Hip Hop,News

Eminem znów jest gejem? Joyner Lucas z kolejnym zaangażowanym kawałkiem!

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Eminem znów jest gejem? Joyner Lucas z kolejnym zaangażowanym kawałkiem!

Joyner Lucas publicznie okazuje swoją empatię i angażuje się, nie tylko materialnie, w problemy społeczne. Raper pracuje właśnie nad swoim nowym albumem, „ADHD”, a pierwsze single promujące wydawnictwo przez ten rok regularnie trafiały do odsłuchu.

Zapowiada się więc przyzwoity conscious hip-hopowy materiał, zwłaszcza, że do sieci trafił właśnie przeciek imponującej kolaboracji z Eminemem. Ich wspólny kawałek o wymownym tytule „What If I Was Gay?” jest dialogiem dwóch osób, w którym pierwsza (Lucas) zdobywa się na coming out, a druga (Em) – wyznająca chrześcijańskie wartości – ma problem, aby zmierzyć się z tą sytuacją.

What if I told you that I was different?/What if I told you that’s something’s missin’?/And what if I told you we’re not alike/And the way that I’m feel inside is different than what you picture

What if I told you I’m homophobic?/And you have zero control over your impulses/And the genetic flaw in your chromosomes is the culprit/It’s something I can’t sugarcoat, it’s repulsive

Utwór świetnie obrazuje odczucia dwóch stron. Pierwszej – te, które towarzyszą konfrontacji swojej tożsamości z „normami”, w których dorastamy, drugiej – dysonans, który jej towarzyszy. Pojawia się konflikt, a Marshall w swojej roli zostaje postawiony między „tradycją” a naturą, której nie da się przeciwstawić.

Eminem w końcu zwraca na to uwagę i stwierdza, że orientacja seksualna nie jest wyborem, dlatego powinien wesprzeć swojego kolegę…

A born again Christian but Lord if you’re listenin’/We might be headed for a collision/’Cause when I told my boy I couldn’t support his decision/I was tryna make it seem like a choice, when it isn’t

…i zadaje sobie poważne pytanie.

What if I’m a hypocrite who is afraid to just face truth? Wait/What if I told you I’m gay too?

Jednak raper nie po raz pierwszy wystąpił jako homoseksualista – pięć lat temu pojawił się, jako cameo w filmie The Interview, co po jego wcześniejszych kontrowersyjnych linijkach, było sporym zaskoczeniem. Zanim jednak się to stało, częściowo odkupił się jeszcze w 2001 roku, gdy na gali Grammy wykonał swój kawałek „Stan” (nie bez przyczyny zresztą akurat ten) obok publicznie wyoutowanego Eltona Johna.

Wygląda więc na to, że po wielu latach Eminem mocno się zreflektował. Zapewne miały na to też wpływ sytuacje takie jak ta z Tylerem i zmiany społeczne, jakie zaszły, również w środowisku hip-hopowym, na przestrzeni tych 20 lat.

Tekst utworu możecie przeczytać TU.

fot. kadr z klipu „Joyner Lucas – Devil’s Work (ADHD)”, youtube.com/Joyner Lucas

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Beef którego nie ma? Jednostronny konflikt pomiędzy najbardziej perspektywicznymi raperami w USA

Beefy są nieodłączną częścią rapu i jest to kwestia, która na przestrzeni lat absolutnie się nie zmienia, pomimo innych ewoluujących czynników tego gatunku. Zwykle jedni artyści nie pozostają głusi na ataki ze strony drugich, ale nie w każdym przypadku tak jest. Tę rzadziej spotykaną postawę prezentuje Lil Tecca, który nie tylko ignoruje zaczepki Lil Mosey’a, ale również ucisza swoich fanów, którzy na jego ostatnim koncercie wystosowali, delikatnie mówiąc, dość nieprzychylne okrzyki w kierunku tego drugiego.

30 października Lil Tecca występował w Los Angeles. W trakcie wydarzenia fani zaczęli wykrzykiwać, krótkie, ale zwięzłe i jakże wymowne: „F#ck Mosey”. Co ciekawe, artysta nie tylko nie zapoczątkował tych okrzyków, ale również próbował je zakończyć, apelując do słuchaczy ze sceny.

Dlaczego w ogóle publiczność na to wpadła? Dzień wcześniej Lil Mosey prowadził live’a na swoim Instagramie, w trakcie którego został zapytany, czy byłby skłonny nagrać wspólny utwór z Lil Teccą. Raper krótko skomentował sprawę mówiąc: „F#ck Tecca”. Dodał też, że nie chce, by ta ksywa pojawiała się więcej w trakcie jego live’ów. Potwierdziło to przypuszczenia na temat niesnasek pomiędzy obydwoma artystami, które fani snuli od połowy miesiąca. W trakcie innej transmisji, która miała miejsce 17 października, Mosey postanowił uraczyć swoich fanów freestylem, w trakcie którego padły wersy: “He taking his glasses off, that ni##a a nerd/ Fucking liar, I put him in the dirt/ I say it two times/He stealing my rhymes!”. Dały one wiele do myślenia, ale nie były jasnym przekazem, na który przyszło czekać dwa tygodnie.

