Hip Hop,Ranking

Co ma wykształcenie do sukcesu w rapie? [Infografika]

Damian Kaźmierczak -
Hip Hop,Ranking - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Co ma wykształcenie do sukcesu w rapie? [Infografika]

Dawniej osoby z wyższym wykształceniem uchodziły w Polsce za elitarne grono. Jeśli znacie biografię weteranów polskiego hip hopu, to zapewne domyślacie się, że mało z nich mogło posługiwać się tytułem magistra. Czasy się zmieniają, a pan ciągle w komisjach osób z wyższym wykształceniem w Polsce przybywa. Czy ma to przełożenie również na rodzimą rap branżę? Czy posiadanie wykształcenia pomaga w odniesieniu sukcesu w hip hopie? Tym wszystkim zajmiemy się przy okazji dzisiejszej infografiki.

Panowie, chodźmy do studia, zamiast na studia

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, gdy rapował Liroy z Yapaczami, polski hip hop tworzyli głównie ci, którzy pragnęli wyrwać się z biedy i zamiast spędzać czas na studiach, spędzali go w studiach. Dla Liroya, Peji, czy Borixona, muzyka była praktycznie jedyną możliwością do wyrwania się życiowego marazmu.

Wśród starej gwardii najbardziej znanym przypadkiem rapera, który podjął walkę z uczelnią, jest Tede. Warszawiak nie jeden raz podkreślał, że poszedł na dziennikarstwo głównie dla uszczęśliwienia jego rodziców. Jednak w momencie, gdy zarabiał już poważne pieniądze na rapie, postanowił zrezygnować z walki o tytuł magistra i skupić się na muzyce.

Nie oszukujmy się, prawda jest taka, że początki polskiego hip hopu kojarzyły się głównie z ciemnymi blokowiskami, gdzie za rogiem czaili się ostrzyżeni na łyso dresiarze. Pozory mylą i kilku z nich udało się skończyć studia, ale i tak był to tylko margines.

Raper na pół etatu

Na początku XXI wieku zaczęły się zmiany. Mimo że w kinach triumfy święcił film „Blokersi”, to raperzy nie zamierzali poprzestawać na „ulicznym doktoracie” i zaczęli inwestować w swoją edukację. Za przykłady niech posłuży trójka artystów z kompletnie przeciwnych biegunów – Łona, Mezo i Pih. Pihszou i Łonson skończyli prawo, natomiast Mezo uzyskał tytuł magistra politologii. PeiHa i Lajner postawili w życiu głównie na muzykę (aczkolwiek Mezo ostatnio znowu po latach wrócił do bycia studentem), natomiast Łona na co dzień działa w branży prawnej, a muzykę traktuję jako odskocznie od codzienności. Poważnie traktuje oczywiście. Po prostu nie jest „być albo nie być” Adama Zielińskiego.

Raperzy z mainstreamu mieli ten przywilej, że zarabiali już pieniądze na muzyce i nie musieli przejmować się innymi opcjami zarobkowymi. Po pewnym czasie część z tych gości negatywnie zweryfikował rynek i przyszedł czas na szybkie szukanie alternatyw. Hiphopowcy z podziemia od początku musieli twardo stąpać po ziemi.  Pragnienie bycia raperem na pełen etat, nie mogło zasłonić im perspektywy ewentualnej artystycznej porażki. Kogo mam na myśli? m.in. Smarkiego, Wankeja, VNMa czy Wene. Kolejność w której ich wymieniłem nie jest przypadkowa. Pierwsza dwójka ostatecznie postawiła na karierę w zgodzie z wykształceniem. Wankz został wykładowcą socjologii, a Smarki pracuje jako prawnik (tylko że, niestety, już nie rapuje jak wcześniej wspomniany Łona). VNM i Wena w pewnym momencie, po latach szlifowania umiejętności w podziemiu, mogli spełnić swój dawny sen – rzucić pracę i zarabiać głównie na muzyce.

Wyższe wykształcenie – Tylko dla orłów

W obecnej dekadzie wszystko się unormowało. Mamy raperów po studiach (Taco Hemingway), ale również gości takich jak Bedoes, którzy nie posiadają nawet matury. Oba przypadki są skrajne, Taco swój pierwszy polski album wypuścił już po zakończeniu studiów, natomiast Bedoes zaczynał rapować w wieku 13/14 lat, a hajs zarabiać mając 18.

Bycie czołowym raperem stało się bardzo opłacalnym zawodem, a gwiazdą na rynku można zostać nawet nie posiadając jeszcze dowodu. Jest grupa raperów, którzy tworzą muzykę, ale wciąż się dokształcają, myśląc o swojej przyszłości. Inni jak np. Young Igi nie potrzebują „papierka” i planują dalsze kroki na bazie zbieranego aktualnie doświadczenia.

Dziś rap jest tak popularny, że raperom trudno byłoby normalnie funkcjonować w studenckiej społeczności. Koncerty, nagrania, teledyski, kontrakty reklamowe i duża kasa – trzeba mieć posiadać naprawdę dużo samozaparcia i chęci, aby dodatkowo poświęcić chociażby 3 lata na zaoczne studia (jak Eldo, który ukończył w ten sposób filozofię).

Czy wykształcenia jest potrzebne do odniesienia sukcesu w rapie? Jasne, że nie. Jak jesteś dobry lub masz charyzmę, to gwiazdą możesz zostać i po podstawówce. Jednak pamiętajmy, że zawsze warto mieć alternatywę, gdyby kariera w przemyśle muzycznym nie okazała się długotrwała.

Poniżej macie naszą infografikę, gdzie opisaliśmy część polskich raperów. Natomiast, jeśli jesteście ciekawi, jakie wykształcenie posiadają amerykańscy raperzy to zajrzyjcie koniecznie do felietonu Bartka.

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Cringe tygodnia vol. 15: LGBT, Grzechy Sodomskie i Zofia Klepacka

Dzisiaj wyjątkowo bez standardowego wstępu, bo będzie o temacie nieco szerszym, li tylko hip-hop. Ale spokojnie, format do czegoś zobowiązuje, więc nie będzie światopoglądowego mumbo-jumbo. To piętnaste okrążenie tej kontrowersyjnej karuzeli i tym samym koniec jej biegu. Od przyszłego tygodnia będę pisał w nieco innej formule. Jeśli zapytacie, czy ktoś mi kazał, to odpowiem, że ja sobie sam - takie już przywileje redaktora naczelnego. Stwierdziłem po prostu, że szukanie baboli w hip-hopowych singlach bawi, ale bawi najbardziej, kiedy lapsus zdarzy się wyjadaczowi. Wypominać newcomerom chyba jednak nie przystoi, choć zdania nie zmieniam - zanim się puści coś do sieci, warto się zastanowić nad tym, co tam w ogóle się znajduje. Swoją drogą ta zasada tyczy się również moich tekstów na tym portalu.