Hip Hop,News

Blackout Tuesday. Świat solidaryzuje się z Afroamerykanami

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Blackout Tuesday. Świat solidaryzuje się z Afroamerykanami

Sytuacja w Stanach Zjednoczonych wciąż się pogarsza. Po śmierci Georga Floyda, którego biały policjant podczas aresztowania dusił kolanem przez prawie 10 minut, najpierw w Minneapolis, a następnie w innych miastach, wybuchły liczne zamieszki i protesty. Do walki o koniec białej supremacji włączyli się także raperzy – nie tylko wychodząc na ulicę lub przekazując darowizny. Protest songi nagrali w tym czasie m.in. Ty Dolla $ign, YG czy Denzel Curry z Terrence’em Martinem, a do kawałka ukazało się wideo stworzone z aktualnych nagrań z USA.

Blackout Tuesday

We wtorek 2 czerwca miała miejsce akcja, której celem jest solidaryzacja z Afroamerykanami w walce o równość rasową oraz złożenie hołdu Floydowi. Jedyne posty, jakie były wrzucane do mediów społecznościowych nie tylko przez osoby publiczne, ale wszystkich użytkowników z całego świata, to czarne kwadraty podpisane #balckouttuesday. Jedyne dlatego, aby siła przekazu była większa. W akcji wzięły udział także media. Platformy streamingowe udostępniły playlisty z protest songami, a Spotify do wybranych materiałów dodał trwającą 8 minut i 46 sekund ciszę – tak długą, jak czas, przez który Derek Chauvin dusił Floyda. Z kolei portale, na przykład Genius, od publikacji treści powstrzymały się w ogóle, a HipHopDX wypuścił wyłącznie artykuły dotyczące podobnych tragedii w historii.

Jeśli chcecie włączyć się do walki o równość, przede wszystkim zachęcamy do zgłębienia tematu. Informacje czerpać można ze źródeł choćby takich jak oficjalna strona akcji. Tam również możecie podpisać petycję w sprawie zniesienia publicznego dofinansowania policji w Stanach Zjednoczonych lub wpłacić pieniądze na odpowiednie organizacje – linki do wybranych z nich znajdziecie poniżej. Przede wszystkim jednak edukujmy innych. I – co chyba na poziomie codzienności najważniejsze – zwracajmy uwagę na język.

Official George Floyd Memorial Fund
Black Visions Collective
Reclaim The Block

fot. kadr z klipu „Kendrick Lamar – Alright”, YouTube.com/Kendrick Lamar

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Jak wyglądają początki zawodnika MMA? Guzior opowiada o nich w „Ōmori Ōmori” – Przeinterpretacja #9

Nie ma co się oszukiwać, wszyscy czekamy na nową płytę Guziora tak bardzo, jak on sam czeka na walkę Khabiba z Fergusonem, o której zresztą nawijał w swoim #hot16challenge2. No właśnie, à propos tego wersu – wiedzieliście, że Guzior jest taki fanem MMA? Nie? To pewnie też nie zdawaliście sobie sprawy, że jeden z hitów umieszczonych na jego debiutanckim albumie opowiada stricte o trudnych początkach kariery zawodnika mieszanych sztuk walki. Zresztą sami zobaczcie.

Kawałek zaczyna się od wersów: „Gdzie popełniłem błąd?/Jakbym miał głośniki wmontowane w dłonie, bo wszystko leci mi z rąk”. W tych linijkach Guzior przedstawia bolączki niedoświadczonego fightera. Sam nie wie, gdzie w trakcie walki popełnił błąd i marzy o tym, by kiedyś móc mieć głośniki w rękawicach, by lepiej słyszeć swojego trenera, którego rady mogłyby uchronić przed tymi właśnie błędami. Wtedy już nic „nie leciało by z rąk”, a trzymało się całości i planu. Dalej Guzior rapuje: „Wpadłem w zły krąg”, gdzie ma na myśli standardową wpadkę początkującego, który na jednym z pierwszych treningów myli oktagony i wchodzi nie do tego, co trzeba. Chwilę później nawija: „Leżę na dechach” – tego akurat nie trzeba tłumaczyć, gdyż podmiot liryczny zwyczajnie przyjął potężny cios, który rozłożył go na łopatki. „Nie ufam ci, jak nie spadł ci włos z czupryny” jest z kolei linijką świetnie obrazującą podejście młodego fightera, który chce swoja karierę powierzyć tylko doświadczonym trenerom, którzy wcześniej nie raz już zawalczyli, więc „spadł im włos z czupryny”.

„Leżący na deskach” zawodnik po knockoucie

A co z refrenem? Sądziliście, że to po prostu jakieś chillowe nucenie? W żadnym wypadku. Skupmy się więc na jego treści, która jest dość krótka, ale często powtarzana: „Wszystko co mamy w głowach to nanananana”. O co chodzi? To opis tego, co niedoświadczeni zawodnicy czują w trakcie walki. Słuchając wywiadów po starciach często możemy usłyszeć z ust zawodników, że przez buzującą w ich żyłach adrenalinę nawet nic nie pamiętają z walki. Refren opisuje dokładnie ten stan, kiedy fighterzy nie mają pojęcia, co się dzieje i prowadzeni instynktem oraz wyuczonymi na treningach schematami, po prostu nacierają.

