Hip Hop,News

Dmuchane lale, drogie ciuchy i kąpiel w płynie do dezynfekcji w nowym hicie Mr. Polski

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Dmuchane lale, drogie ciuchy i kąpiel w płynie do dezynfekcji w nowym hicie Mr. Polski

Lato zbliża się wielkimi krokami, a to oznacza, że powoli możemy zacząć spodziewać się w muzyce kilku rzeczy. Taco Hemingway pewnie rzuci płytą znienacka, Blacha wypuści jakiś afrotrapowy lovesong, a Mr. Polska wraz z Malikiem Montaną przygotują klubowy banger. Na to ostatnie nie musimy już czekać, bo dziś swoją premierę miały „Banknoty”. To dokładnie to, czego mogliśmy się spodziewać, więc chyba nikt nie powinien być zawiedziony.

Po pierwsze, bicik buja. Mr. Polska zdążył nas już przyzwyczaić, że w jego twórczości to podstawa i nie inaczej jest tym razem. Tłusty podkład sprawia, że na parkiet nikogo nie będzie trzeba zapraszać, bo trudno wręcz do tego usiedzieć. Będzie to możliwe oczywiście dopiero wtedy, gdy ustąpi pandemia i jeśli będzie na tyle łaskawa, by zostawić nam trochę lata, nasze mięśnie dobrze zapamiętają już do tego czasu, jak mają się do tego numeru gibać.

Tekst nie jest tu priorytetem, a jedynie zabawnym dodatkiem i świetnie to zadanie spełnia. Mr. Polska rzuca oczywiście nazwami drogich, odzieżowych marek i różnymi określeniami w stosunku do pań, ale do tego nas już przyzwyczaił. Podobnie zresztą jak Malik, który oprócz tego jest w swojej nawijce niezwykle ironiczny. „To Holender i Ciapaty znów” – takie linijki dodają niewątpliwego uroku numerowi. Taki sam wpływ na kawałek ma także zwrotka holenderskiego rapera, Bizzeya, który nawija nie tylko po francusku i angielsku, ale również chwilkę po polsku. Gołym uchem słychać, że wszystkie te wersy to nie sztywna bragga, a po prostu dobra zabawa z dużym dystansem. I słusznie, bo nikt tu powagi ani przekazu nie potrzebuje.

Wisienką na torcie jest teledysk, który nie tylko utrzymany jest w ironicznym kontekście, ale również nawiązuje do obecnej sytuacji na świecie. Mr. Polska pławi się w dmuchanych lalach, kąpie w płynie do dezynfekcji i sprząta cały dom, ścierając zarazki grubymi banknotami. Tego klipu nie da się oglądać bez banana na twarzy. Panie Polska i Panie Malik, misję o kryptonimie „chwytliwy i bekowy banger na lato” można śmiało uznać za wykonaną.

fot. kadr z klipu „Mr. Polska, Malik Montana, Bizzey – Banknoty (prod. by La$$a) [official video]”, YouTube.com/Mr.Polska

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Filipek o bójce z Bedoesem: on mi sprzedał 2 kopy, ja mu sprzedałem 2 razy cios w twarz

Mateusz Kaniowski, na swoim kanale YouTube, przeprowadził „Wywiad o życiu” z Filipkiem. Nie zabrakło ciekawych wypowiedzi. Reprezentant QueQuality przyznał, że legendarna walka z Bapką była jednym z momentów przełomowych w jego rozpoznawalności. Wspomniał także o swojej pierwsze bitwie freestyle’owej i o tym, że całe wejście sobie przygotował, przeszedł preeliminacje i… powtórzył to samo w następnej walce. Dodał także jak wygląda naprawdę sytuacja z pisankami w wolnym stylu. Został poruszony temat potencjalnej walki z Sobotą, lecz zdecydowanie ciekawszy był fragment o bójce z Bedoesem. Pierwszy raz od pamiętnego beefu, Filipek powiedział jak to wyglądało.

„…on mi sprzedał 2 kopy, ja mu sprzedałem 2 razy cios w twarz.”

O początkach swojej kariery, jej przebiegu i wielu innych ciekawych tematach możecie posłuchać na kanale Mateusza Kaniowskiego. Swoją drogą, liczę, że tego typu wywiady będą kontynuowane również z innymi raperami.

fot. instagram/filipek1995

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Łobuz kocha najmocniej – DaBaby „Blame it on Baby” [Recenzja]

DaBaby wydał w zeszłym roku dwie wyśmienite płyty, które załatwiły mu miano debiutanta roku. Apetyt fanów na nowy materiał był więc gigantyczny i rósł w zasadzie z każdą kolejną aferą, którymi artysta raczył nas ostatnio częściej niż muzyką. Raper uderzył między innymi jedną ze swoich fanek czy przyparł do ściany pracownika hotelu. Te akcje wbrew pozorom tylko podnosiły mu poprzeczkę, bo wszyscy zastanawiali się, czy swoje wybryki będzie w stanie usprawiedliwić muzyką, czy może właśnie album potwierdzi wszelkie obawy i ostatecznie udowodni, że DaBaby ma już inne priorytety. Pierwszym argumentem rapera jest już przekorna nazwa wydawnictwa, a drugim, zdecydowanie mocniejszym jest jego zawartość. Zarzuty odparte. DaBaby może i ma nieco aferowicza, ale to przede wszystkim artysta pełną gębą.

Ain’t no stopping no ni**a like me

Powyższy wers jest powtarzany wielokrotnie w intro płyty, zupełnie niczym jakaś mantra. Bragga już wcześniej była niezwykle istotnym elementem twórczości rapera, ale w żadnym wypadku nie jest to sztuczna przewózka. Nie dość, że słychać to ze słów, które DaBaby nawija, to przede wszystkim czuć to w jego głosie. Z kompletną naturalnością mówi o tym, jak wozi ze sobą glocka („I keep it loaded when I ride ’cause I’m still a ni**a”), którego z resztą nie bał się użyć, gdy była taka potrzeba. W kawałku „Rockstar” opowiada sytuację sprzed półtora roku, kiedy to w ramach obrony własnej zastrzelił napastnika w Walmarcie. Oczywiście nawija też o tym, co zrobiłby twojej niuni. Nie są to jednak puste pogróżki rodem z miernej walki freestylowej, a bardziej rzeczywista relacja z ewentualnego miejsca zdarzenia. Te linijki sprawiają, że zastanawiasz się dwa razy, czy aby na pewno puścić swoją kobietę na jego koncert. Wtórują mu w tym nawet same Panie, co słychać w „Nasty” z gościnnym udziałem Ashanti i Megan Thee Stallion. Cały kawałek niezwykle obrazowo i przy pomocy mięsistych szczegółów opowiada o seksie, będąc ewidentną amerykańską odpowiedzią na „Niegrzeczną” Pezeta i WdoWy. Raperowi, jako prawdziwemu łobuzowi, nie obca jest też typowa hustlerka, która swego czasu była jedynym sposobem na życie. „I was six years old tryna sell a ni**a candy/ All i knew was how to get the money” – takie wersy są mocnym dowodem powyższej tezy, ale znajdą się nawet poważniejsze argumenty, jak chociażby: ” First time I ever robbed a plug, ni**a, I was still in school „.

I got feelings, I’m not hiding it

DaBaby jest bez wątpienia na zewnątrz twardy jak trzydniowa bułka z supermarketu, ale jest też dość czuły w środku, o czym świadczy nie tylko powyższy wers, ale też kilka innych, bardziej wymownych. „Sad Shit” jest kawałkiem pełnym tego typu linijek, a w jego refrenie artysta zwierza się, że wciąż tęskni za swoją poprzednią miłością („Now I’m gone and my heart’s empty„), co stawia uroczy kontrast do tych wszystkich tekstów uprzedmiotawiających kobiety, którymi rzuca w swoich innych kawałkach. DaBaby potrafił się więc zakochać w kobiecie, ale przede wszystkim swoje serce powierzył córce. W wyżej wspomnianym „Rockstar” tłumaczy, że w Walmarcie pociągnął za spust, bo chciał chronić swoje dziecko, które trzymał wtedy zresztą na rękach. Te brutalną historię kwituje żartobliwie: „My daughter a G, she saw me kill a ni**a in front of her, before the age of two„. W „Talk about it” nawija z kolei, że zabiera ją do studia, jak gdyby nigdy nie chciał się z nią rozstawać.

Drop the beat and watch me take it home

Ta łobuzersko-uczuciowa liryka opatrzona jest w niezwykle charakterystyczne dla artysty brzmienia. DaBaby dał się bowiem poznać po tym, że ujeżdża tłuste bity z potężnym bassem i właśnie takie są na nowym albumie chlebem powszednim. Nie oznacza to jednak, że raper nie pokusił się o pewne eksperymenty. W „Find My Way” melodię prowadzi niezwykle klimatyczna gitara. Podobnie użyta jest zresztą w „Rockstar”. Wcześniej wspomniane „Nasty” jest z kolei bardzo zmysłowe i brzmieniowo ma wiele wspólnego z przebojami R&B. Ciekawych zabiegów jest więcej, bo przecież podkład do „Lightskin sh!t” jest mocno futurystyczny i brzmi zupełnie, jakby został zabrany z „Eternal Atake” Lil Uzi Verta. Pod względem muzycznym „Blame it on Baby” jest więc kapitalną kompozycją, ponieważ daje fanom to, na co czekali, jednocześnie miło ich zaskakując.

fot. kadr z klipu „DaBaby – ROCKSTAR FT RODDY RICH [Audio]”, YouTube.com/DaBaby

Zostaw komentarz