Gołym okiem widać, że agresor w tym konflikcie jest jeden. Czy w takim razie możemy uznać, że Tecca to po prostu owieczka, która ucieka przed pożarciem? Nie powinniśmy być tego pewni. Być może szykuje on porządny diss i w związku z tym woli stronić od instagramowych strzałów czy wyręczania się swoimi fanami. W końcu najlepszym sposobem na to, by udowodnić Moseyowi, że Tecca nie kradnie jego rymów, byłoby nagranie odpowiedzi w postaci kawałka. Zresztą, już sam fakt jego wypuszczenia dałby Tecce przewagę w tym, bądź co bądź, jednostronnym jeszcze konflikcie.

fot. kadr z klipu „Lil Tecca – Ransom (Dir. by @_ColeBennett_)”, YouTube.com/LyricalLemonade

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Bedoes: Kwiat Polskiej Młodzieży jest owocem między innymi rozmowy z Kalim i Pawbeatsem

Dobrze wiemy, że Bedoes lubi uzewnętrzniać się w swoich piosenkach, ale ostatnimi czasy mieliśmy też okazję przekonać się, że nie boi się swoich słów również w wywiadach. W przeciągu zaledwie kilku tygodni powiedział przecież, że Tymek to największy hip-hopowy twór oraz przyznał, że jego zdaniem polskim rapem rządzi kłamstwo. Od ciekawych refleksji i stwierdzeń nie stronił również w rozmowie z Marcinem Prokopem.

Prowadzący zapytał Bedoesa, czy ten odczuwa na sobie odpowiedzialność za swoje teksty, w których młodzież często odnajduje wzorce, którymi potem kieruje się w swoich działaniach. Artysta przyznał, że teraz już ma świadomość tej odpowiedzialności, ale nie zawsze tak było.

Jak tworzyłem te piosenki jak „Biały i Młody” itp., to w ogóle o tym nie wiedziałem. Pewnego razu graliśmy festiwal w Wolsztynie. Tam był też Pawbeats i Kali. Oni wzięli mnie do siebie, do pokoju w hotelu i mieliśmy dość solidną rozmowę na temat odpowiedzialności za swoje teksty. Kali starał mi się powiedzieć: „Ty wiesz, że mówisz do tych wszystkich dzieciaków, a on cię słuchają i musisz być za to odpowiedzialny?” Ja wtedy przytakiwałem, mówiłem, że wiem, ale nie rozumiałem tego tak naprawdę. Dopiero po jakimś czasie sobie to uświadomiłem i wtedy stworzyłem Kwiat Polskiej Młodzieży. Ta płyta jest owocem między innymi rozmowy z Kalim i Pawbeatsem.

Czapki z głów dla starszych artystów za to, że postanowili podjąć się takiej rozmowy, choć przecież wcale nie mieli w tym interesu, bo w końcu nie byli z Bedoesem w żaden sposób związani. To jednak bardzo istotne, by młodzi raperzy mieli świadomość mocy swoich tekstów, bo momentami może być to zgubne. Wystarczy przytoczyć sytuację, w której grupa nastolatków uległa wypadkowi jadąc z nadmierną prędkością w trakcie słuchania „Californi” White’a 2115, w której przecież pada tekst: „Ja przez miasto 160, ch#j w mandaty, ich nie płacę”.

Na moje koncerty przychodzi najróżniejsza młodzież. Przychodzą chłopaki z bloków, lesbijki, geje, dzieciaki z problemami, dzieciaki z dobrych domów.[…] Ja tą płytą (Kwiat Polskiej Młodzieży – przyp. red.) starałem się stworzyć taką społeczność, która będzie sobie wzajemnie pomagać i wzajemnie rozumieć. W momencie, w którym jest młyn, wszyscy wpadają w siebie, jakaś dziewczyna mdleje, to oni przerywają to oni pomagają jej i dziewczyna jest wynoszona. Zgubi się telefon, od razu oddają telefon. Nie słyszałem, żeby ktoś na moim koncercie kogoś okradł.

W czasach, w których nie dość, że wszechobecny, to jeszcze popularny jest hejt, warto docenić, że ktoś próbuje ludzi wyjątkowo ze sobą połączyć, zamiast szukać kolejnego powodu, by ich dzielić. Oby to Bedoesowi udawało się jak najdłużej.

Borys rzuca też ciekawe spojrzenie na krytykę. Dookoła słyszy się, że potrzebna i motywująca jest jedynie ta konstruktywna, ale Bedoes na swoim przykładzie tłumaczy, że nie tylko taka jest istotna.

Z miesiąc temu przeczytałem taki komentarz, który mi zapadł w pamięć: „I tak skończysz ze swoją matką na dworcu”. Z jednej strony trochę to boli, jak to przeczytasz, ale zapada to w pamięć i bardziej mnie to motywuje, niż rusza.[…] Gdybym nie usłyszał tylu złych słów, to nie nagrałbym takich piosenek. Nie chodzi tylko o konstruktywną krytykę. Czasem jak jakiś zj#b napisze coś takiego, to też jest dobrze. O to chodzi, to jest część tego wszystkiego. Zawsze ktoś musi rzucić tym pomidorem.

Raper porusza w swoich wypowiedziach jeszcze inne tematy, ale są to wątki, które dla nas są już dobrze znane. Ponownie opowiadał o tym, że jego fani byli bici przed koncertem, jak również o wielkim stresie przed pierwszą trasą koncertową, który przyczynił się do zrzucenia około 30 kilogramów, czy konflikcie z Dixon37. Możecie o tym posłuchać tutaj:

fot. kadr z klipu „Bedoes – Gustaw (prod. Michał Graczyk) [official video]”, YouTube.com/SBMLabel

Zostaw komentarz