Felieton,Hip Hop

Dlaczego potrzebujemy w Polsce takiego show, jakim jest „Colors”?

Michał Szyndler -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Szyndler

Dlaczego potrzebujemy w Polsce takiego show, jakim jest „Colors”?

„Colors” powstało w Berlinie, a jego założycielami są Philipp Starcke, Felix Glasmeyer i Jonas Weber. Pierwszy utwór na ich kanale YouTube został opublikowany dokładnie 19 lutego 2016 roku, a w momencie powstawania tego tekstu „Colors” śledzi niemal 5 milionów widzów. Założenie show jest proste. Do wykończonego na jeden kolor studia wchodzi artysta i występuje w nim przed samym sobą. Tylko tyle i aż tyle.

Tak prosty patent zdecydowanie wystarczył, aby „Colors” stało się ogólnoświatowym hitem. Dotychczas, poza całym mnóstwem nieodkrytych perełek, w ich studio gościły takie gwiazdy, jak m. in. Tommy Cash, Billie Eilish, Joji czy Skepta. Ten ostatni zasługuje na wyróżnienie choćby z tego względu, że jako jedyny zaszalał z tytułowymi kolorami, a stylistyka nagrania nawiązuje do ostatniego albumu rapera; „Ignorance Is Bliss”

Dlaczego potrzebujemy takiego show na naszym rynku?

Choć podstawowym założeniem „Colors” jest odnajdywanie nowych talentów i odpowiednie kierowanie ich losami tak, aby początkujący artyści mogli wypłynąć na szersze wody, nie jest to jedyny powód, dla którego potrzebujemy tego typu występów w Polsce. Chodzi raczej o tę część show, która mimo że z pozoru wcale na show nie wygląda, może być ciekawsza, niż najbardziej spektakularne widowiska. Ciężko nie uderzyć w patetyczne tony, ale występy artystów w tych, zdawałoby się, ascetycznych warunkach, mogą pozwolić odkryć wszystko na nowo i poznać prawdziwy kunszt – choć wypadałoby powiedzieć: skille – artysty. Wystarczy wskazać w tym miejscu osobliwy performance w wykonaniu Tommy’ego Casha.

Poza tego typu popisami byłoby to wspaniałe środowisko do tworzenia zupełnie innej relacji między artystami i fanami. Zwłaszcza, kiedy mielibyśmy do czynienia z tak subtelnymi i delikatnymi występami, jak choćby ten, który zaserwował nam Joji.

Koncert życzeń

Osobiście mógłbym wskazać wielu przedstawicieli polskiej sceny i to nie tylko hip-hopowej, których chętnie zobaczyłbym w takim wydaniu. Jako pierwszy przychodzi mi do głowy Oskar z PRO8l3M-u z „Flarami”. Tuż za nim Quebonafide wykonujący „Zorzę”, Mata ze „Schodkami”, Meek, Oh Why? z „Zachodem” i „Schafter” z „Push to Talk”, a spoza rapowego środowiska wskazałbym jeszcze Dawida Podsiadło śpiewającego „Co mówimy?” i Ralpha Kamińskiego wykonującego „Kosmiczne Energie”. A Wy?

fot. kadr z „TOMMY CASH – WINALOTO (LIVE) | A COLORS SHOW”, YouTube.com/COLORS

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
To na ich płyty w tym roku czekamy najbardziej!

2020 rok obfituje w wiele naprawdę dobrych premier. Były długo wyczekiwane powroty z rapowego urlopu jak ten Quebonafide i Białasa, ale także sporo legalnych debiutów. Weterani polskiego hip-hopu też nie próżnowali. Nadal są jednak raperzy, na których płytę słuchacze wciąż bardzo mocno czekają.

Kuban

Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych powrotów na polskiej scenie. Ostatni album Kubana został wydany w 2017 roku. Od tego czasu rapera z Opoczna jest jak na lekarstwo. Po płycie „Myślisz jeszcze?” na kanale Kuby pojawiły się tylko trzy nowe numery. Wiele się mówi, że to, kiedy jest to otrzymamy od niego płytę, jest kwestią najbliższych miesięcy. Nie mamy jednak jakiegokolwiek potwierdzenia tych plotek. Mam wielki niedosyt po jego #hot16challenge2. Moim zdaniem rzucił jedną z najlepszych zwrotek w tej edycji i zrobił to z takim stylem oraz luzem, że osobiście jeszcze bardziej czekam na jego długogrający materiał.

Guzior

Ostatnio Filipek trochę się wygadał na Instagramie, że Guzior wyda płytę jesienią tego roku. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że to prawda, bo rzesza fanów, która czeka na album Mateusza jest naprawdę spora. Od premiery „Evil_Things” minęły już ponad dwa lata. I podobnie jak Kuban, Guzior w tym czasie nie raczył słuchaczy nowymi numerami. Jednak raczej nie podlega wątpliwościom fakt, że naprawdę pracował podczas swojej nieobecności na scenie. Jestem przekonany, że gdy wróci, to w bardzo mocnym stylu i z konkretnym materiałem, bo przecież „Mateusz potrafisz”.

