News

DaBaby nie mógł pojawić się na scenie, więc dał koncert przez internet

Michał Fitz -
News - - Dodane przez Michał Fitz

DaBaby nie mógł pojawić się na scenie, więc dał koncert przez internet

W życiu muzyka nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Czasem gdzieś na komputerze zniknie ścieżka do numeru, który miał być hitem, ktoś inny spóźni się z masteringiem, przez co premiera płyty się opóźni, a innym razem organizator koncertu nie zapewni dobrego sprzętu, by przeprowadzić występ. Z podobną trudnością zmagał się ostatnio DaBaby i choć wydawało się, że nie da się z niej wybrnąć, zrobił to.

Co się stało? 5 grudnia DaBaby miał zagrać koncert w swoim rodzinnym Charlotte. Z tego względu bardzo zależało mu na tym występie, ale sprawę bardzo skomplikowały linie lotnicze. Raper miał przylecieć do swojego miasta z Nowego Yorku, ale z przyczyn technicznych start samolotu bardzo się opóźnił. Nie było już szans, by artysta zdążył na występ, więc postanowił skontaktować się z organizatorami i naprędce wymyślił, że wystąpi przez FaceTime. Tak też zrobił, transmisję wyświetlono na wielkim ekranie na scenie. Muzyka została oczywiście puszczona z playbacku, ale DaBaby starał się nawijać z publiką i mimo wszystko ją podgrzewać.

DaBaby powinien być z siebie zadowolony, że i tak wybrnął z sytuacji, której przebieg nie zależał od niego, ale następnego ranka wciąż był mocno zawiedziony. Za pomocą Instagrama wystosował specjalne oświadczenie, w którym przeprasza fanów, że doszło do takiej sytuacji.

View this post on Instagram

Due to circumstances beyond my control I was unable to make it my show in my OWN. city last night🤦🏾‍♂️ Paid extra for a jet just to make sure this type of shit wouldn’t happen. Although Baby a firm believer in everything happening for a reason I can’t get over the fact that I let my fans(FAMILY) down by not being able to make it. Thanks to my fast moving team and a few solid supporters at @power98fm we figured out a way to broadcast me live on the jumbo screen at the concert on a FaceTime call. #BDBENT Super Star @stunna4vegas held it down and explained to the audience what was goin on. Soon as they heard my voice and saw my face on the screen over a FaceTime call the whole arena turnt up! I just witnessed myself rock a coliseum through a FaceTime call🔥 No matter how it come off anybody that know me personally can tell you I’m one of the most humble people you could meet, especially being in the position I’m in and why I went through to get here. But last night I was humbled even more. God gave me the opportunity to show my city I’m NOT perfect. While at the same time showing me that I don’t gotta be perfect at all for my city to love and support me🖤 For the lessons taught through these unfortunate circumstances I’m forever grateful 🙏🏾 This type of shit don’t happen where we from, they usually would’ve tore that bitch down. But instead y’all helped me write another page in the history book last night. Preciate y’all for understanding🙏🏾 From, Baby. #KeepYaTickets #FREEconcertOTW 👀 #CHARLOTTE 🖤 Moments captured by: @ricodidit & @igot20onmybeat .

A post shared by BABY JESUS (@dababy) on

Choć przypadek rapera jest skrajny, bo takie niefortunne zbiegi okoliczności zdarzają się jednak dosyć rzadko, to nie jest on jedynym, któremu zdarzyło się zdalnie występować przed publicznością. Mało tego, przecież takie wydarzenia miały miejsce w Polsce. Uznany w Stanach za najbardziej szalonego rapera na świecie Popek koncertował tak przecież z Gangiem Albanii, gdy z przyczyn prawnych nie mógł jeszcze wrócić do Polski. Bob One, nawijając gościnnie w „Starym Domu” Kaliego przestrzega z resztą przed falą takich występów. „Ci wmówili, że jest pięknie, z playbacku grają rapsy/ niedługo na koncercie sobie w telebim popatrzysz”. Oby jednak było ich jak najmniej i tylko ze względu na wyjątkowo nieprzychylne okoliczności.

fot. kadr z klipu „DaBaby – BOP on Broadway (Hip Hop Musical)”, YouTube.com/DaBaby

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Korona znowu zostaje w Warszawie – Kaz Bałagane „Polska Gotówkowa” [RECENZJA]

Ten, nieco sparafrazowany przeze mnie w tytule, wers pojawia się w „Prosciutto Crudo”, jednym z pierwszych kawałków kultowego już Narkopopu. Ten krążek był chwalony już na wszystkich płaszczyznach i zupełnie słusznie zbiera wszelkie gratulacje, dowodząc temu, że Kaz wcale nie nawinął tej linijki na wyrost. Przy okazji wydawania „Polski Gotówkowej” wielu zastanawiało się, czy Bedogie będzie w stanie powtórzyć sukces tamtego albumu i po raz kolejny zatrzymać koronę w swoich dłoniach. Bez zbędnego owijania w bawełnę, udało mu się to.

Hity jak Danza Kuduro

Na przestrzeni lat Kaz zdążył nas przyzwyczaić, że jego muzyka bangla na głośnikach aż miło, bo po prostu dobrze się jej słucha. Nowy album nie jest inny. „W warzywniaku” nawija zresztą „Polska Gotówkowa, hity jak Danza Kuduro” i nie sposób nie przyznać mu racji. Wszystkie kawałki bujają wzorowo, choć są zrobione na skrajnie różnych patentach. „Strzały” nawijane są na beacie, do którego pewnie chętnie zaśpiewał by Micheal Jackson, z kolei „Rap Najlepszej Marki” i „Nieaktualne Wersy” zarapowane są na typowych, oldschoolowych podkładach (ten pierwszy będąc też hołdem dla Chady). Mimo różnorodności wszystkie podkłady brzmią spójnie, bo połączone są solidnym basem, co tylko udowadnia nam, że porównanie do „Danza Kuduro” nie jest przesadą.

Chanson de Geste

„Chanson de Geste” to nie tylko ładnie i podniośle brzmiący tytuł piosenki. To maksyma, która wisi nad całą płytą. W tłumaczeniu na język polski to „pieśni o czynach” i nawiązuje do nurtu literackiego opowiadającego o bohaterskich czynach rycerzy. Bedogie oczywiście nie jeździ na białym koniu w lśniącej zbroi, ale podkreśla na albumie, że jego kawałki to pieśni o nieco innych, bardziej dopasowanych pod współczesne realia czynach. W bonusowym tracku „WIG20” Kazek otwarcie nawija „Jestem WIG20 – dobrze wiem, jak wszystko stoi”. Podobnych linijek jest na płycie oczywiście dużo więcej. „Topy wypadają i się toczą po podłodze/dlatego do roboty już nie chodzę” czy nie mniej wymowne „Zamieniłem pełną klatkę na tę salę pełną głów” to tylko kolejne przykłady wersów, które sprawiają, że nie sposób nie uwierzyć w autentyczność rapowanych przez Kaza słów.

Uważaj o czym marzysz

Słysząc linijki takie jak „Jestem zawodnikiem MDMA” czy „Ona się pyta czy groch, pyta, czy wąs/ mówię, że to i to” trudno oprzeć się wrażeniu, że Kaz promuje w swoich utworach zażywanie narkotyków. Nie da się temu w stu procentach zaprzeczyć, ale „Polska Gotówkowa” to przede wszystkim przestroga przed ich nierozważnym zażywaniem i handlowaniem nimi. Cały numer „Sny” na bardzo wyrazistych przykładach przedstawia nam, jak mogą kończyć się zabawy z dragami. Równie obrazowa jest trzecia zwrotka w „Strzałach”. Kaz dodatkowo wielokrotnie wspomina o tym, jakie zamieszanie w głowie wprowadza handel narkotykami. „Ciągle przepowiadam sobie, zdarzenia niemiłe”, „płata figle tu mózg mi” ,”badania na cito potrzebne, bo sagan świruje mi byku” – to tylko niektóre wersy pokazujące, do jakiej nerwicy mogą doprowadzić nie do końca legalne interesy.

Kiedy się otworzę, opowiem ci historię o sobie

Wbrew opinii wielu Kaz Bałagane to nie tylko ‚”śmieszne, bujające nutki o narkotykach”, co Bedogie udowadnia nam na tej płycie, wyjątkowo obnażając przed nami swoje uczucia i poznając nas z czułym Jacą. Kaz wyraźnie zaznacza, jak ważne jest dla niego dziecko, co wyraźnie widać po wersach takich jak: „Wiem[…] jak cieszy oddech dziecka, jak zasypia na rękach” lub jeszcze bardziej wymowne: „Córka zmiękczyła mi serce, ale nigdy nutkę”. Nie brakuje też mocnych wyznań w stronę matki: „Mamo proszę cię więcej już nie płacz, jak ta wierzba, kocha twój syn”. W tym samym utworze, dokładnie rzecz biorąc „Narkopop i BOR” rzuca też wymownym oświadczeniem: „Będę synem jak i ojcem do grobowej deski”. To i tak nie wszystko, czym dzieli się z nami Bedogie, bo przecież sporo czasu na płycie poświęca miłości do swojej wybranki. „Żołnierz” to przecież piękny lovesong, a wers „Kupię wszystko, w czym wyglądasz dobrze, czyli kupię wszystko” śmiało ma potencjał, by zdetronizować „Nie, robię Marcie budyń” Kękego w kategorii najbardziej quasi-romantycznego wersu w polskim rapie.

Piękny umysł jak Tesla

Nie ma się co oszukiwać, głównym czynnikiem, dzięki któremu tak uwielbiamy twórczość Kaza jest warstwa liryczna jego utworów. Wyrafinowane chamstwo, ordynarne żarty i nieszablonowe porównania zawsze charakteryzowały jego utwory i w przypadku tych z „Polski Gotówkowej” nie jest inaczej. Nie raz można się szczerze uśmiechnąć lub nawet roześmiać przy takich wersach jak: „Dwója to jedyny klocek, jaki żeś widział” albo „Wszedłem w czyjegoś pierda, wita północna galeria” czy chociażby „Słychać klekot kul tak jak ping pong”. Pod względem tekstów Kaz znów nie zawiódł, a powyższymi wersami sam udowadniam nam, że jego inna linijka, w której twierdzi, że ma „piękny umysł jak Tesla” absolutnie nie jest na wyrost.

fot. kadr z klipu „Kaz Bałagane/APmg – NARKOPOP I BOR (Feat. Szpaku, Paluch)”, YouTube.com/Narkopop

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Nick Cannon do Eminema: Wstań z wózka, naćpaj się czego chcesz

Zaledwie dwa dni temu pisaliśmy o tym, że Eminem znowu postanowił kogoś zdissować – tym razem gościnnie na płycie Fat Joe i Dre – EMINEM ZNOWU DISSUJE, A PRZY TYM JEST DOSTOJNY JAK NIGDY. Wydawać by się mogło, że Nick Cannon, były mąż Marii Carey, którą rzekomo łączył romans z Shadym, nie odpowie na linijki. Jeśli brać to w ramy stricte muzyczne, to faktycznie tego nie zrobił, ale puścił parę piłek w kierunku Eminema przy okazji audycji w radiostacji Power 106.

Zaczyna się od określenia Eminema nazwą „Cialis” – to lek na potencję. Dalej jest tylko milej, bo Nick sugeruje, żeby Shady wstał z wózka inwalidzkiego, wziął swój chodzik (przez niektórych popularnie nazywany balkonikiem), naćpał się, czego tam chce, i mogą to załatwić. Jednocześnie Cannon uważa, że nie ma na co odpowiadać, choć właśnie to robi. Fascynujący człowiek. Kiedy DJ puszcza fragment zwrotki Marshalla, Nick zaczyna parodiować go w sposób znany z kultowego już skeczu Chrisa D’Elii (z którym, nawiasem mówiąc, Eminem trzyma sztamę, co udowadniają wspólne zdjęcia, wypowiedzi, a najbardziej udział w klipie do kawałka „Homicide” Logica).

Oczywiście cała sytuacja sprzyja w tym momencie paradoksalnie Nickowi. Darmowa promocja i to przez konflikt z Eminemem? Zwłaszcza, że natura tego „beefu” jest bardzo szczególna – nikogo innego Shady nie dissował dlatego, że tej osobie udało się być w relacji z kimś, z kim on nie mógł. Zobaczymy, jak będzie rozwijać się ta właściwie niepotrzebna sytuacja, ale jeśli Eminem odpowie, albo zgodnie z namową Nicka, która widnieje w opisie filmu na Instagramie – postanowi się z nim zmierzyć w jego programie – doczekamy się kolejnych dziwacznych rozdziałów jednego z najbardziej kuriozalnych konfliktów w hip-hopie.

fot. kadr z wideo „Eminem x Sway – The Kamikaze Interview (Part 2)”, youtube.com/EminemMusic

Zostaw komentarz