Hip Hop,News

Czy feminizm to choroba psychiczna? Według Malika Montany – tak!

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Czy feminizm to choroba psychiczna? Według Malika Montany – tak!

Wystarczyła krótka odpowiedź 19-letniej dziewczyny na jedno z pytań zadanych jej na Instagramie, aby rozpętała się publiczna dyskusja o feminizmie z Malikiem Montaną. Oliwia Trybus, organizatorka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego w Krośnie i feministka dwa miesiące temu (tak, dwa miesiące temu) powiedziała po prostu, że nienawidzi muzyki rapera i gdy tylko ją słyszy, robi wszystko, aby ją wyłączyć. W niedzielę Malik postanowił na swoim story stworzyć „serial komediowy”, przez który na dziewczynę wylała się fala hejtu.

Źródło: instagram.com/milionioliwka

Dziewczyna udostępniła relację na swoim story i dodała, że jest obrzydliwym seksistą. Za Oliwią wstawiło się wiele osób. Malik zwłaszcza określenie „obrzydliwy” mocno wziął do siebie i zaczął się bronić, m.in. poprosił, aby dziewczyny nagrywały filmy, na których tańczą do jego kawałków. W końcu zaapelował także do fanów, aby nie komentowali w brzydki sposób wpisów „zgorzkniałych kobiet”, czyli „grupy feministek”. I dodał przy tym, że…

W 2020 roku z moich obserwacji, z tego co ja przeżyłem i widzę, to jest stuprocentowe równouprawnienie kobiet. Stąd moje stwierdzenie, że feminizm w 2020 roku nie ma racji bytu

…i napisał…

Źródło: instagram.com/donmalikmontana

Raper porozmawiał o sprawie na relacji na żywo z samymi ofiarami choroby feministkami, co możecie obejrzeć sobie na przykład TU albo TU. Nie ważne, jakie były jego intencje. To, co zrobił, publicznie wyśmiewając Oliwię, było totalnie niefajne. I byłoby bez względu na to, kim byłaby ta osoba. Skoro znów przekonaliśmy się, gdzie według części ludzi jest miejsce kobiet oraz przypomnieliśmy sobie, jak wygląda stereotypowa kobieta walcząca o swoje prawa, podkreślamy – to właśnie dlatego feminizm jest potrzebny. No i chyba nie musimy przypominać, że bez niego hip-hop nie wyglądałby tak samo?

fot. kadr z klipu „Mr Polska, Malik Montana, Bizzey – Banknoty (prod. by La$$a) [Official Video]”, YouTube.com/Mr. Polska

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Kaz Bałagane nawija w nowym singlu o trudach i specyfice hodowli zwierząt. To wręcz podręcznik w tej tematyce! – Przeinterpretacja #3

Kaz Bałagane to jeden z najbardziej enigmatycznych tekstowo raperów w kraju. Choć jego liryka na pierwszy rzut oka jest prosta, zabawna i momentami bez sensu, to artysta ukrywa w niej bardzo wartościowy przekaz. Kto ma go znaleźć, ten znajdzie, a inni sprawiają tylko, że Kaz czuje się „niezrozumiany jak Pietrek Kogucik”, bo „wie co za lamusy przekręcają mu kawałki”. Nie mamy stuprocentowej pewności, że się do nich nie zaliczamy, dlatego postanowiliśmy przeprowadzić test i dokopać się do ukrytego przekazu w „40 i 4”. Jak się okazuje, Bedogie wypuścił niemalże rymowany podręcznik o hodowli mniej i bardziej popularnych zwierząt.

Kto śledzi Kaza na Instagramie, ten wie, że ten często zajmuje się końmi. Z najnowszego singla dowiadujemy się jednak o innych zwierzakach, którymi opiekuje się raper. Niektóre mogą zaskoczyć. Już w pierwszych wersach rapuje: „Nie szukam żadnych trufli w opakowaniu krakersów”. Kaz pokazuje nam tu, jak ważne jest karmienie świń. Choć są one wszystkożerne, raper nie tuczy swoich zwierzaków byle krakersami, a dba o to, by były to faktyczne trufle, które są dla trzody przysmakiem. Dzięki takiej diecie świnki rosną zdrowsze, a w efekcie są później droższe.

W bridge’u między zwrotkami Kaz używa swojego charakterystycznego adliba: „psi psi psi”. Mało kto jednak wie, że to hasło, na które przywołuje się japońskie karpie koi w trakcie karmienia. Owe zwierzęta to nie jedyne ryby w hodowli rapera. Kaz nawija bowiem: „George Benson[…] Jedyny taki chłopak, co nie ma parcia na szkiełko” i w tym konkretnym przypadku ma na myśli swojego błazenka, przedstawiciela tego samego gatunku co Nemo, który swoje imię zawdzięcza wybitnemu gitarzyście. Jak widać, to jedyna rybka, która nie stuka bezmyślnie głową o szybę akwarium. Nie jest to zresztą jedyny pupil wymieniony w kawałku z imienia. Pojawia się też owczarek podhalański, który w związku z tym, że należy do jednej z nielicznych, typowo polskich ras psów, został dumnie nazwany jako Polska. Raper uwielbia ją rozpieszczać lepszym jedzeniem, dlatego nawija: „Polska kocha, kiedy rzucam mięso”. Artysta rapuje jeszcze o innych czworonogach, co słychać w wersie: „Nawet nie ogarnąłeś tu, że spowiadasz się psom”. Chodzi bowiem o psy terapeutyczne, którym osoby z problemami aż chcą się wygadać. Najpopularniejszymi rasami spełniającymi funkcję takich przyjaciół są bernardyny i owczarki australijskie, więc niewykluczone, że Kaz posiada któreś z nich.

