczajnie chce być od nich w przyszłości lepszy.

Flota dowozowa wspomnianej sieci pizzerii

Kolejne zwrotki opisują już dalsze etapy prowadzenia takiego lokalu. Smutną jego częścią są niestety częste kłótnie ze wspólnikami, czemu dowodzi wers: „Przyjaciel zmienia się we wroga, gdy tylko na szali stawiasz forsę”. Z kolei linijka: „Dziewczyny na rogach chcą tylko zarobić, by pozwolić synom na przyszłość” traktuje o hostessach, które w sezonie letnim często stoją na rogu pizzerii, zachęcając przechodniów do posiłku. Dalej raper nawija już o ewidentnym sukcesie lokalu należącego do podmiotu lirycznego, który jest już bardzo rozpoznawalny: „Nie znam miasta, ale ono zna mnie”. Jak widać, ciężka praca, odpowiedni sprzęt, upór i dobrze dobrani współpracownicy to klucz do stworzenia świetnie prosperującej pizzerii.

P.S. Po przeczytaniu tekstu należy skonsultować się z własnym humorem i dystansem, gdyż tekst nie ma na celu zdyskredytowania niczyjej wizji lub twórczości.

fot. kadr z klipu „Bedoes & Kubi Producent – Biały i młody [official video]”, YouTube.com/SBMLabel

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Jesteście zestresowani? Snoop Dogg ma dla Was idealną piosenkę!

Ostatni czas dla Snoopa z pewnością nie był łatwy. Niedość, że pandemia i spowodowany przez nią lockdown nie są sprzyjające, to 6ix9ine właśnie postanowił oskarżyć rapera o zdradę żony. I akurat w zeszłym tygodniu Snoop Dogg wrzucił na swojego Instagrama wideo, na którym odstresowuje się, słuchając w zaparkowanym samochodzie soundtracku z „Krainy Lodu”. Nagranie zdobyło już milion wyświetleń. Nic w tym zresztą dziwnego, bo wydawałoby się przecież, że Snoop mógłby wybrać zupełnie inny kawałek, aby pochillować…

Tym czasem na trwającym minutę filmie z głośników wybrzmiewa „Let It Go”, a po dłuższej chwili Snoop mówi:

Musiałem usiąść w samochodzie i posłuchać tego gówna, stary (…) Niedługo wyjdziemy na zewnątrz

O wideo zaczęto mówić na Twitterze i odpowiedziała na nie sama Idina Menzel, która wcieliła się w rolę Elsy i wykonała słynną piosenkę. Aktorka udostępniła nagranie podobne do rapera, z tym, że zamiast do filmowego hitu, buja się do jednego z klasyków Snoopa i Pharrella Williamsa, czyli „Drop It Like It’s Hot”. Na koniec – analogicznie – nawiązała do słów Dogga oraz jego hitu.

„Like you said, Snoop, we can all just drop it like it’s hot”. A teraz robimy sobie przerwę – musimy na chwilę odpuścić.

fot. kadr z klipu „Snoop Dogg – Countdown (feat. Swizz Beatz) (Official Video)”, YouTube.com/SnoopDoggTV

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Raprospekcja: „RAP NOT DEAD” dalej przewodnim hasłem Borixona?

Borixona chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Chociaż ostatnio jest bardziej znany z działalności CHILLWAGONU, to postanowiłem wrócić do jednej z jego solowych płyt, która jak uważam była zalążkiem tego, co Ojciec CHILLWAGONU tworzy obecnie.

„RAP NOT DEAD” to szósty, solowy album Borixona, który został wydany z ramienia wytwórni StoproRap. Borygo tą płytą udowodnił, że jest naprawdę wartościowym raperem i na scenie zostanie jeszcze długo. Ten krążek był moim zdaniem furtką, za którą znalazł się jeszcze utwór „Nie lubimy robić” z płyty Donatana, który otworzył drogę do naprawdę ogromnej kariery.

Choć klimat tej płyty różni się brzmieniowo od aktualnych utworów Borixona, to ma naprawdę świetny klimat. Jest zdecydowanie spokojniejsza, można powiedzieć, że bliżej jej do oldschoolu niż newschollu, to jest naprawdę ciekawą pozycją, którą warto sprawdzić. Uważam, że była to jedna z lepszych, rapowych płyt w 2012 roku. Album składa się z 16 numerów, a wśród gości znaleźli się na nim: Popek, Bosski Roman, Paluch, Wini, Gedz, Sobota, Ten Typ Mes, Julita Woś, Kajman, Luka, Ramzes i DzikiChór. Ciężko jest mi wskazać 3 najlepsze utwory z tej płyty, ponieważ lubię do niej wracać i każdy kawałek – w większym lub mniejszym stopniu – przypadł mi do gustu.

  1. Mimo że jest to bonus track, to chyba ten utwór podoba mi się najbardziej. „Mój przyjacielu” z gościnnym udziałem DziekiegoChóru jest połączeniem ciekawego brzmienia poprzez melodyjny refren oraz szczerego, prawdziwego przekazu. Refleksje Borixona na temat dawnej przyjaźni, której już teraz nie ma trafią chyba do każdego, ponieważ większość z nas mogła również tego doświadczyć. „Mój przyjacielu” ma aktualnie ponad 1 400 000 wyświetleń.

2. „Znowu teraz chcę” to kolejny utwór, który musi znaleźć się na podium tego albumu. Są to przemyślenia rapera na temat tego jak kiedyś żył, widzi osoby, które teraz żyją podobnie, ale on sam zmienił swoje podejście, obrał cele i walczy o swoje marzenia i pracuje by być na szczycie. Świetne połączenie całkiem spokojnych zwrotek z mocniejszym refrenem nadają ogromnego charakteru nie tylko samemu utworowi, ale przekazowi, który jest w nim zawarty. Szkoda, że ten numer ma tylko około 317 tysięcy wyśietleń.

3. Z trzecią pozycją miałem największy problem, dlatego umieszczę tu dwa utwory. „Nie mogę przestać” to przede wszystkim ciekawe wykonanie refrenu na podstawie wierszyka dla dzieci „Lokomotywa”, a w zwrotkach Borixon przedstawia to, czego nie może rzucić, zostawić i co zamierza robić. Jest to też po części opowieść o drodze jaką przeszedł, by stworzyć ten krążek. Drugi numer to „Jestem w domu”, na którym gościnnie udzielił się Gedz. Opowieść o spostrzeżeniach raperów z miejsca, które zamieszkują. Przedstawienie osób, miejsc i chwil, do których są przyzwyczajeni raperzy. Mega fajny, oldscholoowo-newschoolowy bit robi tu świetną robotę. Jednak warto zaznacyć, że obaj panowie w chwili obecnej mają o wiele większe skillsy w rapowaniu niż 8 lat temu.

Można powiedzieć, że od „RAP NOT DEAD” przez inne projekty muzyczne Borixona powstał CHILLWAGON i cała postać jaką jest Borygo. Przygodę w rapie zaczynał w momencie, gdy rap w Polsce nabierał tempa, a mimo upływu lat on swojego tempa nie zwalnia, a nawet je zwiększa!

fot. stoprocent.com

Zostaw komentarz