Felieton,Hip Hop

Cringe tygodnia vol. 9: Familiada, raperzy i Eurowizja

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Cringe tygodnia vol. 9: Familiada, raperzy i Eurowizja

Siemanko, sportowe świry! Spośród singli, które wyszły w minionym tygodniu, wybieramy najdziwniejszy/najbardziej facepalmowy/zasługujący na uśmiech pełen żenady.

A właściwie nie wybieramy, a wybieram ja – Kajetan.

Dziewiąty Cringe Tygodnia! Szybko ten czas leci, a miniony tydzień był naprawdę bardzo spoko. Kobik z Igim na bicie Kudla zrobili bardzo ładną rzecz, Opał z gościnką Słonia pokazał klasę (ten wers z DDA!), PiH wrócił w formie z najlepszych czasów, o czym więcej pisałem TUTAJ, a chłopaki z Pokahontaz dostarczyli klimatyczny, nieco psychodeliczny kawałek. Warto odnotować też wyjątkowo pozytywny i zajawkowy freestyle Maty i Yah00. A no i Kacperczyk pozamiatali! Więcej o nich – TUTAJ. Warto też posłuchać niejakiego Chivasa – życzę powodzenia, są mocne podstawy do sukcesu.

Cringe’owy nie okazał się w tym tygodniu żaden raper (krytykować kolejny słaby remiks Soboty byłoby za łatwo). Gratuluję scenie braku popełnienia bubla w tym tygodniu. Bubel popełniło jednak TVP i producenci Familiady. Ja rozumiem, że odcinek charytatywny. Ja rozumiem, że wspieranie zespołu Tulia (naszego reprezentanta na Eurowizji 2019). Nie rozumiem jednak skonstruowania drużyny raperów. Bo tak – to są raperzy – nie jacyś chłopcy z castingu, choć pewnie wielu tak pomyślało. Weźmy takiego Dempseya (zresztą Tune Seeker też jest w zespole):

Patriotyczny rap z mocno koszmarkowym refrenem, ale nie jest to jakieś dno i muł – chłopaki nie wypadają z bitu, rymuje się coś więcej niż czasowniki – dajmy luz.

Problemem nie jest więc „autentyczność” zawodników. Problem jest inny, a właściwie są dwa:

  1. Tak, to na cele charytatywne i to pewnie przekonało chłopaków do wzięcia udziału, ale chyba całość przedsięwzięcia ich przerosła, bo mocno się pospinali i wyglądało to bardzo smutno. Do tego branżowe portale cisną bekę jakby miało nie być jutra.
  2. Drogie TVP – tak, rap jest na topie, tak, raperzy zarabiają krocie, tak, rap nie potrzebuje mediów. Błagam, nie bierzcie bogu ducha winnych koleżków z podwórka, nie róbcie z nich zespołu hucznie określanego mianem „raperzy” i nie wystawiajcie na pośmiewisko – ich, a przede wszystkim siebie. Tu normalnie brakuje słów. To jest żenujące.

Bo czy tak samo można wziąć pięć osób, które do szuflady piszą opowiadania i zmontować ekipę „pisarzy”? Jak spartoloną logiką kierują się producenci tego programu? Co niby świadczy o tych miłych gościach, że są raperami? Dorobek jakiś za tym stoi? Już sensowniej byłoby ich określić mianem „podziemie”. Albo lepiej – „patriotyczne podziemie” (taki nagłówek w TVP Info byłby mocno na propsie jak mniemam).

Podkreślam – nie mam nic do Familiady, kto dociekliwy, ten ogarnie, że sam brałem udział w jednym z charytatywnych odcinków. Nie mam także nic do Strasburgera, zespołu Tulia i nie mam nic do tych nieuczciwie potraktowanych chłopaków z zajawką. Mam problem z tym, że w czasach kiedy Taconafide, Bedoes i PRO8L3M wyprzedają Torwar – TVP uważa, że rap jest jakimś niszowym bzdetem, którym można sobie szafować dla oglądalności. Wstyd ku*wa.

fot. kadr z wideo „Ile może wypić alkoholu Karol Strasburger? [Kuba Wojewódzki]”, youtube.com/tvnpl

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Raperzy, który poszli siedzieć przez swoje teksty cz. 2

W pierwszej części tekstu przedstawiłem Wam historie oskarżonego o terroryzm Mayhem Mala, członka gangu Southside, Francisco Calderona Mory, mordercy Dennisa Greene’a, rzucającego karalne groźby Anthony’ego Elonisa i młodego Marokańczyka, nagrywającego pod pseudonimem Mr. Crazy. Czas na kilka kolejnych postaci, które zostały skazane w ogromnej mierze przez teksty swoich utworów. Zaczynam od naszego „podwórka”.

