Hip Hop,News

Gotujemy z Sergiuszem “Euforię” Otsochodzi!

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Gotujemy z Sergiuszem “Euforię” Otsochodzi!

“Euforia” mogła nie być wcale “Euforią”, bo bit pierwotnie miał trafić na płytę innego rapera! W końcowej fazie produkcji został odrzucony, a Sergiusz akurat złapał kontakt z Otsochodzi – reszta jest historią. Historią, którą Wam przybliżamy!

– Kiedy rozpoczynam robić bit, pierwszą rzeczą, którą robię, jest stworzenie melodii – opowiada Sergiusz. – Trochę inspirowałem się utworem “Pick up the phone“, chciałem stworzyć coś oryginalnego – mówi.

Wygląda na to, że się udało, bo Otso nie miał wątpliwości, że ten numer będzie singlem. Wyszło grubo – licznik YouTube pokazuje obecnie ponad 6 milionów wyświetleń. Jeśli jesteście ciekawi, jak dokładnie powstawał bit do “Euforii”, zapraszamy na kolejny odcinek GOTUJEMY Z:

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Czy klątwa Drake’a dobiega właśnie końca?

W nocy z soboty na niedzielę zakończyły się finały Konferencji Wschodniej i po zwycięstwie 100:94 (4:2 w serii) nad Milwaukee Bucks drużyna z Kanady, Toronto Raptors, po raz pierwszy w historii awansowała do finału NBA, w którym zmierzy się z Golden State Warriors.

Już wcześniej pisałem dlaczego warto oglądać te finały, przytaczałem również historię Kawhia Leonarda – zawodnika, dzięki któremu Raptors zostali jednym z dwóch najlepszych zespołów w całej lidze. Osobną historią tej serii był jednak… Drake. Ambasador drużyny, który w wielu momentach kradł show wprawiając w irytację fanów, zawodników, trenera a nawet córkę właściciela drużyny drużyny z Milwaukee. Czym raper sobie zawinił, że trener Mike Budenholzer mówił o nim:

Z pewnością nie ma miejsca dla fanów – lub czymkolwiek Drake jest dla Raptors – na boisku. Z jakiegoś powodu są wytyczone granice i linie.

Wystarczy spojrzeć jak zachowywał się kiedy Giannis Antetokounmpo pudłował rzut osobisty, zaczepiał go z ławki, machał na pożegnanie po przegranym przez Bucks meczu no i przede wszystkim szalał w miejscu, w którym do tej pory nie znalazł się żaden celebryta.

To co działo się jednak na parkietach Air Canada Centre i Fiserv Forum to wierzchołek góry lodowej serialu “Drake vs zawodowy sport”, w którym dominuje czarny humor. Wszystko przez… klątwę. Drake, jako stały bywalec dużych wydarzeń sportowych, od jakiegoś czasu regularnie publikował na swoim Instagramie zdjęcia ze sławnymi atletami. Niedługo potem oni lub ich drużyny ponosili spektakularne porażki.

I tak np. nieświadomie sabotował pochodzącą z rodzinnego miasta hokejową drużynę. Podczas czwartego spotkania finałów NHL pomiędzy Toronto Maple Leafs a Boston Bruins pojawił się w koszulce „swojej” drużyny, która ostatni raz wygrała Puchar Stanleya w 1967 roku. Efekt? Leafs przegrał 6-4 i mogli zapomnieć o finale.

To jednak nie było jeszcze podejrzane, naturalnym jest przecież chodzenie w ubraniach drużyny, której kibicujesz, na jej mecze. Sęk w tym, że Drake lubi pokazywać się nie tylko w barwach teamów z Toronto.

Tydzień przed meczem futbolu amerykańskiego, który miał zadecydować o uniwersyteckim mistrzostwie kraju, Drake opublikował film, w którym wygłosił motywacyjną mowę w bluzie „Bama”. Zawodnicy Alabama Crimson Tide mieli łatwo rozprawić się z Clemson Tigers, drużyną, z którą mają bogatą historię rywalizacji i znakomity bilans 14-5. Napisać, że raper nie przyniósł im szczęścia to jak nic nie napisać. „Bama” przegrała 44-16, a na oficjalnym twitterowym koncie drużyny z Clemson pojawiło się zdjęcie muzyka z feralnego speechu i żartobliwie stwierdzenie, że ktoś powinien mu załatwić bluzę z tygrysią łapą (jest w logu zwycięzców), co było niezłym prztyczkiem w nos, ponieważ wcześniej dużo osób zarzucało mu kibicowanie tym, którzy w danej chwili są na topie.

A kto jest bardziej na topie niż PSG, w które wpompowano arabskie petrodolary? Im raper również nie pomógł, pokazując się z obrońcą drużyny Layvinem Kurzawa. W kolejnym meczu od strzelenia sobie pamiątkowej fotki, drużyna z Paryża poniosła druzgocącą porażkę 5-1 z Lille.

Na całej sytuacji najwięcej zyskała jednak włoska… AS Roma. Drużyna, której administrator profilu na Twitterze regularnie robi niesamowicie viralową robotę po raz kolejny „wygrała internety”. Wszystko za sprawą informacji o tym, że zawodnicy drużyny ze stolicy Włoch mają zakaz robienia sobie zdjęć z raperem do końca sezonu.

Ruch rzymskiego media managera poprzedziła jeszcze brytyjska odsłona klątwy. Stosunkowo niedawno Drake koncertował w Wielkiej Brytanii, gdzie fotografował się w towarzystwie najlepszych piłkarzy. I tym sposobem, po tym jak…

– Paul Pogba zrobił zdjęcie z raperem, Manchester United przegrał 2-1 w Pucharze Anglii z Wolverhampton,

– Pierre-Emerick Aubameyang był na tym samym koncercie co Pogba i jego Arsenal przegrał derby z Evertonem 1:0.

Co więcej, trochę wcześniej Sergio Aguero nie strzelił gola z rzutu karnego w Lidze Mistrzów Manchester City przegrał 1: 0 z Tottenhamem. A chwilę wcześniej spotkał SAMI WIECIE KOGO na wystawie.

Ofiarami rapera z Toronto padają nie tylko drużyny. Pecha mieli także Serena Williams i Conor McGregor, którzy winą za swoje porażki “mogą” obarczyć Drizzy’ego. W 2015 roku Królowa tenisa przegrała z nienotowaną przeciwniczką, co Drake obserwował to z trybun. Artysta był również na UFC 236 kiedy Conor McGregor dostał lanie od Khabiba Nurmagomedova. Wcześniej wielokrotnie pokazywali się razem.

Ostatnio Drake zaczął celowo wykorzystywać całe zamieszanie do wspierania swojej drużyny. I tak w kluczowym momencie 2 rundy finałów, kiedy jego Toronto Raptors grali z Philadelphia 76ers ubrał spodenki rywali ze swojego rodzinnego miasta. Nie afiszował się z tym przed spotkaniem, zrobił to dopiero spontanicznie na Instastory, po tym jak Kawhi Leonard trafił pierwszy w historii rzut w ostatniej sekundzie meczu na zwycięstwo siedmiomeczowej serii. Brakowało tylko, żeby zaczął ubierać jersey byłej drużyny Allena Iversona, w momencie, w którym piłka odbijała się od obręczy zanim wpadła do środka. To było kolejne marketingowe #gameover tej serii. 

Co dalej? Toronto Raptors po raz pierwszy w historii awansowali do finału. Jest więc bardzo prawdopodobne, że raper podpisał pakt z diabłem, na którym cierpią niewinni. Golden State Warriors nie powinni tego lekceważyć. A może lepiej dla wszystkich gdyby się po prostu poddali, przez co cierpienie i męki niewinnych sportowych dusz się zakończą. 😉

Fot. Charles Barkley Talks Drake’s Sideline Antics During Eastern Conference Finals / YouTube

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Zbuku u Kamerzysty! “Nie chciał otworzyć. Powiedział, że dzwonił na policję”

Wychodzi na to, że propsy od TPSa nie pomogły. Zbuku, przy okazji koncertu w Szczecinie, odwiedził Kamerzystę. Youtuber, który ostatnio chwalił się świetnymi wynikami sprzedaży swojego debiutanckiego albumu, nie otworzył raperowi.

Przypomnijmy, że kilka dni temu Kamerzysta poinformował za pomocą YouTube’a, że brakuje mu dwóch tysięcy sprzedanych płyt do statusu złotego krążka (więcej TUTAJ). Zbuku śmiał się z youtubera na początku kwietnia, ten odpowiedział wówczas, że jest gotowy na beef. Widocznie chodziło mu o taki na niwie muzycznej, bo na uliczny etos nie był specjalnie przygotowany.

Na powyższym wideo można zobaczyć, jak Zbuku puka do drzwi Kamerzysty, a ten na chwilę nawet pojawia się w kadrze – prawdopodobnie wtedy zapewnia rapera, że… zadzwonił na policję. Faktycznie, kilkanaście sekund później, kiedy Zbuku siedzi już w samochodzie, radiowóz na sygnale mija jego pojazd.

Swego czasu część zespołu Dixon37 pejoratywnie wypowiadała się o Bedoesie. Skończyło się tym, że sam zainteresowany musiał wracać z jednego koncertu w bagażniku. Dochodziło również do takich sytuacji, że jego fani byli bici pod klubem – TUTAJ. Można nie lubić Borysa, ale street creditu odmówić mu nie można, bo siedzi w hip-hopie od najmłodszych lat. Poza tym ręczy za niego Białas.

W przypadku Kamerzysty o takim czymś nie ma mowy. Rap w tym przypadku jest podyktowany sprzyjającą koniunkturą i nie trzeba być Zbukiem, żeby mieć wątpliwości. Inna sprawa, że Zbuku zaskoczył chyba wszystkich tym, jak serio potraktował całą sytuację.

Kamerzysta odpowiada

Na Instagramie youtubera pojawiło się krótkie oświadczenie związane ze sprawą. Kamerzysta twierdzi w nim, jakoby Zbuku pozował na to, że przyjechał sam. W obawie o zdrowie swoje i swojej rodziny, zadzwonił na policję. Na filmiku Zbuka widzimy, że ewidentnie nie pofatygował się do Kamerzysty w pojedynkę, a całą akcję podkreśla jako inicjatywę “zespołu Zbuku”. Pozostaje czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Może polecą dissy?

fot. “KAMERZYSTA WYJAŚNIONY PRZEZ ZBUKA! KAMERZYSTA DZWONI NA POLICJĘ”, youtube.com/Mvti

Zostaw komentarz