Felieton,News

Big Brother jest kobietą!

Izabela Smolińska -
Felieton,News - - Dodane przez Izabela Smolińska

Big Brother jest kobietą!

Że zacytuję cytat z klasyki kina – jak Maria Skłodowska-Curie. Ale stop, dzisiaj nie o kinie, chociaż też o klasycznym na swój sposób (wzdragam się przed napisaniem: legendarnym) formacie. Wielki start za nami. 16 uczestników, 70 kamer, 90 dni i ekskluzywny dom naszpikowany elektroniką. No i na koniec hit – chyba najlepiej świadczący o pewnej zmianie epoki – Wielki Brat przemawia… głosem kobiety! W dodatku jest to głos córki znanej chyba wszystkim (nie tylko) z programów przyrodniczych Krystyny Czubówny (nota bene niedawnej uczestniczki TVN-owskiego “Agenta”). Wielką Siostrą została Agnieszka Barjasz.

To nie jedyna zmiana w formacie. Zmienił się rozmach. Zmieniła oprawa. Na wczorajszej inauguracji dominował blichtr, wyrażony w ilości błyszczących elementów i cekinów na elementach garderoby (w tym prowadzącej show Agnieszki Woźniak-Starak). Czy opłacało się wrócić z show? Czas pokaże. Pierwszy odcinek przyciągnął do TVN Siedem 2,23 mln widzów. I to całkiem niezłe osiągnięcie, bo wynik dał TVNowi – w grupie komercyjnej – najlepszy rezultat ze wszystkich stacji w tym czasie.

Od sławy, do sejmowej ławy

Dobra, ale co tam statystyki. Przejdźmy do mięsa (ludzkiego). Uczestników spośród 15 tys. chętnych [sic!] wyłowiła psycholożka Małgorzata Ohme. Wybrała 16-tkę (dokładnie rzecz biorąc 15 + 2, z której to pary jedno ma odpaść, ale to już niuanse). Czy ostre sito sprawi, że zobaczymy przed kamerą kamerami bardziej wprawnych graczy niż w poprzednich seriach BB? Sądzę, że tak.

Pierwsza edycja show wystartowała 18 lat temu – niemal dokładnie – bo  3 marca 2001 roku. I tym, co najbardziej przyciągnęło wówczas widzów przed telewizory, poza nieodpartą pokusą podglądactwa bliźniego rzecz jasna (kto z nas czasem nie patrzy w okno sąsiada, niech pierwszy rzuci kamień), była chęć zobaczenia ludzi takich, jak my sami, jakich każdy z nas zna. Był więc zwykły sobie kucharz i zwykły sobie chłopak z gitarą. Nie wierzycie? To proszę – cały show i pół miliona złotych zgarnął zwykły… strażnik miejski [!]. A to, że później z kapitałem zebranym w programie Janusz Dzięcioł poszedł do polityki i zasiadł w sejmowych ławach PO (najpierw w ławeczkach radnego Świecia) to już zupełnie inna sprawa. Nie on jeden zresztą – inny uczestnik, Sebastian Florek, też to zrobił i wystartował z list SLD. Po czterech latach jednak Sojusz go już nie chciał, ani żadna inna partia – nawet Andrzej Lepper i jego Samoobrona.

A jak myślisz, Gulczas?

Inni z ekipy Wielkiego Brata 1 zamiast w politykę, poszli w showbiz. Gulczas – naczelny motocyklista początku XXI wieku (i naczelny macho domu w Sękocinie) wystąpił w kilku teledyskach dotyczących BB i w filmie, zatytułowanym na jego cześć (i ku pamięci piejących do niego w domu dziewcząt, uznających go najwyraźniej za przywódcę “stada” ) „Gulczas, a jak myślisz?”. Wydał też książkę – pamiętnik dni pobytu w domu, która (niestety) okazała się być wielkim sprzedażowym hitem (na usprawiedliwienie dodajmy, że finał pierwszej edycji show obejrzało przed telewizorami 10 mln widzów). Można więc powiedzieć, że swoje 5 minut nie tylko wykorzystał, ale wyżął jak świeżutki pranie.

Klaudiusz Sevković zresztą też to zrobił. Wydał książkę – i to nie jedną, a nawet kilka – kucharską. Zaliczył też krótki epizod w telezakupach Mango i nagrał… płytę disko polo. Później zaangażował się w sport, a znajomość z Piotrem Świerczewskim i Tomkiem Iwanem pomogła mu zdobyć posadę… managera drużyny kobiet w piłce ręcznej. Chciałoby się rzecz: od influencera (wtedy, zdaje się, jeszcze nie istniało to słowo) do trenera. No ładne koło, trzeba to przyznać.

