Hip Hop,News

Drake, The Weeknd i J.Cole zadzwonili do 11-letniego fana przed śmiercią!

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Drake, The Weeknd i J.Cole zadzwonili do 11-letniego fana przed śmiercią!

W momencie, gdy cała nasza uwaga skupiona zostaje wokół pandemii koronawirusa, łatwo zapomnieć, że w tym czasie mają miejsce również inne tragedie. To smutna, ale również dobra wiadomość – Drake, The Weeknd i J.Cole tuż przed śmiercią sprawili miłą niespodziankę swojemu 11-letniemu fanowi.

Ponad trzy lata temu mój 11-letni kuzyn, Elijah, walczył z rakiem (…) W piątek poszedł do nieba. Nie opuścił tego świata, nie wiedząc, jak bardzo był kochany – napisał na Instagramie Michael Watson II.

W ostatni weekend Elijah miał okazję poznać swoich ulubionych artystów. Jego kuzynowi, dzięki pomocy bliskich, udało się zorganizować „spotkanie”, w którym przez FaceTime’a chłopiec mógł porozmawiać z Drizzy’m, The Weekndem i J.Cole’em. Zdjęciami oraz nagraniem Watson podzielił się na swoim Instagramie. Podziękował przy tym wszystkim zaangażowanym i poprosił o wsparcie dla rodziny Elijaha. Dobrze jest widzieć takie gesty!

fot. kadr z klipu „Drake – God’s Plan”, YouTube.com/Drake

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Nie masz czego słuchać w furze? favst/gibbs spieszą z pomocą

W dobie streamingów i platform cyfrowych muzyki nie słucha się już tak często na płytach. Ludzie kupują krążki w zasadzie z dwóch powodów. Pierwszym jest po prostu klasyczna chęć kolekcjonowania ich dla samego faktu posiadania. Drugim zaś jest odtwarzanie ich w aucie, bo jak wiadomo nie wszyscy przecież od razu mogą sobie pozwolić na furę, która łączy się z telefonem, a przejściówka z Chin idzie bardzo długo, a czasem nawet wcale nie dociera do zamawiającego. Płyt w aucie słucha się świetnie, ale muszą być to odpowiednie krążki, które nie będą przeszkadzały w jeździe, a może nawet dodatkowo nas do niej nastroją. Jeśli do tej pory nie mogliście znaleźć takiej płyty, to duet producencki favst/gibbs ma dla Was remedium.

Panowie znani są już z wielu hitów, które produkowali. Nieobce są im też całe, spójne projekt. Pierwszy z nich tworzy teraz z Tymkiem nastrojowe „Piacevole”, a drugi ma na koncie już albumy z Kalim czy Sariusem. W duecie podejmują się jednak czegoś jeszcze bardziej wyjątkowego. Nie dość, że biorą się za stworzenie płyty producenckiej, które jak wiadomo w Polsce wychodzą z bólem i rzadko kiedy są faktycznie dobre, to jeszcze ubierają ją w koncept motoryzacyjny, tworząc dzieło, które ma być docelowo przeznaczone do grania w Waszych autach.

Pierwszym promującym krążek singlem jest „redukcja” z gościnnym udziałem Kiełasa. Wiadomo, gdyby gościnna ksywa byłaby bardziej znana, kawałek miałby pewnie nieco więcej odsłon, ale nie jestem przekonany, czy brzmiałby tak dobrze. Kiełas zaskakuje bardzo pozytywnie. Jego śpiew skleja się z mocnym, ale melodyjnym bitem. Poza tym, nie uświadczymy pustych wersów o wjeżdżaniu bokiem i robieniu bączków. Tekst jest napakowany emocjami, które są jeszcze wyolbrzymiane zarówno przez wokal, jak i sam podkład. To więc bardzo obiecujący początek projektu, który może okazać się jednym z najbardziej oryginalnych w tym roku. Czekamy, trzymamy rękę na pulsie, a stopę na sprzęgle.

fot. kadr z klipu „favst / gibbs ft. Kiełas – redukcja”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
„Właściwy” album od Quebonafide! „ROMANTIC PSYCHO (Japan Edition)” [Recenzja]

I jest druga płyta od szefa QueQuality, tak jak tego się spodziewaliśmy. Cała akcja marketingowa jedyna w swoim rodzaju, czegoś takiego nie było i zapewne długo nie będzie w Polsce. Kuba pokazał nam się trochę z innej strony na tym albumie. Zaskakujące featy i radiowe, popowe brzmienie wielu utworów. Fundamentem płyty jest to jak wyglądały ostatnie 2 lata Quebo, a znaczna część jest poświęcona jego partnerce – Natalii Szroeder.

Inna strona Que

Zdecydowanie ta płyta różni się pod względem stylu i brzmienia od poprzednich albumów Kuby. Nie znajdziemy takich numerów jak „Madagaskar” czy „Hype”, a w większości bardziej spokojne. Jednak to żadna wada tego albumu, bo całość jest bardzo spójna i przyjemnie się tego słucha. Można odczuć, w wielu momentach, jak Kuba jest wdzięczny Natalii za to, że pomogła mu poukładać wiele życiowych oraz przytłaczających spraw. I fajne jest do tego nawiązanie w teledysku „SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ”. Pod koniec klipu pewna kobieta odczepia kulę, która ciąży przy nodze Quebo. Sami dodajcie sobie co to symbolizuje. Cały utwór jest intrygujący, zarówno swoim brzmieniem jak i warstwą liryczną. Spokojny numer, w którym nie zabrakło pstryczków w m.in. stronę Sebastiana Fabijańskiego. Aktor kiedyś nieprzychylnie wypowiedział się o utworze „Candy”, stąd reakcja Kuby. Generalnie imponujące liczby zdołał wykręcić ten teledysk. 2 miliony wyświetleń w 15 godzin.

Zaskakujące gościnki?

Tak jak nikogo nie dziwi udział na płycie Sokoła, Taco Hemingwaya czy Natalii Szroeder, to feat od Sentino, swoją drogą bardzo dobry, zaskoczył chyba wszystkich. Wiele osób spodziewało się, że zwrotkę dogra może Tommy Cash, ze względu jakie zdjęcia widniały w sieci. Jednak nie ma żadnego zagranicznego artysty, może na następnym albumie, bo to w końcu musi się wydarzyć. Ale o tym później. Jeśli chodzi o gościnki rapowe to uważam, że każdy stanął na wysokości zadania i wpasował się świetnie w koncept albumu. Jednak numer z Sokołem to jeden z moich faworytów. „GAZPROM” to jeden z tych utworów, w których najbardziej czuć styl Quebonafide z „Ezoteryki”. Nie chcę mówić, że Wojtek przyćmił gospodarza, ale naprawdę dał świetną zwrotkę. Takiego Sokoła słucha mi się najprzyjemniej.

Goście, spoza branży hip-hopowej, dopełnili swoim udziałem płytę. Fakt, że czasem brzmi to bardziej popowo niż rapowo, ale to żadna ujma. Utwór z Mrozem „ŁAJZA” aspiruje na radiowy hit, nie zdziwię się jeśli niedługo stacje będą emitować ten kawałek.

Spójny projekt

To jakie teorie spiskowe krążyły po sieci, wokół tej całej akcji, ukazuje sukces marketingowy. Wszystkie ruchy bardzo przemyślane, budowanie napięcia i intrygowanie słuchaczy zdecydowanie udane. Finalnej płyty słucha się bardzo przyjemnie, można na chwilę zapomnieć o tym co się dzieje na świecie. Album to w pewnym stopniu ukłon w stronę partnerki Kuby, ale także wylanie na wierzch emocji jakie towarzyszyły mu w 2-letniej muzycznej przerwie. Tylko zastanawia mnie kilka kwestii. Nie sądzę, że Kuba, Wojtek Sokół, Kukon pojechali, aby zrobić sobie jedynie zdjęcie z Tommym Cashem. Coś musiało w tym czasie powstać. W sieci widnieje również fotka z G-Eazy, numer ze Sfera Ebbasta mieliśmy okazję już słyszeć, lecz to za mało. Wydaję mi się, że to nie koniec zaskoczeń. Może nie usłyszymy nic nowego w najbliższych tygodniach, ale do końca roku jeszcze kilka dobrych miesięcy. Pozostaje czekać. Na ten moment doceniajmy najnowszy album, bo jest zdecydowanie tego wart.

fot. okładka płyty Quebonafide „ROMANTIC PSYCHO Japanese Edition”

Zostaw komentarz