Rap,Wyróżnione

Czy można mówić o polskim drillu? Przypominamy historię podgatunku na świecie i jego wpływy

Klementyna Szczuka -
drill
drill
Rap,Wyróżnione - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Czy można mówić o polskim drillu? Przypominamy historię podgatunku na świecie i jego wpływy

Kwestia polskiego drillu jest dość kontrowersyjna. Ostatnio mówi się o nim więcej za sprawą Alberto, warszawskiego rapera o angolskich korzeniach, promowanego przez Malika Montanę. Wypuścił on już dwa pierwsze kawałki, które spokojnie uznać można za przykład naszej rodzimej odmiany tego podgatunku. Czy słusznie?

Polski hip-hop trudno scharakteryzować jednoznacznie. Inspirujemy się Ameryką, scenami europejskimi, w tym coraz częściej Wielką Brytanią. O tym, czy mamy szansę na wykształcenie własnej drillowej sceny (choć raczej nie tak, jak choćby Australia) można dyskutować. Ale można też już teraz zaryzykować stwierdzenie, że wpływy brytyjskiego i nowojorskiego drillu będą u nas coraz bardziej widoczne. Dlaczego? Najpierw należy przypomnieć ich historię.

Chicago

To tu, na początku ubiegłej dekady, narodził się drill (w 2012 wyszedł najbardziej sztandarowy dla jego wczesnej odmiany projekt „Finally Rich”). Swoje korzenie ma dokładnie na niebezpiecznych ulicach South Side, gdzie czerpiąc z trapu wywodzącego się z południa, dzięki postaciom takim, jak Young Chop, Chief Keef, Lil Durk czy Lil Reese stał się bardziej melodyjnym i nieco wolniejszym, jeśli chodzi o tempo rodzajem gangsta rapu. Podstawą chicagowskiego drillu są bowiem automat perkusyjny Roland TR-808, hi-haty i obecność auto-tune’a, a do tego realistyczne, brutalne teksty traktujące o przemocy, kobietach i przestępstwach.

UK

Równolegle do Ameryki drill zaczął rozwijać się także w Wielkiej Brytanii, w południowym Londynie. Tam zaczerpnął on z kolei z innych, tamtejszych gatunków takich, jak grime, road rap (brytyjski gangsta rap) czy UK garage. Brytyjczycy w przeciwieństwie do Amerykanów nie korzystali z auto-tune’a, a ich produkcje charakteryzowały się mocniejszym basem i częściej niż w Stanach szybszym tempem. Za prekursorów uważani są przede wszystkim 67, których kawałek „Lets Lurk” (2016), podobnie jak wcześniej „I Don’t Like” Chief Keefa przebił się do mainstreamu, ale także choćby grupy Section Boyz czy Harlem Spartans. W kolejnych latach UK drill stawał się coraz bardziej popularny, a że teksty brytyjskich drillowców były jeszcze bardziej bezpośrednie i bezwzględne, zaczęły się nimi interesować władze – również ze względu na to, że mają namawiać do popełniania przestępstw. W związku z tym rozpoczęła się też walka z cenzurą, która obecnie jest już łagodniejsza, niż kilka lat temu.

I ostatecznie to właśnie UK drill na światowej scenie poradził sobie najlepiej. Po brytyjskie brzmienia zaczęli sięgać zresztą sami Amerykanie, aż w Nowym Jorku powstała kolejna decydująca dla tego podgatunku scena.

Nowy Jork

Nowojorski drill zyskał popularność dzięki zmarłemu niecały rok temu Pop Smoke’owi. Choć największy sukces osiągnęła jego pośmiertna płyta, tak naprawdę aby poczuć ten styl lepiej, należy sięgnąć po wydane przez niego za życia mixtape’y „Meet the Woo”. Jednak jeszcze zanim na dobre wybrzmiało przełomowe dla Popa „Welcome to the Party” (2019), mniej więcej od 2016 roku na ulicach Brooklynu zaczęli pojawiać się nowi, zainspirowani brzmieniem z Wysp, drillowcy m.in. 22Gz, Sheff G czy Fivio Foreign.

Polska

Na drillowych, podobnych do chicagowskich, podkładach właściwie jako pierwsi, bo już w 2012 nagrywali Alcomindz – grupa w ogóle była jednym z pierwszych aktów newschoolowego hip-hopu w Polsce – a do tego przypomnieć należy Hewrę i kawałek składu „ELCZAPOS” (2016) z reprezentantem Chicago, Lil Chief Dinerem. Następnie wraz z rozwojem podgatunku na świecie u Żabsona w pochodzącym z „Internaziomala” „Szrocie” udzielił się Monkey, członek 67, a chwilę później był też przecież Young Multi, który na swoim albumie z Fast Life Sharkym, „Trap After Death” (2019), przeciął się z również ze znanymi na brytyjskiej drillowej scenie Skegendo & AM („FCK FAME”). Nie można zapomnieć jeszcze o bitach Szamza, które trafiły na sam album Pop Smoke’a („Showin Off Pt. 2”), a do tego o hołdzie złożonym przez Taco Hemingwaya w tym roku zmarłemu raperowi („POL Smoke”) czy o niektórych, podobnych wycieczkach Kaza Bałagane. No i o Alberto, który jak do tej pory konsekwentnie trzyma się właśnie tej jednej stylówki. To oczywiście wciąż mało i biorąc pod uwagę polskie warunki, do hustlerki rodem z Brixton jest nam daleko. Nie zmienia to jednak faktu, że podobnych artystów z czasem wypłynąć może więcej.

fot. kadr z klipu „POP SMOKE – DIOR (OFFICIAL VIDEO)”, YouTube.com/POP SMOKE

Zostaw komentarz

Udostępnij
Rap
Kali kończy karierę? Raper opublikował bardzo emocjonalny wpis

Nadchodzący album krakowskiego rapera, „Hucpa”, ma ukazać się 11 grudnia tego roku. Okazuje się jednak, że będzie on ostatnim w karierze. O wszystkim Kali opowiedział w bardzo emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych.

Felieton,Hip Hop
Pomimo nadciśnienia forma w normie – Paluch „Nadciśnienie” [RECENZJA]
Paluch „Kaszel” ft. Dj Taek prod. Deemz & Lot808

Niewielu jest w Polsce raperów, którzy mają tak twardy fanbase i mocną pozycję, że są w stanie bez problemu wyprzedać preorder w nakładzie 13 tysięcy sztuk. Paluch do tego wąskiego grona wchodzi i to od kilku lat. Fani inwestują w jego muzykę, bo wiedzą, że Poznaniak sam w sobie jest marką i da im to, czego oczekują.