„Co ty mogłeś słyszeć w mieście, kocie” to krótka ciekawostka dla miłośników właśnie tych domowych zwierzaków. Nie wszyscy wiedzą bowiem, że koty mają dalece bardziej rozwinięty słuch od ludzi. Raper retorycznie zastanawia się więc nad tym, jak dużo więcej te futrzaki potrafią usłyszeć w gwarnym mieście od niego. „Więcej na papugę, niż zarobiłeś w rok” to jednocześnie flex, ale również dobra rada dla wszystkich, którzy zastanawiają się nad hodowlą papug. To wcale nie jest tania sprawa, ponieważ te ptaki muszą być odpowiednio karmione, a ich klatki wystarczająco duże, by mogły jakkolwiek rozprostować w nich skrzydła. Jeśli dodatkowo mówimy o większych papugach, najlepiej byłoby przeznaczyć dla nich oddzielne pomieszczenie. Poza tym, niektóre gatunki, jak chociażby kakadu, potrafią kosztować niemalże 10 tysięcy złotych. Nie możemy więc dziwić się, że suma tych wszystkich kosztów równa się rocznej pensji niektórych ludzi.

P.S. Po przeczytaniu tekstu należy skonsultować się z własnym humorem i dystansem, gdyż tekst nie ma na celu zdyskredytowania niczyjej wizji lub twórczości.

fot. kadr z klipu „Kaz Bałagane/APmg – Paparazzi (Official Video)”, YouTube.com/Narkopop

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Czy odważysz się wkroczyć w czeluść? Czeluść Festiwal 2020

Pamiętam Czeluść Festiwal, na którym miałam okazję być. Ciężkie, gęste powietrze wypełniało klub Zet Pe Te, ale nikomu to wówczas nie przeszkadzało. Unosiliśmy się nad rozedrganą podłogą i chłonęliśmy muzykę wszystkimi komórkami naszych ciał. Pulsowaliśmy w rytmie bassu, nogi same wpadały w hipnotyczny trans. My  b y l i ś m y  muzyką. Myślę, że każdy, kto choć raz doświadczył energii Czelki –  bezbłędnego festiwalu muzycznego – wie, o czym mówię.

Impreza ta jest prawdziwym, artystycznym kalejdoskopem – pełnym nie tylko różnorodnych artystów, ale i niesamowicie inspirującej publiczności. To miejsce, gdzie skupiają się indywidualności z całej Polski, by wspólnie celebrować muzyczne przedsięwzięcie. Jakie? Myślę, że każdy miłośnik Czeluści powie to samo, co ja – mroczne, nieco psychodeliczne, po prostu – piękne.

Na scenach festiwalu do tej pory wystąpiło wielu raperów, zarówno tych z podziemia, jak i mainstreamu. Nie zabrakło również hipnotycznych, energetyzujących beatów od producentów. Impreza jest szansą na posłuchanie swoich faworytów, ale i odkrycie nowych perełek. Zresztą… Pierwsza z czterech pul artystów została już podana.

Na liście pojawiły się postaci takie jak Kukon, Yzomandias, Intruz, Kobik, czy Alcomindz. Czy spotkamy kogoś z mainstreamu? Festiwal gościł już bowiem m. in. Żabsona i Janka Rapowanie. Póki co – nie wiemy tego. Wyczekujmy więc nowych informacji dotyczących line-up’u. Jeśli chodzi o producentów – wiemy już, że muzyczną ucztę zapewnią nam Ka-meal, Kamska, Aetherboy1 oraz Jutro x Linda.

To właśnie zetknięcie różnych światów jest w Czeluści najpiękniejsze. Festiwal zaspokoi gusta słuchaczy nowej fali hip hopu, ale nie zapomni o zwolennikach elektroniki i wave’owej energii. Ja, z utęsknieniem, wyczekuję demonicznych beatów w stylu Kosy, Skelera i FORXST. Z pewnością utożsamią się ze mną fani Da Vosk Docty, o którym pisaliśmy TUTAJ. Zresztą – Szczepanik dostarczył nam już niesamowitych wrażeń pod szyldem festiwalu.  

Tym razem, z powodu pandemii, organizatorzy zmienili datę imprezy – na 28 i 29 sierpnia. Czekamy na to piękne wydarzenie. Oczekujemy chorych bitów i hektolitrów potu wylanego pod scenami. Niech pochłonie nas muzyka. Serdecznie polecamy Czelkę!

fot. źródło własne

Zostaw komentarz