Felieton,Hip Hop

Dawid Podsiadło propsuje Bedoesa. Nachodzi era międzynarodowych karier

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Dawid Podsiadło propsuje Bedoesa. Nachodzi era międzynarodowych karier

W czasach, kiedy karierę na pełnych obrotach rozkręcają ludzie poniżej 20 lat, możemy spodziewać się, że już bardzo niedługo “nasi” będą znani na skalę międzynarodową. Dla nich po prostu nie ma sufitu. I, choć wydaje się to czasami równie nieprawdopodobne, co wystrzelenie rakiety w kosmos, to w najbliższych latach będziemy mieć okienko transferowe na świat, co zapowiada co najmniej parę jaskółek. Ale od początku.

W rozmowie z Piotrem Kędzierskim w ramach cyklu OnetRano, Dawid Podsiadło spropsował Bedoesa, a na pytanie – co dalej po wyprzedanym stadionie z Taco Hemingwayem – odpowiedział, że dla niego właściwie sufit nie istnieje i nowe możliwości rozwoju wciąż się pojawiają, a on stara się z nich skrupulatnie korzystać. Przecież jest młody. I ta młodość jest w tym wszystkim kluczowa, bo o ile zgodzimy się, że Sokół, Taco czy Quebo, są na tym samym poziomie rozpoznawalności, to łatwo również zauważyć, że ten pierwszy doszedł do tego po wielu, wielu latach torowania w polskim biznesie muzycznym różnych dróg, a pozostała dwójka jest niejako tego torowania beneficjentami. Słowem – mieli jednak trochę łatwiej, choć też nie można im odbierać orderów. Samo z siebie nic w tym przemyśle nie przychodzi.

Do czego jednak zmierzam – część z Was być może pamięta, że Dawid Podsiadło szykował się kiedyś na podbój świata pod pseudonimem David Ross. Część wie, że Taco Hemingway sprawnie śmiga w języku angielskim, a ostatnimi czasy nawet pomieszkuje w Londynie. Wreszcie Bedoes coraz chętniej patrzy na siebie w kontekście tworzenia w nieco bardziej komunikatywnym języku. To pozwala sądzić, że w pewnym momencie karier panowie spojrzą poza polski rynek. Jest w tym też oczywiście łyżka dziegciu – pomysł z Davidem Rossem trzeba było odłożyć, bo nie wyszło do końca. Taco słał płyty do Childisha Gambino i Abla z The Weeknd i nie dostał odpowiedzi, a Bedoes może mieć wciąż jednak jeszcze zbyt małe możliwości finansowe na taki skok. Tylko że są to uwarunkowania, które każą mi pytać raczej “kiedy do tego dojdzie?” aniżeli “czy to możliwe?”.

Ma na to wpływ również model biznesowy tych z najwyższej półki. Mogą sobie pozwolić na trasę trwającą maksymalnie kwartał i resztę roku mają w pełni do swojej dyspozycji – finanse nie są kwestią, o którą muszą się martwić. O długowieczność artystyczną panów z topki raczej się nie martwię, choć czasami napawa mnie to przerażeniem, bo nie jestem przekonany, że im samym starczy pomysłów na długi dystans, ale być może ich nie doceniam. Tylko czekać aż Taco udzieli wywiadu na pokładzie samolotu. Myślicie, że to absurdalny pomysł? Powiedzcie to Jayowi Z, on udzielił wywiadu w helikopterze, kiedy miał 30 lat.

Polscy młodzi zdolni naprawdę nie mają granic, co pokazywał już poniekąd Quebonafide podczas prac nad Egzotyką. Zresztą dorobił się na niej featu z KRS-Onem, co z miejsca stało się jednym z najczęściej oglądanych klipów z raperem, który w USA, choć wciąż szanowany, jest jednak nieco odsunięty na boczny tor. Głośno było swego czasu o możliwości pojawienia się Rakima na płycie Peji – to oczywiście ciekawa sprawa, ale w sensie biznesowym nie tego spodziewam się w najbliższych latach. Widzę raczej współpracę z ludźmi w podobnym wieku o dużo poważniejszym obecnie statusie medialnym. Spodziewam się również większej liczby kooperacji na samym szczycie. Panowie się znają, lubią, mają pieniądze i chcą zdobywać świat. A to cechuje młode pokolenie również w innych krajach. Profesjonalizacja naszego hip-hopowego podwórka w ostatnich latach też może się do tego przyczynić, bo już na poziomie rozwiązań systemowych zbliżamy się do labeli z innych krajów i możemy rozmawiać z nimi na zupełnie innym poziomie – nie naszym, nie ich, na wspólnym poziomie. Dalej występuje pewna różnica w skali zarobków, o czym mówił chociażby Paluch, kiedy porównywał się z Rytmusem, ale ta sytuacja też ulega poprawie. Czy powinniśmy czekać na album Taco Hemingway/David Ross? Ja bym czekał.

fot. kadr z wideo “Małomiasteczkowy Kiosk”, youtube.com/Dawid Podsiadło

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Drake nagrywał hip-hopowe piosenki dla dzieci? Posłuchajcie sami – nas wbiło w fotel!

Wiedzieliście, że Drake w swojej dyskografii posiada także hip-hopowe przeboje dla dzieci? My też nie, ale na forum internetowym Kanye To The ktoś podzielił się swoim świeżo dokonanym odkryciem. I choć informacje nie są jeszcze potwierdzone, to nas wbiło w fotel, kiedy usłyszeliśmy te numery. Ale od początku.

The Superstarz Kids to grupa muzyczna, która w swojej dyskografii ma m.in. takie składanki jak “Boyz Rock!”, “School Dance Party Mix!”, “Sleepover Party Mix!” czy właśnie… “Hip-Hop Dance Mix!”. Na tej ostatniej znajdują się covery rapowych kawałków – oczywiście dostosowane dla najmłodszych – i wygląda na to, że Drizzy pojawia się tam aż trzy razy! A dokładnie w “Basketball” Bow Wow’a, pochodzącego z soundtracku filmu “Like Mike” (1:30), “It’s Like That” Run-DMC (8:00) i na debiutanckim singlu z “Food & Liquor”, czyli pierwszego albumu Lupe Fiasco – “Kick, Push” (39:50).

Oczywiście nie ma pewności, kiedy dokładnie piosenki te zostały nagrane, ani czy rzeczywiście jest to Drake. Wszystko jednak wskazuje na to, że kompilacja ukazała się w 2013 roku. Taka data widnieje zarówno w serwisach streamingowych, jak i na Amazonie.

Pomyślcie – Drake nawijał o tym, jak uwielbia koszykówkę albo opowiadał historię chłopca i jego miłości do jazdy na deskorolce na różnych etapach życia, w tym samym czasie, kiedy wydawał jeden ze swoich klasyków – “Nothing Was the Same”. What came out better? Oceńcie sami!

fot. kadr z klipu “Drake – In My Feelings”, youtube.com/Drake

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Sitek i Otsochodzi z trackiem reklamującym pizzę. Jak nie robić reklamy w rapie

Numery reklamujące pewne produkty nie są niczym nowym, ale w kulturze hip-hop przez długi czas były gnębione, ponieważ były jednoznaczne z ordynarnym “sprzedaniem się”. Ostatnimi czasy ta doktryna trochę złagodniała, co skrzętnie zaczęli wykorzystywać raperzy, produkując mnóstwo kawałków z najróżniejszymi brandami. Poruszaliśmy nawet ten temat w pierwszym odcinku Encyklopedii Popkultury. Najnowszym przykładem jest świeżutki numer Sitka i Otsochodzi pt. “Mam Chill”, wyprodukowany we współpracy z Pizza Hut.

Panowie stąpają w tym kawałku po bardzo cienkim lodzie. Dlaczego? Takie numery mogą zostać przyjęte dobrze przez środowisko tylko wtedy, gdy artyści nie tracą w nich swojego stylu i przede wszystkim nie reklamują produktu bezpośrednio i nachalnie w tekście. Właśnie dlatego bez większej krytyki przechodziły ostatnie numery Żabsona i White’a 2115 wydane we współpracy z Bacardi. “Twister” i “Traproom” w zasadzie nie nawiązują do trunku, może za wyjątkiem tego, że jego nazwa, w sposób niewymuszony, co warto zaznaczyć, raz przewija się w utworze. W teledyskach zaś logo marki jest widoczne, ale na tyle wtopione w klimat klipów, że nie kole w oczy.

W “Mam Chill” natomiast panowie trochę przesadzają. Przy czym obaj nawijają tak, jak nas do tego przyzwyczaili, to tematyka jest typowo reklamowa. Otsochodzi nawija – “dawaj sos, ciągle jestem głodny”. Wers może i ma drugie dno, ale w zestawieniu z kadrem pełnym opakowań pizzy trudno w ogóle o nim pomyśleć. W tle refrenu tego numeru regularnie przewija się nazwa “super supreme” i absolutnie nie jest to nawiązanie do designerskich ciuchów, a jednej z pizz, którą oferuje sponsor kawałka. W klipie jesteśmy też zalewani ilością włoskich placków, które nawet dla największego smakosza muszą się wydać nachalne.

Udowadniając obydwu artystom, jak zrobić dobry sponsorowany numer, moglibyśmy przytoczyć utwory Pezeta, które nagrywał chociażby we współpracy z Netflixem przy okazji promocji nowego sezonu Narcos. Nie zrobimy jednak tego, bo raptem kilkadziesiąt godzin temu wyszedł koronny przykład “złotego środka” między reklamą a autentyczną twórczością. Słoń wydał numer “Borderlands”, który promuje trzecią już grę z tej serii. Poznański raper zachowuje w piosence swój charakterystyczny sznyt, a przebitki z gry, które znajdują się w klipie oraz tematycznie ubrani tancerze jedynie uwydatniają współgrającą ze sobą całość. Tak to należy robić.

fot. kadr z klipu “Sitek feat. Otsochodzi – “Mam Chill” | Pizza Hut Records”, YouTube.com/SitekOfficial

Zostaw komentarz