Drugą zwrotkę rozpoczyna gorzki wniosek na temat wielu fighterów: „Tym co się najbardziej nie chce, to mogą najwięcej, jak już się zachce.” Przykładem takiego zawodnika jest chociażby Conor McGregor, który sam otwarcie przyznawał, że wolał wydawać pieniądze na błyskotki i auta, zamiast na treningi i odpowiednie przygotowanie. Miał potencjał, ale nie chciał lub nie potrafił go wykorzystać. Często borykają się z tym też inni zawodnicy na różnych etapach kariery. „Teraz są boxy, a nie jakieś potwory w szafach” jest z kolei linijką, która opowiada o chałupniczych metodach treningowych początkujących fighterów. W szafie nie ma ubrań czy przysłowiowych potworów, za to jest worek treningowy do ćwiczenia technik w stójce. Zaczynający swoją przygodę z MMA zapaleńcy często nie mają gdzie powiesić tego rekwizytu, więc jedynym miejscem jest poprzeczka w szafie, na której zwykle wiszą wieszaki z ubraniami. W jednym z ostatnich wersów Guzior w prostych słowach opisuje też mindset początkującego zawodnika: „Zawsze zamiast obrony atak”. To oczywiście nie jest odpowiednia taktyka, ponieważ dobry fighter umie się tak samo dobrze bronić, jak atakować i przede wszystkim wie, kiedy to robić.

P.S. Po przeczytaniu tekstu należy skonsultować się z własnym humorem i dystansem, gdyż tekst nie ma na celu zdyskredytowania niczyjej wizji lub twórczości.

fot. Instagram.com/guziormati

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Quebonafide nie przestaje zaskakiwać! „Galaktyka” coraz bliżej?

Akcji, jaką Quebo zorganizował w celu promowania swojej płyty, chyba nie trzeba nikomu przypominać. O m.in. zniknięciu tatuaży mówiły nawet media, które z rapem nie mają nic wspólnego. Kiedy przyszła już właściwa płyta od ciechanowskiego rapera, a wszystkie kawałki znalazły się w sieci, wydawałoby się, że to już koniec. Jednak Quebonafide nie przestaje zaskakiwać. Od wydania „Romantic Psycho” minęły już dwa miesiące, a numery z tej płyty grają pewnie u wielu z Was bez przerwy. Co takiego się wydarzyło?

Pamiętacie pierwszy klip Quebo z tego wydawnictwa pod tytułem „JESIEŃ”? Tu wydarzyła się magia. Pierwsza wersja teledysku pokazywała rapera w „starej wersji siebie” – bez tatuaży, smutnego, przygnębionego. Po pierwszej zwrotce obraz znikał i do końca teledysku na ekranie widniało czarne tło. Wczoraj ku zdziwieniu wszystkich to samo wideo przybrało inną formę. Po pierwszej zwrotce dalej pojawia się czarne tło, ale w momencie rozpoczęcia się drugiej zwrotki ponownie pojawia się obraz, którego wcześniej nie było. Na nim Quebonafide jest już zupełnie inny – inaczej ubrany, pokazuje tatuaże i zachowuje się w inny sposób niż w pierwszej części utworu.

To pewnie znaczna większość z Was mogła zauważyć. Jednak kryje się tam wiele innych, ciekawych rzeczy. Fragment, którego nie było, pojawia się idealnie w 2:06. A jaki mieliśmy wczoraj dzień? No właśnie – 2.06! Zastanawiające, prawda?

Jednak to nie wszystko! Quebonafide w pewnym momencie bardzo dokładnie pokazuje jeden ze swoich tatuaży, który przedstawia emotikon „smile”, czyli zwykły uśmieszek. Dlaczego warto zwrócić na to uwagę? Na końcu teledysku, gdy Natalia Szroeder śpiewa po raz ostatni refren w tym utworze, na ekranie widzimy symulację padającego deszczu, a dokładniej jego kropel, które powoli osuwają się po szybie. To oczywiście nawiązuje do słów refrenu, ale co ma to wspólnego z tatuażem? Otóż gdy przyjrzycie się temu obrazkowi, zauważycie pojawiające się małe uśmiechy (” 🙂 „) wśród kropel deszczu. Na pierwszy rzut oka wygląda to zwyczajnie, ale im dłużej się przyglądasz, tym więcej dostrzeżesz uśmiechających się buziek.

Koniec? Nie w wykonaniu Quebo! W ostatnim momencie teledysku krople deszczu wraz z wszystkimi emotikonami przypominają gwiazdozbiór w ciemną, bezchmurną noc. Chociażby na obrazku wyżej można to zauważyć. Czy to oznacza, że „Galaktyka” Quebonafide coraz bliżej?

fot. kadr z klipu Quebonafide – „JESIEŃ”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz