Rap

„Diamentowy Las” vs „OIO”. Czy dwie najważniejsze premiery sprostały oczekiwaniom?

Filip Klarzyński -
Diamentowy Las OIO
Diamentowy Las OIO
Rap - - Dodane przez Filip Klarzyński

„Diamentowy Las” vs „OIO”. Czy dwie najważniejsze premiery sprostały oczekiwaniom?

Bez wątpienia “OIO” i “Diamentowy Las” to jedne z większych premier tego roku. Oki, Igi i Otsochodzi stworzyli kolejną supergrupę rapową w Polsce, a Białas i White zaskoczyli nas wspólnym albumem, którego nie spodziewał się nikt. Jak po pierwszych odsłuchach wypadają obie płyty? 

„Diamentowy Las”

Wczoraj pisaliśmy o tym, jak dużym zaskoczeniem była płyta tego duetu oraz informowaliśmy, że przy okazji tej premiery Białas i White zaangażowali się w pomoc polskim lasom. Nakład został praktycznie wyprzedany w 24 godziny. Czy było warto zamówić płytę dla samej muzyki?

Zacznijmy od tego, że album jest bardzo klimatyczny i spójny. Widać, że został stworzony z pomysłem. Motyw przewodni, czyli las przewija się w prawie każdym utworze, nie tylko w ich tytułach. Nie znajdziemy tutaj za dużo bangerów i na pewno nie każdemu spodoba się stylistyka, na jaką raperzy się zdecydowali. „Diamentowy Las” jest w końcu o wiele bardziej jesienny niż wakacyjny. Bardziej spokojny i stonowany.

Dużym zaskoczeniem dla fanów muzyki White’a 2115 będzie to, że jest to jego zdecydowanie najbardziej rapowy album w historii. Raper prawie na każdym tracku pokazuje, że nie jest tylko „tym chłopakiem od wakacyjnych hitów” jak „California”, a przy okazji rzuca ciekawymi wersami. Białas na „Diamentowym Lesie” czuje się za to jak ryba w wodzie. Obydwoje odnaleźli się świetnie na każdym kawałku.

„OIO”

Zacznijmy od tego, że single były zdecydowanie najmocniejszymi kawałkami z tej płyty. Każdy z nich zrobiony był w innym stylu i czuć było w nich zajawkę. Oki, Young Igi i Otsochodzi postarali się, żeby numery promujące zaprezentowały ich dużą umiejętność zabawy muzyką. Pozostałe tracki po prostu nie dorównują singlom.

“Nie chcę powielać ich błędów, kręci mnie trendsetting”

Powyższy cytat bardzo dobrze podsumowuje płytę jako całość. Jest ona świeża, a takie na polskiej, rapowej scenie nie ukazują się często. Mimo że każdy z trzech artystów podchodzi do muzyki na swój własny, unikalny sposób to, kiedy połączą swoje siły, wychodzi całkiem składny i solidny album. Nikt nie wychodzi gorzej lub lepiej, nie przejmuje numeru ani nie wybija się ponad resztę. Czuć równowagę pomiędzy chłopakami.

Podczas odsłuchu płyty OIO nie ma czasu na nudę. Każdy kawałek jest w inny nie tylko tematycznie, ale i brzmieniowo. Bardzo duże gratulacje dla @atutowego, bo to on odpowiada za większą część producencką. Stworzył niesamowity klimat.

Zostaw komentarz

Udostępnij
YouTube
AdBuster o mało nie zatruł się oparami, a teraz prawie się „wysadził”
AdBuster

W ostatnim czasie głośno zrobiło się o AdBusterze i jego "Zwariowanym Laboratorium". Wykonuje on w nim ciekawe, ale równie groźne dla człowieka doświadczenia, które czasem, nawet nie powinny mieć miejsca. Nie tak dawno mogliśmy zobaczyć, jak Marek Hoffman przeprowadzał niebezpieczny eksperyment. Przygotowywał bowiem żrący roztwór (tzw. piranie), nie mając na sobie żadnych środków ochrony osobistej. AdBuster natomiast w swoim najnowszym odcinku próbował zbudować czołg... Tak, tym razem to nie żart. Tutaj również nie brakuje niepokojących momentów.