Felieton,Hip Hop

Grammy jak Fryderyki. Czy nagrody branżowe są potrzebne raperom?

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Grammy jak Fryderyki. Czy nagrody branżowe są potrzebne raperom?

Hip-hop od pewnego czasu jest mile widziany na salonach. Wykonawcy zaczną przejmować się nagrodami, które kiedyś byli zdolni nawet wyśmiewać i uznawać za wynik kuluarowych ustawek?

Grammy

Jeśli kogoś jeszcze dziwi nagroda dla Cardi B za najlepszy rapowy album, to niech lepiej zerknie na listę nominowanych, bo to samo w sobie jest jakimś kuriozum i grubym niedopatrzeniem. Zresztą nie tylko ta kategoria każe zastanowić się nad wyborami kapituły. Jak inaczej potraktować nagrodę dla Carterów, skoro na „Everything is Love” Jay Z bez ogródek dissuje całą uroczystość (zresztą supermałżeństwo nie pojawiło się na tegorocznej gali)? W ubiegłym roku nominowano go w ośmiu kategoriach (!), nie wygrał żadnej. Można było pomyśleć, że nominuje się głośne nazwiska wyłącznie po to, by podnieść prestiż wydarzenia.

Takie zdanie ma Eminem, który otwarcie bojkotuje Grammy. – Jestem zmęczony patrzeniem na to. Wykorzystują to, że z jakiegoś powodu zawsze myślisz, że możesz wygrać w kategorii „Album roku” i to kiedyś była ważna rzecz. Nie sądzę, że jest teraz. Nie mogłem tego oglądać, kiedy ani Jay ani Kendrick nie dostali nagrody. (…) Każdego roku byłem nominowany do „Albumu roku” i nagle słyszę: Zwycięzcą jest Norah Jones! Kto?! I nawet nie chodzi o jej muzykę, ale do tego momentu nigdy o niej nie słyszałem. (…) 50 Cent nie wygrał „Najlepszego nowego wykonawcy”, a w tamtym momencie nie było nic większego! – mówił we wrześniu ubiegłego roku Swayowi.

Do tego szacownego grona zapewne dołączy Drizzy. Na tegorocznej gali przerwano jego przemówienie reklamami, kiedy tylko zaczął podważać sens nagrody. – Jeśli są ludzie, którzy mają normalne prace i przychodzą w deszcz i śnieg, żeby wydać ciężko zarobione pieniądze na Twój koncert, to nie potrzebujesz tej nagrody – mówił. Kiedy kontynuował… przerwał mu blok reklamowy.

Fryderyk

Jak widać, te „muzyczne Oscary” były kiedyś pożądane na zachodzie, ale z roku na rok tracą na wiarygodności. Polski Fryderyk nie grzał sceny hip-hopowej chyba nigdy, a w radykalnych przypadkach – budził niesmak. Mamy tutaj chociażby Piha, który naśmiewa się z zakonserwowanej kasty laureatów nagrody: „Mają Fryderyka każdy z nich o nas czyta/Sami o sobie śpiewają: Zostawcie Titanica nie wyciągajcie go”. O.S.T.R., który sam dostał wielokrotnie statuetkę, przyznał że nagrodę trzyma… w toalecie. To z kolei obudziło wątpliwość Peji: „A ty gwiazdorski, maniera dla mnie trochę nieszczera/Trzymasz Fryderyka w kiblu, trzeba było nie odbierać/Bądź dumny z osiągów, niech inni będą zazdrościć/Bo nagrodzony muzyk, nie traci autentyczności”.

Taco Hemingway dwukrotnie otrzymał statuetkę i dwukrotnie jej nie odebrał, co z kolei umożliwiło Tytusowi, szefowi Asfalt Records, upomnieć kapitułę w pewnych kwestiach:

Sam Taco ustosunkował się do swojej nieobecności w kawałku „515” z EPki „Wosk”: „Pyta czemu w garniturze nie biegam po Fryderykach/Powiem wszystkim dziś: Fifi to nie celebryta”.

To nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy

Chciałoby się zacytować Łonę i… byłoby to pewnie trafienie w dziesiątkę, bo nagrody branżowe faktycznie znaczą coraz mniej. Ilość Grammy i Fryderyków nie przełoży się na sprzedaż, nie wykreuje gustu słuchaczy i nie zmieni ich preferencji. Same wydarzenia nie są już opiniotwórcze, a dyskusyjne wybory kapituły sprawiają, że coraz trudniej wierzyć w ich wiarygodność. To nie nagrody wspierają wykonawców. Dzisiaj wykonawcy wspierają swoją obecnością uroczyste gale ich rozdania.

fot. kadr z wideo „‚God’s Plan’ Wins Best Rap Song at 2019 Grammys & Drake Makes Surprise Appearance | Billboard News”, youtube.com/Billboard

