Hip Hop,News

Czy Kanye chciał zostać prezydentem dzięki oszustwu? Raper może mieć poważne kłopoty

Michał Fitz -
Kanye West
Kanye West
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Czy Kanye chciał zostać prezydentem dzięki oszustwu? Raper może mieć poważne kłopoty

Kanye West jest człowiekiem tak ekstrawaganckim i nieprzewidywalnym, że jego kandydatura rezydencka nie wzbudziła w nikim większych emocji, co najwyżej spotkała się z reakcją typu: „O, tego jeszcze nie robił.” Okazuje się jednak, że ten projekt mógł go znacząco przerosnąć i niewykluczone, że przysporzy mu kłopotów prawnych.

Jakiś czas temu pisałem o problemach psychicznych i mentalnych, które u Kanyego już występują, a które przez wyścig o prezydenturę mogą się jeszcze pogłębić. Kwestie emocjonalne nie są jednak jedynymi, które mogą przerosnąć artystę, bo jak się okazuje, pojawiły się tez poważne nieścisłości prawne związane z dopisaniem go do listy kandydatów. Okazało się bowiem, że podpisy obywateli, które zostały zebrane, by West mógł kandydować, zostały sfałszowane. Wyszło to na jaw, gdy ich poprawność zbadał jeden z prawników ze stanu New Jersey. Kanye musiał więc wycofać się z kampanii w tamtym rejonie. Mało tego, to samo stało się też w jego rodzinnym Illinois, gdzie wykryto prawie 2000 sfałszowanych podpisów.

To, że Kanye nie zostanie dopuszczony do głosowania jako kandydat w tamtych stanach to pół biedy. Prawdziwym problemem jest fakt, że fałszowanie podpisów w takich celach to już przestępstwo i amerykańscy eksperci polityczni donoszą, że Westowi grozi z tego powodu proces. W pozostałych stanach, w których zgłosił się West, bo w nie wszystkich zdążył, zebrane pod jego kandydaturą podpisy również mają być weryfikowane.

W USA już pojawiła się teoria, że kandydatura Kanye nie jest jego kolejną ekstrawagancką decyzją, gdyż miał on zostać podobno użyty w roli politycznej marionetki. Słychać bowiem głosy, według których wprowadzenie Westa do wyborów ma na celu zabranie głosów bezpośredniemu rywali Donalda Trumpa, Joe Bidenowi, dzięki czemu znany w Polsce głównie z roli w „Kevinie” miliarder miałby łatwiej osiągnąć swoją reelekcję. Zwolennicy tej teorii tłumaczą ją faktem, że Kanye przecież w poprzednich wyborach jawnie poparł kandydaturę Trumpa. Mam jednak nadzieję, że cała sprawa to naprawdę kolejny niezwykle ambitny projekt Kanye, który tym razem zwyczajnie go przerósł, a nie wielka, polityczna machloja. Nie od tego są przecież muzycy i artyści.

fot. Fot. Sipa USA/Sipa USA/East News

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Kuba Knap został… rolnikiem! Jakie będą z tego plony?

Kuby Knapa przedstawiać raczej nikomu nie trzeba. Znany jest z wielu featów z czołowymi raperami i oczywiście swoich kawałków, które do dziś goszczą na głośnikach wielu. Co teraz porabia Knap? Jest rolnikiem – rapującym rolnikiem!

Kuba Knap kojarzony jest głównie z Alkopoligamią, labelem, dzięki któremu dotarł do większej publiczności i wydał wiele dobrze znanych numerów. Poza solową karierą Knap znany jest z wielu featów. Nagrał m.in. numery z Quebonafide, Kubanem, VNMem, Proceente czy Ero.

Z rapera w rolnika

Raper pokazał życie na wsi chociażby na swoim #hot16challenge2, ale teraz został już rolnikiem z krwi i kości. W minidokumencie, który znajduje się na kanale „DrugaStronaUlicyTV”, Knap opowiada, jak zmieniło się jego życie po przeprowadzce na wieś. Tam została mu powierzona ziemia, którą się zajmuje i jak sam mówi, sprawia mu to nie tylko przyjemność, ale czuje się tam bardzo dobrze.

Rapowe plony

Kuba Knap w samym 2020 roku zdążył już wydać dwa albumy. Jak widać, życie na wsi przynosi obfite zbiory, ponieważ Knap nie przestaje tworzyć i stale nagrywa nowe numery. Jednak zauważyć można pewną zależność – raper nie dąży do tego, by osiągnąć ogromną sławę czy zarobić górę pieniędzy. Widać, że w tym przypadku muzyka to dla niego coś więcej; oddawanie siebie, wyrażanie swoich emocji, uczuć, opisywanie życia i przeżyć. W tekstach Knapa podoba mi się szczerość i to, w jaki sposób przekazuje swoje przemyślenia dotyczące życia. W najnowszym numerze, który powstał w ramach akcji „Bitwa Warszawska 2.0” Kuba Knap pokazuje nieco bardziej swoje wiejskie życie, ale też pogląd na wydarzenia z 1920 roku.