I jeszcze Bonus za teksty

Sprawa, o której musieliście słyszeć, bo w zeszłym roku w jakiś sposób odniosła się do niej ogromna część naszej sceny oraz politycy (Liroy). Bonus RPK został skazany przez sąd za handel narkotykami, który miał mieć miejsce w latach 2008-2010. Jako jeden z dowodów w sprawie potraktowano twórczość rapera. O całej sytuacji wówczas bardzo ciekawe wypowiedział się Sokół i, jako przedstawiciel grona artystów, odniósł się do zarzutów stawianych przez prokuratora, które miały bazować na twórczości rapera z Ciemnej Strefy.

Absolutną kompromitacją prokuratury było cytowanie na rozprawie tekstów z kawałków Bonusa, mających niby poświadczyć, ze jest bandytą. Przecież na tej zasadzie powinniśmy skazać Bogusława Lindę, bo zabijał ludzi, prokurator pewnie widział i mógłby puścić fragmenty filmu na sali sądowej. Powinniśmy oprócz wielu raperów i aktorów skazać również ogromną część pisarzy i malarzy, bo oni też przekazywali zakazane i moralnie nieodpowiednie treści. Panie genialny prokuratorze, a co by się stało, gdybym Panu powiedział, że jestem ghost writerem Bonusa i to ja napisałem mu te teksty, które Pan cytował? Ja poszedłbym siedzieć za współudział?

Źródło: Facebook

Zastanawiam się czy nie jesteśmy właśnie w przededniu podobnej sprawy, która tym razem dotyczyć będzie Kaza. Więcej o tym pisał Kajetan -> TUTAJ.

Dożywocie, a teksty dowodem

W sumie, nawet więcej niż dożywocie, bo Ronald „Ra Diggs” Herron został skazany na… dożywotni pobyt w więzieniu 12 razy, a „symboliczne” 105 lat dorzucił jeszcze sędzia sądu okręgowego Nicholas Garaufis z Brooklynu.

Skazanie nastąpiło stosunkowo niedawno, bo w 2014 roku. Herrona uznano winnego wszystkich 23 zarzutów, od ściągania haraczy przez handel narkotykami po zabójstwa­ dokonane w latach 2001–2009. Prokuratorzy na procesie wykorzystywali teledyski Herrona – w których chwalił się przynależnością do Bloodsów.

Prawnicy rapera oczywiście twierdzili, że jego teksty nie są autobiograficzne i są zwyczajnym opisem przestępczości, przemocy i wojen narkotykowych, które Herron widywał każdego dnia.

Jego utwory na YouTube radzą sobie całkiem nieźle.

Uważaj co pokazujesz palcami

Bo prokuratorzy tylko czekają na potknięcia. Tak było w przypadku rapera z Kalifornii o ksywce Laz Tha Boy. Oskarżyciel powołał się na jego 3 teledyski „What You Do It Fo”, „It’s Real” i „Southside Richmond”, w których ten pokazywał min. gest strzelania bronią. Raper był jednym z podejrzanych w sprawie o morderstwo, które miało być następstwem strzelaniny w miejscowości Antioch.

Koniec końców artysta przyznał się do winy za napaść z bronią palną, aby uniknąć oskarżenia o usiłowanie zabójstwa. Dla prokuratorów nie miał znaczenia fakt, że klipy zostały nagrane dobre kilka lat przed strzelaniną. Zarzuty miały pokazać związek muzyka z gangiem Deep C.

13 stron tekstów

Zawsze coś idzie nie tak. W tej sprawie był to nieudany handel narkotykami, w efekcie którego Lamont Peterson został postrzelony i sparaliżowany. Oskarżony, Vonte Skinner przeszedł w tej sprawie już cztery procesy, w trakcie których podczas kolejnych unieważniano poprzednie wyroki.

Oskarżyciel miał dostarczyć 13 stron ręcznie napisanych tekstów hip-hopowych, które zostały znalezione w samochodzie Vonte. Tak czy inaczej, sytuacja rapera nie należy do kolorowych, bo został już skazany za dwie sprawy napaści z bronią w ręku, za które grozi mu 20 lat. Część z tekstu, który służył prokuratorowi znajdziecie tutaj.

Rapowy pamiętniczek

Tutaj też było fatalne domino… Ronell Wilson, nagrywający pod pseudonimem Rated R, wziął udział w ustawce zaaranżowanej przez tajniaków. W 2003 roku raper miał kupić pistolet maszynowy Tec-9 i wydać handlarza bronią. Niestety w trakcie zmienił zdanie i zabił działających pod przykrywką policjantów.

Podczas aresztowania Ronella, w jego kieszeni znaleziono odręcznie napisane teksty, które traktowały o jego udziale w fatalnej strzelaninie. Dowody odegrały ogromną rolę w procesie i zaprowadziły rapera prosto do celi śmierci.

Fot. Bonus RPK – Mętne Życie Ulicy prod. WOWO / YouTube

Zostaw komentarz

Hip Hop
Raperzy z Wu-Tang dostali ulicę. Dosłownie

Grupa, której korzenie sięgają nowojorskiego Staten Island została uczczona w wyjątkowy sposób. Dzięki zabiegom fanów oraz jednogłośnej decyzji Rady Miasta fragment tego obszaru został oficjalnie nazwany „Wu-Tang Clan District”. Do głosowania w tej sprawie doszło co prawda w grudniu, ale dopiero w sobotę, 4 maja, ogłoszono decyzję i połączono to z lokalną imprezą.

Przedstawicielka Rady Miejskiej Nowego Jorku, Debbie Rose mówiła:

To wspaniały dzień, w którym mamy okazję uhonorować naszych bohaterów z rodzinnego miasta, młodych mężczyzn, którzy umieścili Staten Island na mapie na całym świecie. […] Pokonali wszystkie rodzaje wyzwań, aby nie tylko zostać raperami i hip-hopowymi artystami, ale także inspirować i rzucać wyzwanie całemu światu muzycznemu

Róg Vanderbilt Avenue i Targee Street został w towarzyszących mu oklaskach oficjalnie przemianowany na Wu-Tang Clan District. Na odsłonięciu tablicy pojawili się mieszkańcy, raperzy, politycy  (także wysokiego szczebla, np. kongresmen Max Rose), ale też lokalni pracodawcy, którym nie przeszkodził padający deszcz. Odsłonięto również mural wykonany przez artystę Gano Grills upamiętniający dzielnicę i ten specjalny dzień (możecie zobaczyć go tutaj). No i jako, że wszystko „dla dzieciaków” zadbano o rozrywkę dla najmłodszych, pojawiły się ściany do wspinaczki, malowano twarze i organizowano gry.

To nie jest jednak koniec historii, tylko zwieńczenie kolejnego etapu. Działania na rzecz lokalnej społeczności (z naciskiem na najmłodszych) dopiero teraz będą miały szansę naprawdę rozkwitnąć.

Podczas uroczystości poinformowano również o tym, że legendarny konglomerat ze Staten Island otrzymał swój własny dzień w swoim rodzinnym mieście. Dniem Wu-Tang Clanu ogłoszono 9 listopada. Data nie jest przypadkowa. To 25-lecie wydania debiutanckiego i legendarnego już „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”.

Powstaje serial

Warto również dodać, że kilka dni temu właśnie na Staten Island kręcono pierwsze ujęcia do serialu napisanego przez RZA i Alexa Tse, którego producentem wykonawczym są RZA, Method Man, Tse, Brian Grazer i Francie Calfo. Telewizyjne show ma przenieść nas do Nowego Jorku lat 90-tych i pokazać historię, w której RZA w szczycie epidemii cracku, stara się zjednoczyć kilkunastu młodych, czarnych mężczyzn, którzy są rozdarci między muzyką a przestępczością – i pokazać trudną drogę do sukcesu, jaką musieli przejść członkowie grupy.

Wracając do sedna tekstu….

Chyba kwestią czasu, a nie pytania „kiedy?” np. na poznańskich Jeżycach swoją ulicę dostanie Ryszard Andrzejewski vel Peja (Kajetan snuł podobne wizje TUTAJ), a za nim inni artyści od lat aktywni na scenie i w swoich lokalnych społecznościach. Wracając do Poznania – póki co musi się jednak mierzyć z „wrogim przejęciem”, bo jedynką w Wielkopolsce z list Konfederacji jest Liroy. Jestem ciekaw jak ulica odpowie na tę kandydaturę akurat w tym regionie. 😉

Fot. Napalm filled tires/ Creative Commons

Zostaw komentarz