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
„Euforia to ponadczasowy benger” – Otsochodzi mówi (nie tylko) o swoich kawałkach

Jakiś czas temu Kajetan wnikliwie przeanalizował dla Was płytę „Miłość”. Sam raper mówił o niej tak :

Doszedłem do pewnego etapu w moim życiu i nie chcę nic zmieniać – dosłownie. Nic mniej, nic bardziej. Wizja na muzykę pozwoliła mi osiągnąć rzeczy, o których kiedyś nawet nie marzyłem, a ta płyta to kolejny przystanek w mojej podróży. MIŁOŚĆ” 

Teraz (a ściślej rzecz biorąc kilka dni temu, podczas wywiadu z cyklu „Weź nie pytaj”, którego udzielił platformie muzyczno-rozrywkowej TIDAL) Otsochodzi zdradził, który kawałek ze swojego albumu lubi najbardziej. Przy okazji zdradził też kilka innych rzeczy. Jesteście ciekawi jakich? Oto one:

  1. Najbliższym sercu Otso kawałkiem została „Euforia”. – Uważam, że to jest ponadczasowy benger i nieważne, czy będę grał koncerty za dwa, czy trzy, cztery lata, on i tak będzie hulał, i tak będzie zawsze wielkim hitem – mówił z przekonaniem raper. 
  2. Gdyby muzyka Otso była samochodem, byłby to…drogi Mercedes
  3. Zagraniczny artysta do kolabo? – Joey Bada$$. Dlaczego? Bo był i jest inspiracją dla Młodego Jana
  4. Beast Coast, do którego Bada$$ należał, został przez Otso wymieniony jako ruch, który zmienił jego spojrzenie na muzykę
  5. Przepis na sukces? – Być sobą. Banalnie proste, co?
  6. Otso (w poszukiwaniu sampli) słucha… jazzu
  7. Nie przejmuje się krytyką
  8. „Kręcę” to tor, którym zamierza iść, bo uważa kawałek za popis swojego rozwoju
  9. W pracy nad nową płytą najbardziej lubi… jej promocję
  10. Kawałki, które są mu najbliższe to: „Bon voyage”, „Kręcę” i „Nie nie”

Znamienne jest, że na pytanie „Na nowy materiał fani z niecierpliwością czekali rok. Czy wydanie kolejnego albumu też tyle potrwa?” Młody Jan odpowiedział: „Mam nadzieję, że nie, ale uważam, że ten rok to nie jest też jakiś poważny odstęp czasowy pomiędzy płytami. Wręcz uważam, że 12 miesięcy jest potrzebne do tego, żeby wykminić sobie nowe patenty i przemyśleć sobie na spokojnie co chce się przekazać po raz kolejny słuchaczom”.

Dzisiaj już wiemy, że Otso nie każe nam czekać roku. Nowa EP-ka rapera ma się pojawić jeszcze przed wakacjami. Taką obietnicę złożył, goszcząc w audycji Rasa „Ras w tygodniu”. Póki co – nie wiemy o niej nic. Ani w jakim będzie klimacie, ani co na niej będzie, ani chociażby jaki będzie nosić tytuł. Liczymy, że niedługo Młody Jan zdradzi nam nieco szczegółów. Kto wie, może w kolejnym wywiadzie? Czekamy.

fot. Otsochodzi, „Kręcę”/YouTube 

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Raperzy, którzy podobno sypali (nie koks) cz.2

Kiedy ostatnio opublikowałem zestawienie raperów, którzy poszli na współpracę z władzami, towarzyszyło to zawirowaniom wokół 6ix9ine. Pojawiały się pierwsze plotki o tym, że raper zaczął „sypać”, aby poprawić swoją sytuację negocjacyjną. Minął tydzień i chyba możemy powiedzieć (szczególnie w świetle faktów, o których napisał Kajetan), że he’s done. Jako, że spodobał Wam się tekst, postanowiłem rozwinąć temat w kolejnej części.

Scarface

Oczywiście nie Tony Montana, ale Brad Jordan. W 2007 roku raper został oskarżony o to, że celowo wystawił swoich dwóch bliskich przyjaciół, którzy zostali zatrzymani za handel kokainą. Oskarżenie padło ze strony Lil Troya, rapera który był wówczas bezpośrednio skonfliktowany z naszym niedoszłym kapusiem. Piszę niedoszłym, ponieważ nic nie zostało mu udowodnione. Troy nawet wypuścił w obieg DVD „Paperwork”, które miało zawierać rzekome oświadczenie, że Scarface zeznawał, ale mało kto mu w to uwierzył (raperzy byli ze sobą już wcześniej skonfliktowani). W sprawie, o którą się rozchodziło, zostało skazanych dwóch gości: Byron Keith i George Simmons. Po wypuszczeniu wideo przez Troya, ten drugi wysłał z więzienia list, w którym oświadczył, że jego kumpel nie miał nic wspólnego z jego odsiadką. Sprawę uznaję za zamkniętą.

Snoop Dogg

Suge Knight i wszystko jasne. Bohater pierwszej części zestawienia kilka lat temu rzucił typowe „wiem, ale nie powiem”. Według byłego właściciela Death Row Records, Snoop zbyt wiele razy wpadał w problemy z prawem, z których zbyt łatwo wychodził. Powinien był siedzieć, ale nie siedzi. Co zrobił? Nie wiadomo. Dla mnie nie ma więc tematu.

HST

Czas na polskie podwórko. Sprawa z 2000 roku, która ujrzała światło dzienne po tym, jak Kaczmi z Nagłego Ataku Spawacza opublikował protokół z przesłuchania HST. Raper miał w nim przyznać (po tym jak wcześniej sam został wskazany przez podejrzanego), że kupował narkotyki od niejakiego „Siwego”. Dokumenty wypłynęły wiele lat po sprawie, ale tuż przed zapowiadaną drugą płytą, która ostatecznie wyszła dopiero w 2014 roku nakładem My Music. Z tego, co pamiętam, początkowo miała ukazać się w Fandango Records. Sprawa była szeroko komentowana w naszym środowisku hip-hopowym. Wielu raperów publicznie (np. Sobota) potępiło artystę ze Śląska. Od tamtego czasu raper zniknął z pola widzenia, przynajmniej mojego. Nie jest mi wiadomo, żeby miał jakieś plany wydawnicze.

Joe Budden

Sprawa podobna jak w pierwszym przypadku. Joe był w konflikcie z Ransomem (co już rzuca cień podejrzeń na to czy całość jest wiarygodna), kiedy ten oskarżył go o „kablowanie”. Budden miał podobno doprowadzić do skazania swojego kolegi z branży. Niedawno się pogodzili.

Lil Cease

Prawie 15 lat temu członek Junior M.A.F.I.A miał donieść na królową tamtych czasów. Raper zajął stanowisko w sprawie o krzywoprzysięstwo, która toczyła się wobec Lil Kim. Proces dotyczył strzelaniny z 2001 roku pomiędzy ludźmi Kim, a Capone-N-Noreaga. Przez jego zeznania raperka została skazana za wspomniane krzywoprzysięstwo oraz spisek i kłamstwo przed śledczymi. Lil Kim odsiedziała rok, a Cease dostał łatkę kapusia.

The Game i 40 Glocc

Wymieniłem dwóch, ponieważ jeden oskarżał drugiego o to, że donosi, a na dowód każdy z nich publikował zrobione w ukryciu zdjęcia z sądu. To był ciekawy spór i jeszcze się nie skończył – w październiku minionego roku 40 Glocc, nagrywając film na Instagram deklarował, że nie pozwoli temu konfliktowi umrzeć. Jakoś „lubię to”. 😊

Na koniec kilka przykładów raperów, którzy donieśli, ale na… siebie samych.

Chief Keef

Tutaj mimo wszystko nie ma się czym chwalić. Chief Keef, będąc na warunkowym, regularnie wrzucał na Instagram zdjęcia broni oraz narkotyków. Nigdy nie był rozgarnięty, ale przecież nie dlatego słuchamy jego muzyki. Poza tym warto wspomnieć, że Sosa w zeszłym roku powiedział, że nigdy nie wyda, kto do niego strzelał. W sprawie podejrzewano obóz 6ix9ine, z którym był otwarcie skonfliktowany. I kto się dziś śmieje?

Bobby Shmurda

Wiecie ile kosztuje true talk i rapowanie o tym, co robisz ty i twoi kumple? Na szczęście tylko 7 lat. A było ogromne prawdopodobieństwo, że Bobby wyjdzie dopiero na starość. P.S. Shmurda zdecydowanie zbyt dużo mówił też na telefonie, na którym miał założony podsłuch.

Offset

W maju 2015 roku Offset powiedział, że Noisey to „FEDS” i do tego są rasistami, bo źle przedstawiają go w oczach prawa. O co chodzi? O dokument, w którym pokazano trio z Atlanty, w którym raper woził się z bronią. Szkoda, że nie pomyślał o autoryzacji.

G-Dep

Zabił i nie mógł spać spokojnie. W 1993 roku, podczas napadu, postrzelił mężczyznę, który zmarł. Do zabójstwa przyznał się 9 lat później. Na wolność wyjdzie w 2027 roku.

Fot. Lil’ Cease | Drink Champs (Full Episode) / YouTube

Zostaw komentarz