Influencerzy bez fejsa

Duża część uczestników jednak z perspektywy czasu swój udział w programie potraktowała jako spory (nie tylko wizerunkowy) błąd i pytana o występ po latach przyznawała, że chciałaby o nim zapomnieć. Stało się to zresztą nie tylko po pierwszej edycji. Popularna swojego czasu (nie pytajcie z czego, bo właśnie głównie z tego, że była znana – aż chciałoby się powiedzieć: nasza polska Kardashianka) Frytka, czyli Maja Frykowska, uczestniczka trzeciej edycji Big Brothera, a także trzeciej i czwartej edycji konkurencyjnego dla BB “Baru”, za którego realizację wziął się Polsat, na wizji przeżyła kilka wzlotów (nie drążcie tematu), kilka załamań i kilka zmian wizerunku. A nawet i spektakularne nawrócenie (tak, tak, dzieje się to nie tylko w hip-hopie). Ona też nie wspomina dziś swojej ówczesnej telewizyjnej przygody najlepiej. Aha, ona też została pisarką – tu działa już chyba prawo serii, co myślicie?

Czy to się powtórzy? Nie sądzę. Uczestnikami pierwszej – i pierwszych edycji w ogóle – byli zwykli ludzie. Spoza showibizu, spoza medialnego świata. Dodajmy (chociaż może trudno to sobie dziś wyobrazić), że były to czasy, kiedy jeszcze wcale nie tak popularne było powszechne używanie telefonów komórkowych, o smartfonach nikt nie wspominał, a internet łapało się po łączu Telekomunikacji Polskiej. W tej edycji będzie inaczej. Bo chociaż produkcja zapewnia, że w domu Wielkiego Brata znowu zamieszkali zwykli ludzie, to my już dziś wiemy, że jest inaczej.

Skąd? Po pierwsze, wystarczy spojrzeć – wszyscy są świadomi swojego wizerunku, wystylizowani, wszyscy z pomysłem na siebie. Po drugie – wystarczy przeczytać/obejrzeć na stronie show, co mówią o sobie. Wystarczy wreszcie spojrzeć uważnie – widzowie już wyłapali wśród domowników “aktora” Łukasza Darłaka, znanego z TVN-owskiego serialu w rodzaju dokuscript, czyli “19+”.

Kto jest Waszym faworytem/faworytką ? 😍🤔

Big Brother Polska – TVN 7 发布于 2019年3月17日周日

Medialni wyjadacze

Gracze to już nie zwykli ludzie, chociaż tak chcą być postrzegani. Mamy tu więc i studentkę dziennikarstwa jednej z największych uczelni, doskonale rozumiejącą jak działają media. Mamy bizneswoman po 40-tce, pracującą w korporacji, gdzie zajmuje się sprzedażą reklam (znów współpraca z mediami). Mamy początkującego modela i dziewczynę, która chce śpiewać. Mamy wreszcie 21-letnią Natalię Wróbel, która mówi wprost: chcę być celebrytką” i porównuje się do Marylin Monroe (tego nie komentujemy). Mamy nawet – tu smaczek dla naszych czytelników – rapera z Dublina – Bartłomieja „Blondyna” Boruca.

„To ludzie, którzy chcieliby zmienić swoje życie” – powiedziała prowadząca show w odcinku premierowym. Ja myślę, że raczej tacy, którzy chcą wykorzystać swój moment sławy. Czy będzie on dłuższy niż 5 minut Gulczasa, Manueli czy nawet kwadrans Frytki? Nie sądzę. Nawet jeżeli, to o zaledwie kilka minut. No bo potraficie przywołać jakiś kawałek Blondyna? No właśnie. I żaden show pewnie tego nie zmieni. Jeśli ktoś w ogóle na tym wszystkim zyska, to może jedynie głos wielkiego Brata. Tak bardzo podobny przecież do głosu Krystyny Czubówny!

P.S. A co do romansu Big Brothera z rapem, polecamy Wam nasz obszerny artykuł na ten temat.

fot. kadr z relacji live [bigbrother.tvn.pl]

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Sentino wraca. Na krótko

Niedawno mogliście przeczytać dwa felietony dotyczące losów Sentino. Przedstawiliśmy Wam historię jego kariery, zaczynając od czasów niemieckiego podziemia, aż po nagrania w Polsce. Stwierdziliśmy również – którym to spostrzeżeniem się z Wami podzieliliśmy – że aktualne istnieje niewielka szansa na kolejne kawałki Sebastiana u nas.

W ostatnią sobotę doszło jednak do ciekawego wydarzenia. Do Internetu wyciekł zbiór polskich nagrań rapera. Niespodziankę tę słuchacze przyjęli z dużym zadowoleniem i z nadzieją na nowe numery byłego członka ekipy GM2L. Przyjrzyjmy się, więc wrzuconemu na YouTube (na jeden z fanowskich kanałów Sentino) promomixowi(?).

“Ale to już było”

W zlepku krótkich fragmentów z różnych kawałków możemy usłyszeć tracki, które już dobrze znamy. “Karl Lagerfeld” czy “Nic nie mów” wyszły już na poprzednich legalach rapera. Natomiast takie numery jak : “Skąd ty to znasz” czy “Pistolet”, były zapowiedzią płyty “Zabójstwo liryczne 3”. Niekiedy różnią się jedynie bitem – innym niż ten, który mogliśmy dotąd usłyszeć.