„Bitwa Warszawska 2.0 to hip-hopowa inicjatywa uczczenia 100. rocznicy jednego z najważniejszych, wspólnotowych wydarzeń w nowożytnej historii Polski. W projekcie wzięli udział: JWP/BC, Kuba Knap oraz Zipera, producentem wszystkich trzech utworów jest Magiera. Do każdego z nich został zrealizowany tematyczny teledysk, będący twórczą interpretacją wydarzeń związanych z Bitwą Warszawską w odniesieniu do dzisiejszej rzeczywistości” – czytamy w opisie filmu.

Kuba Knap w mocno osobistym utworze „Dużo małych cudów” porusza w niecodzienny sposób temat 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej, pokazując jak ważna jest praca u podstaw na rzecz budowania wspólnoty. Patrząc w charakterystyczny dla siebie sposób na wydarzenia sprzed 100 lat, Kuba Knap zauważa w Polakach sąsiadów dając jednocześnie przykład, że każdy, nawet najmniejszy wysiłek włożony w pracę na rzecz wspólnego dobra, może stać się wielkim cudem.

Osobiście bardzo lubię stylówkę i rap Kuby Knapa. Zarówno tego z numeru „Zbyt dziabnięty”, jak i z nowych utworów. Bardzo chętnie sprawdzam też nowości od WCK, czyli ekipy, w której Knap jest stale obecny. Każdy numer ma w sobie jakąś wartość i podoba mi się obecne podejście do życia, w którym raper cały czas szuka siebie, swojego miejsca i przekazuje wartości z życia codziennego. Z niecierpliwością czekam na nowe kawałki!

fot. kadr z klipu „Kuba Knap – Dużo małych cudów (prod. Magiera) [Bitwa Warszawska 2.0]”, YouTube.com/DILL.TV

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Jedni z najbardziej perspektywicznych raperów w Polsce na wspólnym tracku. Jak wyszła im „Testarossa”?
https://www.instagram.com/p/CDuBSWnHn5B/

Patrząc na młode pokolenie polskich raperów, można odnieść wrażenie, że w nadchodzących latach zadowoleni powinni być wszyscy, bo takich, którzy dobrze prosperują jest sporo, a dodatkowo prezentują się jeszcze dosyć różnorodnie, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Trzech z nich postanowiło połączyć siły w kawałku pt. „Testarossa”. W teorii powinien być to murowany hit, a jak wyszło w praktyce?

Jak to lubią mówić piłkarscy eksperci, „na papierze” skład artystów do tego numeru wygląda bowiem bardzo imponująco. Wiatr, który przecież zdążył już pojawić się na kawałkach o wielomilionowych wyświetleniach, jak chociażby „Slow Mo” u Tymka, dobrał sobie dwóch, nie mniej popularnych kolegów. Be Vis ma przecież na swoim koncie Surfera, który w dwa lata nabił na YouTube już 28 milionów wyświetleń. To i tak nic, przy Sobelu Soblu, który w niecały rok na swojej „Imprezie” uciułał 37 milionów odsłon. Panowie umieją więc w bujające, zabawowe kawałki, a czy „Testarossa” to potwierdziła?

Tak, to potwierdziła na pewno, choć przede wszystkim dzięki bardzo klubowemu podkładowi Hubiego. Nie ma się co oszukiwać, że w przypadku takich imprezowych kawałków to właśnie bit ma najważniejsza rolę do spełnienia i jeśli robi robotę, to kawałek ma możliwość, by przysłowiowo „zażreć”. W tym wypadku tak jest, dlatego numer ma spore szanse, by do końca sierpnia pojawić się jeszcze na setkach domówek i kilkunastu klubach.

A co z tekstem? Ten z kolei nie powinien przeszkadzać bitowi i w refrenie mieć jakiś krótki chwytliwy frazes, który będzie można powtarzać. No i dokładnie to mamy, gdy Wiatr w charakterystycznym dla siebie tonie, pod koniec refrenu nawija, a w zasadzie to nawet mruczy: „mmmmm Testarossa”. Wiem, że to brzmi jak sarkazm i jawna szydera, ale naprawdę tym nie jest. Po prostu cel był taki, jak napisałem kilka zdań wyżej, a ten zabieg całkowicie go spełnia. Podobnie w klimat wpasowują się zresztą obydwaj goście. W ich zwrotkach nie znajdziemy jakichś filozoficznych wywodów czy ambitnych rozkmin, a proste wersy o zabawie, dupeczkach i używkach.

Wiadomo, takim kawałkiem panowie szacunku u weteranów sceny i świetnych tekściarzy sobie nie zaskarbią, ale nie o to w tym chodziło, bo tu miał być zrobiony track na melanż i dokładnie to się udało. Poza tym, artyści pokazywali już również, że potrafią nagrać ambitniejsze kawałki. O Soblu napisałem w tym kontekście nawet cały artykuł, a Wiatr udowodnił to chociażby przy okazji „Ikigai” nagranego z Kobikiem. Ich umiejętności, a tym bardziej przyszłości nie należy więc oceniać przez imprezowość „Testarossy”. Do niej po prostu trzeba się bawić.

fot. instagram.com/szymonsobel

Zostaw komentarz