Hip Hop,News

„Cała czołówka przybita na płytę”. Białas i Paluch w pierwszym numerze z albumu #muremzabonusem!

Jakub Purłan -
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

„Cała czołówka przybita na płytę”. Białas i Paluch w pierwszym numerze z albumu #muremzabonusem!

Białas w swojej zwrotce przy okazji #hot16challenge2 wyszedł z inicjatywą zrobienia płyty dla Bonusa RPK. Nie były to puste słowa. Dziś otrzymaliśmy pierwszy numer z tego projektu!

Oprócz szefa SBM w numerze „Sztuka Wolności” udzielił się Paluch. Zaskakujące jest to, że dorzucił on wyłącznie refren, zresztą bardzo spokojny. Prace nad albumem trwają, a wszystko wskazuje na to, że liczba raperów, którzy dorzucą coś od siebie na tym projekcie, jest już zamknięta. „Cała czołówka przybita na płytę, nawet nie dzwoniłem, tylko odbierałem” – tak nawinął Białas, więc możemy wnioskować, że chętnych nie brakowało. Biorąc pod uwagę liczbę artystów, z którymi współpracował Bonus, możemy się spodziewać naprawdę wielu ciekawych zwrotek. Jednak bardziej cieszy fakt, że tyle osób chętnie chce pomóc w tej inicjatywie. To pokazuje, że polski hip-hop potrafi się zjednoczyć i zrobić coś dobrego, podobnie jak miało to miejsce przy okazji #hot16challenge2. Cały dochód z inicjatywy #muremzabonusem zostanie przekazany rodzinie rapera z Ciemnej Strefy.

Fot. kadr z klipu „BIAŁAS #MUREMZABONUSEM #HOT16CHALLENGE2”, YouTube.com/CiemnaStrefa

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Szpaku używa „n-word” w nowym singlu chillwagonu! Czy trzeba go za to potępiać?
Szpaku - Dzieci Burzy (BORCREW ALBUM) prod. Deckster

Nie ma wątpliwości, że dodanie Szpaka do chillwagonu wniosło do ekipy Borixona nieco świeżości. Jak się również okazuje, wywołało niemałe zamieszanie, bo w nowym singlu grupy Szpaku używa kontrowersyjnego słowa na literkę „n”, którego chyba nie powinien używać. No właśnie, nie powinien?

Szpaku w swojej zwrotce, która nie oszukujmy się, nie jest jego lirycznym opus magnum, nawija o tym, że jest „hot ni**a”. Jak powszechnie wiadomo, używanie słowa na „n” przez osoby o jasnej karnacji, zostało w zasadzie przyjęte za niedopuszczalne i skrajnie obraźliwe dla Afroamerykanów. Trudno się dziwić, bo w końcu jego geneza związana jest z czasami ich opresji w USA, gdy nierówność rasowa była jeszcze na porządku dziennym. Można było więc spodziewać się, że rzucenie takim wersem wywoła kontrowersję, ale chyba nawet sam Szpaku nie spodziewał się, że w raptem kilka godzin po premierze kawałka powstanie niewielki ruch społeczny promowany hashtagiem #szpakuisoverparty, który ma na celu napiętnować zachowanie rapera i, jak domniemam z samej nazwy, po prostu doprowadzić do zakończenia jego kariery.

Tweetów takich, jak powyższy jest sporo więcej, ale pojawiły się już też głosy broniące artystę. Sprawa nie jest bowiem taka zero-jedynkowa. Szpaku w swoich linijkach używa po prostu follow-up’u do kawałka Bobby’ego Shmurdy właśnie o takim samym tytule. Wers jest użyty w kontekście braggi i ma tak naprawdę podkreślić to, w jakiej formie znajduje się Szpaku, a nie kogoś obrazić.

