Hip Hop,News

Chcesz posprzeczać się z 6ix9ine’em? Nie? A jak Ci zapłacimy?

Michał Fitz -
kadr z klipu "Lacrim - Bloody ft. 6ix9ine", youtube.com/Lacrim
kadr z klipu "Lacrim - Bloody ft. 6ix9ine", youtube.com/Lacrim
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Chcesz posprzeczać się z 6ix9ine’em? Nie? A jak Ci zapłacimy?

Afery związane z 6ix9ine’em już dawno przestały dziwić, bo stały się ciągłe. Od kiedy tylko Tekashi opuścił mury więzienia, czepiał się w zasadzie każdego, wciąż generując nowe konflikty, które oczywiście przyciągały uwagę fanów i tworzyły wokół niego medialny szum. Okazuje się, że wynikały one nie z trudnego charakteru rapera czy nawet jego konfidenckich perypetii, a z potrzeby marketingowej.

O co dokładnie chodzi? Pojawiła się bowiem teoria, według której management 6ix9ine’a miał kontaktować się z innymi raperami i ich przedstawicielami, by przekupić ich do udziału w beefie z Tekashim. Sprawę ujawnił Lil Durk w trakcie swojej transmisji na żywo na Instagramie. Raper przyznał, że z jego menedżerem kontaktował się ktoś z ekipy 6ix9ine’a i oferował 3 miliony dolarów w zamian za to, że będzie on kontynuował internetowe utarczki z tęczowowłosym celebrytą. Lil Durk oczywiście odmówił, bo przyznał, że po przyjęciu takiej oferty nie czułby się już wierny ulicy, a chce taki pozostać.

Biorąc pod uwagę to, jak zachowuje się 6ix9ine i w jaki sposób do tej pory zbierał wokół siebie uwagę, moglibyśmy uwierzyć Lil Durkowi na słowo, nie oczekując od niego żadnych dowodów. Pewnie ich nie otrzymamy, bo nie sądzę, by raper dysponował skanem kontraktu w sprawie ewentualnego beefu, ale za to bardzo szybko dostaliśmy kolejne zeznania, które wskazywałyby na to, że management Tekashiego faktycznie sztucznie i za pieniądze preparuje mu konflikty. Kilka godzin po livie Durka, podobną wersję wydarzeń przedstawił Lil Tjay. Tegoroczny Freshmen, gdy tylko dowiedział się o tym, o czym wspomniał jego nieco starszy kolega po fachu, sam wyznał fanom, że również dostał taką propozycję od przedstawicieli 6ix9ine’a. Można więc przypuszczać, że faktycznie coś jest na rzeczy.

Trudno oczywiście się tym nie zażenować, bo okazuje się, że Tekashi jest w stanie przekroczyć kolejną granice przyzwoitości – nie da się inaczej nazwać proponowania pieniędzy ludziom za to, by wchodzili z tobą w konflikty. Niestety, taki proceder nie może specjalnie dziwić, bo fakt, że 6ix9ine ciągle się z kimś sprzecza zwyczajnie mu się opłaca. Jego kawałki biją rekordy popularności, bo ludzie po prostu są niezwykle ciekawi tego, co i do kogo tym razem raper wykrzyczał w swoim numerze. To przykre, że taki sposób prowadzenia kariery w dzisiejszych czasach okazuje się najskuteczniejszy.

fot. kadr z klipu „Lacrim – Bloody ft. 6ix9ine”, youtube.com/Lacrim

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Gombrowicz i trapy! Przyglądamy się literackim inspiracjom raperów

Zwykle inspiracje artystów odbijają się w ich twórczości. Widać to na przykładzie konkretnych albumów, które zdecydowanie różnią się od swoich poprzedników. Są jednak i tacy raperzy, którzy ze swoimi ulubionymi twórcami, a zwłaszcza pisarzami, „idą” niemal przez cała karierę.

Café Belga jak Tortoni

Nawiązania Taco Hemingwaya do Witolda Gombrowicza polegają na szczęście na czymś więcej, niż samym powtarzaniu jego nazwiska co kilka utworów. Szcześniak, podobnie jak Gombrowicz, jest rozrachunkowy i gorzki. Znaczna część jego twórczości opiera się na zwyczajnym opisywaniu tego, co widzi i zauważaniu w tej codzienności rzeczy wartych opisania. Tak jak Gombrowicz, Szcześniak kreuje świat, który pozornie można uznać za realistyczny, ale jest w rzeczywistości przerysowany i groteskowy. A poza tym, co chyba najważniejsze, Taco lubi wyśmiewać cudze błędy. Zwłaszcza te nasze narodowe przywary. I to nie tylko przy okazji premiery „Polskiego Tanga”, a później całego „Jarmarku”.

