Hip Hop,News

Drake godzi się ze swoimi wrogami? „Nie mam problemu z żadnym z tych gości”

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Drake godzi się ze swoimi wrogami? „Nie mam problemu z żadnym z tych gości”

W święta Bożego Narodzenia zwykło się przebaczać, ale Drake nie zamierza godzić się ze wszystkimi. Jego konflikt z Kanye Westem wciąż trwa i wydaje się, że nie ma na niego rozwiązania. Jak się okazuje, mimo, że Drizzy wciąż szanuje Ye, to nie zdecydowałby się na rozmowę z nim. Ale raper z Toronto właśnie wrzucił też do sieci kawałek, w którym nawija o swojej, niegdyś również nienajlepszej, relacji z The Weekndem.

To pierwszy nowy materiał od czasu, wydanego w wakacje, podwójnego singla, w którym nie zabrakło przytyków w stronę Westa. Teraz Drake pojawił się w nowym odcinku Rap Radar, gdzie powiedział, że nie ma problemu z Kanye, ale po prostu nie wierzy, aby ten był względem niego szczery – Ye choćby w wywiadzie przed premierą „Jesus Is King” mówił o tym, że próbował pogodzić się z Drizzy’m.

Myślę, że Kanye jest typem o podobnej antypatii do mnie, bez względu na to, co mówi w wywiadach (…) Jest coś, co w głębi mu przeszkadza (…) Nigdy, nigdy, nigdy nie odwrócę rzeczy, które o nim powiedziałem w pozytywnym świetle i nadal czuję to samo – mówi Drake.

Zapytany jednak o ewentualne spotkanie z nim i zażegnanie konfliktu, stwierdził:

Nie, nie bardzo, ponieważ to nie jest po mojej stronie. Nie mam problemu z żadnym z tych gości

Tymczasem w inspirowanym uk drillem „War”, do którego został zrealizowany zimowy teledysk, nawija m.in. o tym, że jeśli chodzi o Abla, to po prostu musieli naprawić między sobą parę rzeczy. Poza tym

And the boy that sound like he sang on Thriller/You know that’s been my nigga, yeah/We just had to fix things, family, 6 tings, we can’t split up

Wygląda więc na to, że magia świąt sprawiła, że Drake przynajmniej częściowo pogodził się ze swoimi wrogami. Cóż, na pozostałych może przyjdzie jeszcze czas w przyszłym roku, zwłaszcza, że jego nowy album powinien ukazać się całkiem niedługo.

fot. kadr z filmu „Rap Radar: Drake”, youtube.com/Drake

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Wydrukował piosenkę 2Paca w kościelnych śpiewnikach, bo pomylił ją z modlitwą

Jednym z założeń rapu było przekazywanie istotnych wartości. To jedna z nielicznych kwestii, która w tym gatunku się nie zmieniła, ponieważ ważne wskazówki i prawdy życiowe (nawet pozornie czerstwe) wciąż są zawierane w wielu numerach. W niektórych przypadkach można nawet stwierdzić, że wierni fani wyznają teksty swoich idoli, wynosząc je do rangi czegoś więcej, niż tylko twórczości. W kawałku „Czarny PR” duetu Bonsoul gościnnie nawija o tym Słoń: „Mam słuchaczy ortodoksów, wciąż cytują mnie jak Talmud”. Choć Poznaniak prawdopodobnie trochę tu hiperbolizuje, okazuje się, że są przypadki, w których rapowe numery faktycznie używane są jako modlitwy.

Genius przytoczył wcześniej nieznaną sytuację, która miała miejsce trzy lata temu na Sri Lance. W jednym z kościołów w stolicy tego państwa, Kolombo, wierni otrzymali śpiewniki, w których w miejscu modlitwy „Zdrowaś Maryjo” umieszczony został tekst utworu 2Paca „Hail Mary”.

Jeden z księży tamtejszej archidiecezji wytłumaczył potem, że to oczywiście nie był głupi żart, a po prostu błąd. Pomylić miał się młody pracownik drukarni, której zlecono wykonanie śpiewników. W internecie miał on znaleźć tekst do rzeczonej modlitwy, a problem polegał na tym, że po angielsku obydwa utwory, choć jakże od siebie różne, mają ten sam tytuł. Pracownik posłał więc do druku to, co znalazł jako pierwsze. Swoją drogą, podobny błąd mógłby się również wkraść u nas w Polsce. Co by było, gdyby ktoś omyłkowo wydrukował tekst „XI: Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” Soboty, a w nim gościnny wers Borixona: „666 sku##ysynu precz”?

fot. kadr z klipu „2Pac – Changes ft. Talent”, YouTube.com/2Pac

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
VBS: Zeamsone jest beznadziejny

W okresie świątecznym nasze głowy słusznie zresztą skupione były na spędzeniu czasu z bliskimi, przez co niektóre, ciekawe materiały mogły nam wszystkim umknąć. Takim jest chociażby rozmowa w ramach „Wywiadu na schodach” z VBSem, w której młody raper absolutnie nie gryzł się w język i jasno wskazał, kogo najchętniej wyrzuciłby z rapgry.

Prowadząca zadała artyście pytanie o to, kto jest, a jego zdaniem nie powinien znajdować się na scenie rapowej. VBS mógł oczywiście rozegrać to bezpiecznie i wskazać mało konkretną grupę osób lub przy okazji jakiegoś skojarzenia zaatakować innego rapera, ale nie zdecydował się na to. Odpowiedział kompletnie bez ogródek:

Zeamsone. Jest beznadziejny. Nie wiem czy on teraz coś robi. Obserwujesz mało znanych raperów, tak? Jest taka jedna stylówa. Ten autotune pod dość romantyczne, newschoolowe bity. Ta tematyka jest wszędzie identyczna. To wszystko brzmi tak samo, te przyśpieszenia na autotune’ie. Mi to nie siedzi. Mówię otwarcie, nie powiem, że mnie dupa nie boli, jak widzę jakie liczby wykręca osoba, która kompletnie na to nie zasługuje. Te wszystkie Zeamsony, te osoby z tej stylówy bym wyrzucił.

VBS faktycznie trafia, jeśli chodzi o opis ogólnej stylówki Zeamsone’a, bo to jak najbardziej się zgadza, ale określenie go beznadziejnym może być już trochę na wyrost. Pokazywał on w końcu, że odnajduje się również w zupełnie innych klimatach, czego najlepszym dowodem jest chociażby kawałek „ten trueschoolowy” z jego debiutanckiej płyty „777”. Może właśnie kawałkiem w takim stylu Zeamsone odpowie VBSowi?

fot. kadr z klipu”Przyłu & VBS – Jazz”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz