Hip Hop,News

Dzisiaj wyszło tyle dobrych premier, że możecie ich nie ogarnąć – my Wam pomożemy!

Michał Fitz -
https://www.instagram.com/
https://www.instagram.com/
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Dzisiaj wyszło tyle dobrych premier, że możecie ich nie ogarnąć – my Wam pomożemy!

Dawno przyjęło się, że artyści w wakacje raczej robią sobie wolne od większych projektów i w tym okresie ich nie wydają. Widocznie wzięli sobie też równie mocno do serca fakt, że wraz z ich końcem trzeba brać się do roboty, bo w ostatni piątek „wakajek” otrzymaliśmy taki wysyp albumów, że mogliście coś pominąć. Ale od tego macie nas!

Polska

Zacznijmy od oczywistych oczywistości. Tej nocy Taco wypuścił pierwszy z dwóch zapowiadanych albumów – „Jarmark”, którego recenzję możecie już u nas przeczytać. Choć premiera fizycznych wydań była zapowiadana na wrzesień, mogliśmy przypuszczać, że Fifi uraczy nas swoją produkcją wcześniej, niejako znienacka. Nowy materiał z miejsca stał się hitem. W pierwszej dziesiątce na „Karcie na Czasie” w serwisie YouTube już znajdują się trzy numery z tego albumu, a zanosi się, że będzie ich w najbliższym czasie tylko więcej.

Drugą, najgłośniejszą polską premierą jest nowy album White’a 2115 pt. „Rockstar: Do Zachodu Słońca”. Płyta nie tylko z nazwy nawiązuję do debiutanckiego krążka Łajciora, który zresztą pokrył się już platyną, ale również jest podobna pod względem warstwy muzycznej. Dobrym przykładem jest „Morgan”, który z założenia miał stać się następcą „Californii”. White jednak nie zamyka się tylko w czysto gitarowych brzmieniach i pozwala sobie na kombinowanie z nieco trudniejszymi dla siebie bitami, jak na przykład w „Krzykach na Blokach”. Mało tego, to materiał, który ozłocił się już w preorderze, więc na pewno warto go sprawdzić.

To już dwie poważne płyty, a to jeszcze nie koniec tych, które wyszły w kraju nad Wisłą. Dziś swoje premiery mieli także artyści o nieco mniejszym pogłosie, ale tacy, o których również nie wolno zapominać. Kartky opublikował swoje „Outside of Society”, a VBS „Orange Shower”.

Zagranica

To nie tak, że tylko w Polsce uznali: „Dobra, zarzucamy słuchaczy muzyką. Czas najwyższy”. Tak się jakoś złożyło, że również poza granicami naszego kraju wypuszczono sporo ciekawych albumów, na które warto zwrócić uwagę. Jaden Smith na przykład w końcu zamknął swoją serię mixtape’ów, a na „CTV3: Cool Tape Vol.3” gościnnie usłyszeć możemy Justina Biebera.

We Francji za to swój kolejny album wydał dobrze znany w naszym kraju PLK. Raper o polskich korzeniach tym razem nie zdecydował się na gościnne zwrotki naszych artystów, jak to kiedyś było w przypadku Palucha, ale i tak ma dosyć imponujące featuringi, bo na albumie pt. „Enna” pojawia się chociażby Niska, czyli jednego z czołowych graczy francuskiej sceny.

Swoją płytę wypuścił dziś także jeden z najpopularniejszych hiszpańskich raperów, Kidd Keo. Zaserwował niezwykle obszerne LP, bo opiewające na aż 25 kawałków. Poza tym, znalazły się na nim znane postacie zza oceanu, jak choćby Young M.A.. Nie zabrakło też piosenki dedykowanej specjalnie Pop Smoke’owi pt. „Rip The Woo”. Jest więc co sprawdzać, a nuż zakochacie się w języku hiszpańskim, jeśli do tej pory obrzydł wam przez reggaeton.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Społeczeństwo jest niemiłe, bo… – Taco Hemingway „Jarmark” [Recenzja]
Taco Hemingway Jarmark

To wojna polsko-polska. Masłowska wszystko już opowiedziała, a ruchy Taco Hemingwaya były przewidywalne. „Jarmark” ukazał się nagle, tydzień przed planowaną premierą, i dał nam to, czego raczej się spodziewaliśmy. Jak raper sam zaznaczył, po raz pierwszy od czasów „Trójkąta warszawskiego” nie rapuje o sobie. W końcu część osób miała już przesyt, choć autotematyzm poniekąd zrekompensowała im zeszłoroczna „Pocztówka”.

Pan nas oczernił

Aż przypomina się fragment dialogu z „Zimnej Wojny”, który zamykał album „Café Belga”. Dziś nie mamy wątpliwości, że Taco Hemingway Polskę kocha, choć „Jarmark” jest naturalistycznym obrazem, a nie laurką; tryptykiem, którego ramy stanowią krótkie „Łańcuchy” z wokalami Artura Rojka, i które do albumu wprowadzają fabułę. Historia Antoniego oraz osób, które mają z nim styczność staje się pretekstem do pokazania narodowych przywar i problemów. Raper nas z nimi jednak nie zostawia, bo przy okazji je analizuje. Przyczyn aktualnej sytuacji politycznej i społecznej w kraju doszukuje się w jego przeszłości – jej namiastkę mamy w najlepiej podsumowującym treść albumu „Polskim Tangu”. No i to outro z „Panie, to Wyście!”, które jest fragmentem Polskiej Kroniki Filmowej z 1992… Wtedy na skrzyżowaniu ulic Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej w Warszawie otwarto – dziś już nieistniejącą – pierwszą restaurację McDonald’s w Polsce. „BigMac witany był według tego samego protokołu, co prezydent Bush”.

