Felieton

Disney oficjalnie wprowadza pierwszą biseksualną postać! Dlaczego wątki LGBT muszą pojawiać się w popkulturze?

Klementyna Szczuka -
disney lgbt
disney lgbt
Felieton - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Disney oficjalnie wprowadza pierwszą biseksualną postać! Dlaczego wątki LGBT muszą pojawiać się w popkulturze?

Bohatera należącego do społeczności LGBT po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć w maju tego roku, gdy na Disney+ premierę miał krótkometrażowy film Pixara, „Out”. Produkcja opowiada o coming oucie przed rodzicami wchodzącego w dorosłe życie Grega, który jest gejem. Teraz natomiast, w serialu „The Owl House” na Disney Channel, poznajemy historię biseksualnej nastolatki!

Zanim ktokolwiek pomyśli, że jest to niepotrzebny zabieg, tłumaczymy – jest bardzo potrzebny. Po pierwsze dlatego, aby dzieci poznawały różne wzorce, z którymi mogą się utożsamić i wiedziały, że nie istnieje żaden właściwy, któremu za wszelką cenę będą musiały się podporządkować. Po drugie, skoro jako ludzie różnimy się od siebie wyglądem, kolorem włosów, oczu i skóry, dlaczego tych wszystkich cech mielibyśmy nie uwzględniać na ekranie? Orientacja seksualna jest w końcu jedną z nich.

Luz Noceda, 14-letnia bohaterka „The Owl House”, ma dominikańskie korzenie. O tym, że wchodzi w bliską relację z drugą dziewczyną dowiadujemy się z dwóch ostatnich odcinków, „Enchanting Grom Fright” i „Wing It Like Witches”. Motyw LGBT szybko został wyłapany przez fanów, a twórczyni, Dana Terrace, kilka dni temu potwierdziła tę informację na Twitterze oraz opowiedziała o tym, że fabuła oparta jest na jej własnych doświadczeniach. Długo musiała jednak przekonywać przełożonych, aby poprowadzić ją w ten sposób.

Do tej pory podobne wątki były wplatane jedynie sporadycznie i podrzędnie. Cieszy więc fakt, że może wkrótce będzie to normą, a artykuły takie jak ten nie będą wzbudzać większego zainteresowania. Niestety w Polsce czeka nas jeszcze do tego długa droga zwłaszcza, że kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że nowy pełnometrażowy film Disneya, „Naprzód”, w naszym kraju, podobnie jak w Rosji, został… ocenzurowany. Ma bowiem pojawić się w nim policjantka-lesbijka, co wynika z jej krótkiej wypowiedzi, w której żali się na problemy wychowawcze ze swoją – w polskim tłumaczeniu – pasierbicą, a nie córką swojej dziewczyny… W krajach Bliskiego Wschodu produkcja w ogóle się nie pojawi.

Wracając jednak do „The Owl House” – w świetle ostatnich wydarzeń informacja o biseksualnej Luz Noceda choć trochę podnosi na duchu. Jeśli myślicie, że temat LGBT Was nie dotyczy, pewnie nie zdajecie sobie sprawy, z iloma nieheteronormatywnymi osobami spotykacie się na co dzień, i że są one również częścią środowiska hip-hopowego. Przy tej okazji przypominam także tekst, w którym wybrałam 6 kawałków wspierających nas w walce z nietolerancją.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Największy dżentelmen w polskim rapie. Oto 3 projekty Meek, Oh Why’a?, które musicie poznać!
Meek Oh Why

Meek, Oh Why? mówi o sobie, że wychowano go na dżentelmena i dlatego nie potrafi pisać kawałków o pieniądzach. Najbardziej „staroświecki” ze współczesnych raperów kończy dzisiaj 25 lat. Z tej okazji zapraszamy Was na subiektywny przegląd twórczości Mikołaja.

