Hip Hop,News

Chillwagon wprowadza się do traphouse’u w Hiszpanii, by „znaleźć to, czego nikt tam jeszcze nie znalazł”!

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Chillwagon wprowadza się do traphouse’u w Hiszpanii, by „znaleźć to, czego nikt tam jeszcze nie znalazł”!

Chillwagon to oczywiście nie marka, tylko arka, ale o tym wiemy już od nich. Sami natomiast zdążyliśmy zaobserwować, że to niezwykły fenomen muzyczny, tworzony z wielkim rozmachem, który oprócz otaczających go fajerwerków, jest też po prostu przyjemny do słuchania. Wszystkie te określenia najwyraźniej nie wystarczają zespołowi raperów, który postanawia sięgnąć dalej i jak sam zapowiada, „znaleźć to, czego nikt tam jeszcze nie znalazł”.

O co chodzi? Gdzie jest to rzeczone „tam”? Artyści wyjaśniają nam to po części na swoim Instastories. Dowiadujemy się, że cała ekipa, wraz z osobami ze studia i tymi odpowiedzialnymi za kwestie produkcyjne, rusza na południe Hiszpanii. Chillwagon ma się tam osiedlić na dwa tygodnie w wynajętym domu, który na ten czas przekształci w istny traphouse. Oczywiście, raperzy nie jadą tam tylko na opalanie i melanż. Biorąc pod uwagę to, kim się na ten wyjazd otoczyli, należy przypuszczać, że szykują poważny projekt. Możemy spodziewać się zarówno jednego, mocnego kawałka, jak i kilku utworów, które mogłyby pomóc skompletować zapowiedzianą płytę.

Chillwagon na pewno zrobi to z wielkim rozmachem, ale nie zrobi tego jako pierwszy. Na taki pomysł wpadł już ponad dwa lata temu Tede, który w wynajętym domu w Czechach wraz z Sir Michem i resztą swojej ekipy Wielkie Joł stworzył „Skrrrt”, z czego z resztą nagrał obszerny materiał w postaci vlogów. Podobnie, choć nie na taką skalę, współpracuje Bedoes z Lankiem i Kuque. Borys przyznał, że mieszkali razem, by płyta, nad którą pracują, była lepsza.

Projekty przeprowadzane w ten sposób faktycznie mogą przynieść dużo szczersze, a już na pewno znacznie bardziej spontaniczne nagrania od tych, które są na co dzień przygotowywane w lokalnych studiach. Niezależnie od tego, co od Chillwagonu dostaniemy, możemy wyczekiwać tego z wypiekami na twarzach, bo skakać będziemy pewnie jeszcze wyżej niż małpa.

fot. kadr z klipu „chillwagon – @”, YouTube.com/chillwagon

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Pezet: Kiedy jestem szczęśliwy, to bym w ogóle nie uprawiał tego zawodu

Maja Strzelczyk i Samuel Szczygielski przepytywali Pezeta na różne okazje w audycji dla Weszło FM. Poruszone zostały właściwie wszystkie istotne bieżące tematy, więc dla fanów całość wywiadu jest pozycją obowiązkową, a my przybliżymy Wam część z istotnych informacji.

Zaczęło się tematycznie, bo o Maradonie i nowym dokumencie związanym z legendarnym piłkarzem, którego, jak się okazuje, Pezet jeszcze nie zdążył zobaczyć. – Muszę koniecznie. Nie wiem, kiedy to się stanie, ale może jakoś za tydzień się uda. (…) Kocham w ogóle takie dokumenty – mówi raper i zdradza, że klip do najnowszego utworu Płomienia 81 kręcono 2 dni, a klimat w Neapolu był niesamowity. – Jak powiesz coś o Maradonie, to wszyscy się uśmiechają. Jak zapytasz, czy wystąpią w klipie, to nie podpisują żadnych papierów. (…) Co ciekawe, jedyni chłopcy, którzy się nie zgodzili to, jak się okazało, byli Polacy – opowiada.

– Jakieś sentymenty się włączyły. Spotykam się czasem z Onarem, teraz częściej, bo robimy album, i z pół roku temu pojawił się temat, że jest 20-lecie. To Marcin był prowodyrem, on przyszedł z pomysłem na kilka rzeczy. Ja byłem w trakcie robienia solówki i mówię: Fajnie, tylko kiedy? Finalnie wziąłem dwa projekty na głowę – mówi Pezet o powrocie Płomienia.

