Felieton,Hip Hop,News

Fryderyki? Co za absurd!

Izabela Smolińska -
Felieton,Hip Hop,News - - Dodane przez Izabela Smolińska

Fryderyki? Co za absurd!

Dużo było mowy przed, dużo będzie po. Bo mimo, że tegoroczna gala (pierwszy raz historycznie prowadzona nie w Warszawie i transmitowana nie przez telewizję publiczną!) za nami, echa jej przebiegu nie milkną. I nie, wcale nie chodzi o to, że było super, że pompa i że 25-lecie. Raczej o to, że pisanie „najbardziej prestiżowe nagrody branży muzycznej” zaczyna mieć coraz mniej sensu. I śmiemy twierdzić, że tegoroczna impreza jeszcze odbije się nam czkawką. Nam – czyli hop-hopowemu środowisku.

To najpierw (tytułem przypomnienia) nominowana 5tka:

  1. Abradab „048”
  2. Taco Hemingway „Cafe Belga”
  3. PRO8L3M „Ground Zero Mixtape”
  4. Taconafide „Soma 0,5 mg”
  5. O.ST.R. „W drodze po szczęście

To teraz: co się wydarzyło. Album roku w kategorii Hip Hop otrzymały… trzy albumy. I trzech wykonawców (a właściwie, jeśli by liczyć jednostkoosoby, to pięciu): Taconafide za „Somę 0,5”, PRO8L3M za „Ground Zero Mixtape” i weteran O.S.T.R. za „W drodze po szczęście”. Wychodzi więc na to, że „konkurs” postanowił sprawiedliwie obdzielić wszystkich, chyba w myśl zasady sprawiedliwości społecznej „każdemu, po równo” (można by tu od biedy dopasować też „według potrzeb”). No… prawie każdemu. Tylko Abradab (który zresztą osobiście pojawił się w Centrum Kongresowym w Katowicach) ucierpiał. Bo jako jedyny z nominowanej piątki nie dostał nic.

https://www.facebook.com/abradab048/photos/a.211098905570191/2588328051180586/?type=3&theater

Pytanie w sumie – czemu. Jeśli już tak hojnie obdzielać (bo to darowizna, nie próbujemy udawać, że widzimy we wczorajszej gali jeszcze jakiekolwiek zasady konkursu), to może by chociaż przewidzieć jakieś Fryderyki pocieszenia? Nawet by mniejsze o głowę, czy pozbawione skrzydeł? Oczywiście – żart. Podobnie jak i cała tegoroczna gala, którą zresztą mocno skrytykowali muzyczni dziennikarze, zwłaszcza z grona rapu.

Zaś rokminki jak podzielić trofeum to najwyraźniej nie tylko nasza zagwozdka. Podobną miał Peja (nota bene laureat statuetki):

Bydgoszcz dzięki za 🔥🔥🔥 w kwestii Fryderyków- czy każdy z wykonawców/producentów otrzymał statuetkę czy będzie przepiłowana na kilka części? Spokojnej wiara:-)

Peja Slums Attack 发布于 2019年3月9日周六

P.S. Dodajmy jeszcze, że wręczenie hip-hopowych nominacji odbyło się… w czasie przerwy reklamowej. Cóż, może w kontekście tego, co napisaliśmy wyżej, to i lepiej dla rapu.

fot. Fryderyk Festiwal/Facebook

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Wisienka na torcie. Nike x BLACK COMME des GARÇONS

Niedawno pisaliśmy o nowej kolaboracji Nike z BLACK COMME des GARÇONS. Wówczas jednak zaprezentowane zostały tylko ubrania. Teraz dostajemy pierwsze zdjęcia butów powstałych w tej kolaboracji.

