Rap,Wywiad

Fukaj: Zaplanowałem już całą swoją dyskografię [WYWIAD]

Klementyna Szczuka -
Fukaj wywiad
Fukaj wywiad
Rap,Wywiad - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Fukaj: Zaplanowałem już całą swoją dyskografię [WYWIAD]

W trakcie wideorozmowy pyta, czy będzie mi przeszkadzało, jeśli zapali. Fukaj często rapuje o papierosach i jest zwyczajnym chłopakiem, którego kawałek „Owoce” został zauważony rok temu przez Matę na charytatywnym streamie. Później Quebonafide nominował go do #Hot16Challenge2, a drzwi do kariery ostatecznie otworzył mu udział w SBM Starter.

Niedawno jako pierwszy z uczestników ostatniej edycji akcji SBM Starter podpisałeś kontrakt wydawniczy. Uważasz, że miałeś dużą konkurencję?
Ekipa była bardzo mocna, wszyscy spisali się bardzo dobrze. Jarałem się wieloma utworami, które wyszły. Szczyl był moim ulubionym zawodnikiem i zdecydowanie dużą konkurencją. Ja miałem może trochę łatwiej, bo cały czas byłem na fali po nominacji od Quebo. Można powiedzieć, że miałem taki head start.

Był na ciebie duży hype, a teraz ludzie cię krytykują. My też w redakcji nie jesteśmy przekonani do twojej muzyki. Jak ją obronisz?
Powinna bronić się sama. Mogę powiedzieć tyle, że nigdy nie wypuszczam niczego, z czego nie jestem w stu procentach dumny. Dotyczy to zarówno współpracy z Kubim, jak i wcześniejszych kawałków tworzonych wspólnie z Charliem Monclerem. Może się to mniej podobać publice, ale ja muszę być pewny, że każdy utwór, który robimy, jest zajebisty. Nie chcę wyjść na narcyza, ale cały czas mam takie samo przeświadczenie o moich obecnych kawałkach, jak o tych, które wychodziły rok temu.

Obawiasz się premiery i odbioru debiutanckiego albumu?
Raczej się stresuję, bo jest dużo pracy, ale wierzę w ten projekt. Zdecydowanie. Czuję się bardzo dobrze, dzisiaj jestem tylko trochę niewyspany. Wróciłem wczoraj późno do Szczecina z Gdańska, gdzie mieliśmy sesję okładkową.

Dlaczego akurat „Chaos”?
Nie chcę jeszcze zdradzać konceptu tego albumu, wszystko wyjaśni się przy premierze najbliższego singla, ale narodził się on we mnie już trzy lata temu. Wtedy zaplanowałem tak naprawdę całą moją dyskografię. Dzięki Kubiemu ten pomysł na tę płytę bardzo się rozwinął.

Skoro zaplanowałeś sobie już całą dyskografię, co powstanie później? (śmiech)
Nie chcę na początku swojej kariery odsłaniać wszystkich kart, to byłoby bez sensu. (śmiech)

Wróćmy do twojej pierwszej płyty. Jak to się stało, że tworzysz ją z Kubim?
To dość zabawna historia. Siedziałem sobie na lekcji matematyki online i z nudów przeglądałem Instagram. Zobaczyłem w folderze „inne” wiadomość od Kubiego Producenta i miałem takie: „Wow, no ciekawie”. Napisał do mnie wtedy coś w stylu: „Sprawdziłem twoje numery i wszystkie ogień”. Podesłał mi paczkę bitów, z tej paczki wybrałem sobie „Balon” i tak od słowa do słowa złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Powiedziałem: „Ty, a może zrobimy epkę?”. Pojechałem z moim kolegą do niego, do Wadowic, i tam się narodził pomysł, że zamiast tej epki jednak zrobimy sobie LP.

W twojej twórczości ważną rolę od początku odgrywają bity. Zwłaszcza te Charliego Monclera.
To prawda, jego bity są fantastyczne! Z Charliem chodzimy do tej samej klasy, poznaliśmy się na wyjeździe integracyjnym. Byliśmy razem w pokoju. Nagrałem wtedy jakiś jeden numer w szafie u kolegi i pochwaliłem się, że piszę teksty i staram się nawijać. A Charlie powiedział, że robi bity. Stwierdziliśmy, że powinniśmy coś razem zrobić, więc zrobiliśmy „Trademark”.

Ja Charliego bardzo lubię, dlatego ta współpraca bardzo fajnie nam przebiegała, mamy dobre flow. Aktualnie nie robimy razem żadnych rzeczy, ale nadal mamy świetny kontakt, właśnie przed chwilą do mnie napisał. Niewykluczone, że będziemy jeszcze współpracować w przyszłości.

Fukaj z „Marvin Gaye” to ten sam trademark? Zmieniłeś się od tamtego czasu?
Nie czuję się ani trochę inaczej. Mam o sobie takie samo zdanie, jakie miałem wcześniej, tylko więcej ludzi słucha moich utworów. Może jestem szczęśliwszy. Otaczam się ścisłym gronem, więc pod tym względem też jest dokładnie tak samo, jak było. Wszyscy jeszcze bardziej wspierają mnie w tym, co robię. Do rodziców dotarło, że rap to nie jest hobby na weekend jak jakiś tenis, tylko faktycznie poważne zajęcie. Szczególnie w momencie, w którym musieli podpisywać umowy.

W „Balonie” masz linijkę: „Kocham ich cały czas, pomimo, że nie powiedzieli mi tego w twarz”.
Doskonale wiem, że są ze mnie dumni, ale nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek mi to powiedzieli. Mój ojciec na przykład poszedł do fryzjerki i na fotelu mówił jej, jak cieszy się z tego, co robię – usłyszałem to od mojego przyjaciela, który jest jej synem. Po tej sytuacji napisałem ten wers.

Często rapujesz o tym, że chcesz żyć wiecznie i wiesz, że to ci się uda, ale z drugiej strony w „Balonie” opisujesz strach…
Myślę, że każdy ma czasem gorsze, a czasem lepsze dni. Zwykle piszę teksty pod wpływem impulsu, nigdy nie robię tego na siłę. Ciężko opisać to uczucie. Pojawiają się we mnie jakieś emocje. Te teksty zależą od nastroju, w jakim akurat jestem.

Najpierw tekst, później podkład?
Różnie. Kubi się na mnie wku*wia, jeśli nie piszę pod bit. (śmiech) Czasami zdarza się tak, że jest jakiś pomysł na numer, producent nie wyrobił się jeszcze z podkładem, ale ja dostałem wenę i szkoda to zmarnować, więc siadam i piszę. Dużo trudniej jest dopasować bit do tekstu, niż tekst do bitu.

Kto jest twoim autorytetem w rapie?
A$AP Rocky, zdecydowanie. Ze względu na swoją kreację, osobowość, wszystkie ruchy poza muzyką, no i przede wszystkim – muzykę. To jest mój ulubiony raper ze Stanów. Uwielbiam go. Można powiedzieć, że jestem jego fanboyem.

A z polskich uwielbiam Pezeta. Kiedy zaczynałem słuchać rapu, byłem gościem, który będąc w gimnazjum, mówił: „Kiedyś to była muzyka, a teraz nie ma”. Oczywiście później zmieniłem zdanie i teraz słucham więcej newschoolu niż oldschoolu, ale pamiętam, że wtedy zapętlałem głównie „Muzykę klasyczną” i „Muzykę poważną”. Uwielbiam obie te płyty. Bardzo lubię też Małpę. Album „Kilka numerów o czymś” jest fantastyczny!

W jednym z komentarzy ktoś napisał nawet, że przypominasz mu Małpę.
O proszę, to bardzo miłe. (śmiech) Często zdarzają się komentarze porównujące mnie do Magika czy do Maty, tylko że ja całkowicie szczerze tego podobieństwa nie dostrzegam. Szczególnie do Magika. Oczywiście, dziękuję bardzo, a nie, że jestem obrażony. Musiałbym być chory. (śmiech)

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Rap
Zabawna odpowiedź Komila na diss Flammy Flame’a
diss Flammy Flame'a

Kiedy ukazał się diss Flammy Flame'a na Komila pisałem, że całe to zamieszanie powinno się już skończyć, bo po prostu robi się żenująco. Cóż, dziś powinienem te słowa odszczekać. Wreszcie zrobiło się na tyle zabawnie, że nie sposób nie czekać na kolejną część tego konfliktu. Komil w nietypowy, acz bardzo ciekawy i w tym wypadku skuteczny sposób podszedł do odpowiedzi na diss skierowany w swoim kierunku.

Rap
One-hit wonders polskiego rapu. Kto nie został w grze na dłużej?

Artyści jednego przeboju to wszystkim dobrze znane zjawisko w muzyce. Jak to jest, że po nagraniu jednego hitu nie zawsze udaje się pozostać w świadomości słuchaczy na dłużej? Brakuje jakości, a może umiejętności? Przyjrzeliśmy się raperom z naszego podwórka, którym moglibyśmy nadać miano one-hit wonders. Wybieraliśmy spośród tych, którzy swój hit opublikowali na małym kanale lub należą do mniejszej wytwórni, i oczywiście, nie posiadają dużych ksywek na featcie.