Oczekiwane snippety

“Parę kulek” czy “Oni albo ja 2”, w krótkich fragmentach krążyły już wcześniej po Internecie. Popularnością cieszył się szczególnie kawałek z gościnnym występem Malika Montanty. Fani GM2L stworzyli nawet zbiór snippetów “Paru kulek” w jedno specjalnie zapętlone nagranie. Urywek tego kawałka pojawiał się również na Instagramie Malika, gdy obu raperom było jeszcze po drodze.

Nowe kawałki, ale tylko przez chwilę

Duża część fragmentów w analizowanym promomixie, to numery dotąd nieznane. Nie mogliśmy ich spotkać na Instastory Sentino. Niektóre nagrywane są na kradzionych bitach, co może sugerować, że słyszymy tu tylko wersje demo. Różni się również ich jakość – niektóre są już po etapie miksu i masteringu, inne jeszcze w mocno roboczej wersji.

G2ML – znowu razem?

Oprócz Sentino w poszczególnych fragmentach przewijają się również dwaj jego byli kompani: Malik i Diho. Na pewno sporą niespodzianką byłoby wyjście tych numerów w niezmienionej formie. W jednym z instagramowych lajfów, Sentino stwierdził, że mimo zażegnania konfliktu, nie ma szans na jakąkolwiek współpracę. Oprócz Malika i Diho, pod koniec sześciominutowego filmu możemy usłyszeć jeszcze Mosada – byłego hypemana Dioxa, z którym to Sentino również współpracował pod koniec swojej polskiej przygody.

View this post on Instagram

Środy w Balu

A post shared by diho gmll 🏄‍♂️ (@miejskiserfer) on

“Zabójstwo liryczne”

Enigmatycznie filmik został opisany jako “Zabójstwo liryczne 0”, w nawiązaniu do nowego składu Senitno – ZL0Gang. Wydaje się jednak, że ten zbiór utworów, wstępnie, miał znaleźć się na długo zapowiadanym “Zabójstwie lirycznym 3”. Przypomnijmy – pierwsze plany pojawiły się jeszcze w 2015 roku. Ostatecznie album miał się zamknąć w całości w 2017 roku, a płyta miała trafić na półki sklepowe rok później. Nic takiego nie miało miejsca. Powody takiego obrotu sytuacji opisywaliśmy obszernie w drugiej części felietonu o raperze.

Wyjdzie, czy nie wyjdzie?

Patrząc na brak zaangażowania Sentino w realizację polskich nagrań, raczej trzeba by wierzyć w cuda, żeby sądzić, że album ujrzy światło dzienne. Wydaje się, że większość z powyższych numerów została już nagrana i od dawna leży zdepozytowana na dyskach odpowiednich osób. Jedyną nadzieją na coś nowego byłoby wypuszczenie poszczególnych kawałków jako leaków, tak, jak to miało miejsce z “Wampirzycą”.

Fot: Instagram/sentinopriv

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Zaginiony klip Eisa promocją Blokersów 2?

Arek Deliś wrzucił do sieci klip do kawałka “Najlepsze dni” Eisa w dobrej jakości. Ta wiadomość oczywiście cieszy, ale jednocześnie zapala czerwoną lampkę.

O tym, że pomysł na zrealizowanie drugiej części “Blokersów” budzi pewne wątpliwości, pisałem TUTAJ. Teraz jeden z głównych zainteresowanych, czyli Arkadiusz Deliś, wrzucił na kanał swojej wytwórni t1teraz “zaginiony” klip Eisa i opatrzył to komentarzem:

Oczywiście cieszy, że ponowna współpraca Delisia z Latkowskim może przyczynić się do udostępnienia różnych materiałów z przeszłości w dobrej jakości, a także tych nigdy wcześniej niewidzianych, ale czy to nie jest również ruch mający wywołać w nas jakieś sentymenty, które zwrócą się taryfą ulgową przy “Blokersach 2”? Bądźmy poważni – przecież nikt już nie pyta gdzie jest Eis.

Deliś i Latkowski mogą zagrać na tym, że są depozytariuszami historii polskiego hip-hopu (w jakiejś określonej jego części) i będą podbudowywać promocję filmu ujawnianiem kolejnych smaczków z przeszłości. Skąd taki pomysł? W mojej opinii, takie rzeczy mogły się wydarzyć już dawno. W tym środowisku nie jest się od projektu do projektu, tylko cały czas, zwłaszcza jeśli jak Deliś – jest się wydawcą. Cieszy mnie roześmiany Eis na pocztówce sprzed lat, ale nie osłabia to mojej czujności. Podwórkowa branża dawno stała się krajowym mocarstwem, więc żaden bubel nie przejdzie. Oby “Blokersi 2” okazali się kawałem rzetelnego dokumentu. Życzę tego równie mocno twórcom, co samym odbiorcom, do których się zaliczam.

fot. kadr z klipu “EIS – “Najlepsze dni” (official video).”, youtube/t1teraz

Zostaw komentarz