Słoń i Lovecraft, czyli mistrzowie grozy

Słoń jest jednym z tych raperów, który raczej nie uprawia w swoich tekstach „real talku” (a przynajmniej tego byśmy sobie życzyli). Jego twórczość nawiązuje do właściwie każdego rodzaju horroru i masakry, w której wydarzenia realistyczne przeplatają się z koszmarami, które aż trudno sobie wyobrazić. W tym wszystkim bardzo często przewija się jednak nazwisko Howarda Phillipsa Lovecrafta – amerykańskiego pisarza i mistrza powieści grozy, którego charakterystyczny styl doczekał się miana „horroru lovecraftowskiego”. Trzeba przyznać, że inspiracja jest tutaj widoczna jak na dłoni.

Szereg drzew zmieniających się w waty cukrowe

Żeby uciec od tych mrocznych klimatów, wspomnę jeszcze o Mikołaju (Meek, Oh Why?). W jego twórczości widoczne są wyraźne inspiracje Tołstojem i Bułhakowem, przez wielu uważanych za absolutnych klasyków światowej literatury. Być może te inspiracje biorą się ze studenckiej przeszłości Mikołaja. Możliwe też, że to właśnie za sprawą tych pisarzy wzięła się u artysty tak silna potrzeba kreowania świata, który już dawno porzucił realizm.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Rockowe brzmienie „Do zachodu słońca”. Sprawdzamy nowy album White’a 2115!

28 sierpnia wartych uwagi premier było wyjątkowo dużo! Jedną z nich był właśnie trzeci album reprezentanta SB Maffiji. White postanowił zaserwować nam wydawnictwo pełne kolorów. Otrzymaliśmy od niego 14 standardowych numerów oraz dwa bonus tracki.

Goście, którzy postanowili dograć się do „Do zachodu słońca”, zostali starannie wybrani i idealnie wypełniają numery, na których są obecni. Na płycie znajdziemy Szpaka, Feliversa, Matę, Chivasa, Mr. Polskę i Białasa. Pojawia się również Blacha, ale ten numer jest „schowany” na płycie. Osobiście uważam, że najlepszym kawałkiem z gościnną zwrotką jest numer „Parę K” z Białasem – jest bardzo szczery, z przekazem, o dość mocnym brzmieniu.

White został ochrzczony „młodą gwiazdą rocka”. Tak też było na tym albumie. Spora część numerów ma więc brzmienie gitarowe, ale w mojej opinii świetnie łączy się ono z rapową nawijką. Całościowo uważam, że jest to najlepszy album White’a. Mimo, że przyzwyczaił nas on do letnich, imprezowych numerów, które oczywiście i na tej płycie są obecne, tak widać, że Łajcior oddał serce na tym CD. Są tu emocje, są życiowe historie, które raz należały do tych najgorszych, a raz do tych lepszych, ale to one pozwoliły osiagnąć sukces. Jeśli chodzi o dobór podkładów, gości, przekaz i sposób przekazania wszystkich treści, uważam, że jest tu wszystko dopięte na ostatni guzik, przemyślane, dograne do końca. To bardzo dojrzały i przemyślany krążek, a każdy numer jest o czymś, napisany z emocjami. A które kawałki wypadają najlepiej?

Parę K”

Ten utwór to zdecydowanie dla mnie numer 1! Mocny trapowy bit, agresywna nawijka, szczery przekaz. Zaczyna się od krótkiego bridge’a. Następnie słyszymy mocny refren, który mówi o tym, że zanim White osiągnął sukces, musiał ciężko pracować, ale też „przetańczył” parę K, czyli wydawał pieniądze. Mimo wszystko obcy nie powinni zaglądać mu w kieszeń. Jeśli chodzi o zwrotkę Białasa, to tu dużo mówić nie trzeba – świetna przewózka, gry słowne i idealne dopasowanie się do tematu. Choć tego utworu jeszcze nie ma na YouTubie, to uwierzcie mi, że jest na co czekać!

„Krzyki na blokach”

Jeden z najszczerszych numerów, które usłyszałem od White’a. Jeszcze przed premierą albumu pisał o nim Kuba. Singiel opowiada o słabościach, m.in. o śmierci ojca czy chorobie matki. Łajcior mówi też o tym, że nie interesują go opinie innych, ale nie chce by jego bliscy czytali o nim niemiłe komentarze.

„Papieros”

White 2115 = letniaczek. Nie mogło więc zabraknąć na tej płycie oraz w tym zestawieniu numeru, który idealnie sprawdzi się na imprezach czy letnich melanżach. „Papieros” to jeden z pierwszych singli, który w chwili obecnej ma ponad 5 milionów wyświetleń, a na YouTubie znajduje się od miesiąca. Warto więc odpalić nie tylko ten numer i pochillować!

fot. sbmstore.pl

Zostaw komentarz