Jest też o współpracy Pawła Z Ursynowa z Taco Hemingwayem. – Mi się bardzo spodobał ten kawałek i dlatego bardzo szybko napisałem zwrotkę. Pomysł był Filipa. Nie znaliśmy się wszędzie. (…) Nawet dawno, jak jeszcze Taco nie był tym, kim jest dziś, to trafiłem na jego rzeczy i mnie się to podobało od początku. (…) Scenie ciężko jest przeżyć, że pojawia się nowy zawodnik, który ma predyspozycje, żeby zamieść na tej scenie. (…) Co ja mam do gadania, jak to jest koleś, który wyprzedaje stadiony – mówi Pezet.

Prowadzący zwrócili też uwagę, że słuchacze zwracali uwagę na fakt zaproszenia Pezeta do poranku: Weźcie go zaproście na 16.00, bo nie przyjdzie. Raper odniósł się i do tej zmiany „trybu życia”. – To jest w ogóle nieaktualne, a numer „Co mam powiedzieć”, to jak wczorajsza gazeta, sprzed 20 lat gazeta. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. (…) Mam problem z tym kawałkiem, bo lubię ten tekst, a nie lubię tej muzy. Anyway, niewiele ma wspólnego ten tekst z moim życiem aktualnym. (…) Mam już prawie cztery dychy i zawsze w konfrontacji z potencjalnymi teściami, to jest zawsze aktualna sprawa, pojawia się niewielki problem. (…) Moim rodzicom nie muszę mówić, że jestem raperem – mówi.

Jest też coś o podejściu do samego pisania. – Nie wiem, jak się pisze o pozytywnych sprawach. (…) W ogóle nie piszę, kiedy jestem szczęśliwy. Kiedy jestem szczęśliwy, to bym w ogóle nie uprawiał tego zawodu – zdradza Pezet. – Może to się trochę zmienia, ale raczej nie piszę o jakichś super pozytywnych rzeczach – dodaje.

A dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć Pezeta na żywo – raper obiecał niedużą trasę, ale z dużymi koncertami, więc wychodzi na to, że może i jemu pomożemy wyprzedać stadiony.

fot. kadr z klipu „Pezet – Intro (prod. Auer, cuty DJ Panda)”, youtube.com/Koka Beats

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Zagubiony wywiad z Okim! Młody raper m. in. o PRO8L3Mie i Tymku

Aż dziwne, że jeden z ostatnich wywiadów Kuby Głogowskiego zaginął gdzieś wśród innych informacji, a materiał z Okim na YouTubie miał mniej niż 1000 wyświetleń. Zwłaszcza, że młody raper sporo opowiedział w nim o swojej szybko rozwijającej się karierze i rzuconych przez nią studiach socjologicznych. Oskar aktualnie zupełnie poświęcił się muzyce i to ona, zarówno jeśli chodzi o pracę, jak i o słuchanie innych artystów, wypełnia teraz jego codzienność. Zdradza również, że nowa płyta ukaże się jeszcze w tym roku!

Moja dziewczyna się na mnie denerwuje, bo wracam z koncertów i mówię: idę pisać. Ja cały czas robię muzę, stary, nigdy bym nie pomyślał, że będę mógł to robić, że będę w stanie pisać te teksty non stop.

To, co odróżnia Okiego od reszty sceny, to to, że znacznie większą uwagę przywiązuje on do techniki niż do treści. Jak przyznaje, wzięło się to stąd, że słuchając zagranicznego hip-hopu jako dziecko, nie był w stanie zrozumieć, o czym nawijają raperzy. Dostrzegał jednak ich technikę i to, jak trafnie składają oni rymy. A jak zresztą rzucił Głogowski, Oki mógłby wyglądać jak młodszy brat Machine Gun Kelly’ego, którego w końcu jest fanem.

Na pewno mi się podoba nowa płyta MGK „Hotel Diablo”, jestem zajarany tym gościem (…) Lubię sobie banglać Post Malone’a, lubię sobie banglać Tymka, lubię sobie posłuchać Pro8l3mu, po prostu jak wiem, że ktoś czuje muzykę, a nie jest to kwadratowe i takie na siłę, i takie już sztampowe, to tego słucham, bo jestem w stanie sobie uświadomić, co ten gościu ma w głowie i łączy nas muzyka. I to jest zajawa, ale najbardziej się jaram takimi energicznymi numerami.

fot. kadr z filmu „Głogowski x Oki”, youtube.com/Kuba Talks

Zostaw komentarz