Mamy już artykuł o tym, czy Polakom wolno używać tego określenia, więc tutaj skupię się tylko na konkretnym przypadku Szpaka. Fakt, że jest to follow-up rozwiewa nam wątpliwości, że raper nie wie, o czym nawija, bo tłumaczy kontekst, a poza tym artysta określa tymi słowami samego siebie, a nie kogoś, kto mógłby się poczuć urażony. Ci, którzy zaznajomieni są z twórczością Szpaka, nie powinni być też zaskoczeni obecnością takiego wersu, bo już dawno przewijał w swoich kawałkach o inspiracjach czerpanych właśnie z utworów czarnoskórych raperów, czemu dowodzi fragment hitu, dzięki któremu raper wypłynął na szersze wody. W „Bajce” nawija: „Leci Kodak do bata”. Szpaku więc od dawna słucha tej muzyki i nie można dziwić się, że jego twórczość też częściowo nią przesiąka, dlatego użycie określenia „hot n*igga” zdecydowanie uznałbym za kontrowersyjną inspirację niż atak na kogokolwiek lub bezmyślne rzucanie szkodliwych społecznie frazesów.

Nie można więc obiektywnie stwierdzić, że ten wers jest zły, szkodliwy, niepoprawny i zasługujący na wieczne potępienie, a sam Szpaku powinien smażyć się w piekle, podczas gdy w Morągu wyprawiana jest huczna impreza z okazji końca jego kariery przez jedną linijkę. To kontrowersyjna, ale jednak świadoma forma sztuki, którą częściowo porównałbym do umieszczania symboli katolickich lub narodowych na tle tęczy.

fot. kadr z klipu „Szpaku – Dzieci Burzy (BORCREW ALBUM) prod. Deckster”, YouTube.com/BORCREWOFFICIAL

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
„Bon Voyage” Otsochodzi w festiwalowym, rockowym wydaniu? Tego się nie spodziewaliśmy
Bon Voyage Albo Inaczej

Klasyk Otsochodzi doczekał się zaskakującej, funkowej interpretacji w ramach kolejnego projektu Albo Inaczej. Wykonaniem zajął się rockowy zespół Łąki Łan, co niekoniecznie może Wam się spodobać…

Klementyna

Kawałek w nowej wersji klimatem ma przywoływać festiwalową atmosferę Pol’N’Rock Festival. A to dzięki akcji Lech Music: Festiwale Inaczej, która ma na celu dostarczyć nam chociaż namiastkę nieodłącznych od wakacji największych imprez muzycznych. Jak mówi zespół:

„Bon Voyage to dobre hasło na moment, w którym czujemy, że już najwyższy czas kulturalnie wymiksować się z zatłoczonego miasta, z nudnej imprezy, z dala od telewizorów, podziałów, spalin, napiętej atmosfery…”

W oryginale Otso wykorzystuje tytułowy zwrot, by pokazać, że jest już na dalszym etapie w życiu i zostawia za sobą stare znajomości. Interpretacja ma jednak to do siebie, że może być swobodna, dlatego Łąki Łan mogli, a nawet musieli nieco zmienić tekst pod siebie, aby całość brzmiała… no, naturalnie. Mimo wszystko niektóre wersy zaśpiewane wydają się dość niezręczne, na przykład te o gibonach. Wiadomo, że inaczej będą brzmieć one z ust rapującego, wychillowanego Janka…

Michał

Bardzo lubię Otso i to we wszystkich prezentowanych przez niego wariacjach jego stylówki – od klasycznej, w której popełnił oryginalne „Bon Voyage”, przez nowoszkolnego, po tego bardziej alternatywnego. Mam też specjalną słabość do Łąki Łan, bo to jedna z moich odskoczni, kiedy potrzebuję odpoczynku od rapu. Swoją drogą to ekipa robiąca jedne z najlepszych, najbardziej energicznych i pozytywnych koncertów w Polsce. Czysto teoretycznie ich współpraca powinna więc być miodem na moje uszy i ambrozją dla duszy, ale niestety tak się nie stało. Paprodziad faktycznie średnio wypada nawijając słowa Janka, ale nie dlatego, że nie potrafi, a dlatego, że jest w tym średnio autentyczny, bo to w końcu tekst napisany przez wchodzącego w nowy etap życia młodzieńca. Całości nie broni też podkład muzyczny, który całkowicie odbiega od oryginalnego klimatu utworu i jest zbyt przekombinowany nawet jak na Łąki Łan, którzy przecież słyną z nieszablonowych brzmień. Z powodu wyżej wymienionych sentymentów naprawdę chciałem, żeby ten kawałek trafił wprost do mojego serduszka, ale niestety chybił. I to konkretnie.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz