Hip Hop,News

Dziewczyny z rapowych klipów

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Dziewczyny z rapowych klipów

Nie od dzisiaj wiadomo, że ładny obrazek przyciąga oko. Przez lata sporo się zmieniło i rapowe teledyski mają coraz większe budżety, a co za tym idzie, występują w nich coraz większe nazwiska. Zobaczmy, jak było z tą kwestią przy okazji kilku gorętszych premier.

Zofia Wichłacz

“Tak, ta Zofia Wichłacz” – chciałoby się powiedzieć. Kariera 23-letniej aktorki coraz bardziej się rozpędza. Po rolach w “Mieście 44”, serialu “Belfer” i filmie “Powidoki”, w 2017 roku otrzymała nagrodę “Shooting Star” na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie jako “najbardziej obiecująca, młoda aktorka europejska”. Ostatnio mogliście oglądać Zofię w serialach “Rojst” i “1983” oraz… w klipie PRO8L3Mu.

Roksana Kwiatkowska

Ważne nazwisko w branży. Stylistka odpowiada m. in. za to, jak wygląda Quebonafide od samych początków jego kariery. Odpowiadała również za kostiumy do remake’u Pezeta, który przy okazji projektu Tymczasem popełnił Żabson. – W obecnych czasach profil na Instagramie działa jak wizytówka, może też służyć jako portfolio, dlatego warto przykładać do niego wagę – mówiła w wywiadzie dla Red Bulla. To właśnie Roksanie zazdrościły setki (tysiące?) fanek z całej Polski, kiedy zobaczyły ją w klipie do utworu “Bogini”.

Agata Sieramska

Agatycze, bo tak nazywa się na instagramie, gromadzi ponad 50 tysięcy followersów. My doceniamy, że prowadzi spójny i przemyślany profil, zatopiony w beżach i szarości. Instagramerka, fotomodelka i… dziewczyna Wudoe. Można powiedzieć, że udział w klipie do “Palermo” miała w kieszeni.

Marta Gajewska

To ta dziewczyna z zadziornym spojrzeniem, która być może skłoniła Was do przeczytania artykułu. Marta do branży trafiła przypadkiem. – Na ulicy w Poznaniu zaczepił mnie fotograf. Zaproponował mi profesjonalną sesję zdjęciową. Oczywiście się zgodziłam. (…) Zdjęcia wrzuciłam na jeden portali specjalizujących się w modzie. Po tygodniu dostałam ofertę współpracy – mówiła Gazecie Lubuskiej. Zobaczycie ją w klipie do “Piromana”. Przy okazji możecie podreperować jej insta, bo zdecydowanie na to zasługuje.

Julia Wieniawa

Dziewczyna orkiestra: śpiewa, tańczy, recytuje. No dobra, na pewno to pierwsze, a to ostatnie przed kamerą m. in. u Patryka Vegi. Julia ma chody w środowisku. Teksty pisze jej Ras, Mes gości w klipie. Zresztą, kogo w tym klipie nie było! W końcu obok Julii mamy tam chociażby Katarzynę Nosowską czy Maffashion. Miał być nawet… Mezo.

Kiedyś to było…

Rośnie tendencja obsadzania znanych nazwisk, ale wciąż z powodzeniem sięga się po debiutantów i ludzi “nieopatrzonych”.

Kiedyś bywało nawet odwrotnie, nieznane dziewczyny po czasie zyskiwały popularność (vide Natalia Siwiec w klipie Trzeciego Wymiaru). Pamiętny był również występ prezenterki Natalii Jakuły i tancerza Rafała Maseraka w “Poczekalni dusz” Sokoła i Pono, a także udział Laury Samojłowicz w klipie Rasmentalismu (jeszcze zanim chłopcy byli na legalu!).

Branża rozrywkowa to wbrew pozorom mały świat, a “znajomości na bankietach są zawierane cały czas”, jak to kiedyś zgrabnie ujął wspominany już Ten Typ Mes, któremu – jak widać po klipie do “Odporności” – poszło z tym “całkiem” nieźle.

fot. kadr z klipu “Pezet – Piroman [Projekt Tymczasem]”, youtube.com/Koka Beats

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Raper, który powinien zapełniać stadiony

Doczekaliśmy czasów, kiedy polscy raperzy zapełniają stadiony. Pikers to zawodnik, który zdecydowanie powinien do tego grona dołączyć. Jeśli go jeszcze nie znacie, należy szybko odrobić lekcje.

Rookie roku od dekady

VNM wniósł Elbląg na mapę, a Zawada stała się osiedlem, które kojarzył każdy słuchacz Venoma. Kierując się tekstem swojego idola Eisa – “pamiętaj wziąć ze sobą kumpla, albo nawet dwóch czy trzech” – raper dał słuchaczom prawdziwy popis lokalnego patriotyzmu.

Zwykle w takich przypadkach żartuje się, że “dobrze, że gospodarz na początku, bo nie trzeba przewijać”. Zwykle, bo nie tym razem. Po Venomie na bit wjeżdża Pikers, który idealnie odnajduje się na bicie i pcha sylaby między werble z luzem i pewnością siebie. Ociężale robi się dopiero później, kiedy na podkład wchodzi Flojd – raper, który razem ze swoim bratem Wirem, wypuścił potem sporo dobrej muzyki. W 2009 Flojd już umiał pisać, ale jeszcze mocował się z bitem, co słychać zwłaszcza pod koniec jego wejścia. Ostatnim z gości jest Werbel, zawodnik z którym Pikers wówczas nagrywał, a o ich renomie niech świadczy chociażby wywiad z duetem, który ukazał się w nieistniejącym już “Magazynie Hip-Hop”.

Tysiąc flow później

Czas mijał, a Pikersa próżno było szukać w zestawieniach najlepszych raperów. Pięć lat po gościnnej zwrotce u VNMa coś się jednak zmieniło. 2014 rok to premiera “Anakina” i od razu ogromne zaskoczenie.

Niespodziewany klimat i flow, ale dobrze pamiętana osiedlowa charyzma i łatwość w składaniu wersów. Pikers udowodnił, że nikt w podziemiu nie rozumie bitów tak, jak on. Ucho do melodii i częste zmiany flow – a to wszystko, jakby szyte na miarę. Słuchacze pod każdym numerem już sobie z tego dworują. “Które to już flow, Piki?” – pytają. I faktycznie, pytanie jest zasadne. Próżno szukać na scenie rapera, który uprawia taką gimnastykę na bitach, jednocześnie zachowując spójny styl. Reprezentant kolektywu HNN (Health & Nature) konsekwentnie się tym wyróżnia.

Trap po polsku

U Pikersa istotna jest jeszcze jedna – bardzo znacząca – kwestia. Wszelkie rozwiązania, które wprowadza do swojej muzyki, brzmią od razu naturalnie. To nie jest nieudolne przeszczepianie patentów ze Stanów. Elbląski raper od lat instynktownie wyczuwa, co brzmiałoby przypałowo i… po prostu tego unika. Tylko tyle, i aż tyle.

Zresztą trudno byłoby polemizować z kimś, kto wykazuje się taką pewnością za mikrofonem, że jego gościnne zwrotki brzmią jakby nagrywał swój własny numer.

Zanim Young Igi nagrywał z Peją, na jego talencie poznał się Piki. Ich wspólne numery osiągnęły wielomilionowe wyświetlenia (zresztą Pikers solo też może się tym pochwalić). Raper gościł też u Kaza Bałagane i Frostiego Rege, z którym… wdał się potem w beef.

“W main’ie nam nie poszło, bo zawsze za dużo powiem”

Flow jak ulał, technika na miejscu, rozpiętość tematyczna, której nie powstydziłby się żaden szanujący się gracz – jeśli jeszcze za mało argumentów, to teraz krótka przelotka przez trzy stylówki, jakie w ostatnim czasie zaprezentował Pikers. Na pierwszy ogień “Rozmawiaj ze mną“.

Monotonna, mechaniczna, a jednocześnie bardzo melodyjna nawijka w jednym z najbardziej szczerych numerów, jakie powstały w Polsce w ostatnich latach. Takich kawałków nie piszą newcomerzy. Przejdźmy jednak do czegoś zgoła odmiennego, czyli utworu “Znam”.

Jeśli poprzedni numer sprowokował Was do przemyśleń na raczej smutne tematy, to ten szybko odmuli. Pikers robi kawałki i na słuchawki i do klubów. W obu przypadkach jest równie bezkompromisowy. Najlepiej jednak wypada w połączeniu tych dwóch stron. Przed Wami “dziewiąte życie”.

Kwintesencja Pikersa – nawijka płynie, więcej stylu niż jest wody w Nilu, nieoczywiste rymy i zmiany bujającego flow. Tekstowo – życiówka i nonszalancka przewózka. Jak sam nawija na końcu: “chcę się wbić na lokal”. Polscy słuchacze powinni mu to umożliwić.

fot. kadr z klipu “PIKERS – Nieprzytomni (VIDEO) feat. MFC prod. NasaBeats”, youtube.com/Pikers

Zostaw komentarz

Felieton
Co łączy Kanye i rentgenowskie autoportrety z psem?