„Księżniczka i Buc”

W szeregach Asfaltu Meek, Oh Why? zadebiutował dokładnie pięć lat temu, w dniu swoich 20. urodzin. Wydał wtedy składającą się z czterech utworów epkę. „Księżniczka i Buc” to błyskotliwa satyra wymierzona imprezowym romansom: szybkim, lekkomyślnym i zazwyczaj rozczarowującym. Pierwszy album rapera pokazuje pewne tendencje, których możemy spodziewać się w jego późniejszej twórczości.

Te trendy utrzymują się w kolejnych albumach rapera. Wprawdzie „Miło było poznać” i „Rękopisy nie płoną” są trochę uszczypliwe, ale coraz częściej Meek jest w nich złośliwy wobec samego siebie. Zaczyna przyglądać się samemu sobie zwłaszcza w takich kawałkach, jak „Kim ja jestem” i „Jestem dźwiękiem i słowem”. A muzycznie Mikołaj rzeczywiście „jest dźwiękiem”.  Ukończył Akademię Muzyczną w Krakowie, jest trębaczem. I w warstwie muzycznej to słychać, żaden inny raper nie szaleje na trąbce tak, jak Meek.

„Płyta Rodzaju”

„Płyta Rodzaju” trochę ten świat opisuje („Ała Tołstoj”), a trochę sama go tworzy („Nieboskłonem”). Obserwacje i wnioski Mikołaja są trafne, zabawne i błyskotliwe, ale kiedy już zaczyna budować swój świat od podstaw, to szaleje i pozwala sobie na kreacjonizm na najwyższym poziomie. W końcu „Płyta Rodzaju”, jak biblijna Księga Rodzaju, ma stworzyć coś naprawdę wielkiego.

„Zachód”

„Zachód” to pierwszy album Mikołaja, który w mojej głowie nie brzmi jak upalne sierpniowe popołudnie. W zasadzie, brzmi zupełnie odwrotnie. Jak listopadowy wieczór w zatłoczonym tramwaju. Jest bardziej surowy wcześniejszych wydawnictw. Różni się od nich też tym, że jako pierwszy stawia na odważniejsze i bardziej nowoczesne brzmienia.

Na szczególną uwagę zasługuje teledysk do „Zachodu” w reżyserii Olgi Czyżykiewicz. To niezwykle trafiony mashup poważnych i emocjonalnych ujęć samego Mikołaja i otaczających go „milionów tanich spraw”, na które składają się te bardziej i te nieco mniej znane popkulturowe (i nie tylko) migawki.

fot. kadr z klipu „Meek, Oh Why? x Sarsa – Zachód – feat. Hyper Son”, YouTube.com/AsfaltRecords

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Belmondo powrócił… i nagrał numer o drzewach i grzybach z Kubą Knapem!

Belmondo to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii polskiego hip-hopu. Teraz pojawił się gościnnie w utworze „Drzewa i Grzyby”.

Numer pochodzi z debiutanckiej płyty zespołu The Gist i jest to trzeci singiel promujący album. Niedawno pisaliśmy, że Kuba Knap trochę się przebranżowił i został… rolnikiem. Swego czasu był jednym z lepiej zapowiadających się raperów swojego pokolenia. Większość raczej kojarzy jego stylówę, chociażby z numerów „Zbyt dziabnięty” czy ze zwrotki na kawałku „Żadnych zmartwień”. Teraz jego rap się delikatnie zmienił, ale wciąż potrafi robić to dobrze. I pokazał to w tym numerze. A jeśli chodzi o Belmondo, to nawinął tak jak do tego przyzwyczaił. Po pierwszym wersie można poznać, że to on. Jednak czy ta gościnka czymś szczególnym się wyróżnia? Raczej nie. Czy jest słaba? Też raczej nie. Jest po prostu poprawna. Numer sam w sobie jest luźny, taki do puszczenia w tle. Na pochwałę zasługuje za to podkład stworzony przez The Gist, który najbardziej z całości przypadł mi do gustu. Czy ten numer może zwiastować powrót Młodego G? Nie wiem, ale mam przeczucie, że w najbliższym czasie znów da o sobie znać słuchaczom.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz