News

Cameo: Nowe okulary od BAPE

Filip Kowalski-Ocneanu -
News - - Dodane przez Filip Kowalski-Ocneanu

Cameo: Nowe okulary od BAPE

Zestaw herbaciany z okazji Chińskiego Nowego Roku, o którym ostatnio pisaliśmy, nie jest jedynym produktem japońskiej marki BAPE, który trafi do sklepów w ten weekend. Swoją premierę będą miały również nowe okulary. 

Wyposażone zostały w odczepiany “ekran” pełniący funkcję filtra UV, z charakterystycznym dla marki motywem moro, umiejscowionym przed szkłami. Po jego zdjęciu okulary przestają pełnić funkcję przeciwsłonecznych. Na zausznikach umieszczone zostało logo BAPE. Produkt kupimy w pudełku, którego wierzch imituje kartę kredytową.

View this post on Instagram

#BAPEEYEWEAR 2019

A post shared by A BATHING APE® OFFICIAL (@bape_japan) on

Premiera 26 stycznia będzie miała miejsce jednocześnie w sklepach stacjonarnych i online. Cena okularów ma wynosić 435 dolarów, czyli mniej więcej 1650 zł.

fot. BAPE

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Polska muzyka hip-hopem stoi

Już prawie miesiąc 2019 roku za nami, a w muzycznym świecie wciąż jeszcze podsumowujemy to, co wydarzyło się w 2018. Właśnie wyszło zestawienie najlepiej sprzedających się krążków minionego roku. A w nim, w pierwszej 20-tce, silna reprezentacja hip-hopu. W sumie… nikogo to chyba nie dziwi, co?

Ogólnie, cieszyć powinien również fakt, że w dwóch 10-tkach listy najlepiej sprzedawanych albumów według ZPAV (Związek Producentów Audio-Video), znalazły się tylko dwa zagraniczne. Reszta to sama polska muzyka. Cytując klasyków: “Teraz, k…, my!”.

Nieco smuci, że żadnemu z raperów w tym roku nie udało się wskoczyć na “jedynkę”. Tu bezapelacyjnie zakrólował „Małomiasteczkowy” Dawid Podsiadło, który to pokrył się już poczwórną platyną i – jeśli wierzyć plotkom – idzie po diament (przyznawany za 150 tysięcy sprzedanych płyt). Cieszy natomiast, że za niepozornym chłopakiem z cieniutkim wąsikiem na pudle znalazły się aż dwa wydwnictwa hip-hopowe. I aż trzech raperów! Bo na drugim miejscu stanęli Taco Hemingway i Quebonafide w duecie. To kolejne potwierdzenie, że słuchacze ich lubią. I ich krążek „Soma 0,5 mg”.

Tuż za nimi, na trzecim stopniu, uplasował się zwycięzca sprzed dwóch lat, monopłucny O.S.T.R., będący właśnie „W drodze po szczęście” (w 2016 wygrał ranking dzięki „Życiu po śmierci”). W pierwszej piątce zestawienia zmieścił się też Paluch (wyprzedzony przez Pawła Domagałę) i jego „Czerwony dywan”, co tym bardziej można poczytywać za sukces, że album ukazał się na rynku dopiero 5 grudnia, a już pod koniec miesiąca wskoczył na przód zestawienia. Do pierwszej dziesiątki – na 7. miejscu – załapał się też KęKę (za “To tu”).

Quebo pewnie nie bardzo był zadowolony z faktu, że musiał oddać koronę, którą wywalczył za “Egzotykę” i dumnie nosił od zeszłego roku. Na otarcie łez dostali za to (już znów w duecie z Taco) rozliczenie ze Spotify. – Tu Taconafide wyprzedzili muzyka z Dąbrowy Górniczej. To właśnie po ich rymy słuchacze Spotify sięgali najczęściej, a singiel „Tamagotchi” był numerem 1 wśród wszystkich utworów. Rap rządzi wszędzie.

Poniżej prezentujemy pełną listę Top 20 ZPAV. Z raperów znaleźli się w niej jeszcze raz Taco (tym razem już samotnie), Szpaku, Kali, Hinol Polska Wersja i PRO8L3M.

    null
  • Dawid Podsiadło “Małomiasteczkowy”
  • Taconafide “Soma 0,5 mg”
  • O.S.T.R. “W drodze po szczęście”
  • Paweł Domagała “1984”
  • Paluch “Czerwony dywan”
  • Queen “The Platinum Collection. Greatest Hits I, II & III”
  • Kękę “To tu”
  • Różni wykonawcy “Męskie Granie 2018”
  • Kortez “Mój dom”
  • Zbigniew Wodecki “The best. Zacznij od Bacha”
  • Taco Hemingway “Cafe Belga”
  • Szpaku “Atypowy”
  • Sławomir “The Greatest Hits”
  • Kali & Flvwixss “VST”
  • Ania Dąbrowska “The best of”
  • Kortez “Mini dom”
  • Hinol & Polska Wersja “Mej duszy dziecko”
  • Pro8L3M “Ground Zero Mixtape”
  • Ed Sheeran “Divide”
  • Stanisława Celińska “Malinowa…”

*W zestawieniu brana była pod uwagę sprzedaż płyt fizycznych, ,opracowana na podstawie danych sprzedaży detalicznej z sieci największych sklepów muzycznych w Polsce.

fot. Taconafide, Art-b z płyty “Soa 0,5 mg”/YouTube

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Boogie – wielka nadzieja Shady Records

Label Eminema słynie ze złych decyzji promocyjnych i nieprzemyślanych ruchów wydawniczych, a konkretniej – z ich braku. Wygląda jednak na to, że w 2019 roku w końcu może to ulec zmianie. A to za sprawą pewnego rapera z Compton.

