Felieton,Hip Hop

Czy mamy prawo mówić o hip-hopie? Odpowiadamy na statement Offseta

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Czy mamy prawo mówić o hip-hopie? Odpowiadamy na statement Offseta

Jeśli nie jesteś częścią czarnej kultury, to nie masz prawa dyktować, co ma się dziać w świecie hip-hopu – taką opinię wyraził wczoraj na Twitterze Offset. Jak zwrócił uwagę, i co rzeczywiście powinno być powodem do dumy, zwłaszcza dla Afroamerykanów, to to, że hip-hop mimo swoich trudnych, bolesnych początków, dziś jest najbardziej popularną i wpływową kulturą na świecie. No właśnie, na świecie. Swoją drogą – pamiętacie, jak niedawno Kajetan zastanawiał się, czy my również możemy używać słowa „ni**a”?

Statement Offseta brzmi więc skrajnie i konserwatywnie, ale z drugiej strony wydaje się, że wiemy, co miał na myśli. Od razu przypominają się wypowiedzi Lorda Jamara, który przez lata przystawał przy tym, że Eminem nie powinien mieć takich samych praw, co czarnoskóra część środowiska. Warto jednak pamiętać, że sukces Marshalla mocno hip-hop spopularyzował, a gatunek ten swoje korzenie ma przecież na „nie-czarnej” Jamajce. W końcu jeden z jego prekursorów, Kool Herc, jako pierwszy zaczął toastingować, czyli niejako „wykrzykiwać” słowa pod zapętlane przez siebie nagrania reggae, podobnie jak robili to jamajscy artyści. Dopiero później muzyka ta zaczęła czerpać z funku, co wtedy również nie wszystkim się podobało. Przy tym należy dodać, że hip-hop ze złotej, najtisowej ery to także silnie związani z latynoską muzyką i kulturą, wywodzący się stamtąd na przykład Fat Joe czy Big Punisher. Albo mający żydowskie korzenie Alchemist.

I write to Alchemist ’cause others don’t inspire me/I got my people and they got my back entirely

Do Manhattanu przez Ciechanów

Myślę, że w tej dyskusji powinno się wziąć pod uwagę jeszcze przynajmniej dwie istotne kwestie. Pierwsza to ta dotycząca świadomości historycznej. Najlepiej byłoby, gdyby każdy, kto identyfikuje się ze społecznością hip-hopową, bez względu na kolor skóry i narodowość, znał jej genezę i rozumiał związane z nią zjawiska. Bo to mniej więcej tak, jak gdyby zupełnie ignorować dzieje własnego kraju – nawet jeśli nie dotyczą nas bezpośrednio, to obecna sytuacja polityczna, społeczna i kulturowa, jest jej konsekwencją.

A druga to… Chociaż hip-hop wywodzi się z Ameryki, to równolegle rozwijał się także w Europie. Jej mieszkańcy w różnych krajach mogli się na przykład poniekąd utożsamiać z gangsterskim wizerunkiem, powstałym, aby walczyć z opresjami. Ponadto już od początku lat 80. we Francji, Anglii, Niemczech czy Rosji pojawiały się pierwsze rapowe produkcje. W Polsce nieco później, bo muzyka ta była następstwem fascynacji (która pojawiła się właśnie w tym okresie) breakdancem i w ogóle samą amerykańską kulturą hip-hopową.

Kiedyś Mobb Deep i 2Pac, pierwsze Doggi od Snoopa/Dziś leci masa młodych, masa nowych, sporo słucham/Powiedz „To się wyklucza”

Dzisiaj hip-hop jest na tyle szerokim pojęciem oraz gatunkiem muzycznym (od którego pochodzi tak wiele różnych, odmiennych od siebie albo charakterystycznych dla danej społeczności stylów), że w niektórych przypadkach można byłoby zupełnie pewne nurty od niego oddzielać. Ta gatunkowa rama jest jednak często odgórnie narzucana i niezależna od tego, jaki wizerunek zamierza kreować artysta – jak choćby w przypadku działalności Bypass albo Mezo – przez sam rap, tu rozumiany jako rodzaj melorecytacji. To odebrane może zostać właśnie jako napaść na… pewne niepodważalne wartości, w momencie gdy wszelkie „odstępstwa od konwencji”, powinny być traktowane jako ich naturalna ewolucja. To samo mogłoby tyczyć się muzyki Offseta – w końcu od klasycznego, nowojorskiego brzmienia do mumble rapu również jest stosunkowo daleko.

Trochę A$AP Rocky, trochę ODB/Zwykły typek z ośki i japoński geek/Jestem typem z Polski, mam ja polski styl

Warto więc po prostu o tej historii pamiętać i czasem o niej przypominać. Nie stworzy się niczego dobrego czy przełomowego w danej dziedzinie, kiedy nie zna się jej podstawowych założeń. Nie postrzegajmy kultury hip-hopowej w sposób czarno-biały jednoznaczny, jest na to zbyt ciekawa i złożona. Śmieszne wydają się spory takie jak ten.

fot. kadr z klipu „Offset – Red Room (Official Video)”, youtube.com/Migos ATL

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Internet zwariował. Popek najbardziej szalonym raperem na świecie

Polski rap coraz bardziej ochoczo wchodzi na rynek międzynarodowy. Naszych artystów coraz częściej można usłyszeć na zagranicznych trackach, więc nie możemy dziwić się, że ich ksywy są rozpoznawalne także w innych krajach. Zastanawialiście się kiedyś, kto jest najbardziej znanym polskim raperem poza granicami naszego kraju? Quebo? A może Sokół? Czy jednak Żabson? Okazuje się, że żaden z nich, gdyż według amerykańskiego portalu "Noisey" jest to Popek. Mało tego, Polak zyskał chlubny tytuł najbardziej szalonego rapera na świecie.

Hip Hop,News
ASAP Rocky chciał zagrać dla kolegów ze szwedzkiego więzienia, ale nic z tego

Setki, jak nie tysiące, polskich fanów ASAP Rocky'ego było w zeszłym roku mocno wstrząśniętych informacją, że raper nie zagra na Openerze, gdyż nie wyjdzie do tego czasu ze szwedzkiego więzienia. Jak się później okazało, Flacko przesiedział w puszce cały miesiąc. Chyba nawiązał tam ciekawe znajomości, ponieważ wpadł na pomysł, by w tym samym więzieniu zagrać koncert.