Do 3 lutego w stolicy Szwajcarii pokazywana jest wystawa Heji Shin – zamieszkującej Nowy Jork artystki niemiecko-koreańskiego pochodzenia. Podzielona jest na dwie części: w jednej prezentowane są portrety Kanye Westa, a w drugiej – rentgenowskie autoportrety z psem. Zgadnijcie, która budzi więcej emocji? 😊

Kim jest Heji Shin?

Fotografka na co dzień zajmuje się komercyjnymi sesjami modowymi. Na szerokie wody pomogła jej wypłynąć sesja dla amerykańskiego brandu Eckhaus Latta. Bardzo odważne zdjęcia odbiły się szerokim echem nie tylko w świecie mody. Skoro ja widziałem tę sesję, to bardzo prawdopodobne, że wy również. Fotografka do pracy zaangażowała pary, które na zdjęciach uprawiały seks. Zdjęcia możecie obejrzeć tutaj.

Innym sukcesem artystki była seria fotografii dla niemieckiej książki o edukacji seksualnej dla nastolatków „Make Love”.

Jak widzicie, artystka bardzo swobodnie, z dużą pewnością, porusza się w temacie seksualności. Jak czytamy w jej bio opublikowanym na stronie galerii sztuk z Zurychu: „Fotografia Heji Shin podnosi z różnych perspektyw i z wielką zuchwałością – kwestię intymności. W centrum intymności znajduje się zawsze zaufanie, coś, co jest dzisiaj kwestionowane na wszystkich poziomach [… ] Jednak bliskość jest punktem kulminacyjnym między naszym ciałem a sferą publiczną, zdolną, z kolei, do ochrony lub ujawnienia nas. Obecnie poddawana reewaluacji w kontekście mediów społecznościowych, jest ważnym zagadnieniem o doniosłym znaczeniu. Stała się globalnym polem bitwy i miejscem głębokich wstrząsów i zamieszania. Po raz kolejny stajemy przed wyzwaniem “trudnej intymności” (Virginia Woolf), innymi słowy, istnieje potrzeba fundamentalnego odczytywania złożonej kwestii intymności. To jest trajektoria produkcji obrazu Shin; jej fotografia jest żądaniem stawienia czoła temu zadaniu”.

Dlaczego Kanye?

Shin wielokrotnie spotykała się z Kanye, ale najważniejsza była wspólna podróż do Ugandy. To tam powstało piękne zdjęcie rapera z jego córką North na ramionach. Co ciekawe, fotografie wystawiane w Zurychu są efektem trwającej zaledwie 10 minut sesji w Los Angeles.

View this post on Instagram

Thanks @teamkanyedaily 🙌🏾

A post shared by Kunsthalle Zürich (@kunsthallezurich) on

O tym, dlaczego akurat Kanye i dlaczego Szwajcaria, artystka opowiedziała w niemieckim magazynie Monopol: „Uważam, że pomysł pokazania amerykańskiego rapera w szwajcarskiej instytucji artystycznej jest interesujący. Kanye West to jedyna osoba, która od jakiegoś czasu przykuwa moją uwagę. Również ze względu na kulturowe znaczenie, które wykracza poza muzyków głównego nurtu i celebrytów. Jego popularność jest bezdyskusyjna, ale jest też prowokacją dla wielu z powodu jego wypowiedzi.”

Tym, co najbardziej urzekło Shin w Weście jest to, że nie da się go porównać do żadnego innego celebryty. Raper wykracza poza wszelkie ramy (szczególnie cenzury) i to właśnie złożoność jego osoby mają oddawać jej zdjęcia.

Zdjęcia w Zurychu są wyjątkowe również ze względu na sposób ich prezentacji. Poza tym, że są naprawdę OGROMNE (na jeden portret składają się dwa wydruki) to… ulegną zniszczeniu 4 lutego. Wszystko dlatego, że są przyklejone bezpośrednio do ścian galerii.

Opinie o wystawie są oczywiście podzielone. Jak pisze skupiający się na temacie sztuki serwis artnet: jedni z gości określają ją „śmieciem”, podczas gdy drudzy wprost mówią o tym, że „Kanye jest większy niż Bóg”. To akurat było do przewidzenia.

Sama artystka nawiązała również ostatnio do legendarnej już czapki „Make America Great Again”, w której sfotografowany był raper. Przerobiła swoją bejsbolówkę Yankees, tak aby stworzyła hasło „Make New York Gay Again”. Podobno jest to przeciwstawienie się politycznie poprawnej kulturze, które – co ciekawe – nie ma nic wspólnego z prawami gejów oraz Trumpem.

P.S. Do Zurychu możecie polecieć za rozsądne pieniądze z Warszawy 😊

Fot. Rodrigo Ferrari (Creative Commons 2.0)

Zostaw komentarz