View this post on Instagram

Nike x Comme des Garçons F/W 19 🧷 #outfitmyth

A post shared by Outfit Myth (@outfitmyth) on

Nie jest to pierwszy but pochodzący ze współpracy tych dwóch firm. Niedawno – bo zaledwie w zeszłym miesiącu – cieszyliśmy się z premiery długo wyczekiwanych Nike Air Footscape od Nike i BLACK COMME des GARÇONS. Nowy model różni się znacząco od poprzednika. W zasadzie wszystkim. Jedyny punkt wspólny to kolorystyka – w przypadku obu modeli – czerń. Natomiast jeśli chodzi o stylistykę to świeże wydanie przypomina zdecydowanie bardziej sneakersy, które mogliśmy ujrzeć pod koniec zeszłego roku na pokazie SS19 marki COMME des GARÇONS na paryskim Fasion Week. Skojarzenia budzą tu przede wszystkim łańcuszki otaczające but, z zawieszką „COMME des GARÇONS” umieszczoną na górze.

buty z pokazu SS19 COMME des GARÇONS w Paryżu

Na razie nie ma informacji o dacie premiery czy odnośnie ceny nowego modelu. Obiecujemy, że gdy tylko się pojawią, będziemy Was informować.

fot. outfitmyth/instagram

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Cringe tygodnia vol. 2: Emes i Kartky. Panowie proszą… panów?

Siemanko, sportowe świry! Spośród singli, które wyszły w minionym tygodniu, wybieramy najdziwniejszy/najbardziej facepalmowy/zasługujący na uśmiech pełen żenady.

A właściwie nie wybieramy, a wybieram ja – Kajetan.

To nie był najciekawszy tydzień, jeśli chodzi o premiery. Początkowo bałem się, że nikt nie zaserwuje nam takiego bubla, żeby zasłużył na miejsce w tym cotygodniowym zestawieniu. Na ratunek przyszło jednak dwóch jurnych chłopaków (o nich za chwilę).

Z czego mogłem wybierać? Pretendentów do tytułu zbyt wielu nie było. Kabe dał dobry numer i pisałem o tym TUTAJ, Przemek Bros z BobAirem na propsie, a Kaczor BRS z Paluchem i Grzybkiem LD… cóż, to nie jest moja ulubiona stylistyka, ale w jej kontekście raczej wszystko się tam zgadza, nie odczułem żenady. Kilka innych premier w ogóle nie wywołało u mnie chociażby drgnięcia brwi, więc nawet nie wspominam. Na szczęście pojawiło się dwóch ancymonów, którzy przepięknie wpasowali się w mój nienawistny koncept. Emes Milligan i Kartky.

DYNVMIT

Po komentarzach i liczbie lajków wnioskuję, że numer się spodobał. Nie wnikam. Mógłbym co prawda pastwić się nad tym, jak remizowy jest w mojej opinii ten kawałek, ale skupię się na samym klipie.

Rozumiem, jakie było założenie: piosenka prosta, to i klip prosty – panowie zaplątani w sieć z pięknych kobiet i kocie spojrzenia każdej ze stron tego romantycznego konfliktu. To było już w setce klipów zza oceanu. I jasne – można to uznać za seksistowskie, można zrzucić na karb konwencji, można dużo, bo to po prostu dobrze wyglądało w takim „Carry Out” czy „Blurred Lines”.

Tymczasem nasi krajanie, niestety, leją wodę na młyn i udowadniają, że naszym chłopakom brakuje luzu. Kartky w komiczny sposób próbuje wyjść na drapieżnego amanta, a Emes bardziej lata na orbicie kolegi niż koleżanek. Wygląda to tak, jakby panowie bali się ról, w których sami się obsadzili. Cringe jest potężny. Miało być seksownie (?) i sugestywnie, a wyszło… dwóch niepewnych siebie gości i grupa dziewczyn wyglądająca na nieźle zażenowaną całą sytuacją. Zwraca uwagę także niesamowity brak zgrania kogokolwiek z kimkolwiek. Tam się nic nie klei rytmicznie.

Współczuję wszystkim, którzy brali udział w tym obrazku. Co do samego numeru – no cóż, prawdopodobnie nie jestem jego docelowym odbiorcą, więc (obiecałem wyżej) pastwić się nie będę. Zarówno Emes jak i Kartky są wykonawcami, którzy potrafią zrobić coś dobrego i nie posądzam ich o koniunkturalizm. Chcieli zrobić taki numer, zrobili taki numer. Szkoda tylko że zobrazowali go klipem, który zaprzecza wszystkiemu, co zostało zawarte w tekście. Zamiast dwóch orłów mamy dwa nieporadne wróble. I te miny. Jezus, te ich miny!

fot. kadr z klipu „Emes Milligan feat. Kartky – DYNVMIT”, youtube/YUSH.

Zostaw komentarz