Streetwear

Dad shoes: 5 par, które kupisz za mniej niż 300 zł

Łukasz Orawiec -
Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Dad shoes: 5 par, które kupisz za mniej niż 300 zł

Największy sneakersowy trend, święcący triumfy od 2017 roku, to nie tylko modele od domów mody. Oto pięć propozycji, które spokojnie złapiecie w budżecie do trzystu złotych.

Wzniesiony na wyżyny hype na masywne, inspirowane modelami z lat 90. i 00′ buty, chętnie noszone przez stereotypowych panów po 30-stce (stąd też nazwa ,,dad” shoes), wciąż nie opuszcza wybiegów i ulic. Rozpoczęty na dobre przez model Triple S od Balenciagi, na dobre zadomowił się już w ofercie wielkich domów mody, sieciówek i sportowych brandów. Estetyka, tkwiąca w na pierwszy rzut oka nieestetycznych sylwetkach, przyciąga klientów – i to już nie tylko tych śledzących nowinki świata mody i streetwearu. Dad shoes to dziś część mainstreamu.

Potrzebujecie czegoś, co nie ograbi waszego portfela? Proszę bardzo. Oto pięć modeli, które spokojnie powinny współgrać z oszczędniejszą kieszenią. Zaczynamy.

Skechers D’Lites

fot. Zalando

D’Lites to model, który przez długi czas był jedyną odpowiedzią na pytanie: ,,jakie tanie dad shoes kupić?”. Bez problemu wyrwiecie je za okolice 290 zł, np. tutaj.

Adidas Yung-96

fot. Adidas

Jeden z najchętniej wybieranych modeli w estetyce dad shoes od Adidasa. Dobra alternatywa dla sporo droższej kolaboracji z belgijskim projektantem, Rafem Simonsem – Ozweego. Retail 399 zł, choć często trafiają na promocje, także na oficjalnej stronie niemieckiej marki. Pod tym linkiem dostępne są za 279 zł.

Nike Air Monarch IV

fot. Nike

Niekwestionowany król dad shoes. Sylwetka, którą bez przerwy inspirują się inni projektanci i przy okazji od lat jeden z najczęściej kupowanych butów na świecie. Dostępny na oficjalnej stronie Nike za 229 zł, choć jeśli dobrze się rozejrzycie, dacie radę spokojnie zejść poniżej 200.

New Balance 624

fot. New Balance

Odpowiedź New Balance’a na klasyka od Nike, przedstawionego wyżej – model 624. Aktualnie za 199 zł w oficjalnej dystrybucji.

Nike Initiator

fot. Nike


Dad shoes z… Kauflanda? Dlaczego nie. Mało popularna sylwetka, choć – z uwagi na przyjemny, sportowy design – warta rozważenia. W zasadzie, nie ma nad czym się zastanawiać. Model Initiator możecie dorwać w niemieckiej sieci hipermarketów za… okolice 90-120 zł. Deal życia.


Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Blueface kolejną ofiarą nieuczciwych wydawców?

Jeśli ten świeżak z zachodniego wybrzeża jeszcze nią nie jest, to wkrótce może się stać. Skąd taki wniosek? Okazuje się, że Blueface nie do końca wie, kto właściwie jest jego wydawcą.

Sprawa wyszła na jaw podczas wywiadu, którego raper udzielił w Breakfast Club. Zapytany, gdzie ma podpisany kontrakt, odparł – Wiem tylko, że to Cash Money West i Wack 100, musicie zapytać o to innych zaangażowanych.

Jeden z prowadzących, Charlamagne, wyraźnie się zdziwił – Nie widziałeś swoich papierów? – zapytał. – Widziałem, Wack mi pokazał, ale wiem tylko o Cash Money West – przyznał szczerze Blueface.

Raper ma się o co martwić, bo już teraz jest rozchwytywany przez największych graczy – Drake’a, The Game’a, Ty Dolla Signa, czy Cardi B.

Cash Money

Wspomniany Wack 100 to CEO 5th Amendment Entertainment, Inc. (powiązanej m. in. z The Gamem). Okazuje się, że odpowiada również za zachodni oddział Cash Money, wytwórni Birdmana, która sama w sobie jest sublabelem Universal Records.

Mówiąc obrazowo – na wszystkim, co robi Blueface, zarabia kilka osób, ale w jego wypadku jest to szczególnie niepokojące. Za Cash Money od lat ciągnie się smród po sytuacji z albumem „The Carter V” Lil Wayne’a – oczywiście, poszło o pieniądze. Do sytuacji finansowej labelu nawiązuje również Drake w kawałku Star67.

Nihil novi

Sytuacja, w której wszystkie szare eminencje zarabiają więcej od artysty, nie jest nowością. Dzieje się tak od początku komercjalizowania hip-hopu. Np. Ice Cube porusza temat w „No Vaseline„, dissie na swoją grupę N.W.A. Bardziej obrazowo ten wątek pokazany jest w filmie „Straight Outta Compton”.

Nie wygląda na to, żeby sytuacja miała ulec poprawie. Pod koniec ubiegłego tygodnia Kanye West podjął czynności formalne przeciwko Roc-A-Fella Records i EMI w związku z nieodpłatnym publikowaniem jego tantiem.

Pisaliśmy już o tym, że np. Eminem nie dysponował katalogiem swoich płyt. Takich przypadków jest więcej, co oznacza o wiele mniejsze zarobki dla wykonawców.

Polacy, nie gęsi

W naszym kraju sprawa ma się bardzo podobnie. Wystarczy przytoczyć jedną nazwę i jedno nazwisko. Tak, chodzi o RRX, wytwórnię Krzysztofa Kozaka. Chociaż sam właściciel wielokrotnie pokazywał, że podpisywał z wykonawcami kontrakty, to część wychowanków labelu przez lata utrzymywała, że jest oszustem. W końcu sprawa skończyła się w sądzie, po tym, jak w filmie „Jesteś Bogiem”, traktującym o Paktofonice, postać inspirowana Kozakiem została przedstawiona w bardzo jednoznaczny sposób.

Mamy również kwestię wytwórni Pomaton, którą otwarcie porusza Włodi w kawałku „Tak miało być” Molesty: „Pomaton – ich kontrakt to/Dziesięć lat niewoli, wstyd, ponadto/Dałem się przewalić im de facto”.

To znane przykłady – pewnie wiele z zakulisowych historii nigdy nie wyjdzie na jaw. Pozostaje nam trzymać kciuki za roztropność raperów.

fot. kadr z klipu „Blueface – Thotiana Remix ft. YG (Dir. by @ColeBennett)”, youtube.com/Lyrical Lemonade

Zostaw komentarz

News
Beyoncé i Jay-Z zachęcają: ćwiczcie poniedziałki bez mięsa
Beyoncé i jej mąż Jay-Z

Najbardziej dochodowe małżeństwo w muzycznym biznesie – Beyoncé i Jay-Z, widząc jaką ma siłę na rynku rozrywki, postanowiło ją wykorzystać. Tym razem, by zmieniać styl życia i nawyki swoich fanów. Para z miliardami dolarów na koncie i dziesiątkami muzycznych wyróżnień, traktowana jako jedna z najpotężniejszych na świecie, chce zmieniać świat na lepsze i zachęca swoich fanów do… weganizmu.

Wczoraj artyści oficjalnie ogłosili projekt ”Greenprint”. To nowy konkurs, w którym można wygrać bilety na koncerty państwa Carters. Co trzeba zrobić? Niewiele. Wystarczy zdecydować się na dietę wegańską. Loterię opisała Beyoncé na swoim instagramowym profilu:

Dla tych, którzy na bieżąco śledzą poczynania Beyoncé  i Jaya konkurs nie jest zaskoczeniem. Para już od jakiegoś czasu aktywnie promuje dietę roślinną. O wpływie weganizmu na styl życia artyści opowiedzieli nawet w książce Marco Borgesa, noszącej zresztą ten sam tytuł, co właśnie ogłoszony konkurs. W ”The Greenprint”. Carterowie pisali: „Kiedyś myśleliśmy o zdrowiu jako o diecie – niektóre nam odpowiadały, niektóre nie. Kiedy spojrzeliśmy na zdrowie jak na prawdę, a nie na dietę, stało się dla nas misją dzielenie się tą prawdą i stylem życia z jak największą liczbą ludzi. Wszyscy ponosimy odpowiedzialność za nasze zdrowie i zdrowie naszej planety. Zróbmy to razem. Głośmy prawdę. Uczyńmy z tej misji ruch”.

Książka była tylko początkiem misji. Po deklaracjach przyszedł więc czas na działania. Tym, w co wierzą, artyści chcą zarazić fanów. Stąd projekt ”Greenprint”. Oczywiście, wszyscy słuchacze mają równe szanse w konkursie. Nie jest przesądzone, że wygrają go zadeklarowani, gorliwi weganie. Aby zakwalifikować się do udziału w grze o bilety, zawodnicy mogą ćwiczyć na przykład ”bezmięsne poniedziałki” lub zadeklarować, że będą jeść ”dwa posiłki na bazie roślin dziennie”.

Myślicie, że Beyoncé i Jayowi-Z uda się zmienić świat poprzez muzykę?

Fot. z klipu ”APES**T” [youtube]

Zostaw komentarz