Nie ulega wątpliwości, że Eminem świetnym raperem jest. Z marketingiem jednak u niego już gorzej. Lepszy instynkt miewa cwaniak grający w “trzy kubki” w Jastarni. Wystarczy wspomnieć takich raperów jak Stat Quo czy Ca$his. Pierwszy opuszczał szeregi wytwórni w dosyć nieciekawych okolicznościach, drugiemu odwlekano premierę albumu, który… i tak nie wyszedł w Shady. Dochodzi do tego burzliwa sytuacja ze Slaughterhouse i kwestia drugiego albumu grupy, “Glass House”, który także nigdy nie wyszedł. Odniosły się do niej wszystkie strony, a i tak pewnie nigdy nie poznamy całej prawdy.

Ostatnio Yelawolf oficjalnie ogłosił, że Trunk Muzik 3 będzie ostatnim projektem, który wypuści pod skrzydłami Shady. Część opisanych sytuacji wynikała z ingerencji samego szefa oficyny. Eminem twierdził, że wtrącając się w produkcję, miał wyłącznie dobre intencje. Joe Budden miał zgoła inne zdanie – według niego ikona Detroit próbuje zaszczepić wykonawcom, z którymi podpisał kontrakty, swój styl i chce operować ich karierami w podobny sposób do swojej.

Compton

Fakt, Eminem, jak sam nawija w “Fall“, dał światu 50 Centa – choć nie jest to do końca prawdą, bo Fiddy miał street credit i rozkręcał swoją sławę na własną rękę. Nie zmienia to jednak faktu, że cała machina Shady Records zadziała wówczas wyśmienicie i Curtis był wszędzie. W innej wytwórni być może nie miałby porównywalnego wsparcia.

Wygląda na to, że z Boogiem będzie podobnie, a ostatnie ruchy labelu Marshalla Mathersa zdają się to potwierdzać.

Raperowi z Compton pozwolono robić swoje i rozwijać styl. A ten jest już na rynku sprawdzony – cechują się nim wszyscy raperzy związani z TDE (Top Dawg Entertainment) – głównie Kendrick, Schoolboy Q, Ab-Soul i Jay Rock.

W skrócie? Chodzi o wiarygodność, melodyjną nawijkę i duszne, mroczne bity albo wręcz przeciwnie – słoneczne i jazzujące podkłady. Boogie jest pod tym względem przykładem podręcznikowym. Składnikiem X jest tu jednak afrocentryzm i specyficznie pojęta “wizja artystyczna”. To Boogie też już realizuje, choćby za sprawą 19-minutowego filmu (!) “Everythings For Sale”.

Przepełniona symboliką oraz ciekawą pracą operatorską i montażową, produkcja przypomina podobne projekty Kendricka, choć patrząc na metraż, to bliżej jej do “Darkest Before Dawn” Pushy T i “Runaway” Kanye Westa. Takie porównania już stawiają Boogiego w szeregu z o wiele bardziej rozpoznawalnymi i utytułowanymi kolegami po piórze.

Eminem na feacie

Nie ulega wątpliwości, że Shady Records wspiera ruchy rapera z Compton i uważnie śledzi realizacje jego pomysłów. Jak sam przyznał w wywiadzie dla Hot 97 – bardzo swoją drogą uroczym, bo “przerwanym” przez jego dwie córki – odkąd jest w labelu, musi starać się bardziej.

Typowym zachowaniem Eminema, gdy chodzi o jego wykonawców, jest dostarczenie im zwrotki do kawałka. Zazwyczaj działa to na zasadzie: “komora maszyny losującej jest pusta, następuje zwolnienie blokady, i zaczynamy losowanie 20 panczlajnów”. Tak, w tym przypadku nie było inaczej, a Em zapodał zwrotkę, w której show skradły głównie linijki oparte na homonimach.

Miejmy nadzieję, że buzz się utrzyma i Boogie stanie się raperem na miarę kolegi z dzielnicy – Kendricka Lamara – choć jest mniej poetycki i jego teksty bardziej uciekają w stronę Schoolboya Q, a flow chętnie przytuliłby Ab-Soul. Czekamy na “Everythings for sale” i życzymy jedynki Billboardu.

fot. kadr z wideo “Boogie Speaks On Meeting Eminem + Has A VERY Awkward Babysitting Moment”, youtube.com/Hot 97

Zostaw komentarz