Rap,Wywiad

BTK: Polscy raperzy powinni inspirować się innymi kulturami [WYWIAD]

Filip Grzesik -
BTK
BTK
Rap,Wywiad - - Dodane przez Filip Grzesik

BTK: Polscy raperzy powinni inspirować się innymi kulturami [WYWIAD]

Jest przedstawicielem nowoczesnego i świeżego trapu na polskiej scenie. Pochodzący z Kielc BTK dał się poznać szerszej publiczności za sprawą anglojęzycznego kawałka „James Harden” i nie ma zamiaru zwolnić.

Skąd się wziął twój pseudonim?
Ta ksywa powstała bardzo dawno temu. Nagrywaliśmy pierwszy kawałek, to był nawet diss na takich raperów z osiedla. Potem nagrałem następną piosenkę, na szesnaste urodziny. Wtedy zacząłem myśleć, jaki będę miał pseudonim. BTK wzięło się początkowo od pierwszej litery mojego imienia, czyli Bartek z dopiskiem „to król”. Potem „to król” zmieniło się na „ty kur*o”. Następnie jak miałem już pierwsze nuty na YouTube i wpisywałem w wyszukiwarce „BTK” to wyszukiwało jakiegoś seryjnego mordercę, o którym potem dużo czytałem. Stąd wyewoluowało do „Biti The Killer”.

Jak się zaczęła twoja przygoda z muzyką?
Zaczęło się dość oldschoolowo. Mieliśmy około 14-15 lat i nie mieliśmy co robić, czekaliśmy na ławce na koleżankę. Mój przyjaciel powiedział mi, że zrobił bit. Wiedziałem tyle, że jest kick, jest clap, jest snare i to wybija rytm. Potem zaczęliśmy pod to nawijać jakieś teksty z głowy. Bardziej mówiliśmy do siebie słowa pod muzykę. Potem uciekaliśmy ze szkoły, siedzieliśmy w krzakach, puszczaliśmy z telefonu bity i dalej nawijaliśmy.

I kiedy poczułeś, że to jest to?
Nigdy. Nie miałem momentu, kiedy konkretnie to poczułem. Lubię, a nawet kocham nagrywać muzykę. To jest dla mnie też zabawa. Nie robię tego, żeby komuś tym coś przekazać, czy nauczyć go żyć. Jestem na tyle inteligentną osobą, że zakładam, że ludzie nie uczą się na cudzych błędach, tylko na swoich. Więc po co mam prawić morały komuś, kto tego i tak nie weźmie do siebie? Lepiej się przy muzyce bawić. Dlatego jak nagrywam coś, to odpuszczam zdrowy rozsądek i daję się ponieść wyobraźni i temu co przeżyłem w życiu. Staram się to opowiedzieć w śmieszny i ciekawy sposób. To po to, żeby ktoś tego posłuchał na imprezie i się uśmiechnął.

Skąd czerpałeś inspiracje? Jacy artyści najbardziej wpłynęli na to, jakim jesteś raperem?
Pierwszy polski rap jaki usłyszałem to B.R.O., jego płyta była moją pierwszą hip-hopową w kolekcji. Lubiłem go słuchać, to było w pierwszej klasie gimnazjum. Potem doszedł Bonus RPK, Paluch i Słoń. Później kolega otworzył mi głowę i powiedział, że hip-hop jest nie tylko w Polsce. Pojawił się Soulja Boy, Chief Keef, Kendrick Lamar, Kanye West. Wcześniej słuchałem też dużo rocka. Cenię wiele zespołów za brzmienie. Szczególnie Rammstein i Metallica. Z Polski słuchałem też Comy.

Myślę, że to ukształtowało, że moja muzyka nie jest taka poważna, tylko energiczna. Nie dodałem jeszcze najważniejszego, czyli Koldi i Alcomindz. Jeszcze Kietlon, którego bitów z początku nie mogłem słuchać. Potem, jak przejrzałem na oczy, to słuchając ich mówiłem kumplom, że tak się powinno robić muzykę. Według mnie to oni przetarli szlaki dla newschoolowych raperów w Polsce. I pewnie dlatego nie byli na początku rozumiani.

Największą popularność z twoich kawałków zyskał „James Harden” nawijany po angielsku. Dziś ma on prawie milion odtworzeń. Planujesz w najbliższej przyszłości wydać podobny, anglojęzyczny numer?
„James Harden” to była fajna przygoda. Chociaż teraz jak siedzimy z Urboiem i o tym rozmawiamy, to dziwnie wspominamy tę piosenkę. Wszystko przez to, że uważamy, że było nas stać na wiele więcej. Ta piosenka powstała tak, że wypiliśmy po czteropaku i nagraliśmy coś pierwszego lepszego. Urboi mnie zachęcił do nawijania po angielsku, bo on nigdy nie rapował po polsku. Ale czy planuję coś jeszcze w tym języku? Na pewno tak.

Angielska nawijka otwiera wiele dróg w karierze rapera. Nie zakładałeś celowania w zagraniczną publiczność? Przykładowo większym projektem w tym języku?
To byłoby super. Jednak teraz nie jestem na to gotowy. Czułbym się trochę nienaturalnie. Mimo że wygodniej nawija się po angielsku, to trzeba sobie jeszcze wyrobić lepiej akcent. Zacząłem od polskiego hip-hopu i chcę się najpierw przedstawić po polsku. Jak będę widział, że w naszym języku zrobiłem swoje, to przejdę na angielski.

Urboishawty ostatnio nie pojawia się na twoich kawałkach. Planujecie nagrać razem coś jeszcze?
Teraz nie wiem. Z Urboiem codziennie rozmawiamy i się śmiejemy. Wymieniamy się wiadomościami z hip-hopu i całego świata. Jest bardzo mądrym człowiekiem i dobrze się z nim dogaduję. Na początku mieliśmy trochę zgrzyty, bo po „Jamesie” czuliśmy się, jakbyśmy mieli być zaraz gwiazdami. Trochę inaczej planowaliśmy swoją przyszłość. Teraz, jak wszystko ochłonęło i skupiam się na mojej muzyce, a on na swojej, to się lepiej dogadujemy. Póki co nie zaprosiłem go jeszcze na swoje projekty.

Urboishawty po „Jamesie Hardenie” współtworzy GUGU GANG i wydał z nimi płytę. Nie myślałeś też o spróbowaniu sił z większym składem?
Jestem strasznym indywidualistą i musiałbym znaleźć tę chemię. Dodo The Prince jest osobą, z którą mi się świetnie współpracuje. Z nim nagrywam od początku i właściwie tworzymy taką mini-grupę. Składy muszą pokonać wiele problemów, a jednym z nich są pieniądze. Na początku trudno to rozdzielić i pojawiają się kłótnie. Przez to, zamiast nagrywać muzykę i się nią bawić, to ludzie się zatracają w tych pieniądzach. Tak się kończą nawet największe składy. Póki co wolę nagrywać solo.

Jaki jest twój stosunek do polskiej sceny?
Słucham dużo polskiego hip-hopu, ale głównie dla zabawy. Nie sprawdzam starych wyjadaczy, bo są dla mnie dosyć nudni. Szukam w Polsce nowych brzmień i najbardziej lubię tu underground. Lubię Adisza, Aleshena i Pikersa. Urboi powiedział, że nawijanie po polsku jest jak rozwiązywanie krzyżówki. Szukasz jak najbardziej odpowiedniego słowa. Do tego dochodzi łączenie sylab i dodawanie gier słownych. Bez tego polski rap nie istnieje. Język polski jest twardy i ciężki, dlatego raperzy powinni się inspirować innymi kulturami i akcentami. To ukazałoby świeżość na naszej scenie. Imponuje mi, jak polscy artyści potrafią posługiwać się innymi językami i mieszać je z naszym.

Czego najbardziej brakuje polskim raperom?
Zdecydowanie melodii. Myślę, że często też rytmiki. I odwagi. (śmiech) Boją się, co powiedzą ich wieloletni słuchacze lub matki. Zwykle boją się powiedzieć coś niewygodnego, a jak już powiedzą to dlatego, bo im ktoś to narzucił. Są też spięci. Za granicą rap jest bardziej wyluzowany. Oczywiście też jest wielu, którzy mają zamknięte głowy.

Planujesz w najbliższym czasie wydać płytę?
Ze względu na to, że te kawałki nie są ze sobą powiązane, to będzie mixtape. To będą numery, które nagrałem, żeby pokazać się na scenie. Fanie byłoby to wydać w wersji fizycznej.

Na trackach mówisz, że na początku swojej drogi sporej liczbie osobom nie podobało się to, co tworzysz. Jak myślisz, czym to było spowodowane?
Nie potrafię znaleźć na to innego wytłumaczenia niż zazdrość. Ona jest w każdym z nas. Może faktycznie niektórym moja muzyka się nie podoba, ale żeby kogoś za to nienawidzić? Musiałem się wiele razy bić tylko dlatego, bo wyszedłem na miasto. Kiedy w liceum przechodziłem korytarzem, słyszałem, jak inni uczniowie śpiewają moje teksty. Ale nie wiem, czy to było na złość, czy żeby się popisać. Mnie było miło, bo cieszyłem się, że ktoś zna te wersy.

fot. Distressed Therapy

Zostaw komentarz

Udostępnij
Rap
GM2L chciało nowego Kabe, a ma Francuza Mordo
francuz mordo

Malik Montana 10 maja ogłosił na swoim Instagramie, że po ponad 10 latach istnienia kanału na YouTube, GM2L w końcu zostało wytwórnią muzyczną. Plany co do wydawnictwa są olbrzymie, a jednym z nich jest wsparcie młodych artystów. Właśnie został nam przedstawiony nowy zawodnik - Francuz Mordo.

Rap
Wysyp premier z USA! Jest album J. Cole’a, mixtape Nicki Minaj i zapowiedź „Culture III”
wysyp premier z USA

Polskich rapowych premier nie otrzymaliśmy dziś wiele, ale tych zza Oceanu – przeciwnie. W końcu otrzymaliśmy m.in. długooczekiwany szósty album J. Cole'a i pierwszy singiel Migos z "Culture III".