Felieton,Hip Hop

Darmowy audiobook od DGE. Przekona do siebie młodych?

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Darmowy audiobook od DGE. Przekona do siebie młodych?

Lata edukacji już dawno za mną, ale dosyć dobrze pamiętam podstawówkę, gimnazjum, liceum i potem studia. O ile im dalej w las tym z przekonaniem do nauki jest lepiej (zwłaszcza na studiach, kiedy ma się możliwość poznawania faktycznie tego, co poznawać się chce), to początkowo jest różnie, a nawet, powiedziałbym, ciężko.

Głównym problemem był nie tyle materiał, który należało przyswoić, co powody by w ogóle się z nim zapoznawać (nie każdego ciekawi biologia, nie każdy lubi zapamiętywać daty z historii) i podejście nauczyciela. Zdarzają się tematy wybitnie nudne i belfer musi stać się najlepszym specjalistą od marketingu, żeby sprzedać nam taki bubel. Dość powiedzieć, że staje się nim wyjątkowo… rzadko.

Rap to nie zabawa już, to nauka

Pamiętam poruszenie, kiedy okazało się, że w podręczniku do języka polskiego jest tekst Eldo. Ja się nie załapałem, te zmiany zawsze przychodziły, kiedy ja już zmieniałem szczebel edukacji. To trochę jak z remontami szkół, do których chodziłem – nowe boisko zawsze cholera poniewczasie. W każdym razie kiedy polska oświata jorgnęła się, że hip-hop jest językiem jej podopiecznych, zaczęła ten hip-hop jakoś ugłaskiwać. Lepiej, gorzej, ale jednak coś tam się w tej kwestii ruszyło i bardzo git. Czemu nie. Teksty Nasa analizuje się na Harvardzie!

Ważne jest nie tylko dostrzeżenie w hip-hopie treści, które mocno wpływają na rozwój wielu młodych ludzi. Warto nieco odwrócić role i dać raperom narzędzia do wspomagania edukacji. O tym że DGE połączył siły z profesorem uniwersytetu Yale’a, Timothym Snyderem, pisałem TUTAJ. Najbardziej wartościowym owocem tej współpracy jest audiobook, który DGE nagrał. Przez dwie godziny raper przedkłada słuchaczowi esej Snydera “O tyranii. Dwadzieścia lekcji z XX wieku”.

To ważny tekst i być może dzięki tej inicjatywie sięgnie do niego wielu młodych słuchaczy, którzy nie zdają sobie nawet sprawy z zagadnień w nim poruszanych. Gural może nie wypadł jakoś rewelacyjnie w tej formie, bo czasami zdarza mu się dziwna intonacja albo łączenie słów (np. “Do Polaków” brzmi jak “Do Opolaków”), ale tekst jest zrozumiały a sens zachowany. Może chciałoby się, żeby DGE czytał bardziej gawędziarsko i mniej lektorsko, ale to dalej spore wydarzenie, i fajnie, że tak się złożyło.

Nic o nas bez nas

Swego czasu do różnych wydarzeń kulturalnych zaprzęgany był niejaki L.U.C., którego część z Was może w ogóle nie kojarzyć. Odpowiada m. in. za album “39/89 Zrozumieć Polskę”, który jest instrumentalnym hołdem dla tego okresu naszej historii. Raper rozkręcał też ogólnopolskie dyktando. Angażowanie ludzi, którzy mają realne dotarcie do młodych i niebezpośredni wpływ na ich działania, wydaje się być całkowicie sensownym pomysłem. Na szybko przychodzi mi do głowy nawet najprostsza akcja – krótki film, w którym raperzy podają swoich pięć ulubionych lektur (albo może jeden przedmiot?) i opowiadają jakąś anegdotę z czasów szkolnych, żeby nie waliło to wszystko pompatycznością na sto kilometrów. Sam dobrze wiem, ile książek przeczytałem dzięki Eldo, który wspominał o swoich ulubionych pisarzach w wywiadach (beat generation 4 life). Z kolei gdyby nie Słoń, pewnie nie wpadłbym na Junji Ito, który zrobił na mnie niesamowite wrażenie estetyką grozy.

W każdym razie, jeśli interesują Was tematy rządów totalitarnych, autorytarnych, kwestia globalizacji i tego jak wpłynęła na rozwój faszyzmu i komunizmu, to śmiało pobierajcie audiobooka od Gurala. Całość jest darmowa i znajdziecie ją pod TYM LINKIEM.

fot. kadr z klipu “donGURALesko – 20 feat. Timothy Snyder, THE RETURNERS | LATAJĄCE RYBY”, youtube.com/donGURALesko

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton
Netflix edukuje pod przykrywką sprzedaży narkotyków

Chwytliwy tytuł i 6 odcinków trwających niecałe 30 minut. Brzmi jak idealny serial, który można obejrzeć jednym okiem – prasując, rozciągając się po bieganiu czy robiąc inne codzienne czynności. „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)” okazało się być dobrym wyborem na weekend.

Serial traktuje o losach nastolatka Moritza, jego rodziny i przyjaciół. Już w pierwszych sekundach zaczął przypominać mi popularne „Trzynaście powodów”, ponieważ w ogromnej mierze skupia się na roli technologii w codziennym życiu młodzieży. Serial głównie traktuje jednak o bardziej nośnej i popularnej kwestii, czyli sprzedaży i – co ważne – konsumpcji narkotyków.

Prędko przekonałem się, że miałem nosa co do podobieństw z inną hitową produkcją Netflixa. Od pierwszego odcinka wkrada nam się edukacja, w jednej ze scen nagle zmienia się scenografia i nauczycielka WF zaczyna opowiadać o działaniu MDMA (Ecstasy).

Niech to Was jednak nie odstrasza. To normalny, momentami mocno komediowy serial i w dodatku obostrzony informacją 16+. W końcu chodzi o sprzedaż dragów w wykonaniu min. Moritza…

A jeżeli jeszcze dołożymy do tego, że ojciec głównego bohatera jest policjantem, jego matka odeszła, szukając lepszego życia u boku bogatego mężczyzny, dziewczyna świeżo z nim zerwała, a najlepszy przyjaciel jest śmiertelnie chory. to zaczyna robić się poważnie.

Producenci na szczęście nie silili się na podniosłe (i dobrze!) pokazywanie skutków działania narkotyków. Celem jest edukacja na temat ich działania, ale w trakcie pada kilka bezpośrednich i bardziej zawoalowanych argumentów, że nie warto brać się za kolorowe pigułki.

Drugą ważną kwestią, bo w końcu mówimy o niestandardowej formie handlu narkotykami, jest internet. Duża część serialu skupia się na roli i funkcjonowaniu w darknecie, pojawia się również sporo informacji w temacie sieciowej anonimowości oraz działania kanałów social media.

To dobre, lekkie i szybkie kino. Takie, podczas którego trwania nawet 16-latek nie znudzi się i nie sięgnie po telefon sprawdzić co nowego pojawiło się na Instagramie. To na pewno zwiększa szansę, że może jeszcze wyciągnie coś wartościowego z tej produkcji. Dla mnie, prawie dwa razy starszego odbiorcy, był to fajny przerywnik pomiędzy wielosezonowymi produkcjami, który oglądnąłem z ciekawości  ciekawy ze względu na socjologiczne obserwacje.

Fot. Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko) | Zwiastun | Netflix / YouTube

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Czekasz na zwrotkę ulubionego rapera? Ten generator umili ci życie

Znudzeni czekaniem na nowy numer ulubionego rapera? Dzięki tej stronie możecie chociaż trochę polepszyć swoją sytuację i wygenerować tekst, który mógłby napisać Wasz faworyt. Wyniki mogą zaskakiwać, ale setki użytkowników nie kłamią – coś jest na rzeczy.

Strona lyrics.rip korzysta z bazy rapgenius, co wydaje się oczywistym wyborem. Algorytm buduje słowniki raperów na podstawie ich dwudziestu najpopularniejszych kawałków. Oczywiście wychodzi z tego w dużej mierze bełkot, ale użytkownicy chwalą przypadkowość, bo jak to z przypadkowością w takich sytuacjach bywa – jest zabawna, a raz na jakiś czas “uda” się skompilować jakiś naprawdę mocny i sensowny wers. Zabawa w układanie nowych kawałków już się rozpoczęła. Wystarczy prześledzić wątek poświęcony stronce na reddicie.

Jak wyjaśnia jeden z autorów, Samarth Jajoo:

Kocham hip-hop, bawiłem się wczoraj z tzw. łańcuchami Markova. Starałem się wygenerować fake’owe teksty dla wykonawców, opierając się na dwudziestu kawałkach. Oszalałem, kiedy zobaczyłem, jaki jest efekt.

Lyrics.rip powstało dla zabawy, ale twórca tego kompilatora (to określenie pasuje chyba lepiej niż “generator”), obiecuje wspierać projekt. To z pewnością się przyda, bo w tym momencie występują dosyć duże kłopoty z serwerem.

To co, tylko czekać aż jakiś polski koder ogarnie krajową wersję (zwłaszcza, że Samarth udostępnił kod strony). Płacę złotem Ile ja bym dał za kompilator tekstów Bałagana. Swoją drogą – wiecie, który polski raper ma najbogatszy słownik? Sprawdziliśmy to dla Was – uderzajcie pod ten LINK.

fot. lyrics.rip

Zostaw komentarz