I to ma sens

Singiel, choć odstaje od reszty płyty, dobrze się w nią wkomponowuje. Można było zastanawiać się, czy Taco nie nagra całego albumu właśnie na takich cięższych, agresywnych bitach, dając upust emocjom. Poszedł on jednak za ciosem i muzycznie „Jarmark”, choć wyczuwalne jest w nim adekwatne do problematyki napięcie, zbliżony jest do „Pocztówki z WWA”. Jest na nim miejsce na przyśpiewki, ale też na wciągający storytelling i klarowne, dosadne linijki. Po raz drugi nie zabrakło też przyciągających uwagę featuringów. Przed premierą Michał zastanawiał się, czego będziemy mogli się po nich spodziewać – rzeczywiście, Gruby Mielzky zaserwował zwrotkę, w której znajdziemy parę imponujących zagrań jak wersy o aferze z Jessicą Mercedes albo te, w których dostrzega poniższą analogię…

„Może dobrze, w ’68 na stadionie płonął Siwiec/Ironicznie pokazało mi to, dokąd to idzie/Gdy dziewczyna z tym nazwiskiem gwiazdą Euro/Zapomina szybko krzyki się przez bełkot”

„Influenza”

„Nie mam czasu” z CatchUpem to z kolei najluźniejszy numer na płycie. Tylko podkład w utworze z Kachą jest bardziej oniryczny niż tajemniczy, ale z opowiedzianą w trzech aktach wizją idealnej rodziny świetnie kontrastuje ostatni wers, w którym kobieta kaleczy się żyletką.

Ale chyba snuję sny o Avendator

Taco Hemingway właściwie wyczerpuje temat. Nie dość, że nakreśla główny problem, jakim jest frustracja i nienawiść, ilustruje podziały społeczne („Panie, to Wyście!”, „Szczękościsk”), to porusza także – niejako w formie wspomnień – kwestie takie jak hipokryzja Kościoła katolickiego w „Dwuzłotówki Dancing”, przy czym jest to całkiem zabawny follow-up do kawałka Drake’a i Future’a, „Diamonds Dancing”. Ponadto w „POL Smoke” (R.I.P. Pop Smoke!) nawija o pozornie beztroskim paleniu spliffów i niewinnej dilerce, a później konsekwencjach braku edukacji seksualnej („W.N.P”).

„Większość z nas w domu: ojciec, matka (Większość w domu: ojciec, matka)/Ale w tych tematach zawsze chowała nas pornografia”

„W.N.P.”

„Jarmark” z jednej strony jest serią truizmów, z drugiej jednak w dzisiejszych czasach dobrze było je zebrać i wygłosić. Takiego albumu jeszcze nie mieliśmy. Taco Hemingway napisał go konsekwentnie, a spięcie tematów „Łańcuchami” właściwie uratowało ten materiał – uczyniło go ciekawszym. Trochę na margines został jedynie zepchnięty temat LGBT, który w końcu ze względu na prowadzoną politykę już od dłuższego czasu dominuje w opinii publicznej. „Jarmark” zostawił pewien niedosyt. Albo po prostu wrażenie, że nie wniósł do dyskusji wiele nowego.

fot. genius.com

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Album „Piacevole” od Tymka to mocny kandydat na płytę roku!
Tymek

Tymek powoli pozbywa się łatki rapera, który przede wszystkim robi luźną, klubową muzykę bez większego przekazu. „Piacevole” udowadnia, że mamy do czynienia z czymś więcej. Uczestnik 6-tej edycji Młodych Wilków przyzwyczaił słuchaczy do muzycznych eksperymentów. Ten wyszedł mu świetnie!

Niesamowity klimat

Na albumie słychać inspiracje brzmieniami z lat 80.. Ale jest coś, co przebija się jeszcze bardziej na pierwszy plan – to fakt, że Tymek poszedł swoją drogą i zrobił taki album, jaki chciał, nie zważając na to, czy to się przyjmie, czy nie. Sam informował, że wielką radość sprawiało mu tworzenie tego materiału. I to naprawdę słychać. Na płycie nie ma tak hitowych numerów jak na „FIT” czy na „Klubowe”, jest zupełnie inna brzmieniowo. Nie zmienia to jednak faktu, że jest ciekawie. Trzeba wspomnieć także o świetnych bitach favsta. Stworzył on niezwykle klimatyczne podkłady, które idealnie zgrały się z wokalem Tymka. Można powiedzieć, że ten duet bardzo dobrze się uzupełnia. Utwory na płycie są różnorodne, a zarazem tworzą spójną całość. A inspiracje z lat 80. nie tylko słychać, ale również widać na klipach.

Na takiego Tymka fani czekali

Osobiście najbardziej odpowiada mi styl rapowania Tymka, jaki zaprezentował na albumie „Sono”, a numer „Powietrze” wciąż uważam za jego życiówkę. Jednak „Piacevole” to coś, na co wiele osób czekało po poprzednich płytach; czekali na Tymka, który wykorzysta potencjał swojego wokalu i przekaże wartości w swoich numerach. I w zupełności ich rozumiem. Moim zdaniem jest to jeden z najciekawszych albumów tego roku i trudno mi wybrać jednego faworyta z płyty. Podoba mi się numer „Tranquillo”, o którym już pisałem, ale także „Beautiful” z gościnnym udziałem Coals. Cały „Piacelove” jest warty sprawdzenia.

fot. facebook.com/JestemTymek

Zostaw komentarz