Felieton,Hip Hop

Czy Fame MMA to miejsce dla rapu?

Damian Kaźmierczak -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Czy Fame MMA to miejsce dla rapu?

Niedawno pisałem o walce WSZ z Arabem. Pojedynku, który momentami wyglądał naprawdę kuriozalnie. Mimo wszystko trzeba jednak zaznaczyć, że odbył się on na profesjonalnie zorganizowanej gali, gdzie obok dwóch raperów walczyli również regularnie trenujący sportowcy. Inne odczucia mam natomiast, gdy słyszę hasło Fame MMA. Widowisko dalekie od moich zainteresowań, ale rodzimi raperzy coraz częściej zaczynają w nim uczestniczyć. Więc może warto zająć się tym problemem? Ostatnio wypowiedział się w tym temacie Bedoes, który odmówił przyjęcia propozycji walki na kolejnej gali. Czy słusznie? Prześledźmy skąd wzięła się popularność projektu Fame MMA i dlaczego raperzy zaczęli w nim nagle uczestniczyć.

Marcin „Godfather” Najman

Za Ojca Chrzestnego walk celebrytów w klatkach powinniśmy uznać Marcina Najmana. Eksboksera, który zdobył popularność poprzez udział w programie „Big Brother” VIP. Fejm po kłótniach z Jolą Rutowicz dał mu solidną rozpoznawalność, dzięki czemu sam stał się celebrytą. Na profesjonalnych galach bokserskich raczej trudno jest „pajacować” na ringu. Jeśli nie boks, to „MMA panowie MMA” – jakby powiedział Trybson. Najman swoją przygodę tam zaczął od przegranego pojedynku z Pudzianowskim. Potem były kolejne przegrane walki, i kolejne, i kolejne. Z początku na KSW walczyli emerytowani pięściarze, siłacze i pozostali byli fighterzy. Oglądalność tych przedsięwzięć w telewizji była jednak przyzwoita. Interes się kręcił, więc rozpoczęto sprzedawanie emisji gal przez PPV. Fani Fame MMA, podziękujcie Marcinowi Najmanowi za rozkręcanie biznesu.

Uczestnicy Warsaw Shore i youtuberzy nową siłą napędową

Najman, Burnieka, Pudzianowski z początku nakręcali show, ale i oni po czasie zaczęli się przejadać. Ile razy można oglądać próbującego wygrać Najmana, czy zasapanego Roberta Burneike? To byli „starsi panowie”, a młoda widownia pragnęła „gorącego” chleba i igrzysk. Z pomocą przyszły im gwiazdy nowego reality show MTV – „Warsaw Shore”, czyli Trybson, Alanik i – przede wszystkim – Wojciech Gola. Dwaj pierwsi na bazie popularności telewizyjnego programu próbowali przyciągać widzów na swoje walki. Natomiast Wojtek, zwany „WG”, postanowił wykorzystać rosnąca popularność gwiazd youtube’a i stworzyć twór zwany Fame MMA, czyli pojedynki kontrowersyjnych gwiazd YT i uczestników programów w stylu Warsaw Shore czy Ex na plaży.

Raperzy w „fejmowych” klatkach

Szlaki raperom z „klatek” przecierał Popek. Król Albanii zaliczył krótki epizod z walkami zawodowymi jeszcze w 2008 roku. Naprawdę dużym zainteresowaniem cieszyła się jednak dopiero jego walka z 2016 roku. Debiut Popka w KSW – czyli pojedynek z Mariuszem Pudzianowskim – przyciągnął tłumy zarówno na widowni jak i przed ekranami. Walka przegrana. Kolejne również zwykle nie kończyły się werdyktem na korzyść rapera. Jednak pieniędzy, które Popek zarobił na poszczególnych pojedynkach, nikt mu nie odbierze.

Nie wszyscy rap fighterzy posiadali taki status jak Popek i mogli walczyć na profesjonalnych galach telewizji Polsat. Do tych, którym brakowało medialnej rozpoznawalności, pomocną dłoń wyciągał „WG” i jego kompani, dając im możliwość zawalczenia na gali FAME MMA właśnie.

Fame MMA: Celebrity Deathmatch w realu

Gdy byłem małym chłopcem, zdarzało mi się oglądać program Celebrity Deathmatych. Animowane show MTV, gdzie w ringu stawały dwie gwiazdy i walczyły na śmierć i życie. Momentami było to naprawdę zabawne, czasami również żenujące. Czy przesadą będzie uznanie gali FAME MMA za polską odpowiedź na program MTV? Niestety, tym razem rzeczywistość jest prawdziwa. Okej, jeśli ktoś lubi oglądać bójki youtuberów, niech ogląda, tylko czy polscy raperzy powinni brać w tym udział? Uznajmy, że ci, którzy trenowali przez lata sporty walki, a w rapie raczej nie są na szczycie gry, mają wytłumaczenie: #hajs. Wracając jednak do sytuacji Bedoesa – on co prawa odmówił udziału w gali, ale już taki Filipek? Abstrahując od jego umiejętności muzycznych – czy Fame MMA to miejsce dla niego? Czy raperzy powinni być stawiani w jednym rzędzie z Martą L czy inną Esmeraldą? – Dodajmy, że to właśnie te panie są prawdziwymi gwiazdami na tych galach, a nie rodzimi raperzy.

Póki nie nadejdzie zmiana pokoleniowa i gwiazdy youtube’a nie staną się już passe, gal Fame MMA powstanie jeszcze zapewne kilkanaście. Mam nadzieję, że Żabson, Bedoes i inni nie zaczną nagle brać w nich udziału. Zawsze mówiłem, że raperzy powinni wychodzić do ludzi, ale nie każde towarzystwo jest do tego odpowiednie.

Foto. Popek Monster vs Tomasz „Strachu” Oświeciński/YouTube/KSW

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Jak Skiba Liroya za politykę napadł

Chmury czarne się dzisiaj zebrały nad tymi, którzy koło 9.00 rano jedli śniadanie, drugie śniadanie, brunch... no jedli coś, w każdym razie. Otóż Skiba, lider Big Cyca, wyraził się w social mediach niepochlebnie na temat Liroya. Choć właściwie, żeby oddać cycowi, co cycowe - na temat Piotra "Liroya" Marca, bo imię i nazwisko w tym przypadku ważniejsze od ksywy.

Felieton,Hip Hop
Im większa dyskografia, tym większa szansa na przypał

Raperów można dzielić i segregować na rozmaite sposoby. Jednym z kryteriów może być obszerność dyskografii. Ktoś może być na scenie dekadę i nagrać trzy solówki (jak Małpa), a ktoś w tym czasie może ich natrzaskać jedenaście (jak Tede). Ilość idzie w parze z jakością? Ilość wyklucza jakość? Jakość jest zawsze, kiedy postawi się na selektywność? Odpowiedzi na te pytania nie są tak proste, jakby mogło się wydawać.