Zapowiedziane płyty

Nie tylko jednak Kuban i Guzior są w centrum zainteresowania słuchaczy. Na ten rok jest jeszcze zaplanowanych sporo gorących premier, o których wiadomo wiele więcej. Pierwsza z nich odbędzie się już 25 września. To właśnie wtedy Oki wypuszcza „77747 Mixtape”. Uczestnik 7. edycji Młodych Wilków uważany jest za czołowego rapera młodego pokolenia. I trudno się temu dziwić, bo jest charyzmatyczny, potrafi dobrze nawijać i ma interesujący styl rapowania. Oki na swoim albumie zgromadził imponującą listę gości, a ogłoszeni zostali już: Paluch, Żabson, Young Igi, Otsochodzi, Ero JWP, Gedz.

Wiele osób czeka także na album Słonia, którego premiera ma być w grudniu. Poznański raper od lat jest w czołówce polskiej sceny i szczerze mówiąc, to nie wiem czy kiedykolwiek zawiódł słuchaczy jakimś swoim albumem. Co ciekawe, „Czerwony Rum” będzie w 100% solowym materiałem, bez żadnych gościnnych zwrotek. Zdecydowanie będzie jeszcze czego słuchać, a rywalizacja o miano płyty roku będzie trwała do końca.

fot. kadr z klipu „Kuba #HOT16CHALLENGE2”, youtube.com/Kubano
kadr z klipu „OKI feat. GEDZ – SIRI (prod.Magiera), youtube.com/2020

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Będzie #hot16challenge3? Solar daje fanom nadzieję!
SOLAR #Hot16Challenge2

Na tegorocznej Gali Popkillerów, o której zresztą możecie u nas przeczytać nieco więcej, Solar otrzymał specjalną nagrodę za zorganizowanie #hot16challenge2. Puścił też oczko w stronę fanów, sugerując, że to wcale nie musiała być ostatnia edycja…

Po otrzymaniu nagrody Solara złapał na chwilę przeprowadzający wywiady Proceente, który zapytał się go o przemyślenia dotyczące organizacji drugiej edycji wyzwania, które przerodziło się w potężną akcję charytatywną. Biorąc pod uwagę rozmach i kilkukrotne przebicie kwoty, która była celem zbiórki, trudno było się do niej jakkolwiek przyczepić, ale cierpiącemu na chroniczny pracoholizm Solarowi udało się, gdyż stwierdził, że pewien niedosyt pozostawia fakt, że akcja nie odbiła się zbyt dużym echem za granicą, choć były na to szanse. Rzucił też, krótkim, co prawda i niezobowiązującym, ale wiele obiecującym i budzącym spore nadzieje, stwierdzeniem: „Do trzech razy sztuka”.

Nie można spodziewać się, że w takim razie Solar odpali trzecią edycję pojutrze. Nie miałoby to najmniejszego sensu. Musi raczej upłynąć sporo czasu, by zarówno artyści, jak i fani nabrali apetytu na trzecią część, zwłaszcza, że pod koniec drugiej wszyscy byli wyraźnie zmęczeni liczbą napływających zwrotek, które dodatkowo budziły kontrowersje w związku z tym, kto był ich autorem lub o czym nawijał. Dobrze byłoby, gdyby trzecia edycja również wiązała się ze szczytnym celem. Prędko więc jej nie usłyszymy, ale znając życie, za 5 lat wszyscy będą się o nią dopraszać.

Czy wobec tego da się ją jeszcze poprawić? Otóż tak i mam przeczucie, że poprawi się sama. Dwójka bardzo różniła się od jedynki pod względem profesjonalności, a wynikało to głównie z tego, że polski rap poszedł w tym czasie bardzo do przodu pod każdym względem. Solar i wszyscy, którzy przy akcji pomogli, mieli teraz dużo łatwiejszy dostęp do możliwości, dzięki którym udało im się osiągnąć cel. Przy jedynce, nawet jeśli pojawiłyby się takie plany, po prostu nie byłoby to możliwe. Jeśli rap dalej będzie tak prężnie ewoluował w Polsce, za kilka lat normą będzie rozpoznawalny, zagraniczny gość na płycie mainstreamowego artysty, więc dużo łatwiej będzie ich zaprosić. Bedoes prawdopodobnie nie będzie musiał się zastanawiać, czy 30 koła przeznaczyć na zbiórkę czy na promocję akcji na kanale o światowych zasięgach, a dużo większe zaplecze informatyczne nie będzie miało problemów ze skoordynowaniem akcji tak, by była dla fanów przejrzystsza, a co za tym idzie, dużo ciekawsza. Trzymamy za to kciuki!

fot. kadr z klipu „SOLAR #Hot16Challenge2”, YouTube.com/SBMLabel

Zostaw komentarz