Felieton,Hip Hop

Dlaczego Floral Bugs będzie kimś więcej, niż nam się wydawało?

Michał Fitz -
FLORAL BUGS - PRELUDIUM (PROD. 4MONEY)
FLORAL BUGS - PRELUDIUM (PROD. 4MONEY)
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Dlaczego Floral Bugs będzie kimś więcej, niż nam się wydawało?

Wydawało Wam się, że Floral Bugs będzie po prostu kolejnym protegowanym Słonia, nawijającym o podobnych rzeczach, przez co jego potencjał zostanie nieco zmarnowany, bo trafi do zbyt wąskiego grona? Mi też, ale całe szczęście sam raper zaczyna nas wyprowadzać z tego błędu.

O Bugsie zrobiło się względnie głośno, kiedy rok temu wypuścił kawałek pt. „Czemu Bugs”, który ma już 2,4 miliona wyświetleń w serwisie YouTube i jest najczęściej słuchaną piosenką w całym jego dorobku. Artysta przykuł uwagę bardzo charakterystycznym i oczywiście nieco zmodulowanym głosem oraz przede wszystkim strasznie zuchwałą braggą, która była przy tym dobrze nawinięta. Całość dopełnił bit, którego nie powstydziłby się Eminem za czasów Slima Shady’ego. Można było się zachwycić, a na pewno trzeba było docenić.

Ten kawałek znalazł się na jego debiutanckim albumie, „Brzydka Sztuka”, który jednak w znacznej większości był zdominowany przez numery horrorcore’owe, takie jak „Zerwikaptur”. Bugs wciąż imponował tam nawijką i punchami, ale forma i tematyka mogły już odstraszać, co tłumiło jego ewidentny potencjał.

Kiedy wydawało się, że Bugs pozostanie już tylko intrygującą ciekawostką, która czasem urozmaici scenę jakimś naprawdę popapranym kawałkiem lub osobliwą gościnką, artysta udowodnił, że nie to ma w planach. Na swoim kanale wypuścił banger „Mazda MX-5”, w którym wciąż słyszymy jego charakterystyczny głos i wyczuwamy jego zuchwałą charyzmę, ale już w innej formie. Mamy bowiem do czynienia z bujającym hitem o przystępnej tematyce, którego po prostu dobrze się słucha, a już na pewno w samochodzie. Efekt? Kawałek po dwóch tygodniach od premiery ma prawie 300 tysięcy wyświetleń. Większość numerów z „Brzydkiej Sztuki” nie dobiła nawet do 200 baniek, pomimo, że miały na to 8 miesięcy.

To był mocny cios, ale by faktycznie zaznaczyć swoją pozycję i zmienioną stylówkę, wypadałoby poprawić. No i poprawił. Bugs wczoraj opublikował „Preludium” na niezwykle szybkim i skocznym bicie, w którym przy okazji wyjaśnia swoją przemianę. Może tłumaczenie nowych brzmień pewnymi zachowaniami legendarnych raperów zza oceanu to już nieco oklepany, a nawet przestarzały temat, bo wojenka między truskulami a njuskulami już jakiś czas temu ucichła, ale Bugs miał własny powód, by go poruszyć. W końcu teraz będzie musiał borykać się z tymi, którzy już uwielbili go sobie jako drugiego Słonia i oczekiwali, a wręcz żądali, by takim pozostał na zawsze. Raper słusznie wyjaśnia ich na afrotrapowym, jakże odmiennym od poprzednich bicie, nawijając w refrenie: „Czemu Bugs mówisz progres, jak to dla mnie szary regres/Czemu Bugs i tak słychać cię znów na całe osiedle?”. Nie mniej przekonujące są wersy: „Bardziej komercyjne byłoby wydanie płyty/Gdzie horrorowa nawijka i boom bapowe bity/Bo dobrze wiem, że mamy popyt na to od publiki”.

Trudno nie zgodzić się z artystą. Ja nawet do tego przyklasnę decyzji. Odważne wyjście z mrocznej strefy komfortu może bardzo popłacić i na pewno pomoże w wykorzystaniu całego potencjału rapera, a zaczynam mieć przeczucie, że jest on jeszcze większy, niż faktycznie nam się wydawało.

fot. kadr z klipu „FLORAL BUGS – PRELUDIUM (PROD. 4MONEY)”, YouTube.com/FloralGang

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
„Bon Voyage” Otsochodzi w festiwalowym, rockowym wydaniu? Tego się nie spodziewaliśmy
Bon Voyage Albo Inaczej

Klasyk Otsochodzi doczekał się zaskakującej, funkowej interpretacji w ramach kolejnego projektu Albo Inaczej. Wykonaniem zajął się rockowy zespół Łąki Łan, co niekoniecznie może Wam się spodobać…

Klementyna

Kawałek w nowej wersji klimatem ma przywoływać festiwalową atmosferę Pol’N’Rock Festival. A to dzięki akcji Lech Music: Festiwale Inaczej, która ma na celu dostarczyć nam chociaż namiastkę nieodłącznych od wakacji największych imprez muzycznych. Jak mówi zespół:

„Bon Voyage to dobre hasło na moment, w którym czujemy, że już najwyższy czas kulturalnie wymiksować się z zatłoczonego miasta, z nudnej imprezy, z dala od telewizorów, podziałów, spalin, napiętej atmosfery…”

W oryginale Otso wykorzystuje tytułowy zwrot, by pokazać, że jest już na dalszym etapie w życiu i zostawia za sobą stare znajomości. Interpretacja ma jednak to do siebie, że może być swobodna, dlatego Łąki Łan mogli, a nawet musieli nieco zmienić tekst pod siebie, aby całość brzmiała… no, naturalnie. Mimo wszystko niektóre wersy zaśpiewane wydają się dość niezręczne, na przykład te o gibonach. Wiadomo, że inaczej będą brzmieć one z ust rapującego, wychillowanego Janka…

Michał

Bardzo lubię Otso i to we wszystkich prezentowanych przez niego wariacjach jego stylówki – od klasycznej, w której popełnił oryginalne „Bon Voyage”, przez nowoszkolnego, po tego bardziej alternatywnego. Mam też specjalną słabość do Łąki Łan, bo to jedna z moich odskoczni, kiedy potrzebuję odpoczynku od rapu. Swoją drogą to ekipa robiąca jedne z najlepszych, najbardziej energicznych i pozytywnych koncertów w Polsce. Czysto teoretycznie ich współpraca powinna więc być miodem na moje uszy i ambrozją dla duszy, ale niestety tak się nie stało. Paprodziad faktycznie średnio wypada nawijając słowa Janka, ale nie dlatego, że nie potrafi, a dlatego, że jest w tym średnio autentyczny, bo to w końcu tekst napisany przez wchodzącego w nowy etap życia młodzieńca. Całości nie broni też podkład muzyczny, który całkowicie odbiega od oryginalnego klimatu utworu i jest zbyt przekombinowany nawet jak na Łąki Łan, którzy przecież słyną z nieszablonowych brzmień. Z powodu wyżej wymienionych sentymentów naprawdę chciałem, żeby ten kawałek trafił wprost do mojego serduszka, ale niestety chybił. I to konkretnie.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
J. Cole dołączy do NBA? Raper może reprezentować jedną ze znanych drużyn!
j. cole NBA

J. Cole, jak wiadomo, jest wielkim fanem koszykówki oraz posiada do niej spore predyspozycje. Teraz ma szansę spełnić swoje marzenie, bo właśnie dostał możliwość, aby reprezentować Detroit Pistons!

Propozycja padła w poniedziałek 4 sierpnia po tym, jak Master P kilka dni wcześniej wyjawił TMZ, że raper trenuje, aby dołączyć do amerykańskiej ligi koszykarskiej. Drużyna opublikowała już nawet na Twitterze potencjalną koszulkę Cole’a, nawiązując przy tym do jego wersu z „Friends”. Kawałek ten pochodzi z jego ostatniego albumu, „KOD”, a owa linijka brzmi: „Blame it on trap music and the politicians/Or the fact that etery black boy wanna be Pippen/But they only got 12 slots on the Pistons”.

Przedtem Cole wystąpił także w najnowszej reklamie Pumy, w której widać, jak ćwiczy, a jej treść nawołuje do tego, aby gonić swoje marzenia, nawet jeśli wydają się nierealne. Raper w końcu trenował koszykówkę w liceum, ale porzucił sport dla edukacji i muzyki. Mimo tego granie w drużynie wciąż było jego marzeniem. Teraz, jeśli uda mu się je spełnić, będzie kolejnym raperem po Masterze P, który przeszedł z rapu do NBA. Założyciel The Limit Records zrobił to pod koniec lat 90.. Podpisał wtedy kontrakty z Toronto Raptors i Charlotte Hornets, więc wie, co robić i jest w stanie udzielić rad Cole’owi.

„To, co mu [J. Cole’owi – przyp. red.] powiedziałem… (…) Będziesz musiał być w stanie oddać każdy strzał, a jeśli nie trafisz, oni… Wiesz, w NBA nie trafiają za każdym razem, ale w nich wierzą” – powiedział Master P.

Logic rzucił rap, aby zostać streamerem… J. Cole zrobi to samo dla koszykówki? Życzymy mu powodzenia i mamy nadzieję, że uda mu się połączyć obydwie pasje!

fot. kadr z filmu „The DREAMER”, YouTube.com/J. Cole

Zostaw komentarz