Felieton,Hip Hop

Chwile idealne chyba odnalezione – Rosalie. „IDeal” [RECENZJA]

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Chwile idealne chyba odnalezione – Rosalie. „IDeal” [RECENZJA]

Przez dwa lata zmieniło się wiele. Debiutancki, nagrodzony Sankami, „Flashback” był pewnym punktem zwrotnym dla rodzimej sceny alternatywno-popowej. Znalazło się u nas miejsce dla coraz bardziej obecnego na świecie R&B, a Rosalie., która właśnie wstąpiła w szeregi Def Jam, śmiało możemy nazywać polską prekursorką tego gatunku. Na właśnie wydanym „IDeal” przedstawia własną udoskonaloną wizję muzyki popularnej – tej wywodzącej się z hip-hopu i soulu, oraz opartej na elektronice.

Mimo, że muzyka Rosalie. brzmi wyjątkowo zagranicznie, czuć, że jest polska. Tym razem artystka postawiła przede wszystkim na utwory w naszym języku, w które jednak od czasu do czasu zgrabnie wplata angielskie frazy. W pełni anglojęzyczny jest jedynie kawałek „IDeal”. Tytuł od razu odsłania przed nami dość prosty, ale ładny koncept. To album o poszukiwaniu tożsamości artystycznej, przeżywaniu w związku z tym różnych emocji i lawirowaniu między życiem prywatnym a karierą muzyczną. Ostatecznie, pomimo momentalnego niepokoju, z całości wybrzmiewa spokój, a nawet – w przeciwieństwie do sentymentalnego „Flashback” – radość i celebracja chwili.

Krew pulsuje w moich żyłach, to strach/Myślę tylko o tym, jak to przetrwać, tak/Kilka sekund dzieli mnie, tak/There’s no turning back/Spływa to po mnie

„Spływa”

Teksty na „IDeal” powstały w konsultacji Rosalie. z wieloma tekściarzami, w tym m.in. Rasem. Efektem ich współpracy jest na przykład filmowe, inspirowane sceną z „Greace”, „Nie Mów”. Ten singiel jest świetnym dowodem na to, jak ambitniejsze brzmienie można połączyć właśnie z tym nieco popowym i otrzymać coś, co będzie lekkie, wręcz łatwe, w odbiorze. To duża zaleta. W końcu wyzwaniem jest stworzyć coś, co nie będzie sztampowe, a przy tym będzie posiadało potencjał, by móc trafić do nowej publiczności.

Podobnym kawałkiem jest ten z Schafterem. Wprawdzie „Ciemności” bliżej już do alternatywnego R&B, ale chodzi tu o samą obecność Wojtka. Zresztą fajnie, że w tym wypadku zamiast zwrotki, po prostu podkreślił on linijki Rosalie., a swój autorski vibe wniósł subtelnie, odpowiadając za produkcję. Na całym albumie warto zwrócić uwagę także na wkład Chloe Martini. Kawałki, które współtworzyła („Najbliżej”, „IDeal”, „Chodź Chodź Chodź”), to chyba najbardziej taneczne momenty na płycie. Tę różnicę nastrojów między „IDeal” a „Flashback” fajnie obrazuje ostatni numer, który wydaje się grać z dobrze znanym „A Pamiętasz?”, jednym z najpopularniejszych singli Rosalie.. Był on dopiero początkiem na drodze do wyrwania się ze wspomnień – „Zapomniałam Jak” to wreszcie spojrzenie z perspektywy.

Nic nie poradzę, że mam więcej wspomnień/Cokolwiek zechcesz, możesz myśleć o mnie/To już nie ja (…) Nie obiecuję, że gdy przyjdziesz do mnie/Będę tam

„Zapomniałam Jak”

„IDeal” to naturalnie najdojrzalszy i najspójniejszy dotychczas projekt Rosalie.. To nowy etap, nie tylko w jej karierze. Myślę, że jest to również kolejny krok dla polskiej muzyki… no, alternatywnej, ale coraz pewniej wkraczającej do głównego nurtu. W pobliżu hip-hopu oczywiście.

fot. kadr z klipu „Rosalie. – Chmury”, YouTube.com/RosalieMusicVevo

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Wyciekła rozmowa Kanye Westa z Taylor Swift. Raper kłamał!

Kanye West jest ostatnimi czasy głęboko wierzący. Przerzucił się nawet na tworzenie muzyki gospel, a ze swoim Sunday Service jeździ po więzieniach, koncertując, dając nadzieję i nawracając. To godne pochwały czyny, ale nie oznaczają tego, że raper sam nie ma nic za uszami. Ostatnio wyszedł na wielkiego manipulanta, gdy wyciekła jego rozmowa telefoniczna z Taylor Swift, w której rzekomo pytał się o zgodę na wykorzystanie kontrowersyjnego wersu w jego hicie „Famous”.

Chodzi oczywiście o linijkę: „I feel like me and Taylor might still have sex/ Why? I made that bitch famous”. Wers nie tylko obraża wokalistkę użytym tam określeniem, ale również nawiązuje do niechlubnego zachowania Westa w trakcie MTV Video Music Awards 2009. Wówczas raper wszedł na scenę tuż po tym, jak Taylor otrzymała swoją nagrodę, zabrał jej mikrofon i stwierdził, że to Beyonce powinna ją dostać.

Kilka lat później, w trakcie prac nad swoim albumem pt. „Life of Pablo”, Kanye napisał wyżej wspomniany wers. Miał go rzekomo skonsultować ze Swift, co wówczas jego żona, Kim Kardashian, nagrała nawet na Snapchacie. Okazuje się jednak, że ta sytuacja nie do końca tak wyglądała. Kanye faktycznie zadzwonił do wokalistki i nawet poprosił ją o wypromowanie numeru, ale nie nawinął jej najostrzejszej części tego tekstu. Swift słysząc tylko pierwszy fragment zgodziła się, ponieważ nie dostrzegła w nim nic złego. Z pewnością zmieniłaby jednak zdanie, gdyby raper zaprezentował jej całość.

Trudno w tej sytuacji wstawić się za raperem. Jeśli powyższe nagranie prezentuje faktyczną rozmowę, Kanye nie dość, że okłamał Taylor, to jeszcze ją zmanipulował. To zachowanie, które nie przystoi nikomu, a już na pewno nie facetowi, który uważa się za najlepszego artystą w historii, w dodatku promującego chrześcijańskie wartości. Chyba trzeba będzie się z tego wyspowiadać, Panie West.

fot. kadr z klipu „Kanye West- Famous”, YouTube.com/KanyeWest

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Raprospekcja: Wciąż się kręci – Taco Hemingway „Wosk”

„Wosk” jest jedną z najmniej popularnych płyt w dorobku Taco Hemingwaya, bo został wypuszczony bardzo nieoczekiwanie, w momencie, kiedy wszyscy spodziewali się już jego pierwszego LP. Ta EPka powstała jako efekt uboczny pracy nad albumem, co sam artysta przyznaje w „Żywocie” nawijając: „Rano siadam do „Marmuru”/ Jednak coś się komplikuje, no i przypadkowo piszę „Wosk””. Można śmiało stwierdzić, że to bardzo fortunny przypadek, bo Taco wprowadza na tym krótkim wydawnictwie istotne zmiany, które w późniejszych etapach kariery jeszcze rozwinie. Raper nie tylko zaczyna bardziej kombinować z flow, ale w odróżnieniu od „Trójkąta Warszawskiego” i „Umowy o dzieło” więcej rapuje o sobie. Czy po czasie słucha się tego tak sam dobrze, jak cztery lata temu, gdy płyta nagle pojawiła się na stronie rapera? Tak, nadal żwawo kręci się jak wosk.

Wolę pisać o sobie

Wcześniej powyższe zdanie nawijane przez Taco w tytułowym kawałku wcale nie było takie oczywiste. Raper faktycznie zaczął otwierać się poważniej dopiero na „Wosku”. Czasem objawia się to w prostych, ale wymownych wersach jak: „Mam dwadzieścia sześć lat i się czuję staro”, a innym razem w ambitniejszych linijkach jak: „Chciałbym mieć naiwną wiarę jak Wenger/ I pokładać swą nadzieję w byle Dannym Welbecku”. Jeśli ktoś śledził piłkę nożną te kilka lat temu, to wie jak wydatny jest ten fragment o poszukiwaniu nadziei przez Fifiego. Cały refren kawałka „BXL”, który został napisany prawdopodobnie pod wpływem emocji związanych z zamachami w Belgii, traktuje zresztą o niepokoju i niepewności, z którymi artysta cały czas się boryka. To z kolei wiąże się z odrzuceniem wartości materialnych, które po hitowym numerze „6 zer” nie są już dla rapera tak istotne. Słychać to w „515”, gdy Taco nawija: „Moim celem raczej spokój ducha, a nie Maybach”, a wręcz dosłownie wspomina nam o tym w wyżej wspomnianym „BXL” we fragmencie: „Już nieprawdą jest, że chciałbym mieć 6 zer”.

Trójkąty i kwadraty robią tyle koła

Od początku swojej twórczości Taco znany był z niezwykle plastycznych i obrazowych analogii, które przeważnie były jeszcze komentarzami trafiającymi dokładnie w punkt. Na „Wosku” też nie mogło ich zabraknąć. Używając florystycznego porównania idealnie obrazuje nieład, jaki panuje w młodzieńczej, zawładniętej uczuciem świadomości: „To było w 2013, w kwiecie wieku/ Ale w głowie same kolce i chwasty”. Bardzo wymownie, choć przy użyciu prostej gry słów podsumowuje obserwowanych przez siebie rówieśników: „Jestem głosem pokolenia, które nie ma nic do powiedzenia”. W największym hicie tego wydawnictwa, w kawałku „Wiatr” wystawia też pseudo-romantyczną, ale jednak niezwykle obrazową laurkę kobiecie: ” Tamte panie są jak YouTube, a ty w stylu Vimeo/ Jesteś posągiem z marmuru, a tamte z tyłu Ikeą”. Taco nie byłby też sobą, gdyby w swoim stylu nie nawinął o relacjach damsko-męskich. W brutalny sposób, ale jednak na przykładzie niewinnej analogii opisuje standardowe zauroczenie: „Tania miłość, a do tego ją kupili brutto/ Rano podatek, czy będziemy się lubili jutro?”.

Chryste, Rumak, co to jest za bit

Choć płyta nie jest w całości dziełem Rumaka, bo wyprodukował on ją do spółki z Boruccim, nie sposób nie docenić warstwy muzycznej tego wydawnictwa. Bity nie są przesadnie wyraziste, ale każdy jest bardzo klimatyczny, przez co stanowią idealne tło, dla wersów Taco, które są w całej kompozycji pierwszoplanową gwiazdą. Przekombinowane podkłady mogłyby ten efekt popsuć, więc to właśnie skromność i delikatność stanowi o ich prawdziwej sile.

fot. Instagram/tacohemingway

Zostaw komentarz