Hip Hop,News

Funkcjonariusz CBŚ fanem Belmondo!

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Funkcjonariusz CBŚ fanem Belmondo!

Belmondo spotkał się z fanami w studio StoProcent. Jednym z nich jest… funkcjonariusz CBŚ! Clickbait? Niekoniecznie. To zależy, co uznacie w tym wszystkim za prawdę, bo Belmondo i Wini przygotowali dla słuchaczy coś specjalnego. Właściciel StoProcent o współpracy wspomniał już przy okazji wywiadu z reprezentantem Mobbyn. Teraz doczekaliśmy się efektu.

Real Bullshit Talking to karuzela, na którą warto wsiąść samemu i przeżyć to, co panowie dla nas przygotowali. Może trudno Wam w to uwierzyć, ale opowiadanie o tym, co tu się dzieje, będzie autentycznym spoilerem. To od Was zależy to, czy ogarniecie z czym je się ten specjał. Dlatego, jeśli jeszcze nie widzieliście – obejrzyjcie – a potem, przeczytajcie dalej.

SPOILER ALERT – NIE WIDZIAŁEŚ? NIE CZYTAJ DALEJ

Ej, bez beki – tu naprawdę będą spoilery, więc nie psuj sobie zabawy.

Okej, po pierwsze – promocja dropu nowej odzieży w ten sposób jest absolutnie wariackim pomysłem, ale w mojej opinii się sprawdza.

Po drugie – mamy tu ewidentny format „zebrań fanów w studio” (które robili chociażby Pezet czy Wena). Na początek wjeżdża głuchoniemy fan, Adrian, który lubi oglądać klipy Mobbyn i kręcić flipy na desce. Potem poznajemy jego dziewczynę, Alinę, która przyznaje: – Szalenie lubię słuchać Belmondziaka tak, żeby Adrian tego nie słyszał.

Mocno? Dalej mamy przecież komornika sądowego, który musi dorabiać jako barman i…. wisienkę na torcie – funkcjonariusza CBŚ, który na co dzień słucha Chopina (czasem trafi się Bach), ale luzuje go Belmondo. – Jak wstaję rano „dzień dobry” jest codziennością. (…) Belmondziak w moim sercu wyrył się jak woda, która drąży skałę – mówi.

Im dalej w las, tym bardziej zaczynamy czuć w tym coś dziwnego. Moment, w którym Belmondo łapie Alinę za tyłek, by się z nią przywitać jest szokujący. Tylko że chwilę potem bohaterka dosłownie sika z wrażenia.

Czwarta ściana zdaje się być przebita i dochodzi do nas, że cały film był żartem, karykaturą takiej formy promocji. Funkcjonariusz CBŚ Jarosław S.? Przypadek czy celowe nawiązanie do „Masy”? Jednocześnie w całym tym wariactwie jest Belmondo, który snuje dosyć ciekawą historię o muzycznej edukacji na początku swojej drogi, dźwiękach maszyn w porcie i szumie morza.

Tak się robi promocję. Jeśli jesteście łasi na odzież, która jest efektem współpracy StoProcent/Mobbyn, to powiniecie ją TUTAJ.

fot. kadr z wideo „Real Bullshit Talking – Belmondo”, youtube.com/stoprocentTV

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Z Rapem przez świat: Szwajcaria

Były już Niemcy, była Austria, więc przyszedł czas na zakończenie niemieckojęzycznej trylogii. Podróż do Szwajcarii, kraju słynącego z banków, serów i luksusowych zegarków. Pisząc o Austrii, stwierdziłem, że jeśli raper z kraju Falco, chce odnieść prawdziwy sukces, to musi trafić do łask również niemieckiego słuchacza. W przypadku Szwajcarii jest jednak trochę inaczej. Szwajcarska scena zawsze posiadała swój specyficzny klimat. Większość raperów nawija po niemiecku z regionalnym dialektem, a część hiphopowców używa także języka francuskiego.

Hip Hop,Ranking
Ponad trzy tuziny raperów w jednym numerze? Rekordy branży [infografika]

Posse cut jest rodzajem kawałka hip-hopowego z udziałem czterech lub więcej raperów występujących kolejno po sobie. W taki sposób opisuje posse cuty Wikipedia powołując się na książkę "How to Rap: The Art & Science of the Hip-Hop MC" Paula Edwardsa. Nie do końca zgodzę się z tą definicją. Dla mnie posse cut zaczyna się w momencie, gdy liczba raperów jest dwucyfrowa. Przy założeniu, że wystarczy tylko czterech hiphopowców, wyszłoby nam, że co druga piosenka Trzeciego Wymiaru jest posse cutem, a Wu-Tang Clan nagrywa wyłączenie takie utwory.
W Stanach historia posse cutów sięga jeszcze lat osiemdziesiątych, w Polsce za pierwszy tego typu utwór można uznać kawałek "Wspólna scena" z 1997 roku. Dziś przedstawię Wam listę polskich numerów z największą ilością raperów na jednym tracku. Selekcja dotyczyła (poza dwoma wyjątkami) numerów, które trafiały na płyty. Dlatego odrzuciłem z góry wszystkie kawałki z cyklu "Wizji Loklanej".