Hip Hop,News

Gotujemy z Deemzem “Ból” Białasa i Szpaka!

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Gotujemy z Deemzem “Ból” Białasa i Szpaka!

“Ból” to pierwszy oficjalny wspólny numer, w którym spotkali się Białas i Szpaku. Wszystko dzięki Deemzowi. Producent pokazał nam dokładnie, jak powstawał bit do tego kawałka, a także zdradził tajniki swojej kuchni!

– Robiąc jakikolwiek singiel producencki, stawiałem zawsze na unikalność doboru gości. Połączenie Białasa ze Szpakiem było zajebistym pomysłem – mówi Deemz. Wyjątkowe było nie tylko połączenie gości, ale także proces powstawania podkładu. – Zazwyczaj, jak robię bity, to zaczynam od melodii. W przypadku tego bitu było troszkę inaczej: zacząłem od elementów perkusyjnych – zdradza Deemz.

– Lubię, kiedy 808’ka ma swoje pierdolnięcie razem ze stopą. Lubię, kiedy 808’ka ma przester w sobie. Jeśli chodzi o miks całego numeru, to u mnie instrumenty są bardzo prosto ułożone. To jest po prostu leveling – ujawnia producent. Jednak to dopiero początek! Sprawdźcie sami, jak Deemz gotował bit do singla “Ból”. Zapraszamy!

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Nie płacz, chłopczyku. To jej wina – “dojrzali” raperzy

Bardzo cenię sobie w hip-hopie fakt, że inspiruje do przemyśleń. Można takie zdanie łatwo obśmiać, zwłaszcza jeśli się tej muzyki nie słucha, ale tak w istocie jest. Każdy kawałek zwraca moją uwagę na nieco inny aspekt tej kultury, czy to dotyczący jej brzmienia czy wykonawców ją tworzących itd. Dzisiaj na zadumę pozwolił mi Tede w nowym singlu z Karmagedonu, czyli “Cafe O’Belga“.

TDF nie jest świeżakiem i jeśli chodzi o błyskotliwość, to udowadniał wielokrotnie, że kiedy chce (i akurat jest mu to potrzebne), to zagina oponentów w dowolną stronę. Tym bardziej cieszy, że “Cafe O’Belga”, choć jest kawałkiem typu “rozstaliśmy się, smutno mi, ale to twoja wina“, to zwraca uwagę na problemy obu stron związku. Na ten poziom dojrzałości wspiąć potrafi się mało który raper. Tak – raper – bo o nich będzie mowa, nie o wokalistach country.

Ja jestem macho

Hip-hop wykształcił w swoim obrębie prawdopodobnie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt, cech szczególnych. Jedną z nich jest niepisana zasada o “zaradności” rapera. A ta przejawia się różnie – od umiejętności szybkiego wzbogacenia się, po zdolność do “wyrwania” stu dziewczyn. W USA raperzy od zarania nawijali o hajsie i dziewczynach. W Polsce z tą kwestią hajsu było trochę gorzej – o tym mówiłem w pierwszym odcinku Przy Kominku – więc manifestować siłę trzeba było w jakiś inny sposób. Jak będzie najbezpieczniej i najlepiej w oczach konkurencji? No oczywiście, że wygrają zapewniania o szczególnych względach płci przeciwnej.

W związku z powyższym raczej kiepsko się wypadało, kiedy następował jakiś dołek. A dołek jest ważny, bo daje paliwo do napisania smutnego numeru, który pokaże wrażliwą stronę rapera – to taki podręcznikowy przepis na lovesong. Tylko że… jak można napisać lovesong, skoro kawałek temu nawijało się o tuzinach lasek i sercu zimnym jak lód? Otóż da się, ale trzeba zastosować pewien prosty trick – to ona była zła! To jej wina! Ja byłem cierpliwy i dobry, a ona? Dlaczego odeszła? Normalnie, bo to zła kobieta była.

Muzyka męska

Taka taktyka raczej nie dziwi, bo też raperów jest więcej niż raperek. Nie ma po prostu kobiet, które zamkną facetom usta i powiedzą: “nie nagrywajcie takich numerów, to nie zawsze tak jest!”. Pozostaje im mieć nadzieję, że raper sam do tego dojdzie. W ładny sposób napisał o tym Mes w “Jak nikt”, a przecież jest generałem dywizji, jeśli chodzi o rap o kobietach (i to często na zasadzie: “ale ze mnie świntuch, co żem ja jej zrobił, berek!”.

Pamiętajmy, że mimo wszystko, choć rap jest muzyką od mężczyzn dla mężczyzn (uproszczenie, ale poczekajcie), to jeśli już ma traktować o kobietach – ma zdobywać ich serca. Jak każda sztuka. Dodajmy do tego smutny i powszechnie znany fakt, że zasada “łobuz kocha mocniej” po prostu działa. W kawałku “K.O. CHAM” Peja wypadał na gościa, który rani, ale jest wrażliwy, wie o tym, właściwie nie chce w ten sposób funkcjonować. Taki model do naprawy.

Przypał u hardych koleżków? Żaden. Nieco przychylniejsze oko koleżanek? Prawdopodobnie tak. Wspomniany wcześniej Mes przyznał w rozmowie z WdoWą, że takie brandzlowanie się “osiągnięciami” na linii relacji damsko-męskich nie jest specjalnie mile widziane przez kobiety, a już w ogóle – przez dziewczyny jego fanów. Zapewne w obawie przed tym, że jego wizja świata i kreacja w tekstach może budzić jakieś patologiczne zachowania w ich partnerach. Zresztą z tym walczyła… WdoWa, nagrywając dwie części utworu “Zbyt dobra”, z której druga jest szczególnie wartościowa:

Spójrz w lustro i to powiedz człowiekowi

Niestety – patrząc na scenę – zazwyczaj trudno wyłuskać jej reprezentanta, który podejdzie do sprawy trzeźwo i nie będzie próbował się wybielać (to dotyczy również raperek! Spójrzcie na te w USA i wsłuchajcie się w teksty. One przecież też są “twarde”, a faceci to frajerzy, skoro ich nie chcieli). Po części także z tej kwestii wynikał sukces Taco Hemingwaya, którego Trójkąt Warszawski był do bólu szczerą (choć fikcyjną) płytą. Upadł mit macho, podniósł się rozczarowany chłopak z pękniętym sercem.

Nie chodzi tu o nagrywanie pustych lovesongów, które nic za sobą nie niosą, a o jakąś próbę introspekcji jego reprezentantów i zastanowienie się, dlaczego ten gatunek wymaga od nich takiej, a nie innej, postawy. Lekcje do odrobienia mają też słuchacze i słuchaczki. Słuchacze, bo czasami bezwiednie jarają się numerami, które obrażają ich w stosunku do kobiet (albo częściej kobiety w stosunku do nich). Słuchaczki, bo tańczą do numerów, w których są jawnie określane przedmiotowo. I tutaj podkreślam to słowo “bezwiednie”. Bo jeśli robią to świadomie, to nie ma w tym absolutnie nic złego (vide niedawne zarzuty o seksistowski wydźwięk twórczości PRO8L3Mu wynikające z braku zrozumienia konwencji). Takie numery jak “Niegrzeczna” nie powstają bez powodu:

Trzeba dużo odwagi, by – jako raper – zdecydować się na próbę zmierzenia z własną kreacją i powiedzenia wprost o swoich emocjach. Kiedyś tej odwagi potrzeba było pewnie więcej ze względu na kolegów z branży i audytorium o określonym profilu. Dzisiaj pewnie jest to bezpieczniejsze, ale – przynajmniej na mnie – wciąż robi wrażenie. Takie, jak to, kiedy pierwszy raz usłyszałem ten numer:

fot. kadr z klipu “TEDE & SIR MICH – CAFE O’BELGA feat. Pan Zgrywus / KARMAGEDON”, youtube.com/TEDEWIZJA

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Dixon37 polecą z 20-stoma raperami!

Dobre informacje z obozu Dixonów. Dobre i złe, ale nie ma tego złego. Premiera najnowszego wydawnictwa została przesunięta o tydzień, bo… na płycie znajdzie się utwór z 20-stoma raperami! Warszawski zespół poinformował o tym na swoim fp.

Cieszy, że powstaje kolejny posse-cut na polskim podwórku. Zwłaszcza, że ksywy nie są takie oczywiste. Wśród wytypowanej dwudziestki znaleźli się chociażby KPSN (więcej o nim TUTAJ) czy Frosti Rege (o nagrywce informował pod koniec stycznia – KLIKNIJ). Cieszy także udział Morwy, a zwłaszcza Wigora.

W celu rekompensaty za oczekiwanie – Dixony kręcą klip z zapowiedzianą dwudziestką, więc jest na co czekać. A więcej o najbardziej “wypasionych” posse-cutach w polskim hip-hopie przeczytacie TUTAJ. Jeśli 20 to dużo, to wiedzcie, że zdarzały się i ponad 3 tuziny raperów w jednym kawałku.

fot. kadr z klipu “REST/KAFAR ft. Dudek P56, Kamila Jakończuk – Bez odwrotu”, youtube.com/